Samotność

samotnosc-w-gorach

O błogosławionych trzech dniach samotności w Karkonoszach pisała nie tak dawno moja siostra http://twittertwins.pl/trzy-dni-samotnosci/, tu na naszym blogu. „Niesamowita satysfakcja, ale i nasycenie pięknem, wyciszenie i wrażenie doznania czegoś oczyszczającego” –  wyznała. Zgoda, takie trzy dni mogą zastąpić dwutygodniowy urlop. Samotność dawkowana jak dobra przyprawa do smakowitej potrawy sprawia, że życie staje się pełniejsze. Samotność z wyboru, samotność w czasie i miejscu, który nań przeznaczamy. Jak oczyszczająca dieta, jak sen po zgiełku dnia. Ale samotność niejedno ma imię.

– Człowiek może wytrzymać tydzień bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie może znieść samotności. To najgorsza udręka, najcięższa torturapisał Paulo Coello. – Samotność gorsza jest niż grzech, od grzechu gorsza jest samotność – wyznała Edyta Bartosiewicz. – Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną i męką dla tych, co są do niej zmuszeni – mawiał  Władysław Tatarkiewicz. Bo samotność z wyboru, zwłaszcza krótkotrwała, jest ozdrowieńcza. Samotność, która przychodzi nieproszona, jest największą udręką.

„Matka Teresa mówiła, że największym cierpieniem naszej rzeczywistości jest samotność. I miała rację! Znam ludzi, którzy są chorzy na nieuleczalne choroby, ale – mimo wszystko – są uśmiechnięci, ponieważ otacza ich wielu życzliwych ludzi. Ale spotkałam też ludzi bogatych, którzy mieli przecież wszystko, a i tak nie byli szczęśliwi. Byli bowiem samotni” – mówiła Anna Dymna w jednym z wywiadów. Twierdziła, że, jeśli nikt nie zauważy nawet, że się obudziłeś, to znaczy, że nie jesteś nikomu potrzebny.

Potrzebujemy być potrzebni. Gdy jesteśmy komuś potrzebni, życie nabiera sensu.

Ludzie różnie znoszą samotność. Księża są samotni z wyboru. Wybierając kapłaństwo, zgadzają się na bezżenność, nie zakładają rodzin. To ofiara, ale – jak powiedział Jan Paweł II – ksiądz jest samotny po to, aby inni nie byli samotni. Ksiądz nie ma rodziny, ale najczęściej otoczony jest ludźmi. Gdy jest dobrym, oddanym księdzem, ludzie go potrzebują, garną się do niego. Oczywiście to nie to samo co rodzina, ta bliskość jaką są relacje między małżonkami, radość z posiadania dzieci… Ale samotność, choć zapewne dotkliwa, nie jest aż tak absolutna, jakiej niekiedy ludzie doświadczają. I nie jest nieproszona.

Majówka

Nieproszona samotność jest wtedy, gdy rozsypuje się związek, rozpada małżeństwo. Jeśli oboje chcą rozstania, układają sobie na nowo życie, samotność im nie dokucza. Ale, gdy jedna strona, zraniona, porzucona, zostaje samotna, to taka samotność boli. Teodor Szacki – bohater „Ziarna prawdy” Zygmunta Miłoszewskiego, w pewnym momencie przyznaje, że mimo iż od rozwodu minęło kilka lat, nieznośne są samotne posiłki. Czasem stawia przed sobą lustro, by nie jeść w samotności. Tak, samotność, gdy przychodzi nieproszona, gdy jest konsekwencją zranienia, bardzo boli.

Nieproszona jest samotność, gdy bliscy powoli odchodzą i w końcu zostaje się samemu jak palec. Gdy nie ma współmałżonka, dzieci, rodzeństwa, siostrzeńców, bratanków, krewnych… Trzeba się zdać na siebie i na przyjaciół, ale jeśli oni daleko… Taka samotność boli, doskwiera. A, gdy dodatkowo zdrowie zaczyna szwankować, doskwiera jeszcze bardziej. Znam taką osobę, to ona zainspirowała mnie do napisania tego tekstu.

Samotnym można być wśród ludzi – to  Antoine De Saint-Exupery. Gdy jest się niekochanym, nierozumianym, też można czuć się samotnym. – Samotność na pustkowiu od tej w tłumie różni się ciszą – pisał Stanisław Gołąb. To prawda, można być samotnym w tłumie. Ale… – Tak naprawdę samotni jesteśmy, gdy sami od ludzi odchodzimy – mawiał z kolei ks. Jan Twardowski. Zgoda, czasem samotność jest zawiniona – odchodzimy od ludzi, nie umiemy żyć z ludźmi, sami skazujemy się na samotność.

droga-las-jesien

Jesienny czas jest najtrudniejszy dla samotnych. Zaduszki, a potem Boże Narodzenie. Samotność zwłaszcza osób starszych, chorych, nie w pełni sprawnych, dokucza wtedy bardziej niż na co dzień. Teraz jest ten czas. Pamiętajmy o samotnych. Są wokół nas. Wystarczy odrobina zainteresowania, chwila rozmowy, jakiś drobiazg, bo – jak mówiła św. Urszula – więcej czasem dobrego może zrobić jeden serdeczny uśmiech, dobre, wesołe słowo, niż bogaty dar pochmurnego dawcy. My też możemy zostać kiedyś samotni.

 

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

46 komentarzy

  1. jerzpolski@wp.pl' Jurek pisze:

    Samotność jest potrzebna do refleksji nad naszym życiem, jednak człowiek jest z natury istotą społeczną i potrzebuje kontaktu z drugą osobą. Ten kontakt jest naturalną potrzebą człowieka, który dąży do przedłużenia gatunku. Prawdziwy kontakt z drugą osobą powinien opierać się na miłości drugiej osoby, co nie oznacza pociągu fizycznego. Jak uczy Fromm, miłość jest sztuką, którą uczymy się przez całe życie.
    Również trzeba się uczyć właściwych kontaktów międzyludzkich. Trzeba nauczyć się dawać i brać.
    Dawanie się innym daje dużo satysfakcji i dlatego wśród młodych cieszą się powodzeniem różne formy wolontariatu. Mam na myśli nie tylko te formy sformalizowane, ale drobną pomoc np. koledze w szkole.
    Przyjmowanie pomocy od drugiej osoby może być trudne, jeśli darujący okazuje swoją wyższość.
    Z drugiej strony, my też możemy odrzucać pomoc kierując się fałszywym wstydem albo wyższością – „ja od ciebie nic nie potrzebuję”.

  2. anna-drozdowska@wp.pl' Anna Makuch pisze:

    Człowiek jest wprawdzie istotą społeczną, ale dobrowolna samotność jest dobrem deficytowym współczesności. W czasach zewnątrzsterowności, jak pisze D.Riesman, przyzwyczajeni jesteśmy do zanurzenia w tłumie, do manipulowania i bycia manipulowanymi. Cisza sprzyja uporządkowaniu myśli, o czym przypomniał u zarania epoki medialnego szaleństwa Samotnik z Concord, H.D. Thoreau. Pozdrawiam lubiących ciszę ?

    • Maria Wanke-Jerie pisze:

      Zgadzam się w stu procentach. Samotność – cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi? Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha – pisał Adam Mickiewicz (Dziady; Improwizacja).
      Te słowa sprzed prawie dwóch wieków jakby pisane dziś. Płytkie relacje między ludźmi, zanik umiejętności słuchania i pogłębionej rozmowy to charakterystyczne cechy współczesnych śiata młodych ludzi. Z jednej strony rośnie liczba singli z wyboru, z drugiej ludzie nie potrafią radzić sobie z samotnością. Każdą swoją myśl, wydarzenie chcą natychmiast komuś zakomunikować, stąd taka popularność portali społecznościowych, wykorzystywanych niekiedy do kompulsywnego wypisywania wszystkiego, co przychodzi do głowy. Magdalena Słaba rozróżnia samotność i osamotnienie. Słusznie. To drugie to efekt starty – odejścia kogoś bliskiego, opuszczenia. Osamotnienie to tęsknota, pustka, która nadeszła nieproszona. To czasem zranienie. Samotność to coś zupełnie innego. Żeby ją cenić trzeba dojrzałości, umiejętności porządkowania myśli, autodyscypliny, wyciszenia. Postępująca niedojrzałość, infantylizacja to także eliminowanie z życia ciszy. Żyjemy w hałasie płytkich rozmów, właściwie bardziej komunikowania się, albo nawet tylko mówienia, bo już na słuchanie nie ma czasu. W takim świecie samotność jest stanem trudnym do zaakceptowania, a nawet do zniesienia.
      Też lubię ciszę.

      • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

        To prawda, co pisze Pani Maria. W dzisiejszym społeczeństwie bycie singlem stało się modne i wielu młodych ludzi wpadło w te sidła, ale kiedy obejrzeli się za siebie zauważyli piękny pusty dom, luksusowy samochód, a wokoło pustka. Uważam, że samotność, o której Pani pisze nie jest najszczęśliwszą formą spędzania swojego życia.

        • gregr2@o2.pl' Grzegorz pisze:

          Pani Barbara mocno zawyża poziom dyskusji. Mam do kogo równać. Klasa!
          Bycie singlem jest nie tyle modne, co wygodne. Ekonomiczne. Pozornie korzystne. Łatwiejsze i prostsze. Rodzina to obowiązki i ciężka praca nad sobą, to żmudna droga do doskonałości.

          • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

            Bardzo dziękuję Panie Grzegorzu jest Pan przemiły, ale doprawdy jest nas tutaj więcej takich, którzy zawyżają poziom. Czuję się naprawdę dość niezręcznie w tej sytuacji. Cieszę się, że mam tak wspaniałych Przyjaciół, a ja pozostanę przy tym, że Kochane AUTORKI tego bloga są jednak bezkonkurencyjne. To dzięki ich wspaniałej pracy mamy tę możliwość dzielenia się i wymiany własnych myśli. Pozdrawiam Pana jak najserdeczniej.

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        W sprawie ciszy nieśmiało polecę tomik wierszy „Budda w Niebieskich Dżinsach” w moim tłumaczeniu. Do pobrania za darmo. Jeden wiersz nawet sam przeczytałem – można odsłuchać: https://biznesbezstresu.pl/2016/08/15/budda-w-niebieskich-dzinsach/

      • ewaki28@wp.pl' Ewa pisze:

        Dzisiaj odwiedziłam koleżankę, której niedawno umarł mąż. Pogodna, wyciszona opowiadała, że nie chce zamieszkać z córką i wnuczką. Woli być sama. Nie jest samotna, bo ma rodzinę( dzieci, wnuki, rodzeństwo). A jednak chce mieszkać sama. Wiadomo. Komfort w zarządzaniu czasem i samostanowieniu.
        A Ojcowie pustyni, czy byli samotni? Przychodzili do nich ludzie po porady. Choć wybrali pustynne życie w samotności nie byli samotnymi. Mieli poczucie bliskości Boga. Czy takie poczucie zwykłemu człowiekowi wystarczy?

  3. Gabriel García Márquez: „Sto lat samotności” i „Nie ma kto pisać do pułkownika”.
    Cóż, te dwie książki zawierają w sobie chyba wszystko, co moglibyśmy tu w komentarzach napisać.
    Lecz czytając „Miłość w czasach zarazy” można dostrzec mały ogieniek na końcu tunelu samotności.

  4. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Chciałabym napisać słów kilka o tej nieproszonej samotności, która jest moim udziałem. Otóż była nas czwórka rodzeństwa. Rok temu odeszła moja Kochana siostra. Nie mam już nikogo z bliskich, ani krewnych, dlatego tak bardzo poruszył mnie tekst autorki. Wcześniej sądziłam, że ta wspaniała rodzina dana mi jest na zawsze, jednak życie ofiarowało mi zupełnie co innego. Nie ukrywam, że usilnie szukałam czegoś, co w moim życiu wypełniłoby to puste miejsce po bliskich, bo tak naprawdę to każdy z nas odczuwa brak najlepszego przyjaciela. Wcześniej, kiedy byłam młodsza i w pełni zdrowa chętnie służyłam drugiemu człowiekowi, a najbardziej pochylałam się nad chorymi, starszymi, którzy tak bardzo pragnęli bliskości drugiego człowieka. Przyznać muszę, że z tego czerpałam siły do życia. Tak byłam wychowana. Rodzice uczyli, że pomagając innym spłacam dług choć po części wobec tych, którzy mi wcześniej pomagali. To moje doświadczenie przygotowało mnie do tego, czego obecnie sama doświadczam. W pośpiechu dnia codziennego wielu z nas przestało dostrzegać człowieka samotnego. Wiem, że nie da się dzielić choroby, cudzego strachu i bólu, ale można być chociaż wspierająco i kochająco obecnym, to takie ważne. Teraz mimo podeszłego wieku i z mocno nadszarpniętym zdrowiem staram się mimo wszystko czynić wysiłki i starania, by wyjść poza swój świat, by otworzyć go dla innych, wpuścić ich do siebie i podzielić się sobą. Nie zapominajmy, że samotność dopadnie każdego z nas. Samotność ma różne oblicza, ale zawsze boli tak samo. Moja samotność nie jest alternatywą, była po prostu koniecznością. Nikt z nas przecież nie jest stworzony do samotności .Dlatego samotność jest dobra wówczas, kiedy wynika z wyborów życiowych, a nie z konieczności. I tak, jak pisze autorka samotność doskwiera mi najbardziej w okresie zbliżających się świąt, kiedy wszyscy wydają się mieć rodziny i spędzają je w gronie najbliższych. I na koniec zacytuję Philla Bosmansa: „Jeśli możesz swoją obecnością i dobrym sercem uczynić choćby jednego człowieka szczęśliwym. Poprawiłeś świat!”. Bardzo dziękuję autorce za tekst,który poruszył mnie do głębi.

    • mariarozycka@wp.pl' Maria pisze:

      Bardzo dziękuję, Pani Barbaro, za to piękne świadectwo przeżywania samotności… Przeżywania, choć momentami trudnego i bolesnego, to jednak twórczego, pobudzającego do dawania siebie innym, do dzielenia się sobą. To dowodzi, że nawet samotność, która wynika z konieczności, nie musi być destrukcyjna, choć nieraz boli (jak choćby w sytuacjach przeżywanych przez Panią w samotności świąt)… Bardzo prawdziwe słowa P. Bosmansa! Zacytuję inne , choć równie trafnie oddające tę prawdę zdanie z soborowej konstytucji: „Człowiek nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”. Dziękuję raz jeszcze za ten komentarz, który potwierdza doskonale tę prawdę!

      • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

        Bardzo dziękuję Pani Mario za te słowa pokrzepienia i otuchy. Staram się, bym kiedyś mogła powiedzieć sobie, że nie zmarnowałam życia. Właśnie dla mnie jako osoby doświadczonej samotności to taka reakcja, która pozwoliła mi przetrwać ten trudny okres , by właśnie nie ulec destrukcji. Dzięki samotności odkryłam też swoje wewnętrzne bogactwo i piękno dzięki któremu mogę obdarować innych.

  5. @ Barbara Utecht
    Proszę nie pisać o „podeszłym wieku”, bo coś takiego nie istnieje.
    Wszyscy wyglądamy i działamy jak dwudziestolatkowie z kilkoma dziesiątkami lat doświadczeń.
    I tak będziemy zeznawać do protokołu. 🙂

    • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

      Bardzo serdecznie dziękuję Panu Orginal_Replika za te miłe słowa wsparcia. Zapewniam, że czynię wszystko, by czuć się jak dwudziestolatka. Inaczej nie byłoby mnie na TT. Pozdrawiam.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Tak jest, Marszałku Seniorze! 😀

      • Tja…. wyłączyłem emocje.
        Takim tlaczitkiem.
        I pomyślałem sobie o najbardziej samotnym człowieku w PL; takim, co nie ma rodziny, nie ufa absolutnie nikomu, przyczynił się do śmierci najdroższej mu osoby – brata bliźniaka. Któremu nie ufa 2/3 narodu, a 1/3 oczekuje korzyści osobistych za okazywane gesty poparcia.
        Zaszlochałem się.

      • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

        Uciekając od szyderstw, interesujące byłoby, gdyby Prezes notował swoje przeżycia i emocje w tajnym notatniku, którego zawartość kiedyś by opublikowano. Jak sobie radzi z samotnością? A może jest jednak ktoś, z kim ogląda te ulubione walki byków i rodea? Jak wyglądała jego pierwsza wizyta w banku? Dlaczego nie Szczypińska?

        • gramati@tlen.pl' Ufka pisze:

          Dlaczego nie Szczypińska? Może dlatego że tak sobie wymyśli dziennikarze a Prezes nie prostował – bo jak?
          Na pewno w Smoleńsku stracił wiele – bo chyba głęboka przyjaźń łączyła go ze śp Gęsicką.
          Podziwiam go że mimo tylu strat potrafi myśleć o innych.

        • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

          Prezes rzeczywiście myśli o innych. Jedni są zachwyceni, inni zatrwożeni. Gdyby moje myśli miały taką moc sprawczą, pokój zapanowałby na świecie, a nie podział na dzikie plemiona…

  6. mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

    „spotkałam też ludzi bogatych, którzy mieli przecież wszystko, a i tak nie byli szczęśliwi. Byli bowiem samotni” – mówiła Anna Dymna w jednym z wywiadów.

    1. Zapewne Pani Anna Dymna spotkała też bogatych, samotnych i szczęśliwych, ale taki przekaz słabo gra na uczuciach.

    2. Lepiej być bogatym i nieszczęśliwym niż ubogim i nieszczęśliwym.

    3.
    Sam
    Ze sobą na sam
    Najlepiej się mam,
    Gdy znajdę się sam.
    (Homo Homini)

    4. Nikt, kto odwiedza TwitterTwins, nie ma prawa czuć się samotny, bo tu są tłumy życzliwych ludzi pod dowództwem Autorek!

  7. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Jestem gatunkiem stadnym.Ludzie do zycia sa mi rownie potrzebni jak powietrze.Bardzo latwo nawiazuje kontakty i o dziwo trafiam na milych i ciekawych ludzi.Pare lat temu zupelnie przypadkowo na spacerze poznalam mila panią w dojrzalym wieku ?.Poniewaz moj mlodszy syn mial to nieszczęście ze jego babcie odeszły gdy byl malutki owa starsza pani z czasem stala sie dla niego babcią.Bunia ma 93 lata i jest sama ale nie samotna.Rodzina Buni mieszka w USA i niestety widuja się raz do roku.BUNIA to nasz skarb ktory zawsze stawia nas do pionu.Niesamowita kobieta pelna pasji i zycia od ktorej ciagle sie uczymy.To właśnie Bunia namowila mnie na zalozenie konta na tt.?Czasami wystarcz dobrze sie rozejrzec by dostrzec samotnosc innych.I tak niewiele trzeba by to zmienić.Dlatego rozgladajmy się?

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      A Pani Bunia jest na Twitterze? Niezależnie od tego, czy jest, czy nie, proszę ją serdecznie pozdrowić!

      • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

        Jest i z tego co wiem ma przyjemnosc Pana obserwować.Niestety jest bardzo tajemnicza i nawet ja nie mam dostepu do jej konta.Tak mi sie przynajmniej wydaje?Pozdrowienia przekażę

  8. gregr2@o2.pl' Grzegorz pisze:

    To, że nie jesteśmy samotni, nie oznacza, że nie możemy tak się czuć. Nasze życie przyspiesza. Coraz dłużej pracujemy, a i po godzinach coraz więcej pokus. Oddalamy się od siebie w wymiarze społecznym i rodzinnym. Dlatego tak ważny jest choć jeden wspólny posiłek dziennie, wspólna rozmowa wieczorem, krótki spacer we dwoje, wspólne zakupy. Mimo, że czegoś nie lubimy robić lub coś jest dla nas mało istotne – róbmy to dla drugiej osoby. Może tego właśnie oczekuje. Drobne gesty. To tak niewiele kosztuje.

    • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

      Zgadzam się z Panem Grzegorzem całkowicie, że często oddalamy się od siebie. Nawet będąc z kimś w związku możemy czuć się samotni. To taki syndrom XXI w unikanie odpowiedzialności za drugiego człowieka, to po prostu umiłowanie niezależności, dlatego tak ważne jest zadbanie o to, by umieć jak Pan wspomina znaleźć czas dla siebie.

  9. mariarozycka@wp.pl' Maria pisze:

    Dziękuję Autorce za pokazanie samotności – obrazu o różnych odcieniach i wymiarach…
    Zarówno z tekstu, jak i z niektórych komentarzy wyłaniają się szczególnie dwa: samotność oraz osamotnienie. Osamotnienie mieści się w pojęciu samotności (każdy osamotniony jest samotny), ale nie każdy samotny musi być osamotniony… Nawet, wspominana wyżej samotność z konieczności (np w wyniku śmierci najbliższych) nie musi przeradzać się w osamotnienie, ale może się nim skończyć taka, która jest wynikiem świadomego odizolowania się od ludzi, zerwania kontaktu, niewychodzenia do innych i niedopuszczania innych do siebie…
    W jednym z soborowych dokumentów znajduje się zdanie, które jest jednym z moich życiowych drogowskazów (zacytowałam je już powyżej, w odpowiedzi do komentarza p. Barbary): „Człowiek nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego”. To jest, moim zdaniem, klucz do przeżywania każdej życiowej sytuacji, w tym także samotności (obojętne, w jakim wymiarze). Ten kto nie koncentruje się na sobie, ale dzieli się z innymi (choćby uśmiechem, jak uczyła przywołana przez Autorkę św. Urszula), nigdy nie wpadnie w destrukcyjną pułapkę osamotnienia!

  10. kzytniewska@gmail.com' Kaśka Ż pisze:

    Być samemu,a być samotnym to dwie różne kwestie. Można być samotnym w małżeństwie. Można być samym i nie być samotnym. Większość z nas,w dzisiejszych czasach potrzebuje choć chwilę pobyć samemu. Czu jednak potrzebujemy być samotnymi?

  11. mariapm@op.pl' maria-masl pisze:

    Są różne odcienie samotności, jednak samotność jako taka jest obecna w każdym wydarzeniu naszego życia…Towarzyszy nam ciągle… Dzięki samotności potrafimy odczuć swoją odrębność, odkryć swoją indywidualność… Samotność jest więc nam potrzebna… Każdy dojrzały człowiek potrafi być sam z sobą, nie nudzi się z sobą. Do takiej samotności też czasami tęsknimy… pozwala ona uporządkować nasze życie w sytuacjach jego rozchwiania… Jednak człowiek stworzony jest do życia „w stadzie” więc jej świadomy wybór musi wynikać z ogromnej dojrzałości… Są okresy kiedy trudno z nią żyć… i myślę, że pomocą może być tutaj głęboka wiara w miłość Boga do człowieka… Natomiast dla mnie szczytem samotności jest świadome umieranie człowieka, mimo otaczających go bliskich…

  12. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Bardzo miło czytać komentarze i opinie osób które nie doświadczyły samotności (Tekst aż tak wieloznacznie samotności nie ujmował).To bardzo ważne wiedzieć że jesteście.Chyba że pisząc o innych piszecie o sobie.

  13. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziś WIELKA POLITYKA (wybory w USA i ich konsekwencje dla Europy i świata, konferencja prokuratury nt. śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej, posiedzenie komisji śledczej ds. Amber Gold) całkowicie zawładnęła debatą i nie czas na takie sprawy, jak roztrząsanie spraw samotności. Dlatego podsumowuję dyskusję. W wielu komentarzach, poczynając od mojej siostry, pojawiło się rozróżnienie na rozróżnia samotność i osamotnienie. „Słusznie” – pisała. „To drugie to efekt starty – odejścia kogoś bliskiego, opuszczenia. Osamotnienie to tęsknota, pustka, która nadeszła nieproszona. To czasem zranienie. Samotność to coś zupełnie innego. Żeby ją cenić trzeba dojrzałości, umiejętności porządkowania myśli, autodyscypliny, wyciszenia.” Zgadzam się z tą opinią i dodam, że za Tadeuszem Konwickim, że przeznaczeniem inteligentnego człowieka jest samotność. Ale tak naprawdę w tych rozważaniach pojawia pytanie o miłość. Bo człowiek pragnie kochać i być kochany, a samotność to skutek. Miłość rozbija okowy samotności. W jednym z komentarzy pojawiła się myśl, że umieramy samotnie. To prawda, trzeba nauczyć się żyć samemu (a nie samotnie, co rozróżniła KaśkaŻ), bo w przejściu na drugą stronę będziemy kroczyć samotnie, choćbyśmy ściskali nie wiem, ile rąk najbliższych i przyjaciół. Oni z nami tam nie podążą.

    Dziękuję wszystkim za mądre, ciepłe, bardzo osobiste i refleksyjne komentarze. A jeżeli ten tekst przyczyni się do tego, że ktoś ulży komuś innemu w samotności, zwłaszcza teraz w przedzimowy czas, to będę się bardzo cieszyła.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Uważam, że zrównywanie wagi wydarzeń o znaczeniu globalnym (wybory w USA) z wagą lokalnych rozliczeń w dziwnym kraju nad Wisłą (konferencja prokuratury nt. śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej, posiedzenie komisji śledczej ds. Amber Gold) jest raczej groteskowe.

      To, co się dzieje w Polsce, ma tyle wspólnego z WIELKĄ POLITYKĄ, co stoisko z zapiekankami na bazarze z wykwintną restauracją serwującą ośmiorniczki.

  14. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Nie ma wiele wspólnego, ale odciąga uwagę od samotności i kieruje w inną stronę. Większość interesują wybory i ich skutki, mniejszość nasze lokalne sprawy, ale już nikt nie pochyli się nad tym artykułem. I o tym to było.

    • Też mnie zastanowił skład tej potrawy, Wielką Polityką nazwaną.
      Wszelkie skutki po jej zjedzeniu są nieprzyjemne dla organizmu, ale mogą zapewnić dodatkowe godziny samotnego pobytu w pomieszczeniu ze spłuczką.
      Jest to bardzo finezyjne nawiązanie do samotności, ale trudno ten stan inaczej nazwać.
      A Pan Obama na wieść o wyniku zdemolował pulpit POTUS.
      Kiedy Mu doniesiono o Smoleńsku, to nie mógł przylecieć, a kiedy o AmberGold , to nawet guzika od marynarki nie poszarpał.
      Znał proporcją….

  15. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Słusznie, przyjmuję krytykę. Powinnam była napisać: WIELKA POLITYKA i lokalne polityczne wydarzenia. Ale samotność w stu procentach apolityczna jest. I to w tym przekazie było najważniejsze.

  16. @ Małgorzata Wanke-Jakubowska 9 listopada 2016 o 16:23
    Uważam, że sprawa samotności to wręcz choroba naszych czasów. W Polsce dopiero się rozwija, w tzw zachodnich społeczeństwach jest pełnoobjawowa.
    Może za wcześnie zamyka Pani komentarze.
    Oglądam program Martyny Wojciechowskiej o najbardziej „cyfrowym i sieciowym” społeczeństwie – południowych Koreańczykach.
    Kilkaset tysięcy z nich założyło własny kanał tv polegający na tym, że poumieszczali kamery we wszelkich możliwych punktach swoich mieszkanek i „streamingują” 24/7 swoje życie.
    A kilka (może nawet kilkanaście ?) mln innych Koreańczyków ogląda odpłatnie te kanały.
    Za pieniądze dostają namiastkę wspólnego przebywania zamiast codziennej samotności.
    Przewiduję ogromną popularność i miliardowe fortuny kiedy uda się wreszcie tanio umożliwić holograficzne odwzorowanie dowolnej osoby w dowolnym miejscu kuli ziemskiej. Albo wspomnienia lub fantomu? Lara Croft usypiająca (jak?) pryszczatego nastolatka? Angelina Jolie z wieczorna wizytą u prof. Belki?
    Na razie powściągnę wodze fantazji.
    Zapewne socjologowie za kilka lat odkryją związki między samotnością a wyborami politycznymi.
    Postęp techniczny powoduje, że co pewien czas jakaś grupa zawodowa staje się zbędna. Repasacja pończoch, kreślarz w biurze projektów, maszynistka na hali maszyn, szewc cholewkarz, szycie miarowe – pozostały nieliczne jednostki, które mają jeszcze szanse utrzymania się w dużej aglomeracji. Za chwilę znikną taksówkarze. Będą zbędne osoby niewykształcone, nie posiadające żadnych, potrzebnych na rynku kompetencji. Zawód górnika dołowego będzie miał status podobny do śmieciarza.
    Dla tej masy ludzi uprawiających różne zawody, ale wszystkie kiedyś równo szanowane, świat się zawala nie z ich winy. I najczęściej prowadzi do osamotnienia, bo w największej grupie znajomych – tych z pracy – nie spędza się już wspólnie czasu, ponieważ rośnie interpersonalna nieufność.
    A wtedy pojawia się Orban, Kaczyński, Trump czy Le Pen z przekazem „do mnie dzieci, matki, wdowy i reszta cierpiących za nie swoje winy” i mamy to, czego nie chcieliśmy.
    Oglądałem mapę USA – jak głosowali mężczyźni z wykształceniem poniżej college – cała czerwona. To pokazuje jak silne musi być u nich poczucie osamotnienia i krzywdy oraz chęć odreagowania, którą im oferował Trump.
    Cóż, nie jestem socjologiem, żeby prowadzić dalsze dywagacje, lecz w dalszym ciągu jestem przekonany, że tematu „rosnąca samotność” długo nie uda się wyczerpać.

    • gregr2@o2.pl' Grzegorz pisze:

      Bardzo dobrze napisane!
      Myślę, że prof. Belka bardziej ucieszyłby się wizytą Jennifer Lopez. W końcu się znają.

    • mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

      Gdzieś dziś na Twitterze zauważyłem artykuł pod znamiennym tytułem „Ludzie muszą mieć co robić”. Olbrzymia większość ludzi nie ma pomysłu na samotne zajęcia. Potrzebują poczucia wspólnoty lub chociażby możliwości narzekania na to, co „muszą robić” lub z kim „muszą być”. Wspólna budowa z sąsiadami placu zabaw dla dzieci jest męcząca, zbyt zobowiązująca, a poza tym „miasto powinno to zrobić”. A znajomości internetowe są „lżejsze” i zawsze można się wyłączyć lub zająć dyskusją na innym blogu… #TakiKlimat

  17. Samotność?
    40 wpis aktywnych rozdyskutowanych życzliwych wam ludzi…
    Samotność?
    🙂 [duży szeroki uśmiech z życzeniami dobrego dnia i gratulacjami w związku z tym, co robicie]

  18. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Wielkie dzięki!

  19. @ Grzegorz 10 listopada 2016 o 08:37
    Dziękuję.
    A co do AJ lub JL – zawsze mi się wszelkie ikony myliły, no może tylko te interesujące.
    A prof. Belka ładnie powiedział to, o czym Czesi mówią dosadniej po kolejnym piwie:
    ” S posteli bych jej ne vyhnal”

  20. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Pozwolę sobie stanąć w obronie autorki podsumowania, i jednocześnie nie zgodzić z Panami TesTeq i Orginal_Replica, przy pomocy znanego z fizyki pojęcia skrót perspektywicznego. Obiekty, ale również i zdarzenia, które są bliżej nas postrzegamy jako większe (ważniejsze). Cóż z tego, że WIELKA POLITYKA, wybory w USA, kiedy równie skutecznie potrafi odciągnąć mnie od lektury tego bloga, czy równie interesujących komentarzy pod nim, prywatny ‚dramat’ spalonej zupy, o której świat się nawet nie dowie 🙂

  21. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    „Blichtr płynie z miasta, mądrość z pustyni.” Dune
    Pani Anna Makuch przypomniała, że „cisza sprzyja uporządkowaniu myśli”. W samotności czytamy książki, obcujemy ze sztuką, z własnymi myślami. Samotność jest zwykle jedynym towarzyszem twórców w ich zmaganiach z materią wszelaką – słowem, ideą, obrazem, muzyką. Samotność jest ważna. Jednak najważniejsze, żebyśmy mieli wybór. Żebyśmy nie byli na samotność skazani.

  22. gregr2@o2.pl' Grzegorz pisze:

    Coś w tym jest. Poszukując wakacyjnych kierunków zawsze łaskawiej patrzę na kraje arabskie. To tam uciekam na pustynię, gdzie jest taka cisza, że człowiek słyszy bicie własnego serca. Samotność jest czymś pozytywnym, jeśli zachowujemy nad tym stanem pełną kontrolę.

  23. bart.grab@wp.pl' od Męki Jezusa Chrystusa pisze:

    Chrzescijanin nigdy nie jest samotny.. Jest Świątynią Boga, mieszka w Niej Pan Jezus Chrystus i przede wszystkim jest On cały czas obecny przy Człowieku.. trzeba mieć tylko tego świadomość, codziennie przypominać to sobie i zwracać się w całości ku Niemu.. „Nie lękaj się- Ja zawsze jestem przy Tobie” Pan Jezus do św. Faustyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *