Adwentowe refleksje

adwent

Adwent, znaczy przyjście. To czas radosnego oczekiwania na Boże Narodzenie. Kultura masowa nie pomaga nam go przeżywać w taki sposób, jak by należało, czyli wyciszyć się i uwrażliwić na potrzeby innych. Co zrobić, żeby mimo wszystko to się udało?

Względy komercyjne stale przesuwają moment pojawienia się świątecznych symboli, można je zobaczyć nawet kilka dni po Wszystkich Świętych, zwłaszcza w dużych centrach handlowych. Wieńców adwentowych jednak jak na lekarstwo. Nie ma mody na adwent.

A powinno być tak jak w życiu, gdy oczekujemy na radosną uroczystość. Na przykład na ślub. Przygotowania zaczynamy dużo wcześniej, planujemy miejsce i czas, układamy listę gości i każdy szczegół uroczystości. Starannie projektujemy zaproszenia. Towarzyszy temu radość na to, co dopiero przed nami!

Trudno sobie wyobrazić, by zaproszenie na ślub i wesele wysyłać mailem czy SMS-em. A na Boże Narodzenie często już tak robimy. Może warto wrócić do starych zwyczajów.

Zacznijmy więc przygotowania od kupienia świątecznych kartek, które powinny mieć jakiś religijny symbol. Bo nie są to przecież, jak pod wpływem politycznej poprawności niekiedy bywa, święta zimy. Życzenia, napisane indywidualnie do każdego, zbliżają nas do rodziny, przyjaciół, znajomych. Wysyłamy im serdeczności, cyzelując słowa. Nie powinny to być tylko słowa na papierze. Może by zacząć myśleć w sposób taki, jak piszemy? Życzymy radosnych Świąt i błogosławieństwa Bożego Dzieciątka. Życzymy innym, a sobie?

20151130_125821

No właśnie, do Bożego Narodzenia przede wszystkim należałoby przygotować samego siebie. Zanim zabierzemy się do świątecznych porządków, zakupów. Tyle było adwentów w moim życiu, a jednak nie narzekam na rutynę przeżywania tego czasu. Zawsze oznacza dla mnie jakiś początek. Na pewno pomaga udział w rekolekcjach, poranne roraty któregoś dnia… Oj trudno mi o tak wczesne wstawanie, ale może jednak? Zawstydzam się, gdy słyszę o rodzicach prowadzących dzieci na wpół do siódmą do kościoła z lampionami, które wcześniej razem robili. Mam takich znajomych. Młodzi, dzielni ludzie z piątką wspaniałych dzieci. Nie narzekają, że na roraty brak im czasu. Bo to chyba tak jest, że jak Pan Bóg jest na pierwszym miejscu wszystko jest na swoim miejscu.

Adwent zachęca, żeby zadać sobie pytanie, czy w naszym życiu Pan Bóg jest na pierwszym miejscu.  I na to przemyślenie powinien znaleźć się czas, żeby coś zmienić na lepsze. A świąteczne dekoracje powinny nie rozpraszać, ale ponaglać. Dlatego namawiam do skorzystania z rekolekcji. W niektórym wrocławskich parafiach zaczęły się już w pierwszą niedzielę adwentu. Na przykład w mojej parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego we Wrocławiu. Dla tych, którzy przekonują, że brak im czasu, polecam rekolekcje adwentowe przez Internet [LINK]. Kolejny raz poprowadzi je dominikanin o. Adam Szustak, tym razem nie sam, ale z twórcą zespołu Arka Noego – Robertem Friedrichem. Odcinki są emitowane regularnie dwa razy w tygodniu: w niedzielę i środę.

 Warto wysłuchać! Trudno o wymówkę, że brakuje czasu. Na włączenie i wysłuchanie nagrania zawsze powinien znaleźć się czas.

Marana tha! Przyjdź Jezu Panie, w swej chwale do nas zejdź! Marana tha!

          

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

16 komentarzy

  1. jerzpolski@wp.pl' Jurek pisze:

    Gdzie bowiem jest twój skarb, tam będzie i serce twoje. (Mt 6,19-23)

    Nasze wartości zależą od dokonywanych wyborów.
    Ponieważ życie jest krótkie, nasze wybory winny być najlepsze. Na inne rzeczy szkoda czasu.

  2. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Adwent dla mnie to czas osobistych refleksji. Świadoma swojej niedoskonałości wiem, że sama nie dam rady, dlatego w tym czasie wołam: „Przyjdź”! W tym dzisiejszym hałaśliwym świecie tak ważne dla mnie jest w nim miejsce dla Niego. Jezus nie może być tylko jakimś elementem lub dodatkiem świątecznej dekoracji. By ten okres nie przeszedł niezauważalnie muszę uświadomić sobie swoją słabość i to pragnienie mam w sobie, a to już najlepsza droga do tego, bym mogła powiedzieć, że zaczyna się prawdziwy Adwent we mnie. To tak naprawdę oczekiwanie na Miłosierdzie. Dlatego tak ważny jest ten czas, by porządkować swoje sumienie. U nas w domu w okresie Adwentu czytane było zawsze Pismo św. Tatuś pomagał mnie i rodzeństwu przygotowywać się do inscenizacji Jasełek – jakież to było dla nas ważne wydarzenie. To pierwsza i prawdziwa rola naszego życia. Robił także z nami lampiony, z którymi potem dumnie maszerowaliśmy do kościoła. Rozważaliśmy w ciszy swoje życie. Mamusia opowiadała jakie dawniej były zwyczaje i tradycja związana z tym okresem. Potem przyszły roraty w naszej wspólnocie akademickiej, to było dla nas takie ważne. Tutaj osobiście każdy starał się spotkać Boga. Często nie mamy czasu, by myśleć o naszym końcu ziemskiego życia, a przecież roraty są tego cząstką. Po roratach całą grupą spotykaliśmy się na Agape – wspólnym śniadaniu, bo tutaj mogliśmy być wspólnie z drugim człowiekiem. Dzisiaj tak bardzo brakuje nam takich relacji. Spotkania te pokazywały nam czego tak naprawdę potrzebuje człowiek i za czym tak bardzo tęskni. Naszym autorytetem był nasz duszpasterz. Od Niego czerpaliśmy konkretne aspiracje. To nasze poranne wstawanie było jakimś wymiarem oczekiwania na to, co ma nadejść szczególnie w wymiarze eschatologicznym. Problemem dzisiejszego świata jest to, że ludzie tak naprawdę nie bardzo wiedzą za czym tęsknią. Dlatego staram się ten piękny czas naprawdę wykorzystać.

  3. Wprowadzający tekst Autorki i wyznanie Pani Barbary – mądre i piękne, więc trudno coś dodać.
    Dziękuję!

  4. Wybaczcie: kartki wyślę – jak zwykle – mailem, bo nie pamiętam dokładnych adresów.

  5. gabriellawit@gmail.com' Garibaldi11 pisze:

    Moze nie powinienem sie wtracac. Ale oczywiscie sie wtrace. Wierzacy moga traktowac te swieta jak chca. Ale niewierzacy tez moga. A oto kilka argumentow:

    Data 25 grudnia jako data narodzenia Jezusa jest umowna. Z pewnoscia nie wtedy sie urodzil, jesli w ogole sie urodzil. Ale co nam przeszkadza poswietowac troche w tym ciemnym , ponurym okresie. Poganie wtedy swietowali, Zydzi swietuja Hanuka, chrzescijanie swietuja Boze Narodzenie, wiec i my m bezboznicy tez mozemy. Niby to sa tylko rytualy, ale gdyby obedrzec zycie z wszystkich rytualow, niewiele by zostalo. A wiec szanujmy swietujacych sasiadow, pomyslmy o chorych, biednych, opuszczonych. Spotkajmy sie z rodzina. Przyrzadzmy wigilijne posilki sami, bez pospiechu, na spokojnie. I razem. Obdarujmy sie prezentami, ale nie wpadajmy w szal pod presja Centrow Handlowych. Wyciszmy sie, odpocznijmy. Pozyczmy sobie wszystkiego najlepszego. I jeszcze jeden pomysl – ktory kiedys praktykowalismy. Namalujmy SAMI kartki swiateczne, tak jak umiemy. Motywy moga byc takie, jakie przewidujemy, uraduja adresata.

    Wesolych Swiat

  6. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Z racji upływającego czasu każdy Adwent staram się przeżywać mądrzej i dojrzalej. Wnoszę weń nowe wartości duchowe, bo to całe moje przygotowanie ma być wyrazem tego, co po nim nastąpi i to właśnie zachęca mnie do czuwania. Z każdym rokiem staram się żyć lepiej, inaczej, by oczyścić swoje serce i pogłębiać miłość do Boga i ludzi. Uważam, że to wspaniały czas dany mi na refleksję. Staram się, by moje postanowienia adwentowe odzwierciedlały moją koncentrację na czasie i to właśnie oczekiwanie ułatwia mi, że tak bardzo doceniam czas. To taka inna moja wrażliwość na przyjście Jezusa.Sądzę, że autorka tekstu nie będzie miała mi za złe jeśli wkleję link rozmowy ks. Franciszka Longchamps de Berier, co tak naprawdę ten okres oznacza dla ludzi wierzących: http://natemat.pl/83801,zaczyna-sie-adwent-co-to-wlasciwie-znaczy-to-czas-radosnego-oczekiwania-wywiad

  7. katarzyna.walus@onet.pl' Katarzyna Waluś pisze:

    Dzisiejszy świat jest bardzo zabiegany , adwent przez internet to bardzo dobry pomysł zwłaszcza jeśli pracuje się w niedzielę lub święta bo mamy zawody które wymagają przyjścia w dni dla innych wolne. Osoby starsze też mogą na tym skorzystać. Natomiast uważam że relacje ludzkie często są bardzo skomplikowane oparte na wielu cierpieniach i ranieniu drugiej osoby! czasami celowo..tutaj zbadałabym więzi rodzinne czy były zdrowe!Sama idea świąt jest raczej nie zmienna ale czasy w których żyjemy,zyskowność zmieniają ich oblicze i odsuwają wartość duchową na bok!

  8. anna-drozdowska@wp.pl' Anna Makuch pisze:

    W tym roku mam zamiar wrócić do rozważań Benedykta XVI „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo”. Na okładce piękna „Madonna na łące” Rafaela – ze spokojem tuląca Dzieciątko. Proste słowa książki składają się na przybliżenie tego mało znanego fragmentu życia Jezusa.
    Piękny tekst i komentarze.

  9. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Każdy ma swój własny sposób na Adwent, choć te praktyczne przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia (kupowanie prezentów pod choinkę, samej choinki i ozdób na drzewko, przygotowanie potraw wigilijnych i świątecznych, nie mówiąc o porządkach) też absorbuje uwagę. Pomocne są rekolekcje, które są w kościołach, ale też Roraty. Obiecałam sobie, że przynajmniej raz wybiorę się rano, na godzinę siódmą, ale jak na razie to mi się nie udało. Zawsze piszę i staram się wysłać wcześniej kartki świąteczne, przygotowuję też sobie życzenia, które będę wysyłała pocztą elektroniczną. Staram się je indywidualizować, a nie wysyłać sztampowo jedną wersję do każdego. No i co roku napisać jakoś inaczej. Krótszy w tym roku Adwent skłania do intensywniejszego przeżywania.

  10. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Przez kilka lat jeździłam na dni skupienia w Adwencie do klasztoru w krakowskim Tyncu. Teraz nie dam rady ale żałuję, bo wiele mi to dawało.

  11. jerzpolski@wp.pl' Jurek pisze:

    Całe nasze życie jest Adwentem, ale o tym nie myślimy. Adwent powinien skłonić nas do myślenia o innych, do patrzenia poza czubek naszego nosa.

  12. Każdy poranek jest początkiem dnia, każdy poniedzialek jest poczatkiem tygodnia, każdy kolejny ADWENT jest naszym kolejnym/danym Nam czasem oczekiwania na przyjście/narodziny Jezusa Chrystusa… , choć jest obecny wsrod Nas od przeszlo 2 tysiecy lat

  13. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Nawiązując do ostatniego komentarza, każdy Adwent jest, czy powinien być, jakimś nowym początkiem, bo – jak powiedział ksiądz głoszący nauki rekolekcyjne w mojej parafii, nigdy nie wiemy czy to nie jest ostatni Adwent w naszym życiu. To robiło wrażenie, zwłaszcza że słowa te mówił młody kapłan, tegoroczny neoprezbiter, sam na początku swojej kapłańskiej drogi. Dziękuję za wszystkie komentarze, pomysły na przeżywanie Adwentu i zachęty, żeby choć raz zbudzić się przed świtem i pójść na roraty. Życzę wszystkim, żeby przeżyli ten Adwent owocnie i radośnie.

  14. elzbieta314@gmail.com' Elżbieta Zborowska pisze:

    Dawniej Adwent był czasem zadumy i zamyślenia.Tak go zapamiętałam z dzieciństwa. Spokój, powaga ,brak zabaw. Po soborze i wejściu nowego katechizmu zmieniała się funkcja Adewentu- jako radosne oczekiwanie na przyjście. Wydaje mi się ,ze to nowe podejście jakoś zagubiło właściwe przeżywanie. Pomimo rorat ,wieńców adwentowych/ktorych w dzieciństwie i młodości w kościołach nie widziałam/czy nawet rekolekcji,współcześnie Adwent „zezwyczajnial”. Być może przytłaczają go zewnętrzne oznaki przygotowań do świąt Bożego Narodzenia- jarmarki świąteczne,dekoracje sklepowe, wcześniejsze rozbrzmiewają kolęd- w marketach, na spotkaniac(h pracowniczych, koncertyna jarmarkach. Zniknął czas zadumania.

  15. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Każdy człowiek potrzebuje refleksji, czasu na spokojne zastanowienie się nad sobą, swoim postępowaniem, relacjami z innymi ludźmi, celami jakie chce osiągnąć, problemami jakie ma do rozwiązania lub takimi, których jest tylko obserwatorem, ale dobrze, żeby wyciągał z nich wnioski. Dla wierzącego chrześcijanina odpowiedzią (ale niekoniecznie rozwiązaniem) na te problemy jest Bóg, rozmowa z Nim, Jego przykazania, nauczanie Kościoła. Trzeba jednak wysiłku by te odpowiedzi poznać. 25 grudnia obchodzimy pamiątkę przyjścia na świat Bożej Odpowiedzi na ludzkie problemy – Jezusa Chrystusa.
    Napędzana żądzą zysku cywilizacja, w której żyjemy stara się „uwolnić” nas od refleksji proponując w zamian hedonistyczne szaleństwo zakupów i zabawy. Wszystkie święta, uroczystości, tradycje szybko obrastają komercyjną otoczką. Święta Bożego Narodzenia są szczególnie cenne dla biznesu, bo są radosne i wiążą się z dawaniem prezentów. Aby zwiększyć zyski starano się poszerzyć krąg kupujących prezenty i świąteczne gadżety o niewierzących i wyznawców innych religii. Sposobem na to było „oczyszczenie” świąt z ich religijnej treści, wprowadzenie „nowych świeckich tradycji”. W sukurs przychodziła kultura masowa a w szczególności kino. W tysiącach filmów gra „Mikołaj” (lapoński), „Święta”( nie wiadomo jakie, ale „takie prawdziwe z choinką, mnóstwem prezentów i światełek”) i „magia Świąt”. „Święta” są nawet bardzo uroczyście obchodzone w szkole magii – Hogwarcie – choć nie ma tam ani słowa o Bogu!
    Nie musimy rezygnować z elementów wnoszących bożonarodzeniowy nastrój, ale też nie musimy ulegać zakupowo-prezentowo-światełkowemu szaleństwu. Jesteśmy ludźmi dorosłymi i powinniśmy umieć zachować odporność, asertywność i umiar. Tego też powinniśmy uczyć nasze dzieci. Warto zrezygnować z dużego czerwonego krasnala na rzecz św. Mikołaja – biskupa i odpuścić sobie oglądanie wielu kiczowatych filmów. Nie warto jednak zapominać o Adwencie – odpowiednim jego przeżyciu, rekolekcjach, pójściu choć raz na roraty.
    Owocnego Adwentu Państwu życzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *