Propaganda

Tekstem sprzed roku o wazeliniarstwie, który niedawno przypomniałam, wywołałam temat lizusowskich wobec władzy mediów. W styczniu ubiegłego roku pisałam to jako ostrzeżenie, jedną z przestróg, którą trzeba poważnie wziąć pod uwagę. Dziś to, niestety, ponura rzeczywistość.

z12439934V,Telewizja-Polska

Tekst „O wazelinie” http://twittertwins.pl/o-wazelinie/ kończył się stwierdzeniem: „Media też nie mogą być lizusowskie, bo gdy takie się staną, to odbiorcy będą traktowali ich przekaz tak, jak ja tamto podlizywanie się koleżanek. Z obrzydzeniem”.

Rzeczywistość przerosła jednak moje ówczesne obawy. Telewizja publiczna nie tylko stała się tubą rządzących (to nie dziwi, tak przecież było zawsze, gdy władza zyskiwała wpływ na kształt mediów publicznych), ale obecna propaganda jest tak nachalna i tak dramatycznie nieudolna, że odbiera wiarygodność także materiałom przygotowanym w miarę rzetelnie (celowo nie wymieniam nazwisk tych dziennikarzy, aby im nie zaszkodzić). Świetnie ujął to Rafał Kubara w komentarzu pod tekstem o wazelinie: „Nasz naród jest jednak bardzo wyczulony na wazeliniarstwo i przez tego typu zachowania kompromitują się zarówno media jak i władza. Po prostu ludzie im nie wierzą.”

Problem dotyczy nie tylko głównego programu informacyjnego Wiadomości, ale także innych, takich jak „Minęła dwudziesta”, „Woronicza 17”, „Bez retuszu” czy „W tyle wizji” (choć ten jako satyryczny ma swoje prawa i nie tak bardzo odbiega od podobnych na innych kanałach). Nawet „Szopka noworoczna”, którą niedawno powtórzyła telewizyjna jedynka, była niestosowną, a momentami wręcz skandaliczną „łupanką” w obecną opozycję. Bez jakiejkolwiek próby symetrii. A końcowa scena z marszem Hitlerjugend z filmu „Kabaret” zakrawa, moim zdaniem, na skandal. Także „film” (celowo w cudzysłowie, bo to był zlepek „setek” bez myśli przewodniej, scenariusza, nawet bez napisów końcowych) zatytułowany „Pucz”, nadawany w niedzielę po głównym wydaniu Wiadomości zamiast kolejnego odcinka serialu, był prymitywną propagandą. Ludzie się z tego śmieją.

Ale wcale śmieszny nie był taki niby żart Macieja Pawlickiego z zatrzymanym za szpiegostwo na rzecz Rosji posłem Ryszardem P. Miała to być ilustracja, jak nierzetelnie konstruowane są informacyjne newsy. Tyko że, na litość Boską, tak nie wolno! Ktoś może obejrzeć tylko to i dalej już wytłumaczenia szokującego komunikatu nie usłyszeć. Nie wolno żartować z tak delikatnych kwestii, jak relacje międzynarodowe i w kontrowersyjny sposób w niestosownym żarcie sytuować łatwo rozpoznawalną, konkretną osobę. To już naprawdę nie jest śmieszne. Nawet w wąskim gronie, na przykład na ćwiczeniach ze studentami, nie powinno być takich przykładów, a co dopiero w TVP Info w sobotni wieczór. Na szczęście w tym wypadku prezes TVP szybko zareagował. Jak przeczytałam na twitterowym koncie Macieja Pawlickiego, został on odsunięty od prowadzenia programu Studio Polska i program znika z anteny. Przynajmniej tyle. 

633075-telewizja

Ale, szukając innego, bardziej obiektywnego przekazu, widzowie wybierają stacje komercyjne. Tam też jest propaganda, tylko nie prorządowa, a antyrządowa. Trzeba jednak przyznać, że realizowana bardziej profesjonalnie, subtelniej, co sprawia wrażenie większego obiektywizmu. To oczywiście tylko złudzenie, bo przekaz jest równie tendencyjny, ale konstruowany mniej topornie, inteligentniej. Brak przecież wielu istotnych informacji, relacji z wizyt zagranicznych szefowej rządu, czy ważnych wystąpień prezydenta, a wszystko opatrzone tendencyjnym komentarzem, starannie dobranymi wypowiedziami polityków. Nawet pytania dziennikarzy do specjalnie wyselekcjonowanych ekspertów w studiu telewizyjnym są podpowiedzią, sugestią krytycznej oceny rządzącej ekipy. Forma jednak mniej razi, jest poważniejsza, bardziej ambitna.

Paradoksalnie więc nachalność propagandy telewizji publicznej przynosi skutek odwrotny do zamierzonego – widownia odpływa do telewizji komercyjnych, karmiąc się tam antyrządowym przekazem. Czy o to chodziło rządowym propagandystom?

Żal mi tych nielicznych rzetelnych, profesjonalnych dziennikarzy, którzy jeszcze zostali w telewizji publicznej, bo swoimi twarzami firmują to, co się dzieje. A z wiarygodnością, tak jak z zaufaniem, zdewastować można szybko, odbudowa jest bardzo trudna.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

45 komentarzy

  1. Bialanka@zoho.com' Czerniakowianka pisze:

    Czasami tylko się zastanawiam, czy ci którzy konstruują taki świat, jaki pokazują w TVP, robią to z rozmysłem i premedytacją, czy naprawdę wierzą w to wszystko?
    No i na czym tak naprawdę polega tu „dobra zmiana” gdy jest – choć wydawało się to niemożliwe – jeszcze gorzej niż było, choć au rebours.

  2. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Finezja bierze się z ograniczeń. Im trudniej, tym paradoksalnie dla twórcy lepiej. Kiedyś były to ograniczenia kulturowe, religijne. Długi czas mieliśmy ograniczenia instytucjonalne w postaci cenzury. Teraz w zasadzie pozostały ograniczenia finansowe i organizacyjne (techniczne). Mając telewizję, i to telewizję publiczną – nie trzeba się już wysilać, można odpocząć – i tak to wygląda.

    Kiedy zaczynamy z synem oglądać jakiś mecz, pyta: – Tato, to komu kibicujemy? – No jak to komu?Słabszym! Myślę, że Polacy szczególnie kochają partyzantkę. Zawsze będziemy kibicować Dawidowi. Goliat to nie nasza bajka. Po ostatnich wyborach naiwnie miałem nadzieję, że nie tkną telewizji i dalej będą walczyć z przeważającą siłą ‚nieprzychylnej’ tv publicznej i stacji komercyjnych. Może byli zmęczeni i postanowili odpocząć? A przecież sami udowodnili, że wsparcie medialne nie gwarantuje zwycięstwa. Wygrali wbrew mediom. I wbrew swoim już mediom mogą przegrać.

    P.S. Pan Bóg też się nad nami zlitował i ograniczył czas życia ziemskiego. Dla naszego dobra 🙂

    • zakkahletz@o2.pl' Juliusz Żebrowski pisze:

      Paradoksalnie (tzn. dla niektórych, dla mnie nie) to P.S. to jedna z najbardziej optymistycznych rzeczy, jakie ostatnio przeczytałem w necie. 🙂

  3. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Ostatnio nieczęsto w programach informacyjnych TVP można zobaczyć materiał nie zawierający propagandy jeśli chodzi o tematy związane z polityką czy rządem.Absurdalnie przemilczane zostały tematy takie jak np.WOŚP (nadal nie potrafię zrozumieć dlaczego),tu fakt,gdzie indziej przemilczano akcje MON (nieudaną gdyż była kontrą dla WOŚP choć pomysł świetny i w innym czasie byłby sukcesem).Mam wrażenie że to już nie jest poziom wazeliny,to raczej mobbing skierowany w tych co w TVP pozostali.Widzieliśmy też transfer obsady tzw. mediów niezależnych,biegłych w sztuce filtrowania i profilowania przekazu,wieloletnich i „zasłużonych” weteranów z „powołaniem”.Tylko tej niezależności coraz mniej.Na szczęście rządzący nie „docisnęli śruby” TVP Kulturze i Historii.

  4. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Znaczące w Pani tekście są stwierdzenia : „celowo nie wymieniam nazwisk tych dziennikarzy, aby im nie zaszkodzić” i „w miarę rzetelnie”.

  5. marcin.szalwa@wp.pl' Martin Grej pisze:

    Figura retoryczna budzi kontrowersje w programie Studio Polska? Niech autorka tego tekstu w sposób merytoryczny rozważy zachowanie radykalnej opozycji. Teraz poproszę o artykuł o TVN-nie i jego manipulacjach a także Gazety Wyborczej. Proszę opisać TVN, Polsat, Newsweek,Gazetę Wyborczą. Gdzie pluralizm?

  6. marcin.szalwa@wp.pl' Martin Grey pisze:

    W TVP nie widzę ani dziennikarzy TW Trwam ani Radia Maryja ani Naszego Dziennika i ubolewam nad tym bo ogromną siłą są ich słuchacze i telewidzowie mająca duże znaczenie dla prawicowego elektoratu

    • Maria Wanke-Jerie pisze:

      Odnoszę wrażenie, że nie przeczytał Pan tego tekstu w całości. Cały akapit pod zdjęciem z pilotem dotyczył stacji komercyjnych. „Tam też jest propaganda, tylko że nie prorządowa, a antyrządowa” – pisze autorka, zwracając uwagę na bardziej profesjonalną formę tego przekazu. Ten artykuł nie jest i nie może być o wszystkim na raz – jest o propagandzie prorządowych mediów i o tym, że taka propaganda jest przeciwskuteczna. Utrata zaufania i odpływ widzów do stacji komercyjnych, karmiących swoich odbiorców antyrządowym przekazem, jest tego najlepszym dowodem.

  7. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Na postawione przez autorkę pytanie czy jesteśmy skazani na wybór między propagandą prorządową i antyrządową odpowiem stanowcze nie. To ode mnie zależy przede wszystkim czy jestem odbiorcą wymagającym, czy zadowalam się jedynie papką medialną. To kłamstwa przez lata budowały w Narodzie takie właśnie spojrzenie i smutne to, że manipulacje te nasilają się bezustannie. Często obserwuję, że dziennikarzowi do komunikowania się z odbiorcą wystarczy jakiś news z jedynie słusznej gazety. Wg. mnie pozyskiwane informacje przez dziennikarzy powinny służyć, tak mi się wydaje do nieustannego doskonalenia się. Brak rzetelnych informacji stwarza pułapkę manipulacji w przekazie, w którą sami często wpadają. Lizusostwo mediów wobec wybranej i ulubionej partii jest porażające, nie ma miejsca na obiektywizm. Obserwuję za to , że media często przyjmują rolę sprzedawcy i specjalisty od PR. Dzięki takiemu przekazowi mamy niebywałe zakłamywanie rzeczywistości. Takie właśnie zachowanie mediów paraliżuje mniej odważnych komentatorów i krytyków. Do takich mediów trudno mieć szacunek. Uważam, że na miejsce w mediach trzeba sobie zasłużyć a nie tylko brylować na politycznych salonach.

  8. ewama7@wp.pl' Ewa mastalska pisze:

    Ja żałuję że z radia zniknął program Sterniczki nadawany w sobotnie przedpoludnie gdzie kobiety z różnych opcji rozmawiały o sprawach publicznych. Zamiast tego jest Teraz Damska Torebka niby podobna idea ale uciekająca od powazniejszych spraw.

  9. marcinczaplinski@aol.com' @czaplinskiii pisze:

    Z I częścią tekstu zgadzam się. Ta II, a już szczególnie słowa wobec świetnych setek pracujących ludzi skrajnie niesprawiedliwa. To co ludzie widzą i ich martwi (nie tylko w stosunku do mediów publicznych) to nuda, lęk przed podjęciem działan, brak kreatywności. Program Macieja Pawlickiego to był dobry pomysł, ale bardzo trudny do przeprowadzenia.

  10. bialanka@zoho.com' czerniakowianka pisze:

    Najbardziej mnie zdumiewa, że i jedna i druga strona uważa, że to co pokazuje to właśnie obraz tego jak wygląda świat. I że są w obowiązku aby toczyć wojnę propagandową ze sobą, ciągnąc widzów – żołnierzy. Z jednej strony mamy do czynienia ze świadomą manipulacją faktami, z drugiej pokazanie co siedzi w głowach redaktorów. Tyle, że rzeczywistość odstaje zarówno od tego co pokazuje jedna i druga strona. I nie wiem jak długo Polacy będą chcieli być mięsem armatnim w tej walce.
    Ta właśnie niespojność propagandy i rzeczywistości – jak wspominałam już w komentarzu do innego tekstu tutaj – stała się przyczyną buntu ludzi i wygranej PiS w 2015 i to samo stanie się w 2019 r. gdy PiS przegra. Im bardziej będzie intensyfikowana propaganda, tym większy będzie opór – obserwowaliśmy to szczególnie mocno przy końcówce rządów obecnej opozycji, ale nikt z tego nie wyciągnął wniosków.

  11. szkudlarek76@gmail.com' Artur Szkudlarek pisze:

    Świetnie napisane. Jedna uwaga. Pisze pani „Paradoksalnie więc nachalność propagandy telewizji publicznej przynosi skutek odwrotny do zamierzonego – widownia odpływa do telewizji komercyjnych, karmiąc się tam antyrządowym przekazem. Czy o to chodziło rządowym propagandystom?”… Otóż oni zdają sobie z tego doskonale sprawę. Są gotowi jednak poświęcić tych widzów, ale ci co zostaną uwierzą w każdą bzdurę i będą rdzeniem elektoratu PiS. A z nimi będą ciągle liczącą się siłą polityczną. Demolując porządek prawny, robiąc szkolnictwo na własną modłę, uzależniając od siebie tysiące Misiewiczów mają nadzieję, na długie rządy…

  12. igormertyn@gmail.com' Igor Mertyn pisze:

    Pani Anna Białoszewska w swoim komentarzu pod tekstem pyta „czy ci którzy konstruują taki świat, jaki pokazują w TVP, robią to z rozmysłem i premedytacją, czy naprawdę wierzą w to wszystko?”. Uważam, że nie to cynizm, usłużność, udawanie podzielania zdania. Posługiwanie się obrazem uproszczonym, łatwizna, miałkość i obślizgłość – polska publiczna telewizja. I aby było jasne, ona (TVP), wcale się nie zmieniła. Taka była. 8 lat temu i przez 8 ostatnich lat tylko stosowano inny typ kotwiczenia widza. Autorka tekstu bez zbędnych emocji opisuje proces kompromitacji telewizji jako instytucji. A, że na instytucję, jej obraz składają się ludzie, którzy ją tworzą to jest to również kompromitacja ludzi zarządzających medium. Prezes telewizji jest tego jaskrawym przykładem, człowiek usłużny do bólu władzy, zawdzięczający tylko relacją politycznym swoją obecną pozycję, będący na wąskim pasku tej władzy. Władza (jakakolwiek) lubi mieć na wysokich stanowiskach ludzi, którzy są jej ogromnymi dłużnikami. Wtedy łatwiej sterować. Podobnie było również za SLD (vide prezes Kwiatkowski). Dziennikarze, którzy byli w takich samych relacjach z poprzednią władzą jak obecni tworzący na zlecenie prezesa nową propagandę, odeszli. Rzetelni, którzy są siedzą cicho i jak mówią – czekają na inne czasy.

  13. gatarz.jerzy@op.pl' Gibon Małp pisze:

    Czy tak odchodzą to nie wiadomo, dane są różne. To że TVP stała się kilofem propagandy, a wcześniej była młotem, to wiemy wszyscy. W ten sposób, do pewnego stopnia logicznie umotywowany, znika ostatnia szansa na budowę telewizji publicznej, publicznej czyli wspólnej, niczym ławka w parku, na której usiąść powinien móc każdy. Na szczęście jest internet, a telewizja staje się coraz bardziej rozrywką dla emerytów i to tych przekonanych i politycznie uformowanych. Bulwersujące w tym jest tylko jedno: zapowiadana konieczność opłacania tego „przybytku z Targowej” przez wszystkich obywateli. Tylko tyle i aż tyle.

  14. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Część widzów i słuchaczy oczekuje propagandy, chętnie się nią karmi, bo w mediach nie poszukuje prawdziwego obrazu świata tylko potwierdzenia swoich emocji. Pisałam o tym w tekście „Co to jest prawda” http://www.twittertwins.pl/co-to-jest-prawda/ Wybierają swoje stacje i odnajdują to, czego oczekują. W gorszej sytuacji są ci, którzy chcieliby, aby media objaśniały im i przybliżały obraz świata, relacjonowały ważne wydarzenia. Już na tym poziomie mamy do czynienia z manipulacją, nie sposób bowiem pokazać wszystkiego, trzeba dokonać wyboru. Wyraźnie widać, że ten wybór jest tendencyjny, a nie przypadkowy. Wybór relacjonowanych faktów, komentatorów, zapraszanych gości do programów publicystycznych i poruszanych w rozmowach z nimi tematów. Oglądanie i słuchanie mediów publicznych i komercyjnych nie do końca dobrym rozwiązaniem. To tak jakby obiad składał się wyłącznie z przesolonej zupy i przesłodzonego deseru, a brakowało dania głównego. Dlatego w telewizji cenię najbardziej bezpośrednie transmisje, na przykład z konferencji prasowych czy ważnych wydarzeń, a i tu kontroluję, czy zakończenie relacji nie jest manipulacją i przełączam na konkurencyjną stację. Bronię się przed manipulacją, nie dowierzam przekazywanym informacjom dopóki nie ma ich potwierdzenia w innych źródłach. Bronie się przed propagandą, bo jako specjalista public relations wiem, jak to się robi. Zachęcam do podobnej postawy tych, którzy podobnie jak ja, poszukują prawdy, a nie post-prawdy, nie chcą podkręcania emocji, ale chłodnej analizy. Tym wszystkim, którzy pragną pogłębienia wiedzy, dystansu i powagi mogę tylko polecić portal http://www.wszystkoconajwazniejsze.pl. Tam właśnie to znajdą.

  15. Nie wiem, czy na tle degenerującej się i manipulującej społeczeństwami Europy, będziemy mieli kiedykolwiek prawdziwą elitę, łączącą w sobie przymioty duchowe z intelektualnymi. Prawdopodobnie dopiero taka elita skłoniłaby media – również własnym przykładem – do większego obiektywizmu w przekazie informacji. Teraz skazani jesteśmy na intensywne szukanie i próby domyślania się, co „w trawie piszczy”. Warto przy tym szukać, uciszając własne emocje i wrażenia dotyczące estetycznego opakowania informacji, o którym to zjawisku wspomniała Autorka.

    • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

      Krotko zwięźle i na temat.Calkowicie sie z Panem zgadzam.Jako widz mam jedna uwagę.Dziennikarze często zapominaja ze to gosc zaproszony do studia jest „gwiazdą”Radze rowniez jak ognia unikać przewracania oczami wzdychania zawieszania głosu i przrywania.?Jesli w glownych wydaniach poswieca sie kilka minut łosiowi czy tez bójce na parkingu to jest to poziom obrazkowy.Przez jakis czas byłam lemingiem bo ogladalam Fakty .Ogladajac Wiadomosci bylam pisiorem.Teraz nie ogladam zadnej ze stacji.Bo nie jestem ani lemingiem ani pisiorem tylko organicznie brzydze sie wszelkimi formami manipulacji.Ku przestrodze dziennikarzy i ich szefów.Widz wbrew waszym oczekiwaniom lubi myslec samodzielnie?

  16. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Warto zadać sobie pytanie, kto stanowi grupę docelową dla propagandystów. Przywołam przykład z wykładu poświęconego reklamie, który przed laty wysłuchałam. Otóż siedzibę polskiego oddziału pewnej japońskiej firmy odwiedzić miał jej prezes, Japończyk. Z tej okazji pracownicy działu promocji przygotowali billboardy reklamujące ową firmę, w których wykorzystano wizerunek córki prezesa. Umieszczono je tylko na drodze z lotniska do siedziby. Kampania reklamowa nie była więc bardzo kosztowna, bo grupa odbiorców tego przekazu reklamowego była jednoosobowa. Uzyskano oczekiwany efekt, zadowolony prezes z przychylnością odniósł się do pracowników polskiego oddziału. Przypominam ten przykład, bowiem czasem odnoszę wrażenie, że starania twórców programu mediów publicznych są takie, jakby przekaz był kierowany do jednoosobowej grupy docelowej. Reszta nie jest specjalnie ważna. Tylko że program jest odbierany przez wszystkich, a nie tylko przez tego jednego najważniejszego adresata. Żeby można było tak jak z tymi billboardami?

  17. redakcja@pooczach.pl' Wojtek pisze:

    Kaczyński niczego nowego nie wymyślił. On wie czego chce ciemny lud. Chleba i Igrzysk. Chleb (500+) dostał. Czas na Igrzyska. TVPiS celowo prowokuje do przełączenia na inny kanał. Tam jest wszystko odwrotnie. Ciemna masa ma zajęcie. Kto mówi prawdę, a kto kłamie ? – myśli ciemna masa. Prawdopodobnie gdyby TVN czy Polsat nagle zaczęły wychwalać „dojną zmianę” to KURSKI natychmiast zacząłby wykazywać niedoskonałości rządu. To moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać. Pozdrawiam.

  18. elzbieta314@gmail.com' Elzbieta Zborowska pisze:

    Komentarz o odbiorcy docelowym przepiękny ? I bardzo celny.Niestety, mimo chęci nie da sie w tej chwili oglądać głównych programów Informacyjnych TVP. Nie da sie takze oglądać telewizji informacyjnej Info właśnie przez nachalna propagandę. Ale Za Info nie przepadałam jeszcze przed zmiana ze względu na duża agresywność redaktorów. Bardzo czesto atakowali zaproszonych gości , przerywali wypowiedzi , wchodzili w słowo. Sadze ze chcieli sie wzorować na TVN24 ale nie bardzo im to wychodziło. Nie oglądam tez żadnych programów publicystycznych w niedzielne dopoludnie takich jak W17 czy KnŁ oraz Minęła 20 FpoF, Kropka nad I.Nie odpowiada mi sposób prowadzenia rozmów, straszne kłótnie osob zaproszonych i nieumiejętność redaktorów panowania nad zaproszonymi gośćmi. O przebiegu tych programów dowiaduje sie na Twitterze. Jak dla mnie nie ma dobrych programów informacyjnych, wyważonych,obiektywnych. Wydaje mi sie, ze najbliżej tego jest Polsat Niews który spokojne przekazuje informacje. Z regionalnych programów informacyjnych podobają mi sie niezmienni wrocławskie Fakty, ktore nie zmieniły sie zbytnio po zmianie kierownictwa. W większości Ci sami prowadzący i ten sam poziom. Oczywiście sa informacje związane z aktualnymi wydarzeniami ,ale w naszych wrocławskich Faktach nie ma nachalnej propagandy a wiadomości podawane sa racżej obiektywnie.

  19. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Nachalność propagandy w telewizji publicznej jest oczywista i coraz więcej widzów zaczyna zdawać sobie z tego sprawę. Jeśli jeszcze ogólna ilość widzów jest na jakim takim poziomie, to tylko dzięki programom sportowym, edukacyjnym czy fabularnym. Wiadomości z kraju w i ze świata nadawane w TVP, oglądane są z rezerwą lub nie są oglądane wcale. Myślę, że porównując informacje z różnych kanałów, przy odrobinie zdrowego rozsądku, można jakoś je wypośrodkować i mieć własne zdanie o tym co aktualnie się dzieje. Wiele programów, ze względu na propagandę należy oglądać z należytą rezerwą. Coraz więcej osób w ogóle nie ogląda telewizji, tylko czerpie informacje z różnych portali społecznościowych w internecie. Najlepszym sposobem do obiektywnej oceny zdarzeń, czy też upewnienia się o nich, jest czerpanie informacji z różnych źródeł, a nie na poleganiu na pierwszym lepszym, które do nas trafiło.
    Rządzący zawsze starali się wykorzystać telewizyjną propagandę dla swoich celów, więc nic dziwnego, że jest to praktykowane obecnie.

  20. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Krytykuje TVP bo jej kibicuję i nadal chciałbym kibicować. Co do stacji komercyjnych: TVN i Polsatu mam wyrobioną negatywną opinię. Ich linia programowa, polityczna, światopoglądowa, dobór i sposób prezentowania informacji, kryteria doboru ekspertów nie zmieniaja się od początku ich działania i ewidentnie zdradzają intencje manipulowania świadomością widzów. Możemy to demaskowac, krytykować, możemy ich nie oglądać, ale to co się tam dzieje jest sprawą właścicieli. Media publiczne są własnością nas wszystkich jako obywateli i uważam, że mamy prawo formułować wobec nich nasze oczekiwania. Mamy prawo domagać się by rzetelnie informowały o wszystkich istotnych społecznie sprawach i nadawały ciekawe, wartościowe programy. Uważam, że władze państwowe powinny mieć poprzez media publiczne możność informowania o swoich działaniach i zamierzeniach. Nie ma też nic złego w tym, że media publiczne podają (oczywiście tylko prawdziwe) wiadomości, które opozycja wolałaby ukryć. Rolą dziennikarzy i kierownictwa mediów jest jednak dążenie do obiektywizmu. Trudno mi pojąć, jak niby profesjonalni dzienikarze i „spece od mediów” mogą uporczywie wciskać nam produkty, które nawet prości, nieobyci z polityką ludzie oceniają jako prymitywną propagandę. Dziwi mnie to tym bardziej, że kilka pierwszych po przejęciu kierownictwa przez obecną ekipę wydań „Wiadomości” zrealizowane było w sposób naprawdę wyważony. Jedynym wytłumaczeniem może być tylko zaprezentowana powyżej teoria o ukierunkowaniu przekazu nie na miliony widzów, ale na grupę docelową w postaci kierownictwa rządzącej partii. I tu znowu trudno mi uwierzyć, że ta „grupa docelowa” nie pojmuje tego co wszyscy Państwo komentujący ten tekst – że serwilistyczne, nieprofesjonalne media kompromitujące siebie i władzę.
    I jeszcze jedno: bardzo irytuje mnie powszechna maniera dyskutowano a polegająca na tym, że jedyną odpowiedzią na krytykę jest kontrkrytyka. Dyskutantów nawet nie próbują podważyć argumentów przeciwnika, traktują je jako złośliwy atak i rewanżuja się zarzutami w przeciwną stronę. Za absurdalny w tym kontekście uważam sformułowany w dyskusji powyzej zarzut, że krytykuje Pani TVP a zbyt mało TVN Polsat . Może nauczmy się że krytyka służyć powinna w pierwszej kolejności poprawie a nie zniszczeniu.

    • rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

      Przepraszam ,że nie dostrzegłem przed publikacją kilku błędnie zmienionych przez program suflujący końcówek wyrazów. Mam nadzieję że treść mimo to jest zrozumiała.

  21. tstrzyzewski7@gmail.com' Tomasz Strzyżewski pisze:

    Trwająca z górą ćwierć stulecia postkomunistyczna propaganda i cenzura medialna (miała ponad 90-cio procentowy zasięg opiniotwórczego oddziaływania) wreszcie mogła zostać zrównoważona (wciąż ma ca 10 % przewagę) przez propagandę skierowaną w odwrotną stronę. Dopiero w takich warunkach „suweren” (niezależnie myśląca i wnioskująca część wyborców) jest w stanie poznać zbliżony do prawdy obraz otaczającej go rzeczywistości i wyciągnąć z niego samodzielne wnioski a więc podjąć samodzielne decyzje i dokonać świadomych czyli wolnych wyborów.

  22. a.d.zysk@gmail.com' Artur pisze:

    Nie zrozumiałe są dla mnie ataki na TVP jako propagandową tubę rządu. Aby być bardziej precyzyjnym należy rzec że nie o rząd chodzi tutaj ale PiS całościowo. Inne rządy jakoś zawsze miały z górki a ich propaganda mieściła się w granicach „normy”.

    Reprezentacja opcji politycznych w TVP jest jak zawsze ta sama, ba nawet jeszcze bardziej otwarta niż to było za czasów koalicji PO-PSL. Co się zmieniło to brak wściekłych ataków na PiS i tylko PiS przez TVP, a obecna opozycja (pomijam Kukiz’15) nie potrafi nagle poradzić sobie z krytyką i przyznam tu że również swego rodzaju atakami do jakich sami przykładali rękę podczas ich własnych rządów przeciw ówczesnej opozycji. Co ciekawsze to fakt że wówczas mieli całą machinę propagandy po swoje stronie we wszystkich znaczących mediach i w dalszym ciągu ogrom tych mediów stoi za nimi murem.

    Profesjonalizm jest naturalnie porównywalny po stronie TVP i dla przykłady TVN. Tutaj TVP musi się wiele jeszcze nauczyć. Jednak argument że TVN stosuje propagandę ale bardziej profesjonalie nie przemawia do mnie w żaden sposób. Ich machinacje widać tak samo wyraźnie i nikt kto ma odrobinę dystansu do medialnych potoków „prawdy” nie ma co do tego jakichkolwiek złudzeń.
    Dla mnie nie ma znaczenia czy z kieszeni wyciągnie mi portfel amator czy też profesjonalny kieszonkowiec, efekt jest przecież ten sam.
    Argument często powtarzany „płacę to wymagam” to rzucanie grochem o ścianę niezależnie od opcji politycznej przy władzy. Co więcej tego argumentu nie słyszało się tak wyraźnie i głośno wówczas.
    Co więcej ten sam argument można zastosować w wielu innych realiach naszego życia do których wielokrotnie nabieramy dystansu bo „tak musi być” albo „i tak niczego nie zmienisz”. Takie słowa bardzo często padają z ust moich znajomych i rodziny.

    Stronniczość mediów i ich „wazeliniarstwo” było, jest i jest tu z nami aby pozostać i jeszcze bardziej się wzmocnić. Na to nie mamy wpływu, tak było od wielu lat od chwili gdy media stały się państwem w państwie bardzo często wpływając na wyniki wyborów i zachowania samych polityków. To obecnie atomowa broń w walce wyborczej , za i przeciw obywatelom; jedynie jej siła rażenia ulega dalszym modyfikacjom niszcząc w jeszcze większy i coraz bardziej brutalny sposób.
    Mamy doskonały przykład ostatnich miesięcy a szczególnie paru tygodni od zaprzysiężenia Donalda Trumpa na rezydenta w USA. Déjà vu?

    Sprawa WOŚP jest z całą pewnością tematem kontrowersyjnym nie z powodu samej idei ale w jaki sposób Owsiak zbudował sobie własne małe imperium pod płaszczykiem mediów (w tym naturalnie TVP) na koszt podatnika.
    Inną sprawą jest wyraźne polityczne zaangażowanie Owsiaka w wyraźnej i często wulgarnej opozycji do PiS od lat; to nie jest sprawa jedynie od czasu przejęcia władzy przez PiS. Nie dziwię się więc TVP w podejściu do całej sprawy. Niestety Owsiak nie potrafił oddzielić swoich politycznych sympatii i „nienawiści” od celu jakim ma się kierować WOŚP. To nie ci którzy obnażyli prawdę o działaniach Owsiaka podzielili nas ale on sam swoją postawą w pewien sposób przypominającą, co ciekawe, sprawę Wałęsy-„Bolka”.
    Proponuję prześledzić tak często podawaną jako przykład BBC, tam również różowy kolor jest tylko przykrywką realiów jej wewnętrznej działalności pod płaszczykiem pluralizmu. A i tak marzeniem byłoby aby TVP choć odrobinę była zbliżona w swoim funkcjonowaniu do BBC.

    Reasumując, uważam że TVP jest i musi pozostać tubą propagandową obecnej władzy tylko i wyłącznie z tego powody że brakuje symetrii w przekazie i przyznam propagandzie. Niestety mamy takie a nie inne realia. Co więcej, ktokolwiek teraz narzeka na TVP chyba doskonale zdaje sobie sprawę że po odejściu PiS od władzy nagle media publiczne czy jak teraz się je określa „narodowe” nie ulegną cudownej przemianie.
    Wiele musi w Polsce się zmienić na każdym poziomie naszego życia aby publiczne media mogły pozyskać większe zaufanie ze strony wszystkich Polaków niezależnie od politycznych przekonań.
    Media to potężne narzędzie w rękach każdej władzy i tutaj nic nie ulegnie zmianie jeszcze przez długi czas, jeżeli w ogóle jakiejkolwiek zmianie ulegnie.

    W poprzednim artykule autorki powiedziałem że role relacji media-politycy uległy drastycznej zmianie. Teraz widzimy wyraźnie jak coraz częściej politycy wkraczają w sferę „wazeliniarstwa” w stosunku do mediów. Jednych od drugich oddzielić nie można, doszło do wyraźnej symbiozy mediów i polityków. Może dlatego teraz samo określenie „wazeliniarstwo” stało się przestarzałym i nie odzwierciedlającym rzeczywistej relacji polityk-media. Chyba jednak zwrot „polityczno-medialna symbioza” wyraźniej to definiuje.

    • rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

      Przytoczę fragment mojego komentarza do tekstu http://twittertwins.pl/co-to-jest-prawda/ :
      Główną przyczyną przegranej poprzedniej koalicji rządzącej było zakłamanie, które uwidoczniło się dobitnie przy okazji afery z podsłuchami. Jarosław Kaczyński po wygranych w 2015 roku wyborach zapowiedział oparcie polityki na prawdzie. Polityka oparta na prawdzie to rzetelne informowanie o wszystkich społecznie istotnych sprawach, a nie tylko unikanie kłamstwa! O ile pozytywnie oceniam większą część działań rządu to do polityki informacyjnej mam stosunek krytyczny. Może mniej jest teraz tzw.” ściemy”, ale za to więcej czarnego PR. To dlatego, że zależne od rządu media więcej mówią o działaniach opozycji niż o pracach rządu. Pomijanie ważnych informacji, nachalne komentarze w sytuacji gdy fakty mówią same za siebie, wszystko co dyskredytuje związane z rządem media, szkodzi rządowi i podejmowanym przez niego zmianom.
      Dobrze życzę publicznym mediom i dobrze życzę obecnym władzom dlatego bardzo mnie martwi sposób prowadzenia polityki informacyjnej. Polityka informacyjna prowadzona w stylu dwudziestowiecznym – z przeświadczeniem, że obywatele przyjmą za dobrą monetę wszystko co ” w telewizji powiedzieli” – sprawdza się chyba jeszcze tylko w Korei Północnej. Ostatnie wybory – choćby w USA pokazują, że nawet totalne poparcie potężnych koncernów medialnych może więcej zaszkodzić niż pomóc. Media, jeżeli chcą odzyskać wiarygodność muszą przyjąć kurs na obiektywizm i poważne traktowanie odbiorców. A jeśli dziennikarze nie mogą funkcjonować bez wazeliny to niech podlizują się widzom a nie władzom..
      Podzielam Pana ocenę działań J Owsiaka. Uważam, że wszystko co dzieje sie z zebranymi pieniędzmi powinno być prześwietlone i ujawnione. Jednak jeśli o akcji, w której uczestniczą miliony Polaków telewizja publiczna informuje jednym zdaniem na sam koniec „Wiadomości” to może to być odbierane jako afront wobec tych, którzy w dobrej wierze się zaangażowali.

  23. jerzpolski@wp.pl' Jurek pisze:

    Trudno do końca wypowiadać się na ten temat, bo my, ludzie nie jesteśmy obiektywni.
    Razi nas, gdy gdziekolwiek nie przestrzega się przyjętych norm, ale… na ten temat mamy często różne zdania.
    Obserwując tę sama rzeczywistość, nie spostrzegamy wszyscy tego samego.
    Ten temat był poruszany w filmie m. in. Andre Cayatte’a „Życie małżeńskie ” – 2. części – Ona. On.
    Propaganda nam się nie podoba, bo narzuca nam przyjęcie pewnych poglądów, ale podobnie działa reklama.
    Słyszałem, że o gustach się nie dyskutuje, ale jednak powinniśmy mówić o tym, gdy wypowiedzi odczuwamy jako niesmaczne, wulgarne itp. Jeśli chodzi o propagandę w obecnej TVP, to jest ona reakcją na działanie poprzedniej ekipy i odpowiedzią na działanie obecnej opozycji rządowej, która prowokuje określone działania również w mass mediach. Część ludzi uważa, że w określonej sytuacji nie można inaczej.
    Byłoby lepiej, gdyby TVP znalazła bardziej właściwy środek wyrazu, ale nikt nie jest doskonały.
    Uważam, że zarówno obecny rząd i ekipa TVP odznacza się większą kulturą niż władza poprzednia.
    Jeśli chodzi o wspomniane zakończenie filmu „Kabaret”, to uważam, że końcowe przesłanie dobrze
    określa trudną atmosferę czasów, w których przebiega akcja; nie należy traktować tego dosłownie, ale jako symbol. Film uważam, za ciekawy; oglądałem kiedyś z moją mamą; nie podobały mi się wyuzdane stroje kobiet, poza tym o.k.

  24. alicja.js@wp.pl' AlicjaJesz pisze:

    Przez 8 lat rządów poprzedniej koalicji z telewizji publicznej lały się niagary propagandy i rzeki nienawiści na poprzednią opozycję. Zarówno telewizja publiczna jak i ta niepubliczna z psim oddaniem gloryfikowały polityków władzy, rzekome sukcesy władzy, pomijając starannie wszelkie wyłażące jak słoma z butów informacje o kolejnych aferach i oszustwach.
    Politycy i dziennikarze związani z tą tępioną opcją nie byli zapraszani do programów i dyskusji w ważnych dla Polski i Polaków sprawach. A jeśli gdzieś się pojawili to wyłącznie w roli chłopców do bicia w zmasowanym ataku zarówno prowadzących program jak i innych uczestników.
    To wszystko było tak obrzydliwe, że od wielu lat nie oglądałam nie tylko jakichś TVN-ów, Polsatów ale i telewizji tzw. publicznej bo bardziej mi się ona z domem publicznym kojarzyła niż z narodowym nadawcą. Dla mnie jest ważne, żeby telewizja publiczna pokazywała to co jest dobre dla Polski.
    I żeby nie widzieć na okrągło skompromitowanych twarzy z poprzedniej epoki. Mam wrażenie, że ich nadal jest za dużo.
    Chcę widzieć rozliczenia aferzystów, aresztowania złodziei, chcę widzieć co robi obecna władza, chcę widzieć wybryki opozycji – opinię na temat tego wszystkiego wyrobię sobie sama.
    Nie jestem związana z obecną władzą ani na nich nie głosowałam. Jednak w obliczu tego co się działo w telewizji za PO po prostu nie rozumiem o czym tu jest mówione. Według mnie politycy opozycji są zapraszani wręcz nadmiernie. A robią takie rzeczy, angażują się w tak antypolskie akcje, że co można o nich dobrego powiedzieć? Gdyby w obliczu tych wszystkich faktów w telewizji ich chwalono to by był szczyt zakłamania. Jak zrobią coś dobrego dla Polski to jestem przekonana, że znajdzie się dla tego miejsce na antenie.
    Donoszą na Polskę do Brukseli, domagają się sankcji, blokują pracę Sejmu, usiłują obalić rząd, knują, kłamią i oszukują.
    O jaką prawdę i pluralizm więc chodzi? Telewizja ma o tym nie mówić? Ma ukrywać prawdę?
    Ma również nie mówić o tym co robi legalnie wybrana władza bo opozycja by wolała, żeby o tym nie mówić?
    Zdecydowanie jestem przeciw wszelkiej chorej poprawności politycznej. W każdej dziedzinie życia.
    Ja w chwili obecnej nie widzę w telewizji żadnej nadmiernej propagandy. Po prostu tak wygląda w tej chwili polska rzeczywistość i tak jest przedstawiana.

    • mariarozycka@wp.pl' Maria pisze:

      Zgadzam się w 100% z p. Alicją! Ilość jadu, nienawiści i ośmieszania opozycji w latach rządów PO przekraczała wszelkie granice, aż do obrzydzenia… Większości programów informacyjnych nie dało się oglądać, o czerpaniu z nich jakiejkolwiek wiedzy o tym, co się w Polsce i świecie dzieje nie mówiąc… Przykładem zakłamywania rzeczywistości może być chociażby sposób, w jaki był pokazywany w mediach śp. Prezydent Lech Kaczyński. Dlaczego dopiero po tragicznej śmierci Pary Prezydenckiej zobaczyliśmy piękne zdjęcia, nagrania? Dlaczego wcześniej w mediach wszelkiego typu robiono z głowy Państwa karykaturę?!
      Nie mogę powiedzieć, że teraz jest idealnie i do niczego przyczepić się nie można… Ale nie chcę skupiać się na negatywach, bo całokształt cenię sobie bardzo. I jeżeli mam wybrać między być może niekiedy zbyt nachalnie gloryfikującą obecną władzę TVP, a świadomie zakłamującą rzeczywistość TVN, to wybieram niedoskonałą, ale pokazującą prawdę i aktualną rzeczywistość telewizję publiczną.
      I choćbyśmy mieli najbardziej idealną, obiektywną telewizję i inne media, to i tak nie można być bezkrytycznym i na ślepo wszystkiego przyjmować. Nic nie zastąpi myślenia i osobistej refleksji, wyciągania wniosków, weryfikowania informacji, krytycznego wybierania kogo się słucha, co się czyta itd. Staram się tak robić, i dlatego, podobnie jak na nachalną reklamę, jestem dość mocno odporna na propagandę.

      • mariarozycka@wp.pl' Maria pisze:

        Obserwując w ostatnich dniach zjawisko podawania fałszywych informacji w mediach (choćby kłamstwa w sprawie „sierot z Aleppo”) dochodzę do wniosku, że kontynuacją znakomitego tekstu (i dyskusji pod nim) o propagandzie mógłby być tekst o dezinformacji w mediach – zjawisku i mechanizmie równie (jeżeli nie bardziej!) niebezpiecznym… A utwierdza mnie w tym fakt, że wiele dziennikarzy i redakcji cytuje bez żadnej weryfikacji „sensacyjne” niekiedy wiadomości podane przez innych. Przekazują ją dalej użytkownicy mediów społecznościowych… I co z tego, że potem pojawia się dementi… Informacja (a raczej – dezinformacja, żeby nie powiedzieć: jawne kłamstwo) żyje własnym życiem, dalej jest komentowana przez autorytety, pojawiają się kolejne teksty na ten temat, internetowe sondy… Większości (poza niezawodnymi twitterowiczami) nie interesuje, że prawda jest inna, a niewielu ma odwagę i honor przeprosić za podanie fałszywego newsa…

    • szuwarska@wp.pl' Lonia pisze:

      „Dla mnie jest ważne, aby telewizja publiczna pokazywała to co jest dobre dla Polski” – obiema rękami pod tym się podpisuję. Czy pokazywanie sukcesów to wazelina, TVP ma walić w PIS bo tak się widzowie przyzwyczaili?

      • Maria Wanke-Jerie pisze:

        Pozostaje jeszcze zdefiniowanie tego co to znaczy „dobre dla Polski”? Wydawało mi się, że dla Polski dobre jest, gdy media publiczne (stacje radiowe i telewizyjne), zwane narodowymi, realizują swoją misję, polegającą na budowaniu wspólnoty, pobudzaniu dialogu społecznego, komunikowaniu różnych środowisk i promocji powszechnie uznawanych wartości. To utrzymywanie ciągłości historycznej oraz pełnienie roli kulturotwórczej i inspirującej. To jest wreszcie ukazywanie pluralizmu życia społecznego.
        Tak rozumianej misji obecne media nie realizują. Czy między propagandą sukcesu a tym, co Pani Lonia określa „waleniem w PiS” naprawdę nie ma nic? Takie głosy, jak powyższy wpis odbierają mi resztki wiary w to, że jest jeszcze zapotrzebowanie na dziennikarstwo z prawdziwego zdarzenia. Zasmucające to.

  25. zbinie@wp.pl' zbig pisze:

    Prostota jest skuteczna. Po części wymuszona bo trudno finezyjnie odpierać bezczelne kłamstwa. Wazeliniarstwo razi ale podawanie fałszywych informacji , codzienność wiodących prywatnych nadawców ,dyskwalifikuje. Oczywiście jeśli ktoś ma dostęp do wielu źródeł informacji i dość czasu razi go bardziej propagandowa nachalność i być może delektuje się finezją manipulacji. Ja patrzę jak na formę rywalizacji na rynku więc widzę dość typowe zjawisko gdy forma rywalizacji nie jest taka jakby chcieli konsumenci na rynku ograniczonej konkurencji i kilku podmiotów i gdzie walka trwa o utrzymanie docelowego targetu najtańszym kosztem.

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Prostota jest skuteczna, ale w czym? Bo chyba nie w wypełnianiu misji publicznego nadawcy. W wojnie propagandowej, tak. Zgadzam się też, że to najtańszy sposób utrzymania docelowego targetu. Ale to odpycha ludzi o trochę większych intelektualnych potrzebach, którzy nie chcą być żołnuerzami żadnej ze stron.

    • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

      To nie finezja a topór manipulacji.?Jezeli ktos interesuje sie choć w stopniu podstawowym polityka to wiadomosci czerpie z internetu.Szybko mozna zweryfikowac fakty i poznac rozne punkty widzenia.Wnioski wyciagamy sami.Twitter jest tego dobrym przykladem.

  26. zakkahletz@o2.pl' Juliusz Żebrowski pisze:

    Jestem zdania, że dla tzw. misji, zaufania/szacunku widzów do TVP oraz ogólnej sytuacji w Polsce najlepiej by było postawić na rozwój kanałów regionalnych oraz tematycznych, a zlikwidować kanały ogólnokrajowe.

  27. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Przeprowadziłem dziś eksperyment.Fakty (od 6 minuty) i Wiadomości (całe) + ignorowanie treści z propagandą.Identyczne zdanie w sprawie wypuszczenia za kaucją autora „metody na wnuczka”.Królowa brytyjska i urodziny tu i tu.W Wiadomościach materiał o Ukrainie.W Faktach przyjmując założone kryteria więcej treści.Teraz w Wiadomościach „Gość”….

  28. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziękuję za zainteresowanie tematem i liczne głosy w dyskusji, w których uwidoczniły się bardzo różne punkty widzenia. Jednych bardzo razi nachalna propaganda telewizji publicznej, inni – krytycznie nastawieni do programów informacyjnych we wszystkich stacjach – poszukują wiadomości w internecie, ale były też głosy aprobujące taki stan rzeczy jako antidotum na propagandę antyrządową w telewizjach komercyjnych. Różne były diagnozy przyczyn takiego stanu rzeczy i skutków. Były głosy przestrogi, że nachalna propaganda to prosta droga do porażki w następnych wyborach (PO miała przychylne wszystkie telewizje, które uprawiały prorządową propagandę i przegrała, bo rzeczywistość rozmijała się obrazem w tv) lub troski, że to szkodzi wiarygodności zarówno mediów, jak i władzy. Pojawiła się nawet opinia, że przekaz telewizyjny jest skierowany do wąskiej grupy rządzących, albo wręcz jednego, najważniejszego widza.
    Podzielam opinię Rafała Kubary, że kibicując z życzliwością można i trzeba krytykować, bo media publiczne przy rzetelnym informowaniu o działaniach rządu, powinny uwzględniać różne wrażliwości. Wszak są własnością wszystkich.
    Marzy mi się, żeby wreszcie komentarz był wyraźnie oddzielony od informacji, a ta podawana w miarę możliwości bezstronnie. I żeby każde istotne wydarzenie było zarejestrowane, aby nie zdarzyło się tak, jak w TVP z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, w której finał angażują rzesze zwykłych, zafascynowanych akcją ludzi.
    Marsz świdnicki, o którym doniosła Wirtualna Polska to, moim zdaniem, jednak gruba przesada, a napisy, które nieśli demonstranci, wysoce krzywdzące. To tak jak porównywanie przez Władysława Frasyniuka obecnej sytuacji do stanu wojennego. W krytyce też trzeba mieć miarę.

  29. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Bardzo dobre podsumowanie.Daje do myślenia.Tekst wyprzedził wydarzenia.Przesadzamy w porównaniach.Chodzą mi ostatnio po głowie „Sklepy Cynamonowe” Bruna Schulza.Mniej formy!Więcej treści! („Manekiny”).To takie osobiste wołanie z „Ulicy krokodyli”.Dzisiejsi „demiurdzy” się pogubili.

  30. shymz@o2.pl' @Szymsio pisze:

    Marzy się medium, gdzie w kolejności będzie informacja, a następnie komentarz ekspertów nieskrzywionych politycznie. Gdy już taka informacja zalegnie w głowach, po wyraźnej zapowiedzi „Poprosiliśmy o komentarz pana X” będzie można wyłączyć myślenie i posłuchać publicystyki polityków.
    Myślę, że dobrą kontynuacją wpisu będzie jakaś refleksja nad językiem, którym posługują się media i politycy w debacie publicznej. Znaczenie słów, ich wykorzystywanie na postawie doraźnej sytuacji politycznej, stało się prawdziwą plagą dzisiejszych mediów społecznościowych i zwykłych.

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Standardem jest zapraszanie przedstawiciela jednej i drugiej strony sporu oraz eksperta. Tylko czy są dziś niezależni eksperci? Problem tkwi w doborze poruszanych tematów.
      Zgadzam się, że problemem jest też znaczenie słów, dewaluacja pojęć… Mam skromniejsze marzenie – chciałabym, żeby widzowie poszukuwali prawdy i chcieli rozumieć otaczającą rzeczywistość, a nie tylko oczekiwali potwierdzenia swoich przekonań. Odnoszę wrażenie, także na podstawie głosów w tej dyskusji, że dominuje to drugie. Media publiczne zaspokajają takie właśnie oczekiwania.

      • shymz@o2.pl' @Szymsio pisze:

        Niezależni eksperci jeszcze w Polsce są. Niestety posługują się fachowym językiem, a ich wnioski są kompleksowe i rozłożone w czasie, dlatego są bezużyteczni w mediach dla każdej władzy. Dla mediów również – nie ma chyba większego zabójcy prime-time, niż profesor rozkładający na części pierwsze paragraf prawa administracyjnego.
        Tym, że telewizja służy do zapewniania emocji, a nie wiedzy przekonałem się 11 lat temu, pozbywając się telewizora 🙂 Czego wszystkim życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *