O przyjaźni słów kilka

Przyjaźń

Angielska maksyma powiada, że przyjaciel wszystkich jest niczyim przyjacielem, zaś Ernest Hemingway mawiał: „Powiedz mi, kim są twoi przyjaciele, a powiem ci, kim jesteś”. Kim jest przyjaciel i co to jest przyjaźń? Jaką rolę odgrywa w naszym życiu?   

Przyjaźń to więź oparta na życzliwości, szczerości i zaufaniu. Prawdziwa przyjaźń powinna być bezinteresowna, wzajemna i odpowiedzialna. Przyjaciel to ten, kto – mimo, że wie o mnie wszystko – obdarza mnie sympatią i zaufaniem. W każdej sytuacji na niego mogę liczyć. „Szacunek przyjaciół wart jest tylko wtedy, gdy wznosi się ponad ich wdzięczność, podziękowania i wszystkie bardziej prymitywne odruchy…” – pisał w Twierdzy Antoine de Saint-Exupéry. Trzeba dużo czasu, cierpliwości i wzajemnego zrozumienia, aby zbudować więź prawdziwej przyjaźni, a potem ją pielęgnować i utrwalać. Przyjaźń to więź delikatna, która ludzi łączy, ale ich nie krępuje.

Przyjaźń2

Czasem potrafi przetrwać wiele lat. Mój mąż ma przyjaciół, których zna od czasów szkolnych. Utrzymuje z nimi nieregularne, ale stałe kontakty. Prawdziwa przyjaźń oparta jest na bezinteresowności we wzajemnym świadczeniu sobie dobra. Bywa, że łączy ludzi we wspólnym działaniu na rzecz realizacji jakiegoś szlachetnego celu. Obserwowałam, jak grono przyjaciół mojego męża z lat szkolnych potrafiło się skrzyknąć, by zająć się sprawami samotnej nauczycielki, wychowawczyni ze szkoły średniej. Nie tylko umawiali się u niej z okazji imienin czy Dnia Nauczyciela, ale pomagali w różnych sprawach, drobnych naprawach w domu, sprowadzeniu lekarza, gdy była nagła potrzeba, załatwienia pobytu w szpitalu. Gdy nagrobek jej matki zniszczył konar drzewa, który – odrywając się – spadł i uszkodził płytę, złożyli się, sfinansowali i załatwili jego naprawę. Ale warto przypomnieć, że ta nauczycielka zupełnie bezinteresownie pomagała moim synom i dzieciom kolegów męża w przygotowaniu do matury – była doświadczoną polonistką. Robiła to z radością. To bardzo ważne w przyjacielskich przysługach, że radość sprawiają one zarówno tym, którzy je świadczą, jak i tym, którzy z nich korzystają. Przyjaźń to taka wieź, która pozwala pomnażać dobro. Każdy rodzaj przyjaźni jest też źródłem pozytywnego nastawienia do innych.

Przyjaciele1

Mówi się też, że prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie. Warto przypomnieć, że to sentencja autorstwa Adama Mickiewicza. To prawda, gdy popadamy w kłopoty, najlepiej weryfikuje się przyjaźń. Wtedy można poznać, kto spośród tych, których uważaliśmy za przyjaciół, w istocie nim jest. I jeszcze jedno, prawdziwy przyjaciel, gdy pomógł w potrzebie, potem tego, co zrobił, nie wypomina. To ja powinnam pamiętać i odczuwać wdzięczność, a on nie powinien tego ode mnie oczekiwać. Tak sama staram się robić.

Wiele razy doświadczyłam przyjaźni. Najbardziej ceniłam przyjacielskie gesty, gdy miałam kłopoty i potrzebowałam pomocy. Nic tak bardzo nie podnosi na duchu, gdy przyjaciel sam spontanicznie oferuje pomoc i nie trzeba o nią prosić. Parę miesięcy temu, gdy mój mąż złamał nogę i leżał w szpitalu, wielu moich przyjaciół było gotowych mi pomóc, ofert miałam nawet więcej niż tego potrzebowałam, na którego zawsze można liczyć.

Zdarza się czasem, że jakaś różnica zdań niszczy przyjaźń. Niestety ostatnio nie jest to zjawisko odosobnione. Moim zdaniem oznacza to, że tej przyjaźni tak naprawdę nigdy nie było. Różne poglądy, zwłaszcza jeżeli dotyczą tylko spraw publicznych, nie powinny rzutować na przyjaźń. Przyjaźń opiera się na szacunku i zaufaniu – szanować powinno się również inny punkt widzenia.

Powinna też istnieć przyjaźń między małżonkami i dziećmi, bowiem to ona scala rodzinę i wyzwala chęć niesienia wzajemnej pomocy, emanując także na szersze otoczenie.

Mieć przyjaciół czasem znaczy więcej, niż dobra sytuacja materialna dająca stabilność, bo ona nie w takim stopniu zapewnić może bezpieczeństwo, co pomoc przyjaciół. Pamiętam, gdy moim znajomym skradziono samochód, a mieli gromadkę małych dzieci i funkcjonowanie rodziny bez samochodu byłoby bardzo utrudnione, natychmiast znalazł się ktoś, kto im samochód pożyczył, a fotelików dla dzieci dostali tyle, że dla każdego malucha przypadło po kilka.

inaugObcokrajowcy04_01.10.2014

Czy istnieje przyjaźń między narodami? Wątpię, by dało się to zadekretować. Przyjaźń zawsze łączy konkretnych ludzi, narody może łączyć wspólnota losu, kultur, współdziałanie. Budowanie przyjaźni między ludźmi może się natomiast przekładać na dobre relacje między narodami. Temu między innymi służy wymiana studentów w ramach programu Erasmus, a także umiędzynarodowienie uczelni, czyli kształcenie studentów obcokrajowców. Gdy mówi się o umiędzynarodowieniu kształcenia, zwykle podkreśla się aspekt ekonomiczny, a tymczasem nie on jest najważniejszy. Najbardziej istotne jest poznawanie kraju, do którego przybywają ci młodzi ludzie i lata spędzone na polskich uczelniach. Pozwala to im przyswoić zwyczaje, zrozumieć kulturę, zweryfikować stereotypy. To wówczas zawierane są przyjaźnie, które procentują w przyszłości. Gdy, jako dyrektor Biura Informacji i Promocji Uczelni, zajmowałam się również promocją zagraniczną, przekonywałam, że studenci obcokrajowcy to przyszli ambasadorowie Polski w krajach ich pochodzenia.

Tylko w oparciu o przyjaźnie między ludźmi buduje się dobre relacje między narodami.

Przyjaźń, żeby mogła trwać, powinna być pielęgnowana. Wymaga pamięci nie tylko o okolicznościowych życzeniach, o podtrzymywaniu kontaktu, ale także takiej uważności i delikatności w rozumieniu tego, co przyjaciela dotyczy: czy żona już wyszła ze szpitala, jak synowi poszły egzaminy, jak udał się wyjazd na wakacje. Słowem wszystko, co ważne. Najpiękniejsze w przyjaźni jest to, że nie wymaga ona wyłączności. Przyjaciel nie zazdrości i dlatego można mieć ich wielu. Ale tych prawdziwych ma się tylko kilku. Dlatego zakończę sentencją Epikura: „Przyjaźń jest największym darem, jaki mądrość może ofiarować, aby uczynić całe życie szczęśliwym”.

 

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

10 komentarzy

  1. Garibaldi11@wp.pl' Gabriel pisze:

    Zainicjowalem podobny temat na FB. Powodem bylo niezbyt wazne zdarzenie, ale ktore dalo mi sporo do myslenia. Okazalo sie, ze bardzo wielu ludzi wizelo udzial w dyskusji, Widocznie ten temat jest wazny dla wielu. Czy moglbym przytoczyc kilka moich wpisow?

  2. anna-drozdowska@wp.pl' Anna Makuch pisze:

    Każda kultura ma swoje „spektrum szybkości”. W kulturach „szybkiego przekazu” na miano przyjaciela pracuje się znacznie krócej. W Polsce szczęśliwie to wciąż relacja oparta na głębokim porozumieniu i latach doświadczeń, prób. Jak dobrze ☺

  3. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Dzisiaj na skutek cywilizacyjnej przemiany ostatniej dekady zupełnie inaczej wyglądają przyjaźnie, jak te których każdy z nas doświadczał ze szkolnej ławy. Mieliśmy swoje podwórka, grupy z którymi chętnie bawiliśmy się w podchody, graliśmy w gumę, kapsle czy klasy. Jakże miło wspominam tamte chwile, kiedy to całą gromadą przesiadywaliśmy na trzepaku lub klatce schodowej. To były prawdziwe przyjaźnie ze szkolnej ławki. Dzisiaj niestety młodzi przesiadują ze smartfonami i tabletami, bo w mediach społecznościowych mają swoich przyjaciół. To właśnie te media, które są nam bardzo potrzebne niosą także zagrożenia – coraz bardziej brakuje nam osobistego komunikowania się nawet z najbliższymi w rodzinie. Przyjaźń z TT czy fb, to nie to samo jednak, co prawdziwy przyjaciel z podwórka, który wysłucha cię , pocieszy i doradzi. W tamtych przyjaźniach mieliśmy potrzebę przeżywania czegoś wspólnego, co łączy i dlatego ta przyjaźń dawała każdemu z osobna możliwość bycia kimś innym. Dzisiaj już jednak znacznie trudniej o prawdziwą przyjaźń, ponieważ panuje dość egoistyczny indywidualizm. Przyjaciel, to ktoś, kto nie opuści mnie w żadnej sytuacji, dlatego dla mnie przyjaźń jest prawdziwym darem i to daje mi właśnie poczucie bezpieczeństwa. To z przyjacielem mam możliwość dzielić swoje radości i sukcesy, ale także wszystkie porażki i troski dnia codziennego. Ważną cechą i sprawdzianem przyjaźni jest przede wszystkim szanowanie wolności drugiego. No i ważne jest także to, że przyjaźnią możemy obdarować zupełnie nieznanych i obcych sobie ludzi. Nie zapominam w swoich przyjaźniach, że to nie kontrola nad drugim, dlatego staram się ją budować w oparciu o dojrzałość i to daje mi szansę bycia kimś innym i to jest piękne. I już na koniec ktoś kiedyś powiedział, że przyjaciel to człowiek, który wie o mnie wszystko i z tym trudno mi się zgodzić, ponieważ ja sama nie wiem o sobie wszystkiego. Wszystkim Państwu życzę wielu prawdziwych przyjaźni aż do grobowej deski.

    • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

      Ja natomiast życzę kazdemu z Panstwa przynajmniej jednego prawdziwego przyjaciela?Bo zycie bez przyjaciół jest niepełne.Jak mawiala moja madra babcia na przyjazn nigdy nie jest za późno podobnie jak na miłość.???

  4. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Mam kilkoro przyjaciół z każdego etapu życia poczynajac od podstawówki. W tym dwóch mężczyzn. I uważam że jest możliwa przyjazn międzypłciowa

  5. m.wanke.jakubowka@gmail.com' Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Poruszę tylko jeden wątek, bo o przyjaźni można pisać całe traktaty. Niestety, ostra walka polityczna i skłócenie społeczeństwa na tym tle spowodowało osłabienie, a nawet zerwanie wielu przyjacielskich więzi. Ubolewam z tego powodu. Bo przecież możemy różnić się poglądami, ale nadal się przyjaźnić. Podam dwa skrajne przykłady.

    Ewa. Przyjaciółka jeszcze z lat szkolnych, potem sąsiadka, mieszkająca w tym samym bloku. Zawsze różniłyśmy się poglądami – ona o liberalnych poglądach, ateistka, ale szanująca ludzi wierzących. O tym, że się różnimy, wiedziałyśmy zawsze. I nigdy nie zakłócało to przyjaźni. Na jej pomoc zawsze mogłam liczyć, zwłaszcza w stanie wojennym. Wspierała obecnością, ale i dobrym słowem. Jako psycholog wiedziała jak trafić do mojej wrażliwości, aby wzmocnić w chwilach zwątpienia i słabości. Dziś – mimo odległości, bo wyprowadziła się z Wrocławia – utrzymujemy nadal kontakt. I na dobre słowo zawsze mogę liczyć, gdy tego potrzebuję. Nie roztrząsamy spraw politycznych, ani ideologicznych.

    Andrzej. Znamy się od prawie 30 lat. Kiedyś wydawało mi się, że mamy bardzo bliskie poglądy, nawet coś razem robiliśmy w polityce. Miałam wrażenie, że on szanuje różne odmienności, gdy mawiał „take it easy, nie przejmuj się”. Ale wybory w 2015 roku to zmieniły. Opowiedział się zdecydowanie po jednej stronie i gdy się przekonał, że nie podzielam jego poglądów, powiedział do mnie: „moja sympatia do ciebie spadła drastycznie”. Mnie jego poglądy nie przeszkadzają, ale jemu moje tak. Kontaktujemy się sporadycznie. Ale dziś zastawiam, czy to była prawdziwa przyjaźń?

  6. Przyjaźń – przy jaźni. Zdarzało się, że nie mogłem dodzwonić się do przyjaciela. Przyjaciela „poznanego w niejednej biedzie”. Wciąż sygnał – zajęte. Okazywało się, że dzwoniliśmy w tym samym momencie, bo „chodziliśmy” sobie wzajemnie po głowach. Bywało też tak, że brałem z pułki książkę, zanim zadzwonił telefon od niego z pytaniem, czy mógłby ją pożyczyć. Taki stan rzeczy trwa od lat, mimo, że widujemy się rzadko. Jaźń utkwiła przy jaźni na dobre.

  7. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Dziękuję za dyskusję. Temat nie był kontrowersyjny, więc nie wywołał polemiki, dlatego wdzięczna jestem tym, którzy chcieli zabrać głos, dzieląc się swoimi przemyśleniami. Podsumowując, raz jeszcze poruszę wątek pielęgnowania przyjaźni. Przypomina mi się mój znajomy, którego uważałam za przyjaciela. Zawsze przy spotkaniu, czy podczas rozmowy telefonicznej, zaczynał od pytań o sprawy, które mnie dotyczą. Gdy ciężko chorowała moja mama na samym początku rozmowy zaczynał od pytania: „Jak zdrowie mamy?”. Tak, pytał, ale zupełnie nie interesowała go odpowiedź. Chyba nie jest przyjacielem ten, kogo nie interesuje to, co dla mnie jest najważniejsze, bo to były ostatnie miesiące życia najbliższej mi osoby. Potem mogłam nie raz przekonać się, że to tylko bliska znajomość była, nie przyjaźń.

  8. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Nie zgadzam się z tezą że temat zbyt mało kontrowersyjny i stąd mało komentarzy, dyskusji. Dziś poprostu to pojęcie gdzieś zniknęło. Nie tak jak w czasach autorki i w czasach gdy wychowanie przekazywało takie wartości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *