Nie pozbawiajmy dzieci marzeń

Świątecznie

W miastach coraz więcej dekoracji, przygotowane są kiermasze, świetlne iluminacje, które rozbłysną pełnym blaskiem już w grudniowy poniedziałek. W galeriach handlowych świąteczny ruch w pełni. Dekoracje nie pozostawiają wątpliwości, że Boże Narodzenie tuż, tuż. A po drodze jeszcze Święty Mikołaj. Czas na prezenty.

Według badań Polacy na świąteczne zakupy przeznaczą w tym roku o 11 proc. więcej niż w poprzednim. Sporą część wydatków pochłoną upominki, głównie dla dzieci. Już teraz ruszył szturm do sklepów, aby spełnić marzenia swoich pociech.

I tu zaczyna się kłopot. W wielu domach dzieci mają zabawek tak dużo, że pokoje są zastawione pudłami, regały uginają się od różnorodnych, czasem bardzo wyszukanych zabawek: samochodów na baterie, samolotów zdalnie sterowanych, klocków LEGO, puzzli, układanek, gier… Nie mówiąc już o smartfonach i tabletach.

Dzieci korzystają z tych wszystkich „dobrodziejstw” w nadmiarze, a ich zachcianki zaspakajane są z wyprzedzeniem, zanim zdążą czegokolwiek zapragnąć. Zabiera im się marzenia. Prezentami zasypują nie tylko rodzice, ale dziadkowie, ciotki, wujkowie i znajomi rodziców. W konsekwencji przestają one cieszyć i rodzi się znudzenie.

A przecież więcej radości jest w dawaniu niż braniu. Widziałam tę radość, gdy rodziny moich synów włączały się w akcję Szlachetna Paczka ks. Jacka Stryczka. Rozpoznanie potrzeb konkretnej, potrzebującej rodziny, zakupy, przygotowanie paczki (czasem wielkogabarytowej, gdy jednym z podarowanych przedmiotów był np. tapczan), a na koniec radość z obdarowania. Te łzy wzruszenia. Bezcenne.

Ale można pójść krok dalej, łącząc aspekt wychowawczy z pomocą potrzebującym i zachęcić dzieci, aby każdego roku wyselekcjonowały ze swoich zabawek, książek i gier te, które chciałyby podarować dzieciom biednym, np. tym z domów dziecka. Uszczknąć coś z tego, co mają w nadmiarze. Chodzi o to, aby nauczyć dzieci dzielenia się z innymi. I aby wybierały nie tylko te zabawki, które już im się znudziły, albo z których wyrosły, choć, jeśli są niezniszczone to też, ale także te lubiane.

sw_mikolaj_biskup-300x300

I to dobra okazja do opowieści o Świętym Mikołaju – biskupie, który od młodości wyróżniał się nie tylko pobożnością, ale także uczuleniem na niedolę bliźnich, a po śmierci rodziców swoim znacznym majątkiem chętnie dzielił się z potrzebującymi. Chyba lepiej też wcześniej powiedzieć dzieciom, że to nie święty z Nieba przynosi prezenty, ale ludzie dla upamiętnienia jego dobroczynności to robią. Tak jest, według mnie, i uczciwiej, i sensowniej. I może warto jeszcze dodać, że te duże krasnale, nazywane Mikołajami, nie mają wiele wspólnego ze świętym biskupem z Miry, którego wspominamy 6 grudnia.

Zanim więc wybierzemy się do sklepów po prezenty, przemyślmy to.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *