Gdy życiorys argumentem

Coraz bardziej widoczny konflikt pomiędzy ministrem obrony narodowej a Pałacem Prezydenckim wywołał emocjonalne reakcje internautów, demonstrujących swoje sympatie. Pojawił się nawet hashtag #MuremZaMacierewiczem, a koronnym argumentem na rzecz tej tezy był życiorys. Jak można krytykować tak zasłużonego antykomunistę, człowieka z taką biografią. Nie zgadzam się z taką argumentacją. I to nie tylko w tej konkretnej sprawie, bo abstrahuję od meritum tego sporu, w który nie chcę wchodzić.

 

To nie pierwszy przypadek, gdy w dyskusji pada zarzut: „Jak można krytykować kogoś z takim życiorysem!”. To był koronny argument w sprawach lustracyjnych, zwłaszcza gdy dotyczyły one zasłużonych opozycjonistów czy osób z AK-owską przeszłością. Niedowierzaniu, co naturalne w takich przypadkach, towarzyszyły zawsze oskarżenia wobec tych, którzy te niechlubne epizody ujawniali. Oskarżenia o szkalowanie bohaterów z nieskazitelnym życiorysem. Tymczasem okazywało się, że jednak były na nim skazy.

Ten sam argument padał zawsze, gdy ktoś namaszczony jako autorytet moralny, był krytykowany za jakąś wypowiedź, czasem istotnie przesadną i niemądrą. Wybitny pisarz, aktor czy reżyser, osoba z ogromnym dorobkiem artystycznym, może przecież nie mieć racji i powinna podlegać normalnej krytyce. Wypowiedź lub działanie, a nie osoba i dorobek jej życia. Gdy życiorys jest argumentem, tacy ludzie stają się nietykalni.

Człowiek z pięknym życiorysem może nie mieć racji, postąpić niemądrze, a nawet podjąć działania szkodliwe. Krytyka działań czy wypowiedzi nie podważa zasług. Jest potrzebna każdemu, bo pomaga korygować myślenie i działanie. Dlatego nie zgadzam się z akcją #MuremZaMacierewiczem podejmowaną przez internautów, którzy zapewne wiedzą za mało, by oceniać racje w tym konkretnym konflikcie. Ja też się takiej oceny nie podejmuję. Nawet najpiękniejszy życiorys nie może być argumentem.

Ba, także paskudny życiorys nie powinien być argumentem, bo ludzie się zmieniają, nawracają. Czasem ci, którzy mają wiele złego na sumieniu, mogą zrobić coś zasługującego na pochwałę. I wówczas również nie powinny paść słowa: „Nie interesuje mnie, co on robi czy mówi, bo…”.

Oceniać należy czyny i słowa, a nie ludzi. Nigdy przecież nie wiemy wszystkiego.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

25 komentarzy

  1. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    W rodzinnym domu znalazłam książkę napisaną przez Jacka Kuronia w roku 1991. Wspominając dawne dzieje sugeruje że już wtedy pan AM lubił spiskowe teorie.

  2. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    W stu procentach zgadzam się ze wszystkim, co autorka na ten temat napisała, ze szczególnym uwzględnieniem sentencji – „Oceniać należy czyny i słowa, a nie ludzi. Nigdy przecież nie wiemy wszystkiego.”, o której powinniśmy zawsze pamiętać.

  3. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Uważam, że konflikt między ministrem obrony narodowej, a Pałacem Prezydenckim, powinien jak najszybciej być rozwiązany, bo jego konsekwencje możemy odczuć wszyscy.

  4. gzabrisky@gmail.com' Greg Zabrisky pisze:

    tak się jakoś dziwnie składa, że spiskowe teorie Macierewicza w nieznośny wręcz sposób lubią się sprawdzać, choć zajmuje im to sporo czasu 😉

  5. adamteodorczyk@gmail.com' Adam pisze:

    „Najważniejsze są kadry”. Najbardziej lekceważone zdanie przez prawicowych pięknoduchów.

  6. ewa.oczkowska64@gmail.com' Ewa pisze:

    To ,że ktoś ma piękny życiorys,nie oznacza jego nieomylności.Niejednokrotnie znamy przykłady ogromnych,,skaz,,w życiu człowieka uznanego za bohatera.
    Argument o braku krytyki ze względu na życiorys nie jest najlepszym argumentem.

  7. anialec@wp.pl' anialec55 pisze:

    Piszę Pani, że paskudny życiorys nie powinien skreślać człowieka wobec jego np. dobrych czynów obecnie. Myślę, że również odwrotnie – niewłaściwe zachowanie czy słowa nie powinny przesłaniać zasług i odważnych czasami bohaterskich postaw np. w stanie wojennym. Cenię Pana Macierewicza, Frasyniuka czy prezydenta Wałęsę, chociaż ich obecne zachowanie i postępowanie mi się nie podoba. Nie oznacza to jednak, że należy ich pomijać w najnowszych podręcznikach historii jak ma to miejsce np. z L. Wałęsą. Mądrze Pani pisze o zachowaniu rozsądku w ocenie ludzi. Oby więcej takich głosów.

    • ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

      Zgadzam się z tą opinią ludzie się zmieniają czasem w lepszą czasem w gorszą stronę. Dodalabym żeby nie oceniac pochopnie pewnych sytuacji znanych tylko ze słyszenia ja miałam już parę takich przypadków. Prawda może być inna.

  8. „Jesteś tak dobry, jak Twój ostatni mecz” głosi stare piłkarskie porzekadło.
    Każdemu należy się szacunek za dawne zasługi, ale co najmniej równie ważne jest to, jak człowiek postępuje dziś! Chrześcijanie wiedzą, że nie sposób – z racji natury ludzkiej – nawrócić się ‚raz na zawsze’. Ktoś będący wzorem cnót może potknąć się i upaść. Potrzeba dużo wysiłku, żeby ‚trzymać poziom’.. 😉
    Ma to też implikacje optymistyczne – wierzymy, że nawet najgorszy łajdak może stać się dobrym, uczciwym człowiekiem 🙂

  9. andrzejesz@gazeta.pl' Andrzej pisze:

    Trochę rozumiem: podpieranie się życiorysem jest odwróconą wersją argumentu ad personam, mieczem obosiecznym, budzącym podejrzenie manipulacji lub przynajmniej słabości argumentacyjnej. Z drugiej strony debata publiczna tym różni się od debaty akademickiej, że chodzi w niej nie o prawdę w nieustanym procesie jej poszukiwania, lecz o władzę w konkretnym momencie historycznym i o zaufanie do lidera politycznego: część głosów w „debacie” publicznej to w istocie deklaracje wiary ludzi, którzy – rzecz jasna – nie mają wystarczającej wiedzy, by sensownie w niej uczestniczyć…

  10. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Pomijając bieżącą politykę i skupiając się na istocie ogólnie rozumianego zagadnienia, w zasadzie po raz pierwszy, nie mam się o co z Szanowną Autorką pokłócić 🙂 Skoro jednak już tu jestem, powtórzę przytoczone argumenty w nieco innej formie.

    Często karmimy się sentencją „Poznacie ich po ich owocach”. I słusznie. Zapominamy jednak, że owoce mają zwykle niezwykle krótki termin przydatności do spożycia 😉 Jedynie świeże zachowują swoje wartości odżywcze. Również jako argument w debacie. Stare nie tylko są niesmaczne, można się nawet zatruć!

    Najciekawszy, tak w literaturze, jak i w życiu, jest motyw przemiany bohatera – i to niezależnie czy in plus (Paweł), czy in minus (Judasz). Na marginesie, ten ostatni jest znakomitym przykładem na to, że nawet najlepszy Nauczyciel musi się liczyć z porażką 😉 Ludzie się zmieniają, a najbardziej opłacalne są oczywiście przemiany typu Soplica-Robak. Dlatego biorąc pod uwagę, że nawet „W niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych…” życzę Państwu hulaszczego życia zakończonego spektakularną woltą na ostatniej prostej. Nawet TAM nikogo nie interesuje argument z życiorysu. Liczy się finał, czyli jak słusznie napisał Maciej Poletyło „Twój ostatni mecz” 🙂

  11. gabriellawit@gmail.com' Garibaldi11 pisze:

    Popieram zdanie autorki.
    Nikt nie jest bez skazy, nikt nie jest nieomylny. Lajdaki popelniaja czasem piekne czyny, a bohaterowie bywaja mordercami.

    Poza tym, w pewnych warunkach postepujemy przyzwoicie i madrze, w innych lajdacko i idiotycznie. Wiem to po sobie. A wiec – tzw. chlubna przeszlosc nie czyni czlowieka godnego pochwaly na zawsze. I odwrotnie.

    Zachowujmy wiec rozsadek w naszych sadach – i nie holdujmy mitom

  12. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Nie ma ludzi nieomylnych i każdy błąd, każde złe postępowanie może a nawet powinno być przedmiotem krytyki niezależnie kto je popełnia. Można rzec, że każdy ma prawo krytykować i każdy ma prawo być krytykowany – bo krytyka może prowadzić do korzystnej zmiany, a przynajmniej do przemyślenia swojego stanowiska. Krytyka w zasadzie zawsze jest subiektywna i tez może być przedmiotem sporu – krytyki. Ważna jest jednak przede wszystkim jej forma i cel. Zawsze powinno chodzić o to by nie potępiać człowieka, ale błędy i złe uczynki. Tylko kto jeszcze tą ewangeliczną zasadę stosuje?

  13. Pamiętam jak w procesie Michaela Jacksona o molestowanie, ława przysięgłych jeden za drugim powtarzała, że Jackson jest niewinny podając jako koronny argument m.in. przeboje jakie nagrał. Temida ma ten komfort, że jest ślepa, natomiast zwykłym ludziom trudno jest zerwać z ciągłością czyjejś tożsamości i widzieć daną osobę jako kilka różnych osób w jednej (wielkiego artystę, przestępcę, oszusta podatkowego etc.). Słucham teraz nowej płyty U2 i myślę, że Bono może ukrywać swoje miliony w rajach podatkowych i mówić największe głupstwa, ale wystarczy kilka wyśpiewanych słów i ma z grubsza wybaczone. Osoby z piękną biografią nie mają monopolu na rację, jest im po prostu łatwiej wybaczyć i łatwiej ustąpić z ludzkiego punktu widzenia.

    • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

      Prawda, że ludziom z piękną biografią, którzy nadal ją kontynuują, łatwiej jest wybaczyć złe postępki. Bywa nawet, że po jakimś czasie, wręcz zapomina się o nich.

  14. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Trudno nie zgodzić się z tezą tego artykułu, raczej zastanawia fakt, iż pojawiły się powody, by tak fundamentalne sprawy przypominać, że piękna karta w przeszłości nie chroni przed błędami czy wręcz niegodnym postępowaniem. I te powody nie pojawiły się teraz, istnieją cały czas. Stale odzywa się pokusa, by świat malować w czarno-białych barwach, dlatego nie tylko z trudem przyjmujemy, że ludzie w przeszłości kryształowi zrobili lub powiedzieli coś, co zasługuje na krytykę, ale i na odwrót, gdy krytykujemy obecne postępowanie, nie chcemy przyznać, że obecni negatywni bohaterowie, kiedyś byli wzorem cnót. To jest to infantylne widzenie świata. Jak w bajce, gdzie zawsze piękno, dobroć i szlachetność idą w parze naprzeciw złu, które jest jednocześnie brzydkie i podstępne.

  15. Autorka zdrowo myśli i ładnie to podaje. Oceniajmy tylko uczynki, te byłe a
    te obecne. W skrajnym przypadku – hipotetycznie – może nastąpić uroczyste wręczenie medalu w celi więziennej za, na przykład
    , bohaterstwo….

  16. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Wyjątkowo zgodni byli komentatorzy, wyrażający swoje opinie na temat tekstu, w którym postawiłam problem, czy piękny życiorys może/powinien być argumentem w ocenie bieżących działań. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że w procesie Michaela Jacksona o molestowanie, członkowie ławy przysięgłych, jeden za drugim powtarzali, iż Jackson jest niewinny, podając jako koronny argument m.in. przeboje jakie nagrał, na co zwrócił uwagę Jędrek Stępień. A więc mamy skłonność do takiego infantylnego, czarno-białego postrzegania rzeczywistości, o czym pisała moja siostra. W komentarzach padały trafne spostrzeżenia i argumenty na rzecz postawionej przeze mnie tezy. Cieszę się, że dyskusja nie zeszła na boczne tory, na przykład ocenę poczynań obecnego ministra obrony oraz kwestię różnicy zdań pomiędzy nim a prezydentem i jego otoczeniem. Wszystkim czytelnikom i komentatorom serdecznie dziękuję za zainteresowanie i trzymającą poziom dyskusję.

  17. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Polecam życiorys genialnego naukowca Wernera von Braun’a.Twórcy zarówno rakiety V2 jak i Saturn V. Bez niego nie wylądowalibyśmy na księżycu. Nie zmienia to faktu że był nazistą (oficerem SS) o wykorzystywaniu niewolniczej pracy więźniów obozu koncentracyjnego nie wspominając.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *