Rekordowe wybory

Te wybory były rekordowe z kilku powodów. Padł rekord poparcia, wynoszący 45,38 proc., i to jest najwyższy wynik spośród wszystkich dotychczasowych wyborów po 1989 roku – parlamentarnych, samorządowych i europejskich. Ograniczając się tylko do wyborów europejskich, rekordowa była tegoroczna frekwencja, która wyniosła 45,68 proc. i jest porównywalna z frekwencją w wyborach parlamentarnych, a prawie dwukrotnie wyższa od dotychczasowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Warto dodać, że Beata Szydło, na którą głosowało 525 811 osób, uzyskała najlepszy wynik w całej Unii Europejskiej. Rekordowo mała była w tych wyborach liczba głosów nieważnych (poniżej jednego procenta), a także rekordowo krótki czas, niespełna 15 godzin, upłynął od zakończenia wyborów do podania ostatecznych ich wyników przez Państwową Komisję Wyborczą. I padł jeszcze jeden rekord obejmujący wszystkie wybory po 1989 roku – najmniejsza liczba ugrupowań brała udział w podziale mandatów.

Muszę przyznać, że wynik tych wyborów nie był dla mnie zaskoczeniem, spodziewałam się od dawna wygranej Prawa i Sprawiedliwości, może jedynie siedmioprocentowa, czyli aż tak znacząca, przewaga nad Koalicją Europejską, stanowiła pewną niespodziankę. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 45,38 proc., wynik zbliżony, choć niższy, miała Platforma Obywatelska w 2009 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego, zdobywając wówczas 44,4 proc., pamiętajmy jednak, że przy znacznie niższej frekwencji.

Dlatego dopiero wynik w liczbach bezwzględnych oddaje skalę tego zwycięstwa – PiS zdobyło aż 6 192 780 głosów. To naprawdę rekordowy rezultat, tyle głosów nie uzyskała żadna partia po 1989 roku i to mimo że wybory europejskie są dla PiS trudniejsze od parlamentarnych i samorządowych, mimo że Prawo i Sprawiedliwość ma za sobą trzy i pół roku rządzenia, co zawsze jakoś zużywa, i mimo zmasowanego ataku opozycji, która – zjednoczona pod szyldem Koalicji Europejskiej – wytoczyła przeciw rządowi najcięższe armaty.

Od momentu ujawnienia nagrań rozmów Jarosława Kaczyńskiego z Geraldem Birgfellnerem nie ustawał ostrzał skierowany w stronę obozu rządzącego, a sprzyjające opozycji media ujawniały następne rzekome skandale. Kolejne bomby okazywały się niewypałami, a słupki poparcia, nawet jeżeli na chwilę drgnęły, na ogół wracały do poprzedniego poziomu. Nie zmieniły tego protesty nauczycieli, wspierane przez licznych celebrytów, które udało się rządowi przezwyciężyć, odwracając nastroje wśród rodziców i – szerzej – wśród społeczeństwa. Po serii artykułów o planowanych inwestycjach spółki Srebrna, sięgnięto po materiały dotyczące prywatnego życia Mateusza Morawieckiego, co wbrew intencjom autorów, wzbudziło raczej sympatię do premiera, niż obniżyło zaufanie.

Wszystkie te na siłę poszukiwane materiały obciążające, w czym celowała Gazeta Wyborcza, raczej prowadziły do wniosku, że jeżeli istnieje tylko to, co publikują media, to znaczy, że naprawdę nic oni nie mają. Wysiłek dziennikarzy i nadawanie zapowiedziom kolejnych artykułów sensacyjnego charakteru odnosiło na ogół skutek wprost przeciwny do zamierzonego, czyli raczej utwierdzało wyborców w przekonaniu, że Mateusz Morawiecki wszystkie swoje transakcje prowadził uczciwie. A że na tym nie stracił, tylko zarobił, to źle? Mój znajomy miał zwyczaj mawiać, że każdy głupi potrafi drogo kupić, tanio sprzedać i źle się ożenić, co oznaczało, iż prawdziwą sztuką jest właśnie coś wprost przeciwnego. Oceny wyborców najprawdopodobniej poszły tą ścieżką myślenia.

Końcówkę kampanii zdominowała propaganda antykościelna, czemu miała sprzyjać atmosfera po emisji filmu braci Sekielskich. Gdy widziałam te słowne wygibasy,  mające dowodzić odpowiedzialności rządzących za przedstawione w filmie prawdziwe dramaty ludzi, którzy doświadczyli w dzieciństwie seksualnego wykorzystania przez duchownych, to było tak grubymi nićmi szyte, że musiało obrażać inteligencję każdego w miarę rozgarniętego człowieka. A jak do tego jeszcze doszły incydenty z profanacją najpierw kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, a potem parodii procesji Bożego Ciała z szyderstwem z religijnych celebracji podczas Trójmiejskiego Marszu Równości, w której „dumnie” poszła pani prezydent Gdańska i kandydatka Koalicji Europejskiej Magdalena Adamowicz, to skutek łatwy był do przewidzenia. Jeżeli komukolwiek wydawało się, że wygra w wojnie wytoczonej Kościołowi, religii i tradycyjnej moralności, to znaczy, że kompletnie nie zna Polski i Polaków, którzy – nawet gdy są niepraktykujący, albo i antyklerykalni – w większości szanują Kościół, religię i ludzi wierzących.

Konrad Piasecki, którego wyważone opinie cenię, napisał na Twitterze: „Szydzące z obrzędowości religijnej czy epatujące wulgaryzmami parady równości są (pomijając już wszystkie inne oceny etyczne i estetyczne) po prostu kontrskuteczne. I wpychające ruchy LGBT do pudełka z napisem »kurioza i dziwolągi«”. Tak też się stało, okazało się to kontrskuteczne, co cytowany już przeze mnie redaktor spuentował następująco: „Ciekawe czy poczucie satysfakcji mają wszyscy ci, którzy wpychają opozycję na ścianę bezpardonowej walki z Kościołem, natychmiastowej aborcji na życzenie i cieszą się ze »świętej waginy» na Paradzie Równości”.

Tego polskiemu społeczeństwu po prostu się nie robi. Oceniałam to podobnie i miałam rację. Sytuacja ta zmobilizowała wiele osób, które już z racji wieku czy stanu zdrowia na wybory nie chodzą. W lokalu wyborczym w czasie, gdy głosowałam, spotkałam trzy mocno starsze osoby, a dwie nawet z balkonikiem, które pofatygowały się, aby oddać swój głos. Nie miałam wątpliwości na którą listę.

Tuż przed wyborami w sukurs PiS-owi przyszła jeszcze natura. Zagrożenie powodziowe, liczne podtopienia, na które z refleksem zareagowano, przerywając kampanię wyborczą, stworzyło Zjednoczonej Prawicy wyjątkowo korzystną sytuację. Przede wszystkim odwróciło uwagę od wszystkich innych spraw, pokazało sprawność służb, a zmęczona twarz premiera w roboczym stroju była najlepszą reklamówką wyborczą. Istotą tego była autentyczność. Z kolei reakcja opozycji, która najpierw skrytykowała PiS za reklamowanie się przy okazji powodzi, by dzień później pojawić się na wałach i robić to samo, tyle tylko, że nie miało to nic wspólnego z pomocą ludziom, jeszcze wzmocniło ten efekt. Był to kolejny błąd taktyczny opozycji. Ludzie nie muszą być specjalistami od PR, aby wyczuć fałsz.

Rekordowe wybory przeszły już do historii. Przed nami kolejna kampania wyborcza, która właściwie już ruszyła, a po jesiennych wyborach czekają nas wybory prezydenckie. Czy przegrani wyciągną wnioski ze swoich błędów? Nie wiadomo. Jedno jest pewne, że Koalicja Europejska w tej formie, w jakiej startowała w ostatnich wyborach, nie utrzyma się. Czy Wiosna Roberta Biedronia okaże się formacją trwałą czy tylko efemerydą, która zniknie za kilka miesięcy, czy odrodzi się Kukiz i Konfederacja? Czas pokaże. Widać, że wyborcy odrzucają skrajności i fałszywe hasła, jak choćby te budowane wokół ustawy 447. Nagradzają wiarygodność, zgodność słów z czynami. Bo PiS jest chyba pierwszą taką formacją, która, gdy coś obiecuje, stara się to realizować. Wzbudza to szacunek nawet wówczas, gdy tych obietnic w całości lub części nie popieramy.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

22 komentarze

  1. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Warty odnotowania jest nie tylko wynik Premier Beaty Szydło, ale szerzej kobiet w tych wyborach.

    Konserwatywny elektorat Prawa i Sprawiedliwości wybrał 11/27 = 40% kobiet, podczas gdy zwolennicy KE i Wiosny dali swoim kandydatkom 7/25 = 28% mandatów.

    Na podium najlepszych wyników w kraju kobiety stanowią 2/3 (3 pozycja J. Wiśniewskiej), w pierwszej piątce 3/5 (4 miejsce J.Ochojska), a dopiero w pierwszej dziesiątce mężczyźni dochodzą do parytetu, przy czym na kobiety oddano więcej głosów!

    To jednak dobrze świadczy zarówno o „sponiewieranych” ostatnimi, niewybrednymi komentarzami polskich wyborcach, jak i o Polkach w polityce 🙂

  2. gsznajd@gmail.com' natalia pisze:

    absolutnie się z Pani wywodami nie zgadzam. Fanatyzm religijny i 500+ – to jest odpowiedź. Jeżeli kościół przyznał się, że przymykał (a tak naprawdę tuszował) wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży, a Rydzyk oświadczył publicznie, że podawanie do wiadomości publicznej nazwisk księży pedofili to „zamach na kościół” i pomimo tego nie traci fanów, to odpowiedź jest jedna. Fanatyzm religijny zaślepia, odbierając zdolność logicznego myślenia. A jak do tego dołożymy kasę, to mamy co mamy.

    • gujaangelika@interia.pl' Angelika pisze:

      1. W 2015 PIS wygrał podwójnie chociaż 500+ było tylko obietnicą a od tej pory PO i reszt nic nie zaproponowali oprócz walenia w PIS. 2. Medialne walenie w KK to jedno, a rzeczywistość to drugie. Praktykujący wiarę widzą wielu oddanych i pracujących dla wspólnoty księży i pojedyncze przypadki zboczeń nie wpłyną na odejście od KK, więc to nie fanatyzm ale realia, które antyklerykalne media wypatrzają. To one zaślepiają no Panią, a pogarda dla KK pomaga utrzymywać to zaślepienie. Wojujący ateizm jest fanatyzmem bardzo groźnym dla fanatyka.

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      „Fanatyzm religijny i 500+” jako przyczyna sukcesu wyborczego PiS wygląda jak przekaz dnia, takiego bowiem argumentu i to tak dosłownie sformułowanego używają przeciwnicy Prawa i Sprawiedliwości (vide: Grażyna Sznajd na FB „absolutnie się z Pani wywodami nie zgadzam. Fanatyzm religijny i 500+ – to jest odpowiedź. Jeżeli kościół przyznał się, że przymykał (a tak naprawdę tuszował) wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży, a Rydzyk oświadczył publicznie, że podawanie do wiadomości publicznej nazwisk księży pedofili to „zamach na kościół” i pomimo tego nie traci fanów, to odpowiedź jest jedna. Fanatyzm religijny zaślepia, odbierając zdolność logicznego myślenia. A jak do tego dołożymy kasę, to mamy co mamy. Na mojej stronie FB, pod Pani komentarzem jest komentarz V. Tyszkiewicza, który trafia w samo sedno”).

  3. jerzpolski@wp.pl' jurek pisze:

    Cieszy mnie wynik wyborów, ale mimo wszystko martwi mnie frekwencja. Mam nadzieję, że świadomość społeczeństwa dojrzewa, bo więcej ludzi poszło do wyborów, ale jednak więcej potencjalnych wyborców zlekceważyło wybory. Nie zgadzam się z wypowiedzią Pani Natalii. W Polsce nie ma fanatyzmu religijnego, ale występuje celowo wywołana histeria rzekomych zagrożeń wolności obywateli, która nie znajduje poparcia większości obywateli. Ks. Rydzyk zrobił wiele dobrego i to warto widzieć, a nie wyłapywać jego niefortunne wypowiedzi, którymi niestety niszczy swój dobry wizerunek.

  4. gramatis@tlen.pl' Ufka pisze:

    Pani Natalio? Jaki znowu fanatyzm? Wczoraj własnie rozmawiałam na ten temat z zupełnie niepraktykującym. Miał to samo zdanie co ja. Ludzie na wsi wcale nie są tacy religijni, wiele osób nie chodzi do kościoła, co doskonale widać jak jest jedna kaplica i jedna Msza Święta w niedzielę. Ci co chodzą oceniają księdza na bieżąco, nie leżą plackiem, ale uczestniczą w życiu parafii i przez Radę Parafialna potrafią „naprostować” proboszcza, oczywiście nie w sprawach wiary tylko finansowych, organizacyjnych.Ale i jedni i drudzy, czyli praktykujący i nie zawsze szanują wiarę, pomogą w odnowie Krzyża, albo postawią nowy, Miałam nawet zrobić zdjęcia ile tych Krzyży ode mnie do Węgorzewa – 14 km, a przecież ti tylko 14 km. Wszystkie na wiosnę na nowo ustrojone, ukwiecone, a jeszcze ile w kilka metrów od głównej drogi! Tak jak w tekście – nikt nie wygra, kto walczy z wiarą, trzeba to wreszcie przyjąć do wiadomości. Nawet myślący ateiści przecierają oczy ze zdumienia, kiedy ludzie mający pełne usta frazesów o tolerancji atakują bez pardonu wierzących, starszych, mieszkańców wsi. A ja w Warszawie widziałam na pewno więcej meneli niż na wsi. I nie chodzi o miasto, tylko o okolicę mieszkania (Śródmieście) Kierowniczka da na piwko? Albo wyrywanie wózka na parkingu supermarketu. Na wsi nawet pijak musi ZAROBIĆ. Za to biednym zawsze się pomoże, pogorzelcom odbuduje dom, dzieci sąsiada nakarmi, psu (niewidomemu!) po zmarłym samotnym znajdzie nowy dom

  5. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Szanowna Pani Natalio, chyba Pani nie bardzo wierzy w to, co sama pisze. To, że KK przyznał się do popełnianych czynów i przeprosił za to zapewniając na przyszłość pełną ochronę pokrzywdzonym, to jest wg. Pani fanatyzm? A co z innymi grupami, w których występuje to karygodne zjawisko – czy przyznali się i stanęli w prawdzie, jak KK? Może wg. Pani te jawne kpiny, jakie na marszu podczas ciszy wyborczej urządzono z Najświętszego Sakramentu, to też fanatyzm? Otóż zapewniam Panią, że nie. To obrona dziedzictwa Polski i Polaków, by nie deptać wartości chrześcijańskich więcej. Na to nie ma przyzwolenia! Dość tej pogardy dla innych!!!

  6. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Liczby bezwzględne, które przytacza moja siostra, rzeczywiście „biją po oczach” bardziej niż procenty – zwycięska partia uzyskała prawie milion głosów więcej niż jej najsilniejsza konkurencja (6 192 780 vs. 5 249 935). Zadecydowała mobilizacja elektoratu Zjednoczonej Prawicy, co miało też wpływ na rekordową, jak na te wybory, frekwencję. Do przytoczonych powyżej argumentów, z którymi się w stu procentach zgadzam, dorzucę jeszcze jeden. Propaganda antykościelna, a właściwie antyreligijna z elementami profanacji świętych dla ludzi wierzących symboli, która nasiliła się w ostatnim przed wyborami czasie, była traktowana jako uderzenie „w korzenie, z których wyrastamy”, jak to określał Jan Paweł II. Chyba nie ma drugiego takiego kraju na świecie, gdzie wiara katolicka traktowana jest jako ostoja narodowej tożsamości. Dlatego w drodze do i z lokalu wyborczego widziałam ludzi pozdrawiających się słowami „głosowaliśmy za Polską” i palcami ujętymi w kształcie litery „V”. Trafnie to ujęła Agnieszka Romaszewska w swoim komentarzu, w którym stwierdziła, że istotnym dla sukcesu wyborczego PiS był „problem dumy narodowej i patriotyzmu”. Pisała: „Polska to specyficzny kraj pod tym względem. Tylko dzięki wysoko rozwiniętej świadomości narodowej, kraj którego przez 123 lata nie było na mapie Europy, bo podzielony był pomiędzy 3 różne organizmy państwowe, nie tylko się odrodził, ale był w stanie w 1920 roku wystawić prawie milionową armię i wygrać wojnę o niepodległość.”

    Czy to nam się podoba, czy nie, ale to Prawo i Sprawiedliwość, przez swoją politykę historyczną oraz stawianie na dumę narodową stało się dla większości Polaków tą partią, która o interes narodowy się troszczy, a nie – jak konkurencja – „donosi na Polskę”.

    Dlatego, znów cytując Agnieszkę Romaszewską: „Nikt nie przebije się powszechnie i na dłużej, z narracją mówiącą o tym, jacy to Polacy są gorsi od innych, nieeuropejscy, „zaściankowi”, ciemni itd. Polacy uwielbiają być w Europie, bo czują się Europejczykami. Ci co głosują na PiS – też. Ale chcą też być szanowani i dumni z siebie. Polityczna opowieść, która podszyta jest przekonaniem, że właściwie to nic nie mogą i muszą się ucywilizować, nieustanne stawianie do kąta – to polityczny strzał w stopę – wręcz serią”.

    Do tego doszła nachalnie lansowana przez Koalicję Europejską narracja o polexicie, którą ostatecznie sfalsyfikował Jean-Claude Juncker. Narracja fałszywa i szkodząca wizerunkowi Polski zagranicą. Szkodząca Polsce, godząca w polski interes narodowy.

    A więc reasumując, mobilizacyjny czynnik to w dużej mierze silny mix obrony polskości i wiary katolickiej. I to nie ma nic wspólnego z fanatyzmem religijnym.

  7. dariaziemiec@gmail.com' DariaZiemiec pisze:

    Na swiatłą nowoczesną KE glosowali równie swiatli wyksztalceni mieszkańcy duzych miast:)Na PIS zaś zasciankowi i niedouczeni mieszkańcy wsi.To oni zmanipulowani przez pisowską telewizję w duzym stopniu przyczynili sie do sukcesu partii rządzącej:)
    Pogarda dla wiejskiego elektotatu jest porażająca!Mojs rodzina mieszka na podkarpaciu.Nie dość ze potrafią czytać maja również łazienkę i o zgrozo samochód.Jeżdżą tez za granicę nie tylko zarobkowo;)Dzieci studiują w Krakowie.Dostęp do internetu maja od kiedy pamietam.O o dziwo potrafią z niego skorzystać.Pewnie zdziwi niektorych tez ze czytaja książki i tygodniki:)Wiejski elektorat wie czego chce i mocno stoi na nogach.Trudno manipulować ludźmi mającymi zasady i kręgosłup.O wiele latwiej wmówić ludziom ze mozna zjeść mieszankę śledzi ,lodów i schabowegoi przeżyć bez perturbacji.Koalicja w ktorej rękę podaja sobie pan Schetyna i Pan Miller przekracza moją odporność żołądkową.
    Zapraszam do ciemnogrodu.

  8. Beata_Marzec1234567890@gmail.com' Beata pisze:

    Koalicja Europejska pogardzająca mieszkańcami miasteczek i wsi, zachłysnęła się wyborami samorządowymi w dużych miastach. Przez pryzmat wygranej w Warszawie, niesłusznie ocenili wyborców w całej Polsce. Ostry skręt w lewo, do którego zachęcił Donald Tusk oraz profanacja wartości religijnych wydawała im się dobrą metodą na wygranie wyborów. Jakże się pomylili. Nazywanie wyborców PIS biomasą, szarańczą, bolszewikami, hołotą, patologią i chamstwem spowodowało, że wielu bardzo ciężko pracujących Polaków ruszyło do urn wyborczych. Ponadto brak programu wyborczego KE, stałe powtarzanie „ żeby było tak jak było” i nieustanna walka z PIS nie zachęciła wyborców centrum do głosowania.

  9. ludwik.pienkowski@gmail.com' Ludwik Pieńkowski pisze:

    W Polsce od 300 lat są tylko dwa stronnictwa polityczne: patriotyczne i zdrady narodowej. Istotną część naszej historii da się zrozumieć patrząc na to wysokość tych dwóch słupków poparcia

    Pytanie 1: czy PO składając przyrzeczenie na Wawelu w 2003 roku planowała zdradę, czy też po prostu sprzedała się za kilka złotych, tak jak Tusk dla kilku euro przestał być premierem?

    Pytanie 2: czy PiS rozumie treść pierwszego pytania?

  10. zycz@wp.pl' Zygmunt pisze:

    Zgadzam się z tezami tego artykułu.

  11. Garibaldi11@wp.pl' Garibaldi pisze:

    Wyniki wyborów, jak również propaganda medialna wokół wybirow dowodzi kompletnei ignorancji wyborców w sprawach Uni. Wydaje się im, ze parlament europejski jest czymś w rodzaju parlamentów krajowych, czym wcale nie jest. PE ma bardzo niewiele do gadania. Podobnie jak wielu wyborców ma pretensje do Tuska , że nie walczy o polskie interesy. Ci idioci nie wiedzą że Tusk nie reprezentuje Polski tylko UE. Podobnie jak komisarze.
    Ale wyniki wyborów pokazuje sympatię wyborców. I tu udało się przekonać wyborców o kiepskim wykształceniu, biednych i tych którym się nie udalo, że PIS stoi po ich stronie.
    ,

  12. a.d.zysk@gmail.com' Artur Zysk pisze:

    Pani Natalia najwyraźniej jest ofiarą fanatyzmu kompletnej bezmyślności.
    Kościół Katolicki ma wiele za uszami czego obronić się nie da. Ale tak samo i dziesiątki świeckich instytucji, nie wspominając o indywidualnych osobach.
    Fanatyzm nienawiści i pogardy oglądamy od lat (jeden wyrazisty przykład to miesięcznice), narastal szybko z chwila wygranej Dudy. Natomiast swoje apogeum osiągnął z chwilą wygranej PiS.
    Nigdy ze strony fanatyków w Pani pojęciu Pani Natalio, nie spotkalismy się z taką pogardą, chamstwem i pokazem wręcz zaslepionej nienawiści a nawet agresji jakiej dostarczała nam i dalej to czyni tzw. opozycja i jej obrzydliwi fanatycy.
    Na przestrzeni lat rządów PiS nie padło nawet jedno słowo ze strony tzw. opozycji w formie choć odrobinę mądrej polemiki czy propozycji, skierowanej do ich i nie tylko ich wyborców. Bezustanna negacja wszystkiego, zamiana Sejmu w rynsztok polityczny. Wypowiedzi żenujące dla nawet najbardziej miernego odbiorcy. Poziom intelektualny przerażający i porażający.
    Mam wiele uwag co do PiS ale i obaw dotyczących drogi jaką podążają. Jednak właśnie takie zachowania o których wspomniałem powyżej dokonały zdecydowanych zmian w wieloletnich wyborach jakie zawsze przed nami stały; wybór mniejszego zła. Otóż swoimi działaniami opozycja, obrzydliwie wspierające ja media, zagranica i odrażający ich fanatycy przerwały ten krąg w którym od lat biegamy. Obecna tzw. opozycja pokazała jasno, że nigdy nie wolno ich dopuścić do jakiejkolwiek władzy.

    I jeszcze jedna uwaga Pani Natalio co do Kościoła. W całej tej ślepej nienawiści nie potrafi Pani dostrzec Fanatyzmu Kościoła w historii Polski. Nie bez kozery napisałem z dużej litery…
    To właśnie ten Fanatyzm był wodą, chlebem powszednim i powietrzem polskiej państwowości. To symbol naszej wielowiekowej walki o nasz byt, nasze przetrwanie, naszą niepodległość.
    Nie musi Pani kochać PiS ale proszę zdjąć klapki nienawiści z oczu i wyjść do ludzi a nie do upiorów postkomuny. Koalicja Europejska pokazał nam wyraźnie jak żenująco głupią jest cała Platforma Obywatelska wynosząc na piedestały tych, którzy naszą wolność tłamsili przez lata.

  13. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Wiele komentarzy pod zapowiedzią tego tekstu pojawiło się na Twitterze, nawet na kanwie tego tekstu wywiązała się wymiana opinii. Przytaczam niektóre wpisy.

    Eryk Mistewicz @ErykMistewicz
    Ciekawy tekst @mwj53 o tym m. in. dlaczego ataki na @MorawieckiM okazały się przeciwskuteczne.

    zyziza @zyziza
    Dobre resume.
    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Ta w wielu aspektach trafna diagnoza zwycięstwa PiS, pomija wpływ TVP na wynik wyborów. TVP stała się tubą propagandową wyłącznie jednej siły politycznej, która skutecznie dociera do wyborców PiS, którzy do innych komercyjnych stacji dostępu nie mają. Skuteczny był też Kościół.

    Anna Makuch @annamakuch
    Propaganda dziś nie jest pewnym narzędziem wpływu; poza tym istnieje wyraźna świadomość dotycząca formatowania przekazów w wielu mediach. Proszę zobaczyć, jakim prestiżem cieszy się zawód dziennikarza. Dobrze nie jest. Młodzi z zasady nie ufają mediom.

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Ale TVPiS skutecznie dociera do wyborców PiS, bo np. na wsi ma monopol. W wyborach do PE o zwycięstwie PiS zdecydowała mobilizacja wiejskiego elektoratu. Poza tym analiza @TTwins777, była trafna, ale dodam, że Schetyna nie miał ani wizji kampanii, ani nie ma tego, co dalej.

    Anna Makuch @annamakuch
    Badań w dostępie do mediów i preferencji nie znam. Na wsiach dominuje talerz, tyle pamiętam. Są to chyba środowiska tradycjonalistyczne (tak jak polska kultura: rustykalno-szlachecka).

    Marek Wojtaszek @WojtaszekMarek
    Ja bym to określił inaczej, Panie niezależny obserwatorze: to że pozostałe 90% ogólnopolskich mediów jest tubą propagandową jedynie opozycji powoduje, że przekracza ona próg wyborczy w tak znacznym stopniu. Proszę mi wskazać na której to platformie dostępna jest wyłącznie TVP.

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Zgoda. Kościół wymaga jednak i odnowy i wsparcia, czego nie rozumie częściowo opozycja, popierając lub przemilczając atak na Kościół. Inna refleksja; bez tej odnowy Kościół będzie pustoszał. Taki jest europejski trend, nawet w najbardziej katolickich krajach.

    Anna Makuch @annamakuch
    Słowo „odnowa” obie strony pojmują – jak sądzę – nieco inaczej. „Żeby słup był biały, trzeba go ciągle odmalowywać” – Chesterton plus postulaty progresywistów na otwarcie na nowe przemiany.

    Ewa Oczkowska @Ewa1064
    Znam wielu ludzi mieszkających na wsi. W wielu domach ogląda się TVN. Przynajmniej oglądało, ale atak na Kościół i wartości chrześcijańskie zrobiły swoje. A poza tym Co TVP miała pokazywać? Jaki program miała opozycja? Oprócz plucia na PIS i prostych ludzi nic nie zaoferowali.

    ABC @PracownikFiz
    Ogromna agitacja za pomocą clipów z podprogową propagandą pro unijną na sieciówkach. Z inicjatywy i z pieniędzy unijnych, czyli podatników, niekoniecznie myślących podobnie jak KE System ma ogromną przewagę środków i możliwości. To, że funkcjonuje jakaś opozycja graniczy z cudem.
    Tad Kapala @TadKapla
    W Wyborczej już napisali: szefowie Koalicji Europejskiej mają twarze sprzedawców fałszywych bulli albo horoskopów. Kurtyna.

  14. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Ożywiona dyskusja z udziałem Grażyny Sznajd, Władysława Łosia, Krzysztofa Pietraszki, Krzysztofa Kawalca, mojej siostry Małgorzaty Wanke-Jakubowskiej i Basi Corelowej pojawiła się pod zapowiedzią tego tekstu na Facebooku. Na końcu dołączyła do dyskusji Jagna Langer. Przytaczam w całości posty dyskutantów.

    Grazyna Sznajd
    Absolutnie się z Pani wywodami nie zgadzam. Fanatyzm religijny i 500+ – to jest odpowiedź. Jeżeli kościół przyznał się, że przymykał (a tak naprawdę tuszował) wykorzystywanie seksualne dzieci przez księży, a Rydzyk oświadczył publicznie, że podawanie do wiadomości publicznej nazwisk księży pedofili to „zamach na kościół” i pomimo tego nie traci fanów, to odpowiedź jest jedna. Fanatyzm religijny zaślepia, odbierając zdolność logicznego myślenia. A jak do tego dołożymy kasę, to mamy co mamy. Na mojej stronie FB, pod Pani komentarzem jest komentarz V. Tyszkiewicza, który trafia w samo sedno.

    Władysław Łoś
    Pięknie, ale trzeba jeszcze wykazać związek między „fanatyzmem religijnym” (czyim?), a wyborem politycznym.

    Krzysztof Kawalec
    Miło jest wierzyć, że przyczyną porażki jest niegodziwość wroga i ułomności głosujących. Ale lista przyczyn jest dłuższa, a świat nie jest czarno-biały.

    Grazyna Sznajd
    Staram się wyrażać oględnie i nikogo nie obrażać. Ale patrzę realnie. PiS gra sprytnie – czysty populizm i nieczysto. To, co zrobili z sądownictwem, jak działa u nas sprawiedliwość, to mi się nie podoba. A rozwój nacjonalizmu? – to już straszne. Nigdy nie używałam słowa „wróg” i nie używam ostrych słów PiSu. Oczywiste jest, że jest cała masa barw pomiędzy kolorem czarnym i białym. Tak jak czasami dostrzegam pozytywy kościoła, stojąc od niego z dala, tak czasami podobają mi się niektóre działania PiSu – rzadko, ale zdarza się.

    Jerzy Pietraszko
    Co Pani wypisuje? Naprawdę wolałaby Pani sądy na telefon, woli Pani sędziów zamykających za kradzież batonika a dających zawieszenie przy kradzieży milionów, kradnących wiertarki czy drobną elektronikę sędziów ? A co do nacjonalizmu: jest to przecież czynna forma patriotyzmu. Gdyby cofnąć o 80 lat czas: czy z uprzedzenia do nacjonalizmu przyjęłaby Pani postawę w najlepszym razie „francuską”?

    Grazyna Sznajd
    „czynna forma patriotyzmu”, która w ekstremum prowadzi do rzezi. To jest obrzydliwe, ale na tyle populistyczne, że wielu uderza w tę nutę. Ludzie to lubią, bo jak ktoś nie potrafi się niczym wykazać, a chce być niezwykły, to z chęcią łapie się tego, że jego niezwykłość to bycie Polakiem. To absurd!

    Jerzy Pietraszko
    Czy według Pani ci, którzy oddali za Polskę życie zrobili to dla jakiegoś „absurdu”?

    Basia Corelowa
    A ci, którzy wrzeszczą „Polska dla Polaków”, atakują cudzoziemców za kolor skóry czy używanie obcego języka, mają orła na gaciach a znak Polski Walczącej na rękawie to właśnie reprezentanci „czynnej formy patriotyzmu? Z hiperpatriotą exksiędzem międlarem na czele?

    Grazyna Sznajd
    O czym Pan mówi? W mojej walczącej rodzinie Kontrymów wielu biło sie za Polskę. Ale proszę ich nie utożsamać z huliganami, którzy uczestniczą w obecnych pochodach narodowców. Coś o tym wiem, bo niestety mój dziadek został włączony do żołnierzy wyklętych. Wrzucili do jednego wora bohaterów (jak rotmistrz Pilecki) i różnych bandziorów, którzy mordowali kobiety i dzieci. Nie mam siły o tym pisać, trzymam sie od tego z daleka i nie uczestniczę w żadnych tych uroczystościach, nawet kiedy są organizowane dla mojego dziadka.

    Jerzy Pietraszko
    Półtora roku temu miałem okazję widzieć na Marszu Niepodległości ciemnoskórego Bawera Akaa, którego wózek prowadzili młodzi ludzie z ONR i MW . Na tym samym wydarzeniu biegał wysmarowany czarną pastą prowokator, Hugo Bader. Był niepocieszony: nikt nie chciał go bić.

    Jerzy Pietraszko
    W pochodach narodowców bardzo licznie uczestniczą też działacze Solidarności Walczącej. Określa Pani uczestników marszów słowem „chuligani ( Pani profesor, nie wypada prezentować niepoprawnej ortografii). Czy wie Pani coś o tych uczestnikach ? Ja miałem z nimi niejedno spotkanie, o tematyce historyczno-politycznej. Zarówno pod względem kultury jak i pod względem wiedzy historycznej wypadali rewelacyjnie. Oczywiście, jak w każdym zbiorowisku ludzi bywają też negatywne przypadki. Pani uogólnienie jednak świadczy o wiedzy w tym temacie nabytej wyłącznie poprzez GW czy TVN. A i wśród Żołnierzy Wyklętych bywali różni. Należy jednak wziąć pod uwagę specyfikę tamtych czasów i poziom podejmowanego przez nich ryzyka.

    Krzysztof Kawalec
    Miałbym jedna uwagę do Żołnierzy Wyklętych. Specyfika walk z przeciwnikiem dysponującym miażdżącą przewagą narzuca pewne reguły gry. Premiuje brutalność. Kluczem do przetrwania jest poparcie ludności. Może ono wypływać z sympatii. Gdy jednak dysponujący przewagą przeciwnik (okupant) zastosuje zbiorowe represje, wówczas nawet sympatycy opozycyjnego podziemia zastanowią się, czy warto narażać się na szykany i wspierać stronę słabszą. Kluczem do sukcesów partyzantki wietnamskiej (algierskiej, także sowieckiej na Białorusi) było terroru na skalę masową, wymuszającą lojalność miejscowej ludności. Nasi Żołnierze Wyklęci (wcześniej powstańcy 1863 r.) nawet nie rozpatrywali takiej opcji. Akty brutalności zdarzały się, owszem, ale nie miały charakteru systemowego i nie powinny ważyć na ocenie powojennej partyzantki. Pozdrawiam

    Grazyna Sznajd
    Polecam książkę „Boska Cząstka”. jest fascynująca. To właśnie jest mój Bóg: kobieta? mężczyzna? A kto to wie? NATURA. „Pani spojrzała na świat, i zadumała się nad jego pięknem. I zapłakała, widząc tyle piękna. Był to świat jednego rodzaju cząstek, jednego oddziaływania, przenoszonego przez jeden nośnik, będącego – w boskiej prostocie – tą samą cząstką. Pani spojrzała na świat, który stworzyła, i zobaczyła, że był nudny. Przeliczyła w pamięci, uśmiechnęła się i sprawiła, że Wszechświat się rozszerzył i ochłodził. I oto stał się dostatecznie chłodny, by zaczął działać jej wierny i wypróbowany sługa, który przedtem nie mógł znieść niewiarygodnego gorąca stwarzania: pole Higgsa. Pod wpływem Higgsa cząstki wysysały energię z pola, absorbowały ją i stawały się masywne. Każda z nich rosła w sobie właściwy sposób. Niektóre cząstki stały się niewiarygodnie masywne, inne tylko trochę, a jeszcze inne nie zmieniły się wcale I tam, gdzie przedtem był tylko jeden rodzaj cząstek, teraz pojawiło się ich dwanaście. I tam, gdzie przedtem nośnik i cząstka były tożsame, teraz się różnili. I tam, gdzie przedtem był jeden nośnik i jedno oddziaływanie, teraz było dwanaście nośników i cztery oddziaływania. I tam, gdzie przedtem było bezgraniczne i pozbawione sensu piękno, teraz byli demokraci i republikanie.” I niestety z sobą walczą. ja już nie mam siły, więc znikam. Dodam tylko, że to akurat już się bada. To realia, choć wydaja się abstrakcją.

    Władysław Łoś
    Sądy, będące za III RP w skandalicznym stanie, PiS próbuje zreformować. Czy robi to dobrze, to inna sprawa, do dyskusji. Jasne też, że są tacy, którym się to nie podoba i protestują.
    A co ma „rozwój nacjonalizmu” (o ile coś takiego zachodzi), do rezultatu wyborów? PiS nie jest z żadnej mierze partią nacjonalistyczną.

    Basia Corelowa
    Powodów wygranej pis jest kilka, ale nie są to te, a przynajmniej interpretacja ich nie jest taka, jak Pani próbuje w swoim tekście udowodnić. To, że tak wielkiej liczbie osób nie przeszkadzają szwindle będące dziełem rządzących jest bardzo smutne. Co do Srebrnej, naprawdę trudno dowodzić uczciwości działań kaczyńskiego tym, że służebna wobec ziobry prokuratura nie wezwała go na przesłuchanie i nie ma najmniejszego zamiaru zabrać się za wyjaśnianie potężnych oszustw. Co do morawieckiego, naprawdę uważa Pani, że takie postępowanie, nawet, jeśli nie sprzeczne z prawem (a przypuszczam, że jednak) jest etyczne? Rozczarowuje mnie Pani. To, że ludzie mylą próby rozliczenia księży i biskupów z atakiem na kościół jest dowodem nie niewinności tych ludzi lecz braku refleksji i wglądu oceniających.

    Małgorzata Wanke-Jakubowska
    Pani Basiu, odpowiem Pani moim komentarzem do tekstu Maria Wanke-Jerie „Rekordowe wybory” http://twittertwins.pl/rekordowe-wybory/#comment-27961

    Basia Corelowa
    Czytałam ten tekst i uważam, że nie jest zgodny z prawdą. Przede wszystkim lekceważąc pisowskie afery w stylu Srebrnej czy ciemne sprawki premiera. To, że pisowski wyborca je lekceważy, nie oznacza, że one nie istnieją – to, że prokuratura wbrew prawu nie wzywa na przesłuchanie prezesa także.
    Z Pani komentarzem się zgadzam. Ale boleję nad tą polską narracją rodem ze średniowiecza.

    Jagna Langer
    Ale nie przeszkadzają Pani publiczne manifestowanie swoich poglądów nt. własnych preferencji seksualnych? A np.takie czarne marsze z wieszakami w rękach kobiet, które nie widzą nic zdrożnego w morderstwach? Naprawdę jest z czym się obnosić? Wg mnie to ogromny wstyd mówienia o tym nawet w tajemnicy…No to proszę sobie wyobrazić że te wątpliwe środowiska mają POparcie, wsparcie u POprzedniich i obecnych jeszcze gdzie nie gdzie elyt( tj. Gdansk, Wa-wa) rządzących jakby co najmniej stanowilo jakąś wartość…no uderzać do takich srodowisk byle tylko odzyskać wladzę to uwłaczające godności człowieka szczególnie piastującego taki urząd 🙁

    Krzysztof Kawalec
    Argument o niskim wykształceniu elektoratu prawicy jest raczej forma utwierdzania dobrego samopoczucia niż efektem rzetelnej analizy. Wedle statystyk osoby z wykształceniem podstawowym to niespełna 8% obywateli. Nawet gdyby żadna z nich nie poszła do urn, PiS i tak by wygrało. Polecam interesujący komentarz z FB i pozdrawiam https://www.facebook.com/laran…/posts/10219420975175537…

  15. gregr2@o2.pl' Grzaegorz pisze:

    Bardzo dobry tekst! Dałbym tylko inny, trochę przewrotny tytuł: „Tylko powiedz wszystkim” 😉
    Nie głosowałem na PiS. Dla mnie to zło. Ale doskonale rozumiem ludzi, którzy oddali głos na prawicę. Patrząc na to, co wyprawia opozycja, to oprócz nowego projektu politycznego prof. Gwiazdowskiego, nie było innego wyboru.

    Pisze Pani o ostatnich wydarzeniach, jakoby one przyczyniły się do zwycięstwa partii rządzącej. To jest duże uproszczenie. Cofnijmy się do roku 2015. Andrzej Duda wygrywa wybory. Z automatu zostaje Adrianem. Człowiekiem, który klęczy przy każdej okazji i śmiesznie tańczy z młodzieżą na lednickich polach. Do Krakowa i okolic zjeżdżają miliony zacofanych pielgrzymów., którzy od rana gromadzą się na podkrakowskich polach i łąkach, by pod wieczór gromadzić się na Franciszkańskiej. Po drodze mamy „Kler” Smarzowskiego, dokument z tezą Sekielskich, ataki na biskupów i wreszcie kulminacja – ks. Daniel znajduje na werandzie domu parafialnego w Piłce dziecięce buciki..

    Było blisko przegięcia. Jeszcze trochę i ludzie wyszliby na ulicę bronić Kościoła. Opozycja ma dużo szczęścia. Czy to się zmieni? Wątpię. To są zafiksowani na punkcie KK ludzie. Ludzie biznesu, a to o pieniądze tutaj chodzi.
    W Stanach kancelarie prawne zwietrzyły nowy biznes już kilka lat temu. Jeżdżą po parafiach i szukają poszkodowanych przez księży pedofilów – między innymi byłych ministrantów. Mechanizm jest prosty: w parafii X ksiądz molestował chłopca. Sprawa trafia do sądu, a w międzyczasie kancelaria prawna rusza na łowy do tych ministrantów, którzy z poszkodowanym byli w grupie .Spotkania odbywają się w mieszkaniach i mecenasi podpytują, czy przypadkiem ksiądz nie molestował i innych dzieci. Rozpytują rodziców. Chcą im w ten sposób pomóc . Początek rozmowy dotyczy dramatu setek poszkodowanych (choć spawa się toczy w jednej sprawie) . Potem następuje „instrukcja molestowania” czyli prawnicy tłumaczą co mogło tym molestowaniem być i ile można na tym ugrać. Ministranci i rodzice przypominają sobie, że rzeczywiście ksiądz ich też molestował. Dołączają do procesu, a oskarżony nie ma szans-bo molestował. Trafia za kratki z dodatkowym bagażem.
    Z jednego czy dwóch pokrzywdzonych robi się dziesięciu. Tak się robi pieniądze.
    Pedofilska machina do zarabiania pieniędzy przyniosła odszkodowania idące w setki milionów dolarów. Tak będzie i tutaj.

    pozdrawiam autorki.
    G

  16. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Patrząc w nieco szerszej perspektywie, warto zwrócić uwagę na rekordowy wynik Partii Zielonych w Niemczech. Wydaje się, że wyborcy zaczynają dostrzegać problem oceanów śmie(r)ci i coraz częściej zadają sobie pytanie: jaką zostawimy po sobie Ziemię? Szczególnie młodzi ludzie podchodzą do tego zadaniowo – jako konkretnej sprawy do załatwienia, bez motywacji ideologicznych, czy partyjnych barw. Zresztą kto powiedział, ze green musi być red 😉

    Oderwanie tych konkretnych wyzwań od ideologii wyszłoby na dobre i samej sprawie, i ekipie, która się tym zajmie. green-PiS? Czemu nie? Partia ta pokazała, ze potrafi sprawnie przejmować od konkurentów i przedefiniowywać istotne dla ludzi tematy.

    Jednak niezależnie od tego kto się tym zajmie, a ktoś powinien – w dłuższej perspektywie zyska. Klasyczne win-win 🙂

    PS Na marginesie warto przypomnieć, ze paradoksalnie to starsze pokolenie z rezerwą podchodziło do „nowoczesnych reklamówek” i konsekwentnie, konserwatywnie(!) używa siatek z materiału 😉

  17. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Głosowałem na PiS, bo chcę by Polskę w Parlamencie Europejskim reprezentowali Polacy, a nie „Europejczycy”. „Europejczycy” to ludzie (pisał o takich już Mickiewicz) dla których wyrocznią jest to co publikują zachodnie media i lansują „postępowe” elity. Postępowanie według ich wskazań „Europejczycy” traktują jako imperatyw, tak już chyba mają sformatowane umysły. Miarą sukcesu dla „Europejczyków” są oznaki uznania ze strony wybranych zagranicznych gremiów. To co polskie jest dla nich zawsze zacofane i zaściankowe. Racją stanu dla „Europejczyków” jest takie prowadzenie polityki, by nigdy nie dostarczyć pretekstu do zagranicznej krytyki. W przypadku sporu Polski, Polaka z zachodnią instytucją lub organizacją dla „Europejczyka” oczywistością jest, ze racja a jest po stronie zagranicznej, a wina po polskiej. Przykład: obrona przez Eurodeputowana Julię Piterę niemieckich jugendamtów – az mnie trzęsie z nerwów, gdy o tym pomyślę.
    Kazdy ocenia innych swoją miarą. środowiska związane z KE uznały, że narasta w naszym krytyczny stosunek do kościoła katolickiego i da to się wykorzystać do zniechęcenia wyborców do PiS-u przy okazji dając upust swoim fobiom . Wyszło na to, ze nie rozumieją większości Polaków… Znam wielu ludzi bardzo krytycznych wobec duchowieństwa, rzadko chodzących do kościoła i negujących niektóre zasady etyki katolickiej, którzy jednak wciąż czują się częścią wspólnoty wierzących i profanację religijnych symboli, szyderstwa z katolików odbierają boleśnie i wielką odrazą patrzą na autorów tego typu prowokacji

  18. dniworowski@gmail.com' Dariusz Niworowski pisze:

    Pani Mario,

    Wielkie dzięki jak zwykle za próby organizowania dyskusji na poziomie. Dzięki za budowanie mostów łączących ludzi w Polsce i nie tylko. Niestety pycha kroczy tuż przez upadkiem i klęską, czego nie chcą zauważyć ci rodacy, którzy od lat czują się lepsi od innych i jak pamiętam „zawsze mieli rację”. Tak przynajmniej myślą. Frustracja, kompleksy i coraz bardziej twardsza skorupa oddzielająca ich od rzeczywistości jest szczególnie widoczna dla osób, które patrzą na to wszystko z zewnątrz. To bardzo przykre, szczególnie kiedy z uporem maniaka ci lepiej wykształceni i lepiej wychowani podkreślają swoją kastowość, elitarność poprzez wywyższanie się i jednocześnie pogardzanie resztą. Niewiele zmienią te wyniki wyborów. Tu ani cierpliwość ani specjalista nie pomoże. To przykre, ale w tym jedynie natura może pomóc.
    Kilka dni po starszy pan, mieszkający od wielu lat w Stanach skomentował wyniki wyborów następująco :.. „I z czego oni się tak w kraju cieszą? Te wyniki są niepokojące. To przykre, że w kraju żyje ponad pięć milionów durniów….”
    Ciągle mam nadzieję, że wreszcie ktoś zauważy, że czas zacząć o przyczynach a nie skutkach rozmawiać. To jak skutecznie poróżniono Polaków przez ostatnie prawie 30 lat powinno być tematem wielu dyskusji. Pominę fakt kto to robił i robi, ponieważ nadal wierzę w inteligencję Polaków.
    Raz jeszcze dziękuję i czekam na nowe tematy, dzięki którym mam nadzieję zaczniemy powoli zbliżać się niż oddalać. Pozdrawiam z Florci

  19. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Dziękuję za ożywioną dyskusję i zainteresowanie tematem, a zwłaszcza za pozytywne opinie o moim tekście. Podsumowanie wyników wyborów i diagnoza przyczyn rezultatu elekcji z niedzieli 26 maja wywołała polemiki, ale i tak większość dyskutantów zgodziła się z moimi ocenami. O wyniku, który okazał się rekordowy w historii wyborów po 1989 roku, zadecydowały w największym stopniu dwie sprawy, po pierwsze wiarygodność Zjednoczonej Prawicy, która stara się dotrzymywać obietnic, a zarzuty, które ujawniły media, pozwalały raczej nabrać przekonania, że nic na członków rządzącej ekipy, co mogłoby ich kompromitować, po prostu nie ma. Podobnie przeciwskuteczna okazała się kampania przeciw Kościołowi – wyborcy ruszyli do urn, broniąc tradycyjnych wartości.

  20. Gabriel.Lawit@gmail.com' Gabriel pisze:

    Witam.
    Pozwalam sobie skomentować Twój artykuł. Niewatpliwie, wygrali tu „lepsi Polacy”. Ja nie jestem ani lepszym, ani gorszym Polakiem. W ogóle nie jestem Polakiem i ta cala komedie wyborcza obserwuje bez specjalnego zaangazowania.
    Glownym powodem zwyciestwa prawicowej prawicy (bo wszyscy sa prawicowi) jest bardzo umiejetna, cwana polityka prezesa Kaczynskiego. Prezes mowi, kiedy trzeba, i milczy – kiedy trzeba. Prezes zna swoj ludek i dokladnie wie czym go wystraszyc lub zachecic. To, ze zebral sobie niekompetentnych „lizydupow” do rzadu wcale nikomu nie przeszkadza. Prezes okazal sie wierygodnym fuererem, a takiego duza czesc wyborcow sobie zyczy. Tych wyborcow nie obchodzi zadna demokracja, zadna konstytucja, zadne niezalezne sady. To sa abstrakcyjne pojecia, ktorych niewielu z wyborcow w ogole rozumie. Po jednej i po drugiej stronie barykady.

    Prezes prezentuje wizje Polski silnej, preznej i gotowej. Narodowej, latwej do zrozumienia i do poparcia. Co nam tam jacys biurokraci z Brukseli beda dyktowac. Ale jednak umial zmienic narracje i teraz prezentuje flagi UE, i nawet ma zamiar „naprawic” zgnila Europe. Wizja islamskiego najazdu bardzo mu pomogla. W dodatku, prezes okazuje sie wiarygodny. Obiecuje cos tam, i przeprowadza. Jesli sie jest wierzacym katolikiem, szowinista i w dodatku nie bardzo mu sie w zyciu udalo, to oczywiscie glosuje na PiS. Oczywiscie, nie wszyscy wyborcy PiS sa dewotami i nieudacznikami i szowinistami. Ciekawe, ze mimo, ze glosuje sie na koalicje 3 partii, to jednak mowi sie „PiS”.

    A co z drugiej strony? Cieniutko. PO nie proponuje zadnego programu. W ostatniej chwili sklecili jakas koalicje. Jedynym punktem programu, to odstawic PiS od koryta.

    To byly wybory do Parlamentu Europejskiego. Nikt w Europie nie bierze ich powaznie, bo Parlament nie jest powazna instytucja. Bardzo malo ma do gadania. Zwyciestwo PiS w tych wyborach ma znaczenie propagandowe, wewnatrz kraju. I ludzie zapewne glosowali tak, jakby glosowali do Sejmu i Senatu. Glosowali „ideologicznie”. Za prezesem, bo jego osoba jest tu bardzo wazna, albo przeciw „kurduplowi”.

    Osobiscie uwazam, ze wyniki wyborow wykazuja niedojrzalosc polskich wyborcow. Te 30 lat demokracji to troche za krotko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *