Oblicza kłamstwa

Kłamstwo4

Prawda jest dobrem, a kłamstwo złem, to oczywista oczywistość, cytując klasyka. Ale gdybyśmy zawsze i wszędzie wszystkim mówili całą prawdę w każdej sytuacji, to co myślimy, jak oceniamy, co nas irytuje, a co drażni, to świat byłby nie do zniesienia. Półprawda to całe kłamstwo – zgoda. Ale czasem trzeba coś przemilczeć w imię jakiegoś dobra. Niemniej moralna ocena kłamstwa jest negatywna. Kłamstwo ma jednak różne oblicza.

Niedawno byłam na filmie „Boska Florence”, opowiadającym prawdziwą historię Florence Foster Jenkins (genialna kreacja Meryl Streep), okrzykniętej „najgorszą śpiewaczką świata”, która marzyła, by zostać divą operową. Jej czuły, kochający mąż (życiowa rola Hugh Granta) spełnia to marzenie.  Wszystko jest kłamstwem – starannie dobrana widownia, entuzjastyczne recenzje, oklaski… Nauczyciel i akompaniator (rewelacyjny David Haig) też uczestniczy w mistyfikacji. Wielopiętrowe, opłacone kłamstwo nikomu nie przynosi szkody, a bogatej, skrzywdzonej przez los Florence sprawia radość. Ale, gdy prawda wychodzi na jaw, Florence nie potrafi już tego udźwignąć. Budowane misternie kłamstwo rozsypuje się jak domek z kart.

Kłamstwo5

Pytani o czyjś wygląd, gdy już nic skorygować się nie da, nie powiemy całej prawdy. Oceniając czyjś publiczny występ, skrytykujemy oględnie, tak „przez kwiatek”, by nie sprawić przykrości. Mamy świadomość, że nie robimy niczego złego. Choć nie mówimy całej prawdy, tylko podkoloryzowujemy co nieco. Nieuleczalnie chorego podtrzymujemy na duchu, umacniając w przekonaniu, że wyzdrowieje. Też nie mówimy brutalnej prawdy, zatajamy, że rokowania kiepskie, a szansa na wyleczenie znikoma. Podtrzymujemy na duchu najbliższych, dla których prawda była trudna do udźwignięcia, a gdzieś w najgłębszych pokładach duszy liczymy na cud. Kłamstwem podtrzymujemy nadzieję.

Ale niezasłużone pochlebstwa, zwłaszcza wobec osób sprawujących władzę, po to tylko, by się przypodobać, są zdecydowanie szkodliwe. Pisałam o tym w tekście „O wazelinie” http://twittertwins.pl/o-wazelinie/ i polecam nadal ten tekst.

Wazelina

Często jednak kłamiemy, gdy prawda o nas samych jest wstydliwa. Pamiętam przestrogi naszego Ojca, który mówił nam, swoim córkom: „Postępujcie tak, byście zawsze mogły mi wszystko opowiedzieć. Gdy zrobicie coś, czego będziecie się wstydziły powiedzieć ojcu, to znaczy, że zrobiłyście coś złego”. To mądra wskazówka dla każdego. Ileż razy kłamiemy, bo nie mamy cywilnej odwagi, aby przyznać się do błędów, słabości, czy choćby po to, by przedstawić się w lepszym świetle. Zatajenie wstydliwej prawdy, zwłaszcza w sprawie ważnej, zniewala. Zniewala tego, który ją ukrywa. Ukrywając, brnie w kolejne kłamstwa. Nauka cywilnej odwagi już w dzieciństwie jest bardzo ważna. W szkole tymczasem jakże często nauczyciele bazują na „skarżypytach” i kara spotyka tych, na których naskarżyli koledzy, a nie tych, którzy skarżą. Pamiętam opowieść mojej siostry ze szkoły, w której przez rok uczyła. Ona karała tych, którzy skarżyli, a doceniała odwagę cywilną i przyznanie się do winy. Nie tolerowała donosicielstwa. Odwagi cywilnej trzeba się nauczyć za młodu, a donosicielstwo piętnować i wykorzeniać.

skarzypyta

A co zrobić, gdy przyłapiemy dziecko na kłamstwie? Zdarza się to już nawet kilkulatkowi. Widziałam niedawno zasępienie młodego ojca, który dostrzegł, że jego córka zamiast wykonać samodzielnie obliczenia z matematyki, korzysta z kalkulatora. I nie sam fakt go zasmucił, że chciała sobie zadanie uprościć, tylko, że nie umiała się do tego przyznać. Gdy w tak drobnej i w sumie mało ważnej sprawie nie potrafi, co będzie później. „Gdy zrobicie coś, czego się będziecie wstydziły powiedzieć ojcu, to znaczy, że zrobiłyście coś złego” – te słowa powinny być drogowskazem. A gdy już do takiego postępku doszło, należy się przyznać, nie brnąć w kłamstwa. Kłamstwo narusza coś bardzo ważnego w życiu – zaufanie. Czy można ufać komuś, kogo przyłapało się na kłamstwie? Kłamstwo narusza zaufanie w relacjach międzyludzkich, narusza też w życiu publicznym. Wszak lustracja dziś to de facto problem przyznania się do uwikłania we współpracę ze służbami PRL. Na marginesie przypominam ważny tekst mojej siostry „Oczyszczająca moc wyznania winy” http://twittertwins.pl/oczyszczajaca-moc-wyznania-winy/. Bo uwolnienie ze szponów kłamstwa wyzwala. Nie tylko Lecha Wałęsę wyzwoliłoby z piętna przeszłości – uwikłania we współpracę z SB. Prawda, nawet bolesna, wyzwala, a kłamstwo zniewala.

A, gdy kłamstwem kogoś krzywdzimy? „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” – tak brzmi ósme przykazanie.

Najbardziej haniebne jest, gdy kłamie się przeciw komuś z premedytacją, celowo, świadomie mówi się nieprawdziwe, krzywdzące rzeczy.

Ale czasem powtarza się informacje niesprawdzone, plotki różnego rodzaju, które na zasadzie „głuchego telefonu” przepoczwarzają się w potężne oskarżenia i rozchodzą wokół. Źródło nieznane, ale mówi się, że… Albo przypisuje się komuś niecne intencje, bo on dla zysku, dla poklasku… Ileż oskarżeń (dziś tak modnie nazywanego hejtu) w przestrzeni publicznej! A kłamstwo powtarzane po wielokroć staje się w odbiorze prawdą – stara goebelsowska zasada skutecznej propagandy.

Różne są oblicza kłamstwa, kłamstwo kłamstwu nierówne, ale dużo go w życiu i przestrzeni publicznej. Stanowczo za dużo.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

84 komentarze

  1. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Nie zgadzam się tylko z jedną sprawą. Dla mnie w dzieciństwie opowiadanie o agresji ze strony rówieśników rodzicom lub nauczycielom byłojedyna formą obrony. Wtedy jeszcze podstawowkowy rozrabiaka bal się dorosłych.

  2. Małgosiu, analizując różne oblicza i odcienie kłamstwa poruszyłaś między innymi sprawę donosicielstwa w szkole. W innych kwestiach starałaś się pokazać dwie strony medalu, natomiast tutaj nie miałaś wątpliwości: skarżenie to zło, a skarżypytę należy z całą surowością ukarać. Ale… jak się to ma do tematu artykułu? Rozmawiamy przecież o kłamstwie, a gdzie jest powiedziane, że szkolny skarżypyta musi kłamać? W szkolnych realiach fałszywy donos na koleżankę czy kolegę ma raczej ‚krótkie nogi’ i mało kto go zaryzykuje. Zanim założyłam własną szkółkę, pracowałam w gimnazjum i liceum, mam też kilkoro dzieci, które pokonały już wszystkie szczeble szkolnej drabiny. Z perspektywy, jako matka i jako nauczycielka, jako największą szkolną plagę widzę nie skarżenie, a notoryczne ściąganie, które tak mocno wrosło w naszą szkolną codzienność, wspomagane polską antydonosicielską tradycję, że zapominamy, iż jest zwykłym oszustwem, żerowaniem na pracowitych, uczciwych i sumiennych. Presja na ‚koleżeńskość jest tu tak silna, że nikt się nie odważy wyłamać, o naskarżeniu nawet nie wspominając. Dobrzy uczniowie potulnie ‚czynią swoją powinność’, nie będąc w stanie się przeciwstawić ‚solidarnemu’ kolektywowi, a także szkole, która patrzy na ten proceder przez palce, wychowując kolejne pokolenia do cwaniactwa i cynizmu.
    Pamiętam samotną walkę, jaką stoczył przed laty Zygmunt Zamojski, nauczyciel angielskiego w Kolegium Języków Obcych w Zamościu, mając przeciwko sobie nie tylko zwarty uczniowski front, ale również grono pedagogiczne i dyrekcję uczelni: „…szef wezwał mnie na Radę Programową, w skład której wchodzili inni profesorowie. Moją próbę złamania „peerelowskich” reguł potraktowano jak zbrodnię. Nie obwiniano oszustów, którzy ściągali, lecz profesora, który się temu przeciwstawił. Naciskano na mnie, abym egzaminował tych dziewięciu „niesfornych” w czerwcu a nie we wrześniu. Odpowiedziałem na to, iż prędzej zrezygnuję z pracy niż zmienię decyzję. Nie miałem zamiaru kontynuować tej zmowy milczenia. Dyrektor odpowiedział, iż w takim razie nie ma wyjścia, musi mnie zwolnić”. http://www.puls.uni.lodz.pl/numery/09/wywiad.htm (wywiad serdecznie polecam). Pamiętam dyskusję, jaka przetoczyła się wówczas przez polskie media. Zabrały w niej głos różne prominentne postacie, fragmenty niektórych wypowiedzi można znaleźć w likowanym artykule. Najbardziej utkwiła mi w pamięci wypowiedź znanej dziennikarki, która napisała, że zawsze przypomina swoim dzieciom, żeby dały kolegom odpisać… I pamiętam osaczenie mojej własnej córki, której zaraz po przekroczeniu progu szkoły niemal wyrywano zeszyty z odrobionymi zadaniami domowymi. Opisała problem w liście do dodatku edukacyjnego „Gazety Wyborczej”: kolumny z ambicjami, gdzie rozkręcano wówczas między innymi akcję „szkoła z klasą”. Mądry, dojrzały list w ważnej sprawie. Bez odzewu.
    Nie wierzę, aby nauczyciel nie potrafił ustalić, że uczeń napisał pracę niesamodzielnie. Nie wierzę, aby nie potrafił tego ustalić promotor pracy licencjackiej czy magisterskiej. Ja szłam swoim uczniom na rękę pod każdym względem, oprócz tego jednego. Szybko zrozumieli, że to im się zwyczajnie nie opłaca (0 punktów za cały sprawdzian, bez prawa do poprawy). Przez jakiś czas prosili jedynie, żebym nie wychodziła z sali, bo „ręce świerzbią”. Potem młodzieńczy idealizm wziął górę i nabrali do nieuczciwości zdrowego obrzydzenia.
    Zanim to jednak nastąpiło, polała się niejedna łza. Pamiętam rozmowę z dwojgiem uczniów, z których jedno odpisało na sprawdzianie zadanie od drugiego. Przy kopiowaniu bez zrozumienia nietrudno ustalić winowajcę po takich drobiazgach, jak „4” napisane zamiast ‚x’, itp. Poprosiłam jednak oboje do sąsiedniej sali, dałam im po zadaniu… po czym chłopak się poddał i przyznał. Dla dziewczynki było to na tyle upokarzające, że łzy stanęły jej w oczach: „Pół klasy ciągnę i jeszcze mnie to spotyka!” – zawołała z żalem. „Wiem, Kasiu”, powiedziałam. „Muszę mieć jednak twarde dowody, kto ściągał od kogo”.
    Chciałabym, aby Kasia i inni wykorzystywani, sterroryzowani przez antydonosicielski ‚ethos’ uczniowie mieli odwagę być skarżypytami. I aby polska szkoła karała nie ‚donosiciela’ tylko tego, na kogo doniesiono.

  3. mwj53 pisze:

    Ważny problem na marginesie tematu głównego. Plaga ściągania jest powszechna, podobnie jak przyzwolenie na to zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców. Nie przeciwstawiałabym jednak jednej patologii (ściaganie) drugiej (skarżenie, donosicielstwo). Przez rok uczyłam w szkole podstawowej i starałam się walczyć z jedną plagą i drugą.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Ściąganie – szczególnie w przypadku matematyki – można łatwo wykryć i wykarczować za pomocą programowego generowania indywidualnych zadań na klasówce. Tylko przepracowani nauczyciele nie mają czasu na dodatkowe komplikacje.

      Przyłapanego ucznia zapędzić do grabienia liści po lekcjach, to mu się odechce!

  4. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Zgadzam się z Małgorzatą Dobrowolską, że ściąganie w szkołach, czyli oszustwo, a więc kłamstwo, i kradzież w jednym, to patologia, którą trzeba „wypalać gorącym żelazem”. Ale lekarstwem na jedną patologię nie może być druga. Tu zgadzam się z moją siostrą. Niestety nauczyciele, których praca jest oceniana pezez zewnętrzne testy, są zainteresowani, aby proceder ściągania trwał. Znałam nawet księdza, którego dyrejcja dyscyplinowała za to, że na lejcjach religii mówił, że ściąganie jest gezechem. Ale powrarzam raz jeszcze, nauczyciel ma wysratczające śridki, żeby walczyć ze ściąganiem bez korzystania z pomocy skarżących uczniów.

  5. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Dziękuję autorce za podjęcie tego ważnego tematu, gdzie dzisiaj wszechobecne jest kłamstwo w przestrzeni publicznej. Moralność nasza wymaga jednak szukania prawdy. A wrażliwość moralna, to bardzo cenny rodzaj inteligencji, który umożliwia odróżnianie kłamstwa od prawdy. Kłamiemy z bardzo wielu powodów. Czasami ze strachu, dla zysku a nawet dla przyjemności. Możemy także kłamać z przyzwyczajenia. Nasza mądrość ludowa mówiła nam, że kłamca nigdy nie spojrzy ci w oczy i to jest prawda. Świat dzisiaj pełen jest kłamstwa. Wystarczy przyjrzeć się politykom przed wyborami, którzy kłamią, by przypodobać się wyborcom. Często słyszę, jak ludzie mówią o dobrym i złym kłamstwie. Nie ma czegoś takiego. Kłamstwo zawsze będzie złem podważającym zaufanie między ludźmi. Pamiętać należy, że i prawda może być bolesna i można nią zranić. Ale rozwiązaniem nie jest powiedzenie nieprawdy, ale powiedzenie prawdy z miłością. O wiele trudniej powiedzieć nam o swoich niedoskonałościach niż okłamać i ukazywać siebie w lepszym świetle. Na szczęście mamy sumienie, które nie pozwala łatwo uwolnić się od poczucia winy. Bardzo często kłamstwo nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością tak, jak w opisanym przez autorkę filmie „Boska Florence”, której gdy prawda wychodzi na jaw, że nie potrafi już tego udźwignąć. Na przykładzie filmu widać, że kłamstwo prowadzi do cierpienia i nieszczęścia. Kiedy decydujemy się na kłamstwo pomyślmy przez moment o osobie okłamywanej, co wówczas czuje będąc oszukiwaną przez nas. A już na koniec cytat z „Kamizelki” Bolesława Prusa: „Ten, kto kłamie dla własnych korzyści jest podłym człowiekiem, kto kłamstwem ocala i chroni jest wielki!”

  6. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Prosty przyklad na klamstwo.Kolezanka ubrana wyzywajaco wręcz tandetnie pyta czy ladnie wyglada?Sklamac czy powiedziec prawdę?Powiecie panstwo ze ubior to kwestia gustu.To prawda.AAle skora pyta nas o zdanie to jaka wersje wybrać?Tak wygladasz swietnie Niby male klamstwo .Kolezanka zadowolona.Czy powiedziec prawdę?Fatalnie jestes ubrana i sprawic jej przykrość?Wybieram opcje drugą.Cenie szczerość bo pozwala mi wierzyc ludziom .Jezeli klamaiemy w drobnych sprawach to nikt nie ma gwarancji ze w sytuacjach trudnych bedxiemy szczerzy.Jesli juz jestesmy zmuszeni do klamstwa to lepiej milczeć.Najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego klamstwa.Nikt z nas nie lubi byc oklamywany dlatego nie oklamujmy innych.Przyjazn cczy tez zwykla znajomosc nie znosi klamstwa.Madrzy ludzie to wiedzą a nieco mniej madrzy za prawdę sie obrazaja.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Żeby zagrać nieco lżejszą nutą powiem, że o ile trudno jest zrealizować postulat „najgorsza prawda jest lepsza od najlepszego kłamstwa”, o tyle bardzo przyjemnie jest zrealizować „najlepsza prawda jest lepsza od najgorszego klamstwa”. 😉

  7. ACH!!!
    Olbrzymie uniesienia i kwantyfikatory duże.
    Rady i porady.
    A psycholodzy od lat wielu badają mechanizm kłamstwa i jakoś nie potrafią przedstawić jasnego stanowiska, ciaptaki.

    Do tej pory napisali jedynie, że „Ludzie kłamią, by osiągnąć określoną korzyść – materialną, psychologiczną, społeczną lub polityczną, aby osiągnąć zamierzony cel , aby podnieść swoją wartość w oczach innych z powodu zaniżonego poczucia własnej wartości, aby uchronić kogoś od cierpienia . Jednak zasadniczym motywem jest interes osoby, która dopuszcza się kłamstwa.” Tyle Wiki.

    A teraz quiz -kto wytrzyma tydzień z dzieckiem autystycznym? Te dzieci nie potrafią kłamać -mówią to, co widzą, czują.
    Jak wyglądam? – jesteś gruba i masz krzywe nogi – odpowie zgodnie z prawdą. Chwilowo wystarczy.
    Drugi quiz dla pracowników naukowych, często występujących na konferencjach i sympozjach.
    Czasem na takiej konfie wyrwie się jakiś Filip z wnioskiem lub postulatem „od czapy” (niepoważnym,nie na temat, dawno już przedyskutowanym)
    Czyż nie jest przyjemniej wtedy usłyszeć z ust Przewodniczącego, że wniosek kol. Filipa zapowiada bogate treści, na które już chyba nie starczy czasu na obecnej sesji, ale skierujemy go do sekretariatu konferencji, aby na następnym spotkaniu za 3 lata pochylić się nad nim z niezbędną wnikliwością… zamiast „spadaj z tym”.

    Moja obserwacja -komentarz jednej kobiety po prośbie drugiej kobiety o opinię na temat jej ubioru. Opinia została wygłoszona, była bardzo wyważona, prawdziwa. Ubiór nie był najlepszy.
    Godzinę potem druga kobieta do jeszcze innej o tej pierwszej -„żmija!”.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Pamiętajmy, że nadeszła #DobraZmiana. Koniec z poprawnością polityczną i grzecznością, którą zatruto pierwsze 25 lat pokomunizmu. Bo nie wolności, przecież. Teraz jest wolność. Teraz się mówi „Ja panu nie przerywałem, ty bezczelny kłamco!” Teraz nie unikamy niewygodnych tematów. Stajemy i mówimy prosto w oczy: „Łobuzie, stałeś tam, gdzie stało ZOMO!”

      Pani Profesor Poseł Pawłowicz jest niewyczerpanym źródłem nowego, nieskrępowanego konwenansami stylu. Nie ma zatem problemu: WALIMY PRAWDĄ RÓWNO MIĘDZY OCZY! Naszą prawdą, bo ich jest nieprawdziwa!

      • @TesTeq
        Ale zaś spróbuj powiedzieć Pani Profesor Poseł Pawłowicz, że widzisz Ją jako osobę nadmiernie otyłą, w źle dopasowanym staniku (stanik nadpępkowy) i mówiącą często niesprawdzone rzeczy.. Wtedy pluton egzekucyjny z Nowogrodzkiej masz pod domem o 3.45 (oni wiedzą, że wcześnie wstajesz).
        Ale jeśli powiesz, że zawsze stabilnie kroczy wśród łąw sejmowych i budzi zaciekawienie swymi wyeksponowanymi drugorzędnymi cechami płciowymi wśród populacji męskiej PiSu, to Ci może nawet pozwoli ssię w rękę pocałować :-)))

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        Nie chciałbym znęcać się nad tą panią dlatego, że ma problem ze swoim wizerunkiem. Bardziej mnie boli, że zeruje reputację profesorskiej grupy społecznej. Swoim zachowaniem i wypowiedziami, a nie wyglądem.

    • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

      Majac do czynienia ze zmija wiemy czego sie spodziewać?Zmija udajaca kota bywa zaskakujaca i niebezpieczna.?

  8. mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

    Jako pomoc dydaktyczną w dyskusji polecam film http://www.filmweb.pl/film/Było+sobie+kłamstwo-2009-466716 pokazujący, jakiego postępu cywilizacyjnego dokonał człowiek, kiedy wynalazł kłamstwo.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Dodam, że Autor tego filmu (Ricky Gervais) to bardzo ciekawa indywidualność o ukształtowanym poglądzie na kwestie moralności i wiary. Warto się zapoznać z Jego twórczością i poglądami.

    • No właśnie – to jest w pewnym sensie nawiązanie do postawy autystycznego młodzieńca, który zawsze mówi prawdę – w tramwaju, w szkole, na imieninach u cioci. Wszystkie jego osiągnięcia w życiu to ciężka praca rodziców.
      A przywołany film pokazuje, że bez kłamstwa dalej byśmy spali na drzewach.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      To prawda. Największe osiągnięcia naszej kultury są kłamstwem. Wszystkie powieści, rzeźby, obrazy przedstawiają rzeczy w większym lub mniejszym stopniu zmyślone. Nawet pamiętniki to wybiórcze (a więc zafałszowujące zawstydzającą rzeczywistość) zestawy faktów, pomieszane z subiektywnymi wyobrażeniami.

      Małpy i żyrafy nie kłamią i do czego doszły?

  9. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Pomiędzy mną,moim młodszym bratem i najmłodszą siostrą Gosią jest po 4 lata różnicy.Co ciekawe wszyscy mamy imie na „M” i urodziliśmy się w Niedziele (Tata też niedzielny 🙂 ).Gdy pojawiła się Małgosia była oczkiem w głowie całej rodziny.Szybko nauczyła się to wykorzystywać.Gdy pojawił się jakiś spór (dziecięcy oczywiście) to było „on mi zabiera”,”on mi wyrywa i mnie popycha”,”on pierwszy zaczął” a do tego płacz na zawołanie.W pewnym momencie zaczęliśmy z bratem jej unikać.Dostawała to czego chciała ale nie miała z kim się bawić.Złapała o co chodzi po tym gdy brat powiedział że nie chce znowu w dupe dostać gdy skłamie.Gosia jest najmądrzejsza z nas.Studiowała matematyke.Nigdy się nie kłócimy i zawsze się wspieramy.

  10. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    W stu procentach zgadzam się z traktowaniem tematu kłamstwa, który zaprezentowała tutaj autorka. Czym innym jest zatajenie, albo niedomówienie, a zupełnie czym innym jest kłamstwo w celu przypochlebienia się, czy też zniekształcenia prawdy o sobie, które jest obrzydliwe i niedopuszczalne.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      A jeżeli zatajenie albo niedomówienie jest wykonywane w celu przypochlebienia się, czy też zniekształcenia prawdy o sobie?

      Zatajenie albo niedomówienie może mieć taki sam cel, co kłamstwo! Czy mimo to jest wtedy mniej obrzydliwe ze względu na swój bierny, a nie czynny charakter?

      • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

        Nie chodziło mi o zatajenie czy niedomówienie w ważnych, czy też osobistych kwestiach, tylko o takie codzienne relacje, gdzie powiedzenie prawdy mogłoby komuś sprawić przykrość.
        Szczerość do bólu nie ma sensu, bo często może zranić.
        Jeśli widzę, że znajoma ubrała się fatalnie, nie mówię jej tego, zwłaszcza wtedy, gdy na przebranie już za późno. To przykład, podobnych sytuacji jest wiele.

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        Można również mieć inną intencję, nie mówiąc znajomej, że wygląda jak nosorożec. Będzie dużo uciechy na imprezie albo w biurze. 😀

    • Wydaje mi się, że obojętnie jakbyśmy nie nazwali „odkształcania prawdy” to definicja kłamstwa, podana przez Wiki, nie została jeszcze obalona.
      Interes osoby kłamiącej.

  11. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Kłamstwo – chłopak do bicia od czarnej roboty. A przecież bez kłamstwa nie byłoby opisanej tu wcześniej akcji „80 milionów”, Pileckiego, całej konspiracji, a z drugiej strony bajek, wróżek i prezentów od Św. Mikołaja 🙂 Kłamstwo jest narzędziem i jak każde, może być użyte w dobrej lub złej sprawie. Przecież nikt nie ocenia wyświechtanego noża za to, że można nim zabić, ale i uratować życie, wyrzeźbić, skaleczyć, zepsuć, naprawić… Kłamstwem też możemy uratować komuś życie (Sprawiedliwi wśród Narodów). Przecież sami uczymy kłamać swoje dzieci (ile razy ze starszym dzieckiem „spiskujemy przeciw” młodszemu ;), ale jednocześnie chcemy by potrafiły się posługiwać tym narzędziem właściwie – czyli w dobrej sprawie.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      „Przecież sami uczymy kłamać swoje dzieci (ile razy ze starszym dzieckiem „spiskujemy przeciw” młodszemu ;)”

      Zero razy. Jakoś nie wpadłem na to, żeby uczyć kłamstwa. Tajemnica jest czymś innym niż kłamstwo. W tym przypadku dostrzegam różnicę między biernym zatajeniem a aktywnym kłamstwem.

      Bóg też zataja, po co to wszystko, po co cierpimy i dlaczego nie chroni nas przed grzechem. Nic nie wyjaśnia, więc nie kłamie.

      • krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

        Case study: Starsze dziecko przychodzi ze szkoły ze smutną nowiną: -Ja już wiem, że to nie Św. Mikołaj tylko rodzice kupują prezenty, że to taka bajka dla maluchów… W tym czasie młodsze dziecko, w przedszkolu, pisze list do Św. Mikołaja. Po powrocie do domu dopytuje: – Tato, ale Św. Mikołaj na pewno dostanie mój list? Starsze patrzy, młodsze czeka. Wtedy Pan „biernie zataja czy aktywnie kłamie”? 🙂

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        Ale moje dzieci od początku wiedziały, że Święty Mikołaj należy do swiata bajek (tak jak żaba zamieniająca się w królewnę i na odwrót), a prezenty to intryga rodzinna.

        Zgadzam się oczywiście, że świat bajek, to jedno wielkie kłamstwo. Im wcześniej dzieci to zrozumieją, tym lepiej będą sobie radzić w życiu. Żadne Amber Goldy ich nie nabiorą! 😉

  12. mwj53 pisze:

    Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu brzmi ósme przykazanie Dekalogu. Czasem prawda o kimś, wyjawiająca negatywne cechy czy czyny, podana bez żadnego powodu, tylko by infamia spadła na kogoś otaczanego szacunkiem, jest czymś znacznie gorszym niż kłamstwo w dobrej wierze. Bez kłamstwa nie byłoby konspiracji ani w stanie wojennym, ani w czasie okupacji. Bez kłamstwa świadków narażających się na sankcje karne nie byłoby skutecznej obrony oskarżonych w procesach politycznych. Nie każda prawda jest dobrem, nie każde kłamstwo złem. Przykazano nam przecież nie krzywdzić bliźnich fałszywym świadectwem. Dodałabym, że prawdziwym także, jeżeli z tego nie wynika żadne dobro.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Czyżby z prawdziwego świadectwa mogło nie wynikać dobro? Wygląda mi to na niemoralną propozycję…

    • Nie rozumiem pojęcia „kłamstwo w dobrej wierze”.
      Kłamstwo jest zawsze w interesie osoby kłamiącej.
      Chwilowo brak innej definicji.
      ” Nie każda prawda jest dobrem, nie każde kłamstwo złem.”
      No i co ma zrobić ze sobą owo ósme przykazanie???
      Ja na jego miejscu spaliłbym się ze wstydu…

      • mwj53 pisze:

        Nie zawsze. Jeżeli osoba powołana na świadka w procesie politycznym, w którym oskarżony jest opozycjonista, kłamie to robi to w interesie oskarżnonego, nie swoim. Sama naraża się na odpowiedzialność karną za składanie falszywych zeznań. Widziałam wiele takich przypadków, bo chodziłam w latach osiemdziesiątych na procesy polityczne.

        • Wielce szanowna Pani Profesor!
          Świadek – zanim przystąpi do składania zeznań przysięga na to co mu drogie, że będzie mówił prawdę.
          Katolik na Pismo Święte itd.
          Jeśli kłamie, to robi to w swoim interesie – np nie chce ostracyzmów za 5 lat. Jeśli udaje, że to czyni w interesie innej osoby, to sprzeniewierza się przysiędze – bodajże jest na to w kk jakieś przykazanie, nieprawdaż?
          To przywołane ósme?
          „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” – czyli kłamiąc o czynach bliźniego grzeszymy.
          Naprawdę do tego Pani nawołuje?
          Mamy (ja nie, ale może Pani…) jakieś upoważnienie ” z góry” do relatywizacji któregokolwiek z przykazań?

        • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

          Ciekawy przypadek:
          Milicjant złapał opozycjonistę na rzucaniu kamieniem w ZOMO. Świadek zdarzenia zeznaje, że opozycjonista wcale nie rzucał. Kłamie, żeby uratować kolegę. Opozycjonista unika kary, milicjant dostaje naganę za zatrzymanie niewinnego człowieka.
          Kłamiący świadek powiedział fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu (milicjantowi)? Czy w ten sposób sprzeniewierzył się ZASADOM, czy nie?

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        Myślę, że względami politycznymi i relatywizmem moralnym nie można skasować ponadczasowej wartości przykazań. To by rozsadziło cały fundament! Gdybyśmy mogli z niego wyciągać kłamliwą cegiełkę po cegiełce zgodnie z potrzebami bieżącej walki politycznej, to ściany by popękały i runęło sklepienie. 🙁

        • Może się mylę, ale odnoszę wrażenie że Pani PT Profesor mwj53 chucha na tę cegiełkę, o której piszesz.
          Podziwiam determinację w relatywizacji ósmego przykazania.
          Będąc wyznawcą Latającego Potwora Spaghetti nie ośmieliłbym się nazwać farfalli muszelkami czy świderkami, bo mi tak lepiej pasują do koncepcji.

        • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

          Ważne w ósmym przykazaniu wydaje się być „przeciw bliźniemu swemu”. Z tego można wyprowadzić wniosek, że kłamstwo ogólne, nie skierowane przeciwko komuś, albo reprezentujące wolę Narodu lub Suwerena jest pożądane, a nie naganne. Na przykład Pani Premier mówi, że Pan Minister był najlepszym z ministrów i dlatego zostaje zdymisjonowany i wszyscy są bezgrzesznie zadowoleni!

      • krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

        Definicjami najlepiej zajmować się w wygodnym fotelu przy ciepłej herbacie i dobrej muzyce.
        Irena Sendlerowa kłamała i oszukiwała bynajmniej nie we własnym interesie.
        Dzieci ukrywano w klasztorach sióstr, które też kłamały. I u polskich rodzin – tych, które potrafiły kłamać sąsiadom, sklepikarzom, urzędnikom…
        Nie zgadza się z definicją? Tym gorzej dla definicji – bo to, proszę Pana, zła definicja była… 🙂

        • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

          A nie były te kłamstwa przypadkiem swoistym działaniem w interesie WŁASNEGO SUMIENIA? Żeby móc sobie rano spojrzeć w oczy w lustrze? I być „w porządku”? Nazwałbym to działaniem we własnym szlachetnym interesie.

          • krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

            Homo Egoistus 🙂
            Czy ta dyskusja nie dryfuje powoli w kierunku sofistycznej gimnastyki intelektualnej?
            Skoro kłamała (fakt), a kłamstwo jest złem (założenie) wtedy nie mogłaby sobie rano spojrzeć w oczy z czystym sumieniem 😉
            Natomiast jeżeli przyjmiemy nadrzędność przykazań miłości nad starotestamentową dziesiątką – wtedy nie musimy relatywizować ósmego. Św. Augustyn: ‚kochaj i rób, co chcesz’ – również kłam?
            Jeżeli kłamała z egoistycznej miłości bliźniego (‚jak siebie samego’), wtedy 8 siedzi cicho wobec 2 przykazania miłości c.n.d. 😉

          • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

            Jeśli przyjmiemy dowolność hierarchii przykazań, to hulaj dusza piekła nie ma. Wtedy fundamenty nad dachem. Nie wiem, co Gospodynie tego blogu na taką propozycję. To może być rewolucja!

          • krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

            Mat 22,36-40

  13. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Tę historię rodzinną usłyszałem od pewnego księdza, dawno temu na pielgrzymce, w czasie konferencji o prawdzie właśnie. Jego wujek zachorował na nowotwór – szpital, operacja. Lekarze otworzyli, zdecydowali, że tu się nic już nie da zrobić i zaszyli. Co powiedzieć wujkowi, który kochał życie i chciał walczyć? I ten ksiądz skłamał (aktywnie i z premedytacją). Powiedział, że wszystko ok, operacja udana, teraz czeka go chemioterapia, ale rokowania są dobre. Ten człowiek wyzdrowiał. Według lekarzy wiara pacjenta w wyzdrowienie ma niebagatelne znaczenie w leczeniu. Czy gdyby nie kłamstwo, też uwierzyłby, że może wyzdrowieć?

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Ciekawe świadectwo, acz mnie zainteresowałaby bardziej interpretacja przypadku, gdyby wujkowi powiedziano prawdę, wujek w nią uwierzył i wbrew swoim oczekiwaniom wyzdrowiał. Cieszyłby się, czy byłby zawiedziony? Myślę, że by się cieszył mimo zwątpienia w to, w co wierzył…

    • Pozdrawiam wujka i tego księdza. Co ma do roboty ksiądz w postępowaniu medycznym? Kłamać. Ciekawa rola.
      I jeśli dobrze pójdzie, to fajna anegdota .

      • Jak kiedyś zdawałem na studia na uczelnię, gdzie szanse były 1:22, to wśród chętnych chodził taki niepozorny pan i mówił, że ma „wejścia” w komisji egzaminacyjnej i może coś „obłatwić”.
        Proponował 1 tysiąc zł za dostanie się na studia. Na piśmie. W razie klapy zwracał pieniądze. Rzeczywiście zwracał.
        Milicja zdjęła go dopiero po pięciu latach. Gość miał obstukaną teorię prawdopodobieństwa.
        Też anegdotka.

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        To ten facet uczciwy był w swoim biznesie. Pewnie go złapali, bo nie płacił podatków. 😉

  14. zycz@wp.pl' Zygmunt pisze:

    Bardzo aktualny temat! Kłamstwo nas zabija. Zabija ludzkie przyjaźnie, wzajemny szacunek i zaufanie. Gdy ja odkrywam, że zostałem okłamany przez kogokolwiek, zamykam się przed tym człowiekiem, nie chcę się z nim spotykać, nie chcę się z nim na cokolwiek umawiać i jest mi naprawdę bardzo smutno. Ileż razy rodzicom robi się smutno gdy odkrywają kłamstwo swojego dziecka… Kłamstwo jest podstawowym i chyba nawet jedynym narzędziem szatana w zdobywaniu władzy nad człowiekiem. Ale pamiętajmy również, że najważniejszym przykazaniem nie jest przykazanie mówienia prawdy, ale przykazanie miłości. I tylko prawdziwa miłość może usprawiedliwić nasze kłamstwo, czyli świadome zatajenie prawdy (jeżeli już nie jest możliwe milczenie). Warto o tym pamiętać i modlić się do Ducha Świętego, by pomógł nam dobrze odczytywać sytuacje w życiu, w których miłość powinna być ważniejsza od prawdy. Pozdrawiam.

  15. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Do matury przygotowywałem się z historii.Od przyjaciółki z prywatnego „katolika” dostałem „pewniaka” który się sprawdził.Zdawałem więc z matmy i oblałem (Z matmy do dziś jestem „noga”).Zdałem rok później też z matmy.Wychowanie zobowiązuje…tylko nie ma równych szans i pewna część ciała boli.

    • kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

      Tu uzupełnie gdyż niejasno się wyraziłem.”Pewniak ” to był temat na maturze z historii.Ciekawe co powiedziałby na to Darwin :).

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        Zgadzam się. Mam problem ze zrozumieniem sytuacji. Jak „pewniak” z historii doprowadził do oblania matmy. Pomylił Pan egzaminy? I co ma do tego ksiądz (jak rozumiem „katolik” to ksiądz)?

  16. Jak tu cicho o zmierzchu…

  17. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    „Katolik”-prywatne liceum katolickie.Tak je wtedy nazywaliśmy.Poprostu zdecydowałem się na egzamin z matematyki zamiast z historii.

  18. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziękuję za zainteresowanie tekstem o różnych obliczach kłamstwa i ożywioną dyskusję. Dziękuję zwłaszcza za poważne głosy w tej debacie, bo nie wszystkie takie były, ale także i te prowokacyjne, które zmuszały do myślenia i poszukiwania argumentów, były ważne. Zgadzam się i z moją siostrą, i z p. Krzyśkiem, że nie zawsze wyjawienie całej prawdy służy dobrej sprawie, a wręcz przeciwnie, może być moralnie naganne (przykłady z czasów okupacji czy stanu wojennego), że przykazanie miłości bliźniego powinno być priorytetem. Prowokacyjny przykład, podany przez @TesTeq, jest tak abstrakcyjny (nagana dla milicjanta za zatrzymanie opozycjonisty rzucającego kamieniami w ZOMO), że – moim zdaniem – nie warto z nim dyskutować. Kiedyż to milicjant odpowiadał za coś takiego? Bardzo ciekawa i pouczająca była refleksja p. Krzyśka powołującego się na św. Augustyna: „Kochaj i rób, co chcesz”. Także kłam. Moja siostra napisała wyraźnie, jak brzmi ósme przykazanie: „Nie mów fałszywego świadectwa PRZECIW bliźniemu swemu”. Przeciw, czyli na szkodę bliźniego. Że czasami rozstrzygnięcie rodzi dylematy? W życiu nic nie jest proste. To też, o czym świadczy ożywiona, choć momentami schodząca na manowce dyskusja. Były także poboczne wątki, jak problem ściągania i skarżenia w szkole (czy dopuszczać, aby jedną patologią zwalczać inną), czy oszukiwanie dzieci przez opowieści o św. Mikołaju przynoszącym prezenty pod poduszkę. Pojawiły się też wątki o zabarwieniu politycznym, choć problem kłamstwa wykracza daleko poza bieżącą politykę. Raz jeszcze wszystkim za uważne przeczytanie tekstu i udział w dyskusji dziękuję.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Czuję się przywołany do porządku. Czas skończyć z niepoważnymi, prowokacyjnymi komentarzami, które sprowadzają dyskusję na niezamierzone tory.

      Kiedyś pewien pułkownik w mojej obecności powiedział: „Nie lubię komentarzy. Mogę najwyżej opieprzyć, jak ktoś źle komentuje.” I to mi się spodobało! Nie kręcił, nie kluczył, nie epatował polityczną poprawnością i wyłożył kawę na ławę. Skutecznie. Nikt już więcej nie komentował. 😀

      • Ja też czuję się – telu niku @TesTeq!
        Postawa tela pułkownika bardzo mi się podoba – ruki po szwam, mołczat’ rebiata, jak mądrzy mówią.
        Co najwyżej „trochę humoru”. W krótkich, żołnierskich słowach.
        W końcu mielibyśmy szybciej porządek, o który walczy codziennie od bladego popołudnia nasz dzielny kierownik wraz z zespołem „Cyrku II w budowie sp z o.o.”
        Wykonać!!! , o trudnościach nie meldować!

  19. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Broń Boże nie przywołuję do porządku. Prowokacyjne komentarze zmuszają do myślenia i poszukiwania bardziej przekonujących argumentów na uzasadnienie swojej tezy. A trochę humoru w poważnej dyskusji na poważne tematy też nie zaszkodzi.

  20. elzbieta314@gmail.com' Elzbieta Zborowska pisze:

    To moze na zakonczenie taki cytat. Zauważyłam go dziś na Twitterze.Spodobał mi się a ze dotyczy tematu,więc chciałam się nim podzielić:
    „Kłamstwo posiada wiele aspektów:niedopowiedzenie, półprawda, oczernianie….
    Ale zawsze jest bronią tchórzy”
    Josemaria Escrivá

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Kłamstwo jest ZAWSZE bronią tchórzy? To by przeczyło argumentom za kłamstwem w imię heroicznej walki o wolność! Przecież kłamali bohaterowie, a nie tchórze!

  21. fraszki.ulotki@gmail.com' Wanda Kapica pisze:

    Klasyka kłamstwa – Pinokio
    W nieco innej, żartobliwej odsłonie:

    http://fraszki-ulotki.info/2016/08/pinokio-biznesmen.html

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Słuszną linię ma nasza Partia kojarząc wizerunkowo kłamcę Pinokia z biznesmenem, kułakiem i spekulantem. Szczególnie spekulant to kłamczuch – inaczej nie mógłby tanio kupić, żeby potem drogo sprzedać!

  22. mwj53 pisze:

    76 komentarzy, ale tylko 16 dyskutantów. Ciekawa wymiana zdań, choć czasem wydaje się, że zbaczała na manowce. Cieszy, że taki temat potrafi zainspirować do refleksji.

  23. Zbaczanie na manowce to nie jedyny, ale najpewniejszy sposób zostania później świętym kk.

  24. @TesTeq
    Czyli byłbyś na stałym kursie cnoty mając kobietę, która by Ci nie kłamała ani nie mówiła pochlebstw, niesmacznie gotowała i patrzała wrednie?
    To po co Ci taka kobieta? I na co komu owa cnota?
    Nie mam pomysłu na odpowiedź.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Musiałbym się stołować poza domem. Młoda Pani Kelnerka w Wadowicach skłamała, ale gdy obnażyłem to kłamstwo, schlebiała mi, przyniosła smacznego schabowego i patrzyła z pokorą, czekając na mój wyrok. Pochwaliłem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *