Pomagamy

I znów padł kolejny rekord Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, której finał odbył się w ubiegłą niedzielę już po raz 25. – ogłoszono z tryumfem. Chyba żadna akcja charytatywna nie wyzwala tak wielu emocji, co ta. Zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Ma tyleż gorących zwolenników, co zajadłych przeciwników. Ale też żadna inna nie była do tej pory tak bardzo promowana, można powiedzieć, że wręcz hołubiona przez media. Lewicowo-liberalne, a do ubiegłego roku także media publiczne. Bo prawicowe wprost przeciwnie, szukają nieprawidłowości, drążą, by nie powiedzieć oskarżają.

wosp-tematyczna-2014s2

„Przedsięwzięcie Owsiaka cieszyło się bezprecedensowymi przywilejami. Jego impreza była wspierana milionami z państwowej kasy – nigdy nie podliczonymi – w postaci zaangażowania publicznej telewizji, służb – od policji po wojsko, najważniejszych urzędów w państwie oraz, co ważne, samorządów, bo to one, nawet w małych i biednych gminach, łożyły na organizację koncertów. Do tego dochodził wkład od spółek skarbu państwa bądź z jego udziałem. Wszystko to w atmosferze bezwzględnego moralnego szantażu” – pisze w „Do Rzeczy” Łukasz Warzecha, który podnosi ten problem nieprzerwane od dziesięciu lat.

Polacy chętnie spieszą z pomocą, uczestniczą w wielu akcjach charytatywnych, każda zbiórka na szlachetny cel cieszy się ogromnym powodzeniem. Czy to akcje Caritasu, czy Szlachetnej Paczki, zbiórki Polskiej Akcji Humanitarnej, inicjatywy Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” i wiele, wiele innych. Ostatni, ubiegłoroczny i pierwszy tegoroczny program Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” były temu poświęcone.

Aż serce rosło, gdy słuchało się relacji młodych wolontariuszy. Umiemy i chcemy pomagać.

Dlatego nie dziwi, że i do Wielkiej Orkiestry garną się wolontariusze – całe rzesze dzieci i młodzieży chętnych do wystawania na mrozie z puszkami i zbierania pieniędzy na sprzęt medyczny. Włączają się instytucje, samorządy, liczni sponsorzy. To wielkie, logistycznie przedsięwzięcie. Cel zbożny i szlachetny, wiele jest bowiem akcji charytatywnych, ale sprzęt medyczny kupuje tylko fundacja Owsiaka.

WOSP_Lukasz_Widziszowski_IMGP2858

Sam pomysłodawca i organizator jest niewątpliwie człowiekiem charyzmatycznym, bardzo wyrazistym, o liberalnych poglądach. Nie kryje sympatii politycznych i na pewno jego atencją nie cieszy się obecna władza. Zapewne z wzajemnością. Choć gest Pary Prezydenckiej, która przekazała już po raz drugi dary na aukcję WOŚP, stanowi wyłom od tej reguły.

Niechęć konserwatywnych środowisk do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wynika  – moim zdaniem – głównie z rezerwy wobec Przystanków Woodstock, które obrosły legendą i… złą sławą.

To – niestety – rzutuje na postrzeganie Orkiestry przez tych, którym „Róbta co chceta” przeszkadza. Można ich zrozumieć, o ile sami nie uczestnicząc w akcji Owsiaka, nie zohydzają jej innym, a zwłaszcza nie wymyślają młodziutkim, Bogu ducha winnym wolontariuszom. Chcą wspierać inne akcje – ich sprawa. Nie chcą wspierać żadnych – też im wolno. Zwłaszcza że raz po raz pojawiały się wątpliwości (choć nikt niczego nie udowodnił) co do przejrzystości finansowej Fundacji Owsiaka.

Przyznam się, że mnie presja, która towarzyszy tej akcji, nie za bardzo się podoba. Szanuję i tych, którzy w WOŚP się włączają, jak i tych, którzy od niej się dystansują. Mają do tego prawo, nie osądzam ich, zwłaszcza gdy włączają się w inne formy pomocy i działania charytatywne. Nie rozumiem natomiast ataków, szczególnie pod fałszywymi zarzutami. To zupełnie niepotrzebne jątrzenie, a czasami wręcz oszczerstwo. Oskarżenie, jakie padło z ust jednego z prawicowych publicystów, a także i księdza, że WOŚP zbiera na aborcję i eutanazję, jest absurdalne, nieprawdziwe i krzywdzące. Ksiądz na szczęście się zreflektował i napisał: „Przepraszam wolontariuszy, składających datki, parafian i tych wszystkich, których dotknęły moje słowa, ponieważ każde dobro zasługuje na uznanie i szacunek”. Ale i z drugiej strony, mówienie, że ci, którzy nie wrzucają pieniędzy do puszek WOŚP, są pozbawieni wrażliwości i nie powinni korzystać ze sprzętu Orkiestry, gdyby znaleźli się w potrzebie, jest równie absurdalne. Także porównywanie, ile to zbiera rocznie Caritas, a ile WOŚP, jest bez sensu. Inne cele, inne formy pomocy. Nieporównywalne.

2011-12-17_1324148011

Emocje są po obu stronach, a oznaczanie się czerwonym serduszkiem stało się wręcz deklaracją polityczną, co było widać w programach publicystycznych emitowanych w niedzielę 15 stycznia. Hołduję zasadzie, że „prawa ręka nie powinna wiedzieć, co czyni lewa” i nie podoba mi się epatowanie serduszkami, podobnie jak plakietkami z akcji Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”  czy nalepkami Banku Żywności. Pomagajmy, nie chwaląc się tym, nie dzieląc ludzi, nie jątrząc.

Krytykowana była telewizja publiczna, i słusznie, nie tylko za brak obszerniejszej relacji z finału WOŚP, ale jakiejkolwiek filmowej wzmianki na ten temat. Transmisję prowadziła tym razem TVN jako partner akcji, którym był do ubiegłego roku drugi program telewizji publicznej. I trzeba przyznać rację, że brak informacji o finale WOŚP, którym żyje spora część społeczeństwa, jest niezrozumiała. To zwyczajne zakłamywanie rzeczywistości, gdy pomija się milczeniem (bo kilkusekundowa wzmianka na koniec Wiadomości bez materiału filmowego tym jest w istocie) gigantyczne przedsięwzięcie, w które angażuje się aż tylu ludzi. Ale już kuriozalne, małostkowe i żałosne jest „wycinanie” serduszka z kurtki Arkadiusza Myrchy, z którym rozmawiała TVP3. Brak słów.

Prawdą jest, że do tej pory Orkiestra była przez media faworyzowana, cieszyła się zdecydowanie uprzywilejowaną pozycją. Ale brak jakiejkolwiek wzmianki w serwisach informacyjnych razi. Jest i będzie krytykowany. I słusznie. Zgadzam się natomiast z Łukaszem Warzechą, że to, iż telewizja publiczna zaniechała transmisji finału WOŚP, przedsięwzięcia kosztownego, bardzo popularnego, ale jednak prywatnego, tylko przejmuje to telewizja komercyjna, to powrót do normalności. Ale to „wygumkowanie” Orkiestry z telewizji publicznej pachnie, niestety, cenzurą. Podpisuję się więc pod takimi opiniami, jak choćby Krzysztofa Bosaka na Twitterze: „W kontekście sporu o WOŚP, media publiczne powinny informować bezstronnie i rzetelnie. Spokojnie, bez sztucznego nagłaśniania i bez wyciszania”.

Mimo, że cała ta hałaśliwa orkiestrowa otoczka promocyjna trochę mnie drażni, uważam, że należy się organizatorom, uczestnikom, wolontariuszom i darczyńcom szacunek. A zebrane pieniądze, podobnie jak to się dzieje od 25 lat, zasilą niedoinwestowane szpitale. I dobrze. Z zakupionego sprzętu skorzystają w razie choroby zarówno ci, którzy wrzucają datki do puszek WOŚP, jak i ci, którzy tego nie robią. I niech tak będzie. Tak jak to mówi Owsiak, „do końca świata i jeden dzień dłużej”.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

21 komentarzy

  1. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Nikt nie ma monopolu na czynienie dobra.Nie można też nim dzielić.Tu warto zwrócić uwagę na to kto dzieli nawet tym.Nie będę komentować tego co powyżej przeczytałem bo nie mam nic do dodania i zgadzam się z Panią.Dodam tylko że głos rozsądku taki jak tu jest dziś na wagę złota a wręcz bezcenny.Dziękuje Pani.

  2. garagula@wp.pl' Zyta pisze:

    Trafne, spokojne, wyważone spostrzeżenia. Troszeczkę więcej zwracałabym uwagę na błędy językowe

  3. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Przeczytałem z uwagą tekst i nie będę nawet silił się na komentarz, bo zgadzam się ze wszystkim w stu procentach. Bardzo wyważona opinia i obiektywnie ujęty temat samej inicjatywy, jak i okoliczności jej towarzyszących, z czym chyba zgodzi się każdy rozsądny czytelnik. Podobnie jak poprzednik, Pan Mariusz, też powiem, że taka ocena tematu jest dziś rzadko spotykana, bo większość opini oscyluje od skrajnego potępienia, do skrajnej gloryfikacji z drugiej strony. Rozsądek i umiar zawsze i wszędzie wskazany, zarówno we wszelkich inicjatywach, jak i ich ocenie.
    Dziękuję pięknie obu autorkom (bo myślę, że w tym temacie jesteście Panie jednomyślne), za takie właśnie ujęcie tematu.

  4. Piotr.koziel.apk@gmail.com' Piotr pisze:

    Z uwagą przeczytałem tekst, ale też śledziłem Pani TT i RT 15.01. I na tej podstawie wydaje mi się, że Pani stosunek do WOŚP jest wyważony, ale jednak sceptyczny. Nie angażowalem się w spory w mediach społecznościowych na temat WOŚP, z uwagi na brak otwartości na rozmowę i przekonanie do nieomylności własnych racji uczestników tych sporów (także p. Warzechy). Tutaj w punktach chciałbym przedstawić swoje zdanie :
    1. Akcja nie wzięła się z nikąd. Była budowana rok po roku od podstaw. Jakie były początki można prześledzić w programach Owsiaka, które były emitowane chyba co 2 tygodnie. W tym czasie podobne wsparcie w TVP miało wigilijne dzieło pomocy dzieciom. informacje o zbiórce. przekazaniu przez harcerzy światełka pokoju na Głodówce (z pokazaniem świec Caritasu), lokowanie produktu w studiu telewizyjnym w różnych programach w czasie adwentu sprawiało, że była to akcja równie rozpoznawalna. Dlatego, moim zdaniem, twierdzenie że Owsiak miał większe wsparcie jest nieuprawnione – wzmiankowana ostatnio w social media akcja Caritas albo nie potrzebowała takiego wsparcia, albo ktoś (ze strony organizatora) je zaprzepaścił.
    2. Dziś łatwo podważyć efekty akcji WOŚP. Obecnie pieniądze na sprzęt można zdobyć z funduszy unijnych, przeróżnych grantów norweskich, szwajcarskich, etc. etc. W latach 90 grantów i funduszy nie było. Szpitale były w stanie totalnego rozkładu. Pacjenci idąc do szpitala czasem musieli sami zaopatrzyć się w opatrunki i lekarstwa. I nagle na oddziałach dziecięcych zaczął pojawiać się nowy sprzęt. I przynajmniej te oddziały zaczęły wyglądać i działać normalnie. Chyba jednak zapominamy jak wielki był to wtedy przeskok.
    3. Aspekt wychowawczy- Owsiak mówił do wszystkich, ale przede wszystkim do młodzieży. Róbta co chceta czyli rockowa jazda bez trzymanki (bo tak chyba brzmiała pełna nazwa programu tvp na początku lat 90.) pokazywała, że też można zrobić coś pozytywnego i wcale nie oznacza to konieczności rezygnacji z indywidualizmu i własnego ja, tak ważnych dla zbuntowanej młodzieży. Młodzieży, której potencjału nie potrafiły wykorzystać inne organizacje.
    4. Pieniądze Owsiaka- nikomu w kieszeń nie zaglądam ale uważam, że osoba kierująca największą tego typu organizacją w tej części Europy dodatkowo firmujaca ją swoim wizerunkiem i narażająca się na ataki powinna zarabiać tyle co dyrektor podobnej wielkości firmy komercyjnej albo lepiej- spółki skarbu państwa. Inaczej staniemy się zakładnikami własnej hipokryzji i wcześniej czy później skończy się jak z p. Kijowskim
    5. Serduszka – ktoś wymyślił taki gadżet i to działa. Zbierają tylko raz w roku, są ich setki. Dzięki serduszkom nie nagabują ludzi po kilka razy. A że siedząca w nas dulszczyzna nie pozwala nam komfortowo spacerować bez serduszka w tym dniu? Zawsze można podejść i poprosić o serce nie wrzucając do puszki. Moja córka tak robi, wraca z pełnymi kieszeniami że spaceru i nikt jej jeszcze nie odmówił. Poza tym podobne ciśnienie jest obecnie na Szlachetną Paczkę- organizują ja np. w pracy, w pracy żony i przedszkolu. I co mam zrobić? Dać wszędzie żeby się nikt na mnie źle nie popatrzył?
    6. Zaangażowanie samorządów i służb. Służby były od początku z tą akcją. Z tym że na początku była to inicjatywa oddolna- organizowały u siebie zbiórki etc. Coś jak teraz ze Szlachetną Paczką. Potem zaczęły się w to włączać samorządy i akcje zaczęły być organizowane odgórnie. Samorządy często organizują różne festyny, etc wykorzystując straż policję i inne służby. I moim zdaniem do tego momentu jest ok. U nas rada dzielnicy przekazuję pieniądze np. aby ośrodek kultury zorganizował dzień dziecka i zawsze są wszystkie służby wraz z przygotowanymi przez nie atrakcjami (choć może lepiej tego nie mówcie Panu Warzesze).
    Gorzej jeżeli brniemy dalej i np trafi na rozsądnego inaczej-a Ci bywają niestety wszedzie (ostatnia akcja z wycinaniem confetti przez policjantów ). Kiedyś była chyba afera że zmowa cenowa artystów na koncerty. Takie historie należy piętnować.
    A co do osób próbujących się ogrzać w tym dniu w blasku serduszka- tego też nie unikniemy i tu komentarz jest jeden: przykleiło się g… do okrętu i woła „płyniemy!”
    7. Zaangażowanie TVP- czy się komuś podoba, czy nie, jest to akcja ogólnopolska która na stałe wyłącznie się w nasza kulturę i świadomość. Fenomen zauważany również za granicą. uważam że tvp nie musi tego pokazywać, ale w takim razie trzeba się zastanowić nad sposobem poboru i rozdzielenia abonamentu rtv, bo w moim przekonaniu m.in na pokazywanie takich wydarzeń polega misja, nie na pokazywaniu Maryli Rodowicz śpiewające disco polo w Zakopanem.
    8. Jeżeli coś przez lata wzbudzalo mój sprzeciw, to zaangażowanie spółek skarbu państwa. Uważam, że państwo ma swoje organy do realizowania celów statutowych WOŚP. Osoby decyzyjne w tych spółkach wydawały nie swoje pieniądze i Jerzy Owsiak nie powinien był się na to zgodzić.
    9. Skończymy z głupotami pt. Nie popierasz nie korzystaj, bo to wypacza sens całej imprezy. Mam wrażenie, że dla osób, które tak mocno zaangażowały się w spór na TT jest to tylko wojna zastępcza na osi sporu politycznego.

    To chyba tyle. Wyszło dłużej niż zakładałem i chyba bardziej pozytywnie niż miałem zamiar, ale WOŚP jest moim zdaniem czymś pozytywnym co należy do nas wszystkich, co cześć ludzi z uwagi na niewłaściwego bohatera próbuje zniszczyć . Pod tym względem widzę tutaj duże podobieństwo do opisywanego przez Panie artykułu Doroty Kani. Tam też piękna historia miała być zdeptana, a poświęcenie bohaterów zdewaluowane przez to, że główny bohater był niewłaściwy.
    Jeżeli sięgając do lat 90 gdzieś pomyliłem fakty – przepraszam pisałem według swojej pamięci- wtedy dziecka.

    Wolontariusz VI i VII finału WOŚP
    harcerz (w tamtym czasie).
    Nie uczestniczący w przystankach Woodstock.

    Do tej pory moja córka dwukrotnie korzystała że sprzętu na który zbierałem 19 lat temu.

    Choć tak na prawdę to nie mógł być już ten sprzęt z racji wieku. I nie były to jakieś mocne historie, zwykła diagnostyka. 😉

  5. woomaa1@gmail.com' Marek pisze:

    Panie Piotrze, ja tylko odniosę się do pkt. 4, bo z tego powodu nie daję do puszki: już się skończyło jak z Kijowskim. Jeśli ignoruje się kilka wyroków sądów nakazujących pokazanie księgowości (a nie świstków z excela), kupuje kolejne nieruchomości a następnie na konferencji kłamie się co do ich wartości, jeśli w sądzie na pytanie sędziego, z kim się podpisywało umowę o pracę w firmie odpowiedź jest „nie pamiętam” (ze samym sobą) to nijak to się nie ma do działania uczciwej fundacji z przezroczystą księgowością.

    Marnotrawstwo kasy podatników na kolejne „światełka do nieba” też mnie zniechęca.

    Może jeszcze o dulszczyźnie – 100% racji i dokładnie w punkt.

  6. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Na wstępie pragnę napisać, że nie jestem przeciwna temu przedsięwzięciu, ale drażni mnie ten cały szum i hałas medialny wokół Orkiestry. Próbowałam głębiej zastanowić się nad zjawiskiem dlaczego Polacy tak chętnie angażują się w inicjatywy organizowane przez konkretne i znane osoby. Otóż sądzę, że Pan Owsiak doskonale przy tej całej otoczce medialnej potrafił wykorzystać ten kapitał płynący z naszego kodu kulturowego a konkretnie z naszego przywiązania do bycia wspólnotą ludzi, którym bliska jest dobroczynność i solidarność. Potrafił się w to wszystko doskonale wtopić. Wyczuł to. Wszyscy wiemy, że nie jest osobą neutralnie światopoglądową , popiera środowiska lewicowe i stąd moje pytanie, czy nie jest przez te środowiska wykorzystywany? Dla mnie ważne jest co i kogo wspieram świadomie. Żyjemy w społeczeństwie, czyli grupie ludzi potrzebnych sobie nawzajem. Dla mnie słowo „pomagam” oznacza coś, co wypływa z głębi serca. Pomagać można nie jednorazowo i na różne sposoby. Dziś ty pomagasz innym, jutro pomogą tobie. Zachęcam, by mimo różnic tworzyć świat pełen pomocy i solidarności. Zapewniam, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu.

  7. mariarozycka@wp.pl' Maria pisze:

    Niewątpliwie WOŚP jest jedną z tych wielkich akcji, które mobilizują Polaków. Świadczą o tym kolejne rekordy zebranych każdego roku środków. Jest również jedną z bardziej głośnych medialnie akcji. Jednoczy Polaków, bo ma bardzo szczytny cel – pomoc chorym i potrzebującym, zwłaszcza dzieciom. Zgadzam się z Przedmówczynią – p. Barbarą, że gdy jest potrzeba pomocy, stajemy się solidarną wspólnotą. Nie jedyna WOŚP to pokazuje i udowadnia – takich momentów jest mnóstwo, także w przestrzeni internetowej, jak choćby akcje ekspresowego zbierania niewyobrażalnych kwot na pilną operację dziecka. Potrafimy i chcemy pomagać, z głębi serca!
    Jednakże jest pewna prawidłowość – wszędzie tam, gdzie wchodzą w grę pieniądze, powinna być jasna i klarowna przejrzystość tych, którzy się tym zajmują. Nic nie powinno dawać nawet najmniejszych podstaw do podejrzeń o nieuczciwość. Jeżeli jasności nie ma, pojawia się – przynajmniej – nieufność… Jeżeli ktoś nie ma nic do ukrycia, nie ma też oporów przed przejrzystością w dziedzinie finansów…
    Przypomina mi się tu znamienna wypowiedź mojej koleżanki z liceum – wojującej ateistki, z agresją wręcz reagującej na wszystko, co związane z Kościołem. Otóż przy jakiejś dyskusji w temacie WOŚP, powiedziała, że ona woli kupić świecę Caritasu, niż wrzucić datek do puszki WOŚP. Dlatego, że bardziej ufa instytucji Caritas… Zaskoczyła mnie tym bardzo…
    Daleka jestem do oceniania i ferowania autorytatywnych wyroków – zarówno wobec tych, którzy biorą (lub nie) udział w WOŚP, jak i tych, którzy tę akcję organizują i zarządzają zebranymi pieniędzmi. Każdy ma swoje sumienie i kiedyś przez Bogiem ze swoich (a nie czyichś) czynów będzie rozliczony. Każdy też może wybrać komu i na jaki cel przeznaczyć swoje pieniądze. Dlatego – pomagajmy, bezinteresownie, tak jak każdemu serce dyktuje i sumienie pozwala!

  8. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Zasada, że lewa ręka nie powinna wiedzieć, co czyni prawa, jest ze wszech miar słuszna. Uważam jednak, że do przyklejania serduszka do odzieży nie powinna mieć zastosowania z dwóch powodów. Po pierwsze nie każdy, kto nosi przyklejone serduszko jest donatorem WOŚP. Jak zauważył pan Piotr, serduszko można dostać mimo że nie wrzuciło się datków do puszki. Przyklejone serduszko czy emblemat Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia” jest raczej znakiem poparcia dla akcji. Tak to zawsze rozumiałam nosząc przyklejony do płaszcza znaczek fundacji w Dniu Papieskim. Nigdy nie rozumiałam tego w ten sposób, że chwalę się oto przekazaniem datków dla biednej uzdolnionej młodzieży na kształcenie, tylko jestem „słupem ogłoszeniowym” przypominającym o zbiórce na ten cel. Wydawało mi się, że przypominam w ten sposób przechodniom: „Pamiętajcie, dziś Dzień Papieski, warto poszukać wolontariuszy z puszkami, albo pamiętać, żeby wychodząc z kościoła nie przeoczyć osób zbierających na ten szlachetny cel”. Choć w pierwszej chwili zawstydziłam się mojego samochwalstwa, ale chyba nie zmienię zwyczajów i w kolejny Dzień Papieski przykleję sobie emblemat „Dzieła Nowego Tysiąclecia”, bo szlachetne akcje warto propagować.

  9. zlgrodzcy4@gmail.com' Podlasianka pisze:

    W czasie, gdy zwłaszcza w mediach króluje indywidualizm i nastawienie na zaspokajanie swoich potrzeb, ważne staje się nauczenie młodych ludzi wrażliwości, empatii i otwartości na potrzeby drugiego człowieka. Drogą ku temu z pewnością jest wolontariat. Skąd taki asump do dyskusji o WOŚP? Otóż od wielu lat obserwuję przebieg tej akcji w moim miejscu pracy, czyli w szkole. Z przykrością stwierdzam, że młodzież raczej traktuje tę akcję jako formę spędzenia czasu, przynoszącą realną „wartość dodaną” w postaci dodatkowych punktów rekrutacyjnych za wpis o wolontariacie na świadectwie ukończenia gimnazjum, do tego można jeszcze dodać zupełnie niezdrową rywalizację co do kwoty zebranej do puszki i miejsca prowadzenia zbiórki (najlepsze jest oczywiście pod kościołem parafialnym, przez kilka lat było zarezerwowane dla córki nauczycielki). Jak to się ma do idei przyświecających tej akcji, oceńcie Państwo sami.

    • Maria Wanke-Jerie pisze:

      Nie dotyczy to tylko WOŚP i młodzieży szkolnej, w znacznie większym stopniu można zaobserwować zainteresowanie wolontariatem motywowane własnym interesem wśród studentów. Takie zaangażowanie to cenne uzupełnienie CV, a atrakcyjne CV to być może lepsza praca. Zastanawiam się tylko, czy to coś złego. Zaangażowanie w wolontariat jest czymś pozytywnym i powinno to być premiowane.

  10. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Zacytuje bardzo mądrego Jezuite @GrzegorzKramer : „Tak, Jezus powiedział, żebyśmy dobra nie robili na pokaz. Jednak ten sam Jezus mówi o tym, by ludzie widzieli nasze czyny i dzięki temu chwalili Ojca w Niebie.
    Ja to rozumiem tak, że moją intencją działania ma nie być „na pokaz”, ale to nie znaczy, że nie mogę tego pokazywać. Pokazywanie dobra nie jest złe. Złe – z punktu widzenia Ewangelii – jest robienie dobra, by się pokazac.
    A to, czy ktoś robi dobro po to by się pokazać wie tylko on sam (ewntualnie ci, którym to powie) i Bóg. Reszta jest tylko naszym domysłem (często) podszytym zazdrością.”

  11. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to wielkie plusy, ale i poważne minusy.
    Niezaprzeczalnym zyskiem z tych zbiórek jest tysiące sztuk sprzętu medycznego i być może miliony ludzi , którym z pomocą tego sprzętu uratowano zdrowie lub życie. Wspomnę choćby o respiratorach, pompach insulinowych czy o programie wczesnego wykrywana wad słuchu u noworodków.
    Drugi bardzo ważny plus działania Orkiestry to to, że uczy ona młodzież altruizmu, wrażliwości, pomagania innym, łączy to pomaganie z zabawą, daje radość i satysfakcję.
    Zarzuca się WOŚP tworzenie tzw szumu medialnego. Przyznam, że mnie to też drażni, ale jeśli dzięki temu daje się znacząco zwiększyć efekty akcji to znoszę to ze zrozumieniem.
    Kolejny zarzut – poważny – w działania Orkiestry angażowane są środki publiczne, samorządowe. Nie jest to moim zdaniem całkiem w porządku,ale myślę, że można to pod pewnymi warunkami traktować jako działania promujące kulturę , wszak miasta organizują różne koncerty bez okazji. W pewnym mieście koszty organizowanego z okazji zbiórki koncertu przewyższały sumy jakie zbierano w całym mieście do puszek. Po zmianie władz samorządowych zrezygnowano z drogo ceniących się artystów i znacznie zredukowano koszty. Jak jest w innych miastach – nie wiem.
    Zdecydowanie nie podzielam poglądów Jerzego Owsiaka, irytuje mnie jego styl bycia, ale też nie uważam, aby to był wystarczający powód, by wzywać do bojkotu zbiórki prowadzonej przez WOŚP – o ile zebrane pieniądze wydawane są zgodnie z deklarowanym przeznaczeniem. I tu dochodzimy do sprawy najważniejszej. Kiedy w gronie znajomych powiedziałem o wzbudzających podejrzenia powiązaniach między WOŚP a firmami należącymi do J. Owsiaka i członków jego rodziny jeden z kolegów odpowiedział mi w ten sposób:
    „ Czy ty zdajesz sobie sprawę w jakim kraju żyjesz? Wszyscy kradną, każdy kto ma ku temu okazję. Każdy kto zarządza jakąś większą kasą znajdzie sposób by coś z niej dla siebie skołować. Ja na WOŚP daję bo widzę dużo serduszek na sprzęcie w szpitalach i wiem, że przynajmniej część zebranych pieniędzy wydawana jest w sposób właściwy i pożyteczny. A na Caritas nie daję, bo nie mam zielonego pojęcia co oni robią z zebraną kasą”.
    Większość zebranych poparła jego zdanie. Ja odparłem tylko, że Caritas nie może oznaczać krzyżykami domów z których dzieci pojechały na bezpłatne kolonie.
    Nie uważam, że wszyscy kradną i uważam że żyjemy w państwie prawa, które powinno tworzyć i egzekwować procedury zapobiegające „kołowaniu”. Przyznam jednak, że sam chciałbym czasem zobaczyć lub usłyszeć klarownie zredagowany bilans obrazujący działania, przychody i wydatki Caritas, WOŚP czy innych tego typu fundacji. Choćby po to, żeby móc odpowiedzieć takim ludziom jak ten mój kolega. Różne organizacje pożytku publicznego wydają duże środki na swoją reklamę po to by zachęcić nas do przekazania 1% podatku. Piszą o celach działania, podają wzruszające przykłady – myślę, że dobrze by było, żeby podały też trochę liczb. Dając pieniądze na organizacje dobroczynne stajemy się przynajmniej w moralnym sensie ich akcjonariuszami. Mamy prawo wiedzieć co dzieje się z tymi pieniędzmi. Mamy prawo wymagać by były wydawane w sposób uczciwy i gospodarny. Rozumiem, że akcje i działania charytatywne też kosztują. Praca w fundacjach nie jest łatwa, często stresująca i zatrudnieni tam ludzie muszą otrzymywać odpowiednie wynagrodzenie. Ale wszystko w granicach przyzwoitości i bez możliwości osiągania dodatkowych korzyści z zebranych środków.
    Wszystkim uczciwym wolontariuszom i pracownikom organizacji dobroczynnych chcę podziękować i wyrazić swój podziw i uznanie.

    • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

      Moim zdaniem rozsądny, wyważony komentarz Panie Rafale.
      Uważam też, że najwięcej spraw i przedsięwzięć, oscyluje w szerokiej skali szarości, a mało co jest wyraźnie czarne czy białe.

  12. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Stacje telewizyjne powinny byc zainteresowane w wyjasnieniu „mitów”krazacych wokol finansowania WOŚP.Skoro sa zarzutu i milony Polakow zainteresowanych tym tematem zupelnie nie rozumiem dlaczego opinia publiczna nie mialaby szansy obiektywnie ocenic co jest prawdą a co klamstwem.Przyznam szczerze ze glowny zainteresowany i jednoczesnie oskarżany pan Owsiak zaskakuje mnie swoja postawą.Jego dobre imie jest szargane a on zamiast skonfrontowac sie z oskarzycielami jak mantre powtarza ze orkiestra jest fenomenem na skalę światową i jednoczy ludzi dobrej woli.Zgadzam sie ze to fenomen jednak w ostatnich czasie nie laczy lecz dzieli ludzi.I to jest zasadniczy powod by w swietle kamer rozwiac wszystkie watpliwosci.Glownie dla dobra tysiecy mlodych wolontariuszy ktorzy nie umieja czytac faktur i gubią sie posrod natloku sprzecznych informacji.Moj syn zadal mi pytanie na ten temat.Jako ze mam sporo watpliwosci azbyt malo wiedzy przytoczylam mu powiedzenie mojej mamy.Lepiej pomoc kilku nie potrzebujacym niz pominac jednego potrzebujacego.Wielka szkoda ze glowny pomyslodawca i tworca tak pieknej akcji doprowadzil do stanu gdzie jest tak wiele pytań i wątpliwości.

  13. gregr@o2.pl' Grzegorz pisze:

    „WOŚP to wielka duma i radość,że ludzie potrafią się jednoczyć w szczytnym celu. Wstyd i smutek,że Państwo niewydolne i brakuje podstawowego sprzętu” – takiego tweeta napisałem kilka dni temu…
    Dziś pomaganie innym już nie jest anonimowe. Ma na celu budowanie własnej marki. Kiedyś WOŚP to była spontaniczna akcja i tak też była traktowana przez ludzi. Obecnie to profesjonalnie zarządzana firma. Jedno się nie zmieniło Wciąż pomoc jest na pierwszy miejscu. WOŚP ewoluowało. Wraz z nią J. Owsiak. Przystanek Woodstock też się zmienił. To już nie jest jakiś tam rockowy festiwal organizowany w ramach podziękowania za styczniową akcję. To największy festiwal muzyczny na świecie z rekordem 700.000 uczestników w 2011r (pamiętny koncert grupy The Prodigy grającej (tak w skrócie) elektroniczny punk). https://www.youtube.com/watch?v=T9VMZwKmO4A Ale jedno się nie zmieniło. Wciąż jest to darmowy festiwal. I tak dziś patrzę na Orkiestrę Owsiaka. To, że świat się zmienia, bo my się zmieniamy, to nie oznacza wcale, że na gorsze. Większość zebranej przez ostatnie lata sumy podczas zbiórek nie pochodzi z puszek. Jest od prywatnych firm. Mam świadomość, ze ta aktywność nie jest li tylko wyrazem dobroci i szczerych intencji. Ze ma na celu budowanie marki konkretnej firmy, ze celem, prócz pomocy potrzebującym jest też reklama. Ale czy nasz świat nie jest tak skonstruowany? Ten cały CSR (społeczna odpowiedzialność biznesu), ulgi podatkowe w zamian za darowizny na cele charytatywne, czy inne tego typu zdarzenia zawsze niosą za sobą rożne podłoża. Każdy na tej akcji coś zyskuje. Zyskują ludzie, firmy i fundacja. To samo Woodstock. Topowi artyści zarabiają, ci mniej znani mają możliwość zaprezentowania się przed szerszą publicznością. Firmy wspierające „Przystanek” mają reklamę i zarabiają. A ludzie dobrze się bawią. Polecam wszystkim przynajmniej raz w życiu poczuć atmosferę Przystanku Woodstock. Wtedy zupełnie inaczej człowiek patrzy na Jerzego Owsiaka i całą fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

  14. katarzyna.walus@onet.pl' Katarzyna Waluś pisze:

    Dobrze aby głos w tej sprawie zabierały osoby których Nie stać na drogi sprzęt a dzięki działaniu Jerzego Owsiaka miały możliwość skorzystania a i często uratowania życia.. Dobrze jednak nabrać dystansu do pewnych spraw bo Pomoc pomocy nie równa.. Często wykorzystuje się czyjąś dobrą wolę, oszustów i osób idących na skróty nie brakuje..a tkzw. ,,Lewe rączki ,,również istnieją! Wokół ,,sprawy,, Owsiaka jest głośno od dawna.. Faktem jest że nasz Fundusz Zdrowia pozostawia Wiele do ŻYCZENIA…

  15. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziękuję za wszystkie głosy w dyskusji i słowa uznania za wyważony ton mojego tekstu. Komentarze też spokojne i wyważone, i to zarówno te, w których autorzy z wielką atencją pisali o WOŚP i jej pomysłodawcy, twórcy i animatorze, jak i te, w których wyrażano sceptycyzm. Szczególne słowa podziękowania należą się Panu Piotrowi za bardzo obszerne omówienie genezy, celów, organizacji i finansowania, a także aspektów wychowawczych przedsięwzięcia Jerzego Owsiaka. Sam, jak pisze, było wolontariuszem finału WOŚP przed laty, a jego córka dwukrotnie korzystała z diagnostyki przy mocy sprzętu zakupionego przez fundację Owsiaka. Pozytywnie bez zastrzeżeń wypowiadali się też inni, a sceptycyzm dotyczył głównie formy i stylu, a nie jakichś nieprawidłowości. Nawet kontrowersyjne dla wielu Przystanki Woodstock zachwalał Pan Grzegorz. Zbytnią rozrzutność, zwłaszcza „światełko do nieba”, czyli pokaz fajerwerków, krytykował Pan Marek.
    Generalnie dominowały opinie pozytywne. Widać, że akcje charytatywne cieszą się powodzeniem, bez względu na formułę. I dobrze.

  16. a.d.zysk@gmail.com' Artur Zysk pisze:

    Uczestniczyłem lata wstecz w wydarzeniach WOŚP i dawałem pieniądze. Medialne wsparcie i wielka pompa wokół jej organizacji nie jest niczym złym, a wręcz zupełnie normalnym. Takie akcje odbywają się w wielu krajach.
    Pomijam kwestię kiedy i jak powatała inicjatywa. Jednak wiele metod zaprzęgniętych w jdziałaność WOŚP oraz samych umów zawieranych ze szpitalami daje wiele do myślenia.
    Kolejnym elemententem z którym trudo jest się pogodzić to przekaz jaki jest przemycany od lat. Słynne „róbta co chceta” okazało się nie chwytliwym hasłem, ale wskazówką dla młodych ludzi jak żyć bez poszanowania pewnych ogólnie przyjętych zasad .

    Prawdziwe, bardzo brzydkie oblicze WOŚP ukazało nam się jednak już przed wyborami prezydenckim i wyraźny, politycznie nastawiony kierunek działań fundacji. Muszą istnieć niezwykle silne powiązania wewnątrz fundacji, które nie pozwalają na jej oderwanie się od gry politycznej.

    WOŚP już dawno powinienbył wybrać ścieżkę zupełnej neutralności, nawet w obecnej obsadzie, w ten sposób pozyskałby popracie wszystkich ludzi. Najwyraźniej jak wspomniałem powyżej fundacja jest uwiązana i kontrolowana przez silne środowiska postpeerelowskie, a sama fundacja z racji wysokiej popularności jest tu przede wszystkim narzędziem politycznym. Przy okazji naturalnie i w tym celu stworzonym źródłem ogromnych dochodów. Charytatywność to chyba jednak jedynie parasol pod którym kryją się rzeczywiste intencje.

    Od wygranej Andrzeja Dudy a następnie PiS, Owsiak i jego otoczenie w bardzo wyraźny, otwarty i agresywny sposób wprowadzili fundację na tory totalnej niezgody, wręcz nienawiści pogłębiając jeszcze bardziej przepaść jaka wyrosła pomiędzy Polakami. Jego otwarte z pełną premedytacją ataki na PiS, kościół, wybrane środowiska i osoby przy wsparciu anyrządowych mediów są tu uważnie przemyślane i zaplanowane. Nie ma praktycznie wystąpienia Owsiaka, konferencji gdzie mogłoby się obyć bez politycznych gier. Przystanek Woodstock, przedłużenie tej politycznej agendy jeszcze bardziej to eksponuje.

    Coraz większe kwoty wpływają na konta WOŚP, bardzo często jako swego rodzaju antypisowska deklaracja wielu organizacji, ośrodków oraz zwyczajnych zjadaczy chleba. Brak czystych rozliczeń fundacji przy wsparciu sądownictwa (żaden normalnie funkconujący wymiar sprawiedliwości nie pozwoliłby sobie na odmowę wykazu rozliczeń) nie jest nawet brane pod uwagę, kwestinowane przez wspierających WOŚP. Podobne reakcje zresztą mamy w odniesieniu do codziennego życia politycznego wielu polityków różnych frakcji.

    Idea, która sama w sobie jest zacna i mogłaby służyć przy aprobacie wszytkich, a przynajmniej znacznej części Polaków stała się kością niezgody pielęgnowaną przez tych którym na podziałach bardzo zależy.

  17. a@interia.pl' Vytautas pisze:

    Czytałem. Warto oddzielić ideę samej akcji chatytatywnej jako takiej od tej konkretnej działalności i osoby organizatora. Publiczne wypowiedzi Owsiaka w kwestiach politycznych i przeznaczanie części środków na upolityczniany Woodstock czy Poland Rock spowodowało, że przestałem wspierać WOŚP

  18. a@interia.pl' Vytautas pisze:

    Pominąwszy już osobę Owsiaka i jego włażenie z butami w politykę także na festiwalu rockowym, do WOŚP zniechęciło mnie swego czasu angażowanie środków publicznych (TVP, policja, wojsko, PSP, samorządy) do organizowania imprezy. Ktoś zrobił bilans?

  19. marwiac2@poczta.onet.pl' Marwiac2 pisze:

    Nie daję na WOŚP z dwóch powodów.
    Pierwszy i najważniejszy – bezsensowna akcja. Jeżeli WOŚP zakupi sprzętu za 100 mln zł to za tyle nie zakupią tego szpitale z publicznych pieniędzy. Polska jest dzisiaj bogatym krajem, gdzieś w okolicy 23 miejsca w rankingu światowym, więc to nie braki w sprzęcie są największą bolączką tak zwanej służby zdrowia. Co z tego, że kupimy kolejny tomograf za ciężką kasę, skoro nie będzie lekarzy do jego obsługi i diagnostyki wyników. Kolejki do specjalistów wynoszą miesiące, a WOŚP niezmiennie od lat kupuje sprzęt. W sąsiednim powiecie zlikwidowano porodówkę i położnictwo, a w nim były inkubatory zakupione przez WOŚP. Jaki z tego wniosek wynika? Cel jest bezsensowny to pierwszy powód.

    Drugi znam z autopsji, jestem prezesem organizacji celu publicznego – chcemy odciągnąć dzieci od komputerów i chcemy zainteresować je wypoczynkiem nad wodą. Jednak wszędzie trzeba funduszy, na sprzęt, na nagrody, na instruktorów. Tu rozbijamy się o szklany sufit z 1% OPP 50 proc. podatników nie wskazywało, z pozostałej połowy 60 proc. środków przekazywane jest dla ogólnopolskich „organizacji”, a dla lokalnych zostaje niewiele. Po prawdzie największym beneficjentem 1% fundacja „Zdążyć z Pomocą” – mało kto o niej wie, ona pomaga w leczeniu trudnych indywidualnych przypadków. Jeżeli dziecko z sąsiedztwa dostaje wsparcie to przeważnie z jej funduszy.
    Natomiast organizacje, które działają na dole w tak zwanym „terenie”, mają problem ze zdobywaniem funduszy na inne cele, wszak nie samym nieszczęściem człowiek żyje. Trudno mają lokalne organizacje i mam to z danych od US w moim mieście. Wiem jak się zdobywa fundusze na taką organizację, jak ta, której jestem prezesem – nie mogę się przebić z tym co robię do mediów, bo nie ma w tym nieszczęścia, jest to niszowe – a jak policzyli uczeni na uczelniach sportowych 1 zł wydany na sport i rekreacje dla dzieci i młodzieży to 8 zł mniej wydawanych na leczenie w przyszłości. Mam swoje sukcesy, ale wiem, że mam szklany sufit, którego już nie przebiję.
    Bo jak zbierać na remont mieszkania dla cierpiącego na niedostatek kombatanta, który jest skromny i cichy, nieco zawstydzony tym, że jest bohaterem. Wielka impreza lokalnego WOŚP zorganizowanego przy remizie OSP, a kilka kilometrów dalej w biednej chałupce mieszka kombatant, latający za dzieciaka do leśnych, obity przez SB, nie upomniał się o swoje. Dopiero lokalna organizacja, nazwijmy to historyczna, zrobiła rozeznanie, komu trzeba pomóc. Zorganizowała finanse na remont domu i grupę ochotników. To jest to, co nam odbiera (moim zdaniem) WOŚP. Dałem na Orkiestrę do puszki z serduszkiem – swoją powinność wobec biednych zrobiłem, niech się inni martwią. Może krzywdzę niektórych darczyńców WOŚP tymi słowami – ale to, co głośne, hałaśliwe, łatwe jest do zauważenia, lokalna bieda, ludzkie nieszczęście trudniejsze do zlokalizowania. Gdzieś ogarnia nas znieczulica – a doskonałym alibi jest WOŚP. No dałem, zaangażowałem się w koncert dałem do puszki, a co dalej dzieje się z tymi pieniędzmi to już Jurasa sprawa. Kompletnie nie mam mu za złe, że z tego sobie dobrze żyje – dobroczynność, jak każdy inny biznes, musi być wynagradzany. Problem w tym, że moim zdaniem część społeczeństwa ma alibi, i wytyka palcami takich jak ja, czy mój syn zaangażowany w remont mieszkania kombatanta – bo głośno mówimy, że nie dajemy i dlaczego na WOŚP.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.