Najpierw była Mała

MK

Bohaterką ostatniego tygodnia stała się konstytucja. Wymachiwano egzemplarzami tego doniosłego aktu prawnego w Sejmie, organizowano narodowe czytanie, a nawet jedna z posłanek przyznała z trybuny sejmowej, że drukowała ją w podziemiu! Na temat zgodności lub niezgodności z Konstytucją RP poczynań najważniejszych osób w państwie wypowiadano się tak szeroko, że można by powiedzieć: „Dziś wszyscy jesteśmy konstytucjonalistami”.

Konstytucja stała się ostatnio punktem odniesienia wszystkich rozważań, a ja pamiętam jeszcze żywo ten spór 18 lat temu. W debacie przed referendum wytaczano najcięższe działa, na przykład Marian Krzaklewski uznał projekt przyjęty przez Zgromadzenie Narodowe za zagrożenie równe nawale bolszewickiej z 1920 roku, dające się odeprzeć tylko siłami nadprzyrodzonymi. Nazwał też zwolenników konstytucji, uczestnikami targowicy, czyli płatnym agentami Rosji. Wzywano do intronizacji Chrystusa na króla Polski, bo tylko Bóg mógł ocalić nasz kraj przed masonami, liberałami i zdrajcami narodu. Krzyczano „non possumus”, bo przy pomocy nowej konstytucji miał zostać zgładzony polski naród.

A więc hiperinflacja pojęć to nie tylko domena obecnych czasów wojny polsko-polskiej, ale wszystko już było, a nawet bardziej.

Dlaczego o tym dziś wspominam? Ano dlatego, że właśnie we wtorek, 8 grudnia, mijają dokładnie 23 lata od wejścia w życie poprzedniczki dzisiejszej ustawy zasadniczej, czyli Małej Konstytucji. Obowiązywała niecałe pięć lat, do 16 października 1997 roku. Prace nad nową konstytucją (wszak aktualna wówczas była stalinowska z 1952 roku z wprowadzonymi tylko niewielkimi zmianami) zaczęły się jeszcze w Sejmie kontraktowym, ale do końca kadencji nie udało się jej uchwalić, tym bardziej że nie całkiem demokratyczny charakter Parlamentu nie dawał wystarczającego do tego prawa.

MK1

Prace ruszyły pełną parą dopiero w Sejmie I kadencji. Pamiętam te emocje, bo bywałyśmy wtedy z siostrą w Sejmie. Nawet, na prośbę zastępcy redaktora naczelnego „Słowa Polskiego” (wrocławski dziennik, który połączył się później z „Gazetą Robotniczą” i „Wieczorem „Wrocławia” i ukazuje się jako „Gazeta Wrocławska”) Marii Dorywały, miałyśmy zebrać i zredagować wypowiedzi ówczesnych posłów w tej sprawie. Gorąco było wtedy i w Sejmie, i w kuluarach. Uchwalano najpierw ustawą tryb prac nad nową konstytucją, ale większość sił politycznych jednak opowiadała za przyjęciem najpierw tymczasowego aktu określającego ustrój państwa.

Dziś już nie pamiętam, co mówili nam wtedy nasi rozmówcy, ale utrwaliło mi się, czyje wypowiedzi nagrywałyśmy i redagowałyśmy dla wrocławskiego dziennika. Byli to: reprezentujący trzyosobowe koło UPR Janusz Korwin Mikke, Leszek Miller z SLD, Marek Muszyński z klubu NSZZ „Solidarność” Leszek Moczulski z KPN… Strasznie rozdrobniony był ówczesny Sejm – było aż 16 różnych klubów i kół poselskich. Demokracja dopiero raczkowała.

Ostatecznie Małą Konstytucję przyjęto 17 października 1992 roku. Mimo, że z założenia miała być tymczasowa i obowiązywać krótko, trzykrotnie ją nowelizowano, m.in. ograniczono prerogatywy prezydenta. Spór polityczny nie był więc wcale wtedy mniej gorący niż dziś. Był inny.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

2 komentarze

  1. lala.lu@gazeta.pl' Głęboki Fotel pisze:

    W takich sytuacjach zawsze przypomina mi się i niezmiennie zdumiewa fakt, że Konstytucja Stanów Zjednoczonych, uchwalona 17 września 1787 r. służy Amerykanom do dziś i zawiera zaledwie 27 poprawek. Amerykanów jest ponad 300 mln, mieszkających 50 stanach opartych na prawach stanowych. A ustawa zasadnicza jest… zasadnicza.

  2. kzytniewska@gmail.com' kaśka pisze:

    Był inny,ale chciano osiągnąć kompromis. Przerwa w pracach,która trwała rok,jeżeli się nie mylę,miała ostudzić emocje. Spotykano się,dyskutowano. A dzisiaj…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *