Od uwielbienia do… szyderczych memów

Trzy dni temu obchodziliśmy kolejne liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II (przypominam tekst Marii Wanke-Jerie „Nie lękajcie się” [LINK]) przypadające w rocznicę inauguracji jego pontyfikatu. Przeszło prawie bez echa. Z uwielbienia i sentymentu, którym żyła cała Polska, niewiele zostało. Wśród młodych jest nawet gorzej. Znacznie gorzej.

„Jak mądrze odpowiedzieć na »szyderę« z Jana Pawła II? Czas się zastanowić, co my, katolicy, takiego zrobiliśmy, że szydera z Jana Pawła II (nawet jeśli zaczęła się w antykościelnych kręgach), padła na tak podatny grunt” – zastanawiała się Weronika Kostrzewa – szefowa publicystyki Radia Plus ”. Do rozmowy na ten temat zaprosiła specjalistki z dziedziny public relations prof. Monikę Przybysz i Paulinę Worożbit.

Okazuje się, że ten czczony i uwielbiany kiedyś przez młodzież Papież dziś jest obiektem szyderczych memów. Rodzicom, ze wzruszeniem wspominającym papieskie pielgrzymki, które przeżywali je jako bardzo młodzi ludzie, do głowy nie przychodzi, że ich dzieci o godz. 21.37 wysyłają sobie prześmiewcze obrazki, w czysto szyderczym celu puszczają „Barkę”, a jedno ze zdjęć papieża nazywają „żółtą mordą” i przypisują jej ludobójstwo, gwałty i kradzieże – opowiadała KAI Weronika Kostrzewa.

Za życia Jana Pawła II nawet nieśmiała krytyka osoby Papieża czy jego pontyfikatu była nie do pomyślenia. W Polsce, w przeciwieństwie  do krajów Europy Zachodniej czy Ameryki Południowej, nie było protestów przeciw nauczaniu moralnemu Papieża podczas jego pielgrzymek do Ojczyzny. Ci, którym były one nie w smak, po prostu milczeli, nie wychylali się. Szyderstwo się nie zdarzało.

Chyba jedyny wyjątek stanowił zmarły niedawno Jerzy Urban, który z panświnizmu zrobił sobie sposób na całkiem dostatnie życie. W tygodniku „NIE” publikował swoje prześmiewcze felietony na temat Papieża, ale gdy tuż przed ostatnią jego pielgrzymką do kraju ukazał się tekst Urbana zatytułowany „Obwoźne sado-maso”, zawierający niewybredne szyderstwa ze stanu zdrowia Jana Pawła II, nazwanego w tym tekście „Breżniewem Watykanu”, „żywym trupem” czy „sędziwym bożkiem”, prokuratura oskarżyła autora o znieważenie głowy państwa watykańskiego. Proces trwał ponad rok i zakończył się w styczniu 2005 roku wyrokiem skazującym – sąd uznał Jerzego Urbana winnym i orzekł karę grzywny w wysokości 20 tys. zł. Za podobny czyn grozi wprawdzie do trzech lat pozbawienia wolności, więc wyrok był  symboliczny, niemniej wina została potwierdzona i kara wymierzona.

Dziś internetowe szyderstwa z Jana Pawła II są wśród młodych na porządku dziennym. Mają nawet swoją nazwę cenzopapa [LINK] – słowo to oznacza mem wyśmiewający lub obrażający papieża Jana Pawła II czy przedmiot z nim związany. Przybiera zazwyczaj postać grafiki, rzadziej filmu. Wpisanie w internetową wyszukiwarkę popularnych haseł związanych z tym niepokojącym trendem, może wywołać szok, ale też smutek, znaleźć można bowiem postać Papieża wpisaną w konteksty nie tylko prześmiewcze, ale nawet bluźniercze i pornograficzne.

Okazuje się, że w 2016 roku utworzono nawet na Facebooku wydarzenie  Mistrzostwa Polski w szkalowaniu papieża. Czas jego ustawiono na 2 kwietnia 2017 roku na godzinę 21.37, czyli – jak to młodzi mówią – „godzinę papieżową”. Szydzenie w godzinę śmierci? Wydaje się niebywałe, a jednak to się odbyło. Zgłoszenie do prokuratury tego faktu mija się z celem, bo takie działania nie są w świetle prawa ani przestępstwem, ani nawet wykroczeniem. A że niestosowne? No cóż, za niestosowność kary się nie przewiduje.

Zdaniem badaczy kultury internetowej Marcina Garbowskiego i Macieja Kapki, cenzopapy powstają jako reakcja na kult Jana Pawła II w Polsce i przesadne uwielbienie Papieża, to rodzaj prowokacji wobec osób starszych lub bardziej wrażliwych na treści obrazoburcze. Pierwsze takie memy pojawiły się już w 2009 roku, czyli zaledwie cztery lata po śmierci Jana Pawła II.

Nie miałam o tym pojęcia i dlatego, zgorszyły mnie całkiem niewinne wobec tych memów popisy red. Pawła Płuski, który w Szkle kontaktowym na antenie TVN 24, naśladując głos schorowanego Jana Pawła II, wypowiadał teksty z nim niezwiązane przy salwach śmiechu koleżanek w studiu [LINK]. Naśladował zresztą też przy okazji inne głosy i nieźle mu to wychodziło, popisywał się swoim talentem. Było to w sierpniu 2011 roku, a więc trzy miesiące po beatyfikacji Papieża. To był już czas, gdy od dwóch lat hulały po Internecie prześmiewcze cenzopapy i nie należało do rzadkości pokazywanie się w t-shircie z napisem „Nie płakałem po Papieżu”.

Co się więc stało? Gdzie popełniono błąd? Przecież w znacznie bardziej zlaicyzowanych Włoszech nie do pomyślenia jest wyszydzanie najbardziej tam czczonego św. o. Pio, którego wizerunków, portretów, obrazów i rzeźb wszędzie co nie miara. Powszechny kult, także w wersji popkulturowej, nie musi wywoływać takiej reakcji, jak młodych w Polsce wobec Papieża Polaka.

Czy zatem lekarstwem na to niepokojące zjawisko może być „jeszcze więcej Jana Pawła II w szkole”, jak chce ministerstwo? Więcej tekstów do analizowania na języku polskim, na lekcjach historii czy w ramach nowego przedmiotu historia i teraźniejszość? Więcej wycieczek śladami Jana Pawła II, więcej wyjść do kina na filmy o Papieżu itp.? Chyba jednak efekt takich działań będzie przeciwny do oczekiwanego przez resort edukacji. Wtedy, gdy pojawiły się pierwsze cenzopapy, nie było jeszcze nie tylko ministra Czarnka na czele resortu edukacji, ale nawet PiS-u u władzy.

Jak sobie z tym radzić, bo chyba my, katolicy powinniśmy czuć się za to odpowiedzialni? Choć może i nas żenowała przesada w stawianiu tych nie zawsze gustownych pomników, rzeźb i płaskorzeźb, portretów często ocierających się o kicz. Wiedzy o nauczaniu Jana Pawła II to nie przysporzyło, a wywołało u młodych efekt sprzeciwu. I to w najgorszym możliwym wydaniu, czyli internetowej szydery. Zaczęła się też pojawiać na scenie, jak choćby w spektaklu „Klątwa” na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego, w reżyserii Olivera Frljića, wystawianego na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie, o czym pisałam w tekście „Wolność słowa” [LINK]. Tego typu inscenizacje mogą młodzież motywować do rozwijania własnej „memowej twórczości”.

Więc co robić? Myślę, że kształtując wrażliwość młodych ludzi i uczulając na to, co niestosowne wobec każdego człowieka, kolegi, koleżanki, przechodnia… Szyderstwo z cierpienia, choroby czy śmierci kogokolwiek jest wysoce naganne. Przecież współczesna szkoła uczy tolerancji wobec różnych inności, odmienności, niepełnosprawności. Może uderzyć w te tony, bardziej dla młodych zrozumiałe?

A wracając do kolejnych rocznic wyboru na stolicę Piotrową i inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II, wydaje mi się, że niestosowne są także już całkiem poważne, ale krytyczne wobec nieżyjącego Papieża programy serwowane przy tej okazji.

A takie właśnie materiały ukazały się w programie „Czarno na białym” w TVN 24, w poniedziałek 17 października, nazajutrz po obchodach rocznicy wyboru, pierwsza część, a tydzień później, 24 października, dwa dni po liturgicznym wspomnieniu część druga. Święty dwór, bo taki tytuł nosi pierwsza część reportażu Marcina Gutowskiego, dotyczy wprawdzie otoczenia Jana Pawła II, nadużyć seksualnych i braku właściwej reakcji na nie, ale w tle pobrzmiewa „wiedział i nic z tym nie zrobił”. Choć nie ma na to żadnych twardych dowodów. Końcowe zdanie, które pada w pierwszej części: „To był wielki papież, ale nie był dobry”, podsumowuje ten ponury w wymowie film. Druga część, emitowana wczoraj, zatytułowana Strach przed prawdą, zawiera już wprost sugerowane podejrzenia, że wiedział, ale nie chciał nic zrobić. Wypowiadali te sugestie przepełnieni smutkiem i bólem bliscy wieloletni przyjaciele Jana Pawła II, ale wielu innych indagowanych przez dziennikarza odmawiało z nim rozmowy, m.in. kard. Stanisław Dziwisz, postulator ks. Sławomir Oder, dr Wanda Półtawska… Konkluzją było stwierdzenie, że procesy, beatyfikacyjny i kanonizacyjny, były przeprowadzone przedwcześnie i zbyt pospiesznie. Jutro ma się ukazać książka Gutowskiego Bielmo, w której reporter śledzi przypadki tuszowania pedofili w Kościele katolickim, docierając do Watykanu. Swoje motywacje i doświadczenia podczas pracy nad cyklem reportaży i nad książką zaprezentował w rozmowie z Wirtualną Polską [LINK].

Rozumiem chęć dociekania i odsłaniania prawdy, ale czy Dzień Papieski i liturgiczne wspomnienie św. Jana Pawła II to naprawdę odpowiedni czas na taki reportaż i publikację? Moim zdaniem nie. Ale mogę się mylić.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

28 komentarzy

  1. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Na gorąco. Bardzo trudny tekst do czytania, a dla Pani jeszcze trudniejszy do napisania., wymagający odwagi, ale i powściągliwości, taktu i kultury. Dobrze byłoby, gdyby wszyscy komentujący te cechy zachowali

  2. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    I jeszcze jedno. Odwróciłbym twierdzenie że wspomnianego reportażu Marcina Gutowskiego. Można dyskutować czy Jan Paweł II był wielkim papieżem jeśli oddziaływał na cały świat, a nie dał rady ogarnąć tego co się działo w Kościele. Nie ulega jednak wątpliwości, że był dobrym człowiekiem, to widac we WSZYSTKIM co robił

    • emil.kulaga@gmail.com' emikal pisze:

      Czy „dobrym człowiekiem” można nazwać człowieka, który tuszował pospolite przestępstwa jakimi są czyny pedofilne? Czy skazanie mieszkańców Afryki na choroby zakaźne, bo nie uznaje się antykoncepcji to „dobry czyn”? Zaniechania JPII są już oczywiste i są na nie dowody i to jest główny powód szydzenia z papieża.

  3. ksietczynski@gmail.com' Krzysztof Sietczyński pisze:

    Stało się to, że kompletnie w przestrzeni publicznej, w tym katolickiej, sprowadzono naukę JPII do cukierkowatości, bo jest ona wymagająca. Nie w sensie rozumienia, ale konsekwencji jaką niesie. Jest jednoznaczna, nie relatywizuje, nazywa po imieniu. Słowem: niewygodna na dziś.
    dlatego od kilku lat staramy się ją przybliżać w poszczególnych obszarach. W wielu miejscach w Polsce. W tym roku w listopadzie i grudniu przypomnimy naukę o rodzinie.

    rycerzekolumba.com/polska/index.p…

  4. mateuszmwroc@gmail.com' x. Mateusz Markiewicz pisze:

    Poruszyła Pani ciekawe wątki, które warto rozwinąć, a które nie dotyczą samego świętego, lecz tych, którzy go przeżyli. Np. Czy tak szybki proces i wyniesienie na ołtarze było konieczne? Czy może jednak warto było dać czas sprawie dojrzeć, tak jak winu? Czy kult nie był zbyt płytki, skupiony na gadżetach (godzina śmierci, ulubiona pieśń, kremówki)? W sensie, czy osoby, które ten kult propagują zadały i zadają sobie trud i poświęcają czas na zgłębienie postaci i nauczania, aby móc to przekazać innym, czy też idą np. po najmniejszej linii oporu

  5. Kazeksowa@gmail.com' KS pisze:

    Pytanie o odpowiedzialność za sprowadzenie JP2 do pomników, kremówek i memów będzie coraz bardziej aktualne i ważne. Dziś niemal wszyscy zdają sobie sprawę z tego, ze gdzieś popełniono błąd. Pisze „niemal wszyscy” bo jest jedna grupa, która zaklina rzeczywistość dalej. To biskupi. A pokazane w materiałach Marcina Gutowskiego zachowania i reakcje najbliższego otoczenia zarówno z czasów papieskich JP2 jak i realizujących vox populi „santo wybito” zaraz po jego śmierci nakazuje dziś wykonanie kroku wstecz. Świętości JP2 (to moje osobiste przekonanie) raczej to nie umniejszy, a może tylko pomóc w ukazaniu zasług i wymiaru osobistej świętości tego człowieka! (tak, JP2 był człowiekiem jak każdy inny, z wszystkimi tego konsekwencjami, w tym chęcią otaczania się ludźmi, którzy „organizowali” mu niezrozumiały często świat).

  6. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Co się więc stało? Gdzie popełniono błąd? Co w tej sytuacji robić? To ważne pytania, które zadaje autorka tekstu. Myślę, że sprowadzenie odpowiedzi na dwa pierwsze pytania, jak to zrobił Krzysztof Sietczyński, do jednej, zasadniczej przyczyny, jaką jest fakt, że nauka głoszona przez Jana Pawła II jest niewygodna, bo wymagająca, to uproszczenie i spłaszczenie problemu. Nie inna, podobnie wymagająca, była – i wciąż jest – nauka głoszona przez Benedykta XVI, nigdy nie był on, przynajmniej w Polsce, obiektem drwin czy prześmiewczych memów. Młodzież nie odrzuca tego, by stawiano jej wymagania. Pamiętam owację młodych, z którymi spotkał się Jan Paweł II na Westerplatte, po słowach: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali”, zachęcając, by każdy znalazł w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić. Stawianie wymagań to przecież wyraz szacunku, pobłażanie jest lekceważeniem. Młodzi to rozumieli i przyjmowali z entuzjazmem. Oceniam, że z postaci Jana Pawła II zrobiono w przestrzeni publicznej celebrytę i jako celebryta właśnie podlega obowiązującym w tym świecie regułom, czyli hejtowi. Zgadzam się też z poglądem, że zrobiono św. Janowi Pawłowi krzywdę, nie tyle za wcześnie rozpoczynając proces beatyfikacyjny, co tak bardzo go przyspieszając. Rozpatrzenie wszystkich dokumentów, a wiele z nich, jak choćby korespondencję z Wandą Półtawską, pominięto, powinno być według reguł sztuki zrobione. Wszystkie okoliczności, również związane z przypadkami pedofilii w Kościele i przejawami ich tuszowania, powinna przeanalizować komisja kierowana przez księdza Sławomira Odera, postulatora procesu beatyfikacyjnego. Dziś nie unikałby pytań, miałby na nie odpowiedzi, które – jestem o tym przekonana – wzmocniłoby tezę o heroiczności cnót Jana Pawła II, a nie wprost przeciwnie. Nie do zbagatelizowania jest też osoba Kardynała Stanisława Dziwisza, który, gdy był w Watykanie, był milczący i nie wiadomo było, jakiego formatu jest postacią. Gdy został ordynariuszem krakowskim okazało się kim jest, w pełni można było zobaczyć miałkość jego intelektu i charakteru. Świadomość, że był najbliższą osobą przy Papieżu, podejmującą wiele kluczowych decyzji w Jego imieniu, zwłaszcza w ostatnich latach pontyfikatu, zasmuca. I rzuca cień na osobę Jana Pawła II.

  7. alinapetrowa@gmail.com' AlinaPetrowaW pisze:

    Ważny i wartościowy tekst.

    Wydaje się, że mówiąc o kulcie Jana Pawła warto rozróżnić kilka warstw. Rzecz jasna, emocje. Niezwykła osobowość Papieża wzbudzała emocje i wzruszenie, zwłaszcza w czasach PRL, gdy stał się głosem zniewolonych Polaków. Kolejny czynnik to ci ludzie Kościoła, którzy szli na łatwiznę i zamiast samodzielnego poszukiwania odpowiedzi na wyzwania czasów, wycinali cytaty z jego tekstów i uważali, że to wystarczy. Jeszcze innym zjawiskiem była „papieżomania”, niezliczona liczba publikacji (niektóre były znakomite i do dziś fundamentalne), ale też tandetnych i pisanych na kolanie. Nawet Gazeta Wyborcza wydawała serie papieskie. I cały przemysł suwenirów, kubki z wizerunkiem, chusty, figurki, itd. Stan przesycenia i w tym sensie można mówić o pewnej winie tych, co przedobrzyli.

    Emocje opadły, one najszybciej giną. Lud, który wołał „Hosanna” zmęczył się lub przechodzi do wieczności. Wyrasta pokolenie, które go nie pamięta, także emocji z nim związanych. Ci młodzi ludzie ulegają modom, a jedną z nich to szydera z papieża, memy, itd. Nie sądzę, że coś o nim wiedzą, ale wiedzą, że zyskuje się punkty u rówieśników za udany „dowcip”. Sądzę jednak, że dorośli maczają w tym palce. Jednym z „młodzieżowych wyrazów roku”, w konkursie, organizowanym przez PWN, to „odjaniepawlać”. Absolutnie sztuczny twór, który został „nagrodzony” przez zacne grono jurorów.

    Byłoby naiwne twierdzić, że w Polsce nie toczy się walka o rząd dusz. Toczy się, i jest wyjątkowo brutalna. Jan Paweł II jest mocnym filarem katolicyzmu, kształtował pokolenia wierzących. Wyszydzenie, zniszczenie jego autorytetu, jest ważnym elementem dechrystianizacji. Młodzi mają wołać: Ukrzyżuj Go! Odjaniepawlanie zablokuje im drogę do nauczania Jana Pawła.

    Co zrobić? Należy pokazywać jego nauczanie w taki sposób, który przekona młodych, że dotyczy to ich problemów, tu i teraz. Kultura masowa. To się dzieje, ale jest na marginesie. Jak to zrobić, nie wiem, to zadanie dla ich rówieśników, którzy znają ich język. Obawiam się też, że przed nami bardzo trudne czasy. Wówczas wraca się do prawdziwych wartości i szuka autentycznych autorytetów.

    Od czasu do czasu można zjeść kremówkę.

  8. kankan_gorgona_0m@icloud.com' Tomasz Kuczborski pisze:

    Chciałbym coś mądrego dodać, ale komentujący przede mną już właściwie wszystko powiedzieli. Może tylko jedno: spora część winy za tak bezmyślną reakcję na wybór i pontyfikat JP2 ponosimy i my, którzy do radości i dumy nie potrafili dołączyć umiaru i szczypty refleksji. Bardzo chciałbym zobaczyć, jak przyjęliby podobną sytuację mieszkańcy Zjednoczonego Królewstwa, ich gazety i tabloidy…

  9. gramatis@tlen.pl' Ufka pisze:

    To bardzo skomplikowane. My to przeżywaliśmy „na bieżąco” . Niektórzy „jeździli za Ojcem Świętym”. Ci, którzy oglądali z róznych powodów w telewizji już wtedy mogli się skupiać na powitaniach, śpiewach, kremówkach. A po śmierci to już była tragedia. Te wspomniane pomniki (w Orzyszu dwa! ), kupczenie notatkami, ampułkami z krwią przez kardynała Dziwisza (przy braku reakcji Episkopatu). A mozna było pójść inną drogą. Dzieło Nowego Tysiąclecia to wspaniała sprawa, spotykałam stypendystów w Warszawie. Powinno być więcej takich inicjatyw. Ci młodzi na pewno nie szydzą z Jana Pawła II . A inni? Częściowo bunt młodych, częściowo bezmyślność. Co robić? Naprawiać polski Kościół. Innej drogi nie widzę. Wtedy zaczną wracac – już czterdziesto, pięćdziesięcioletni.

  10. gramatis@tlen.pl' Ufka2 pisze:

    To bardzo skomplikowane. My to przeżywaliśmy „na bieżąco” . Niektórzy „jeździli za Ojcem Świętym”. Ci, którzy oglądali z róznych powodów w telewizji już wtedy mogli się skupiać na powitaniach, śpiewach, kremówkach. A po śmierci to już była tragedia. Te wspomniane pomniki (w Orzyszu dwa! ), kupczenie notatkami, ampułkami z krwią przez kardynała Dziwisza (przy braku reakcji Episkopatu). A mozna było pójść inną drogą. Dzieło Nowego Tysiąclecia to wspaniała sprawa, spotykałam stypendystów w Warszawie. Powinno być więcej takich inicjatyw. Ci młodzi na pewno nie szydzą z Jana Pawła II . A inni? Częściowo bunt młodych, częściowo bezmyślność. Co robić? Naprawiać polski Kościół. Innej drogi nie widzę. Wtedy zaczną wracac – już czterdziesto, pięćdziesięcioletni.

  11. marcin.kisielewicz@gmail.com' Marcin Kisielewicz pisze:

    Sporobuje najpierw w formie glossy, gdyz temat jest szerszy. Pamietam dobrze dzien smierci JP2. Dziekan (UKSW) nakazal przerwanie zajec. Rozmawialem o papiezu ze swoimi studentami: w sumie powtarzali komunaly, bez wiekszej refleksji. Na blogu jeden z komentujacych wskazal jako mozliwe przyczyny tego stanu obecnie na nadmiar kultu zmarlego oraz zbyt szybka kanonizacje. Zgoda, jest w tym sporo racji. Pomniki papieza sa w kazdej gminie. To rodzi przesyt. Zwlaszcza, ze artystycznie wiekszosc jest slaba. Moim zdaniem problem lezy na innym poziomie: zarowno braku wiedzy, jak i poteznych brakach w ogladzie (savoir vivre nieistniejacy w PL, zwlaszcza w kontaktach z innymi oraz w przestrzeni publicznej). Widze to o tyle wyraznie, ze sam od kilku lat na stale mieszkam poza PL. Nastepnie, mimo tlumow na mszach papieskich w PL, zycie ich uczestnikow nie ulego zmianie. Odwracali sie dupa do oltarza po mszy i dalej robili swoje, jak dotychczas. Na nic papieskie lzy i blagania. Do tego zachlysniecie sie dostepem do szerokiego swiata i bezrefleksyjne nasladownictwo i import obyczajow obcych nam kulturowo (vide Hallowe’en). Plus kompleks nizszosci suflowany po Okraglym Stole przez Gazete Wyborcza oraz Polsat i TVN. To musialo zrodzic zle owoce w sensie ewangelicznym. Dolozmy do tego upadek edukacji od rzadow Buzka i mamy obraz nedzy i rozpaczy. W PL nie ma mozliwosci przeprowadzenia merytorycznej dyskusji w stylu anglosaskim; tu kazdy musi postawic na swoim. Czeka nas praca organiczna u podstaw. Inaczej sie nie da. Pokolenie JP2 jest juz stracone. Trzeba wiec zadbac o jego potomstwo. A zatem potrzebna jest porzadna edukacja od najnizszego poziomu. Tylko kim? Przeciez nauczyciele obecni to w duzej mierze lewactwo w mozgu, mimo chodzenia na msze…

  12. dariusz.handzel@onet.pl' Dariusz Handzel pisze:

    Pani Małgorzato, czy stosownym było zaostrzenie prawa aborcyjnego, akurat we wspomnienie liturgiczne św. Jana Pawła II? Mówię o wyroku TK z 22 X 2020 roku, który nasza władzuchna potraktowała jako dar wotywny na 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły. Owszem, cenzopapy istniały jeszcze za rządów PO. Ale to władza PiS doszczętnie ośmieszyła i obrzydziła młodym postać polskiego papieża. Niech państwo będzie państwem, a Kościół – Kościołem.

  13. ludwik.komorowski@pwr.edu.pl' ljk pisze:

    Ważny temat, mam wielki szacunek dla otwartości, z jaką autorka go prezentuje.
    Z ewangelicznego punktu widzenia – zwyczajna to rzecz, że po Niedzieli Palmowej przychodzi dzień męki, dzieło TYCH SAMYCH ludzi, którzy kilka dni wcześniej wołali Hosanna.
    Czy ktokolwiek z Apostołów, (jeden po drugim traceni byli w mękach, na oczach ludzi, którym służyli) był „świętym” – czytaj „nieskalanym”? Oczywiście NIE, poczynając od Piotra.
    Czy ktokolwiek z nas może twierdzić, że wszystkich działaniach swoich jest sprawiedliwy i bez winy?
    Skąd więc życzenie (wyobrażenie), że nasi pasterze, od JPII i biskupów do naszych codziennych duszpasterzy będę świętszymi od nas samych?
    Może właśnie to chcą nam powiedzieć młodzi, jak zwykle kontrujący każdy zastany pogląd?
    Może właśnie bezpardonowa krytyka, nawet ze strony tych najbliższych, na których jeszcze wczoraj mogli liczyć ci, którzy reprezentują autorytet Kościoła, jest tym właśnie rodzajem cierpienia, które teraz spada na nich?
    Przez lata, przyznajmy, widzieli w naszych oczach wyłącznie ślepe uwielbienie, teraz także i my przyłączamy się do ich kamieniowania. W komentarzach to tekstu pozornie zatroskanych o Kościół, przejrzyście widoczne są ślady rzucanych kamieni.
    Może młodzi idą z rozmachem drogą, której kierunek odczytują z naszych postaw. Jak w celnie przywołanym, smutnym lecz popularnym już nowotworze: ”odjaniepawlić”. Być może zaniknąłby bez śladu, jeśli by nie był spopularyzowany lub nawet rozpropagowany przez naszych pt. kol. kol….

  14. gugulskimarcin@gmail.com' Marcin Gugulski pisze:

    Sporo się na to złożyło. Dwie przyczyny wymienię:
    – narzucane przez część (nie tylko tych stabloidyzowanych) mediów i kupowane z procentem przez znaczną część katolików cukrowanie Papieża i zamykanie go w kremówkowo-Barkowych ramkach [zob. mój tekst na ten temat sprzed 11 lat: https://salon24.pl/u/gugulskim/302715,nieskremowkowany%5D,
    – powolne wypieranie kultu Bożego przez swoisty kult papiestwa (co najmniej od Soboru Watykańskiego Pierwszego, a szczególnie po Soborze Watykańskim Drugim).

  15. pebeen@o2.pl' Piotr Kropotkin pisze:

    W 1997 r. podczas wizyty Wojtyły we Wrocławiu odbywała się manifestacja antypapieska. Brałem w niej udział. Wymagało to pewnej odwagi i było nas niewielu. Zastanawiałem się wtedy, czy to my zwariowaliśmy czy reszta społeczeństwa. Z dzisiejszej perspektywy z niejaką ulgą stwierdzam, że chyba jednak ta reszta…

  16. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Ożywiona dyskusja nad tym tekstem toczy się na Twitterze. Zebrałam część wpisów z pierwszego dnia po publikacji artykułu i zamieszczam poniżej:

    .Ks. Marek Radomski @keram_iksmodar
    Bez wątpienia, św. Jan Paweł II to święty na nasze czasy. Wieloaspektowo. Prorok, świadek, nauczyciel, wychowawca, patriota. To co czytam od @mateuszmwroc czy @kajetanrajski nie sposób pominąć. To skłania do refleksji. Bardzo.

    Grzegorz Kramer @KramerGrzegorz
    Moim zdaniem, wielu z nas wtedy (śmierć papieża) dało się ponieść mocnym emocjom. Stąd szybki proces i wyniesienie na ołtarze. Jednak jest mądrość w Kościele, by dać czas, a kiedy się człowiek śpieszy, to wiele kwestii spłyca.
    No i przegapiliśmy w tamtym momencie mocne przyśpieszenie w rozwoju mediów. To zaś miało przełożenie na wiele spraw, choćby takich jak szybko postępujący proces odchodzenia ludzi od Kościoła. Nasze pokolenie raczej tego nie uporządkuje.

    Justyna JM @Justyna_JM
    Wczoraj obejrzałam kolejny reportaż @MarcinGutowski o próbie dojścia do prawdy. Przerażające jak wielu ucina temat. Takie podejście zaufania nie buduje. Odniosłam wrażenie, jakby sami „malowali” obraz i wystraszyło, że ktoś puka i „chce zwiedzić pracownię”. Nie rozumiem.

    Gutab @BatugWojciech
    Kwestionuj dobro, kompromituj autorytety, wstrząśnij ich wiarą, niech gardzą, siej niezgodę, promuj ludzi podłych, drwij z tradycji, szczuj młodych na starych, sprzyjaj seksualizacji życia… Zalecenia Sun Tzu sprzed 2.5 tys lat. Zachód jest w trakcie rewolucji. Stąd ataki na JP2.

    Sławomir Cenckiewicz @Cenckiewicz
    Wszystko razem ale fakt: uczynienie z tej opowieści infantylnego obrazu zawieszonego gdzieś między Barką a kremówką plus wizja ze był tylko jeden papież w dziejach Kościoła lub też że pozostali byli od niego gorsi i głupsi – musiało przynieść taki efekt.

    Grzegorz @GrzegoszNexus
    Podobnie infantylny kult żołnierzy wyklętych się przejadł

    RobertR @Rrr0256kr
    To smutne, Urban dla wielu autorytetem, Jan Paweł II nie. Nie do zrozumienia.

    Lukiatos @lukiatos
    Prawie 90% ludzi poniżej 26 roku życia nie uczestniczy w Mszy świętej. A obecnie Religia w szkole ma problem by wypełnić 20 osobowa salke. O czym tu mówimy? Ta instytucja w Polsce już dawno się skompromitowała i jest na utrzymaniu emerytów.

    Bsee @BseeSee
    To jest dobra wiadomość. Plankton odpływa z Kościoła Świętego. Wreszcie zostanie w Nim garstka, która wie po co się w Nim znalazła. Potrafiąca odróżnić Przenajświętszy Sakrament od hostii z lukru na komunijnym torcie. Tak jest w Niemczech.

    Piotr Gaglik @PGaglik
    Przede wszystkim żenująca znajomość myśli teologicznej i społecznej Jana Pawła II u katechetów… nie wszystkich oczywiście.

    Lady in Black @LadyinB43912586
    „Rewolucja by zwyciężyć, musi kłamać. Prawda ją zabije.”(M.Matuszewski)
    Każda rewolucja ma swój początek. A skoro ma początek to i skończyć się musi. To tylko kwestia czasu.

    Robert @archivist123456
    Ale przecież cały kontekst laicyzacji społeczeństwa. Cała masa młodych czerpie obecnie garściami z rzeczywistości cywilizacyjnej Zachodu. A tam Kościół jest bardzo be. Mój syn jest osobą mocno wierząca, i jak poszedł teraz na studia wręcz cierpi z tego, co widzi.
    Ale wcale mi się nie marzy społeczeństwo w 95% katolickie. Problem jest natomiast w atakach na Kościół, kłamstwach czy innych manipulacjach
    Kościół ma swoje wady, jak każda ludzka instytucja, jak np. pedofilia czy zbytek materialny, ale nie dostrzeganie wielu pozytywnych jego aspektów swiadczy jedynie o złej woli.

    Aneczka @AnulkaDub
    Młodzi ludzie są uczuleni na kłamstwo oraz fałszerstwo . Nie byli wychowywani w kulcie jednostki jakim był JP2. Sinead O’connor podarła na wizji jego zdjęcie czym naraziła się na hejt. Jako Irlandka wiedziała o tym że JP 2 chronił kościelnych pedofilów

    Bartek Gola @GolaBartek
    Nie ma naprawdę merytorycznych powodów? Maciel? Dziwisz? Naprawdę?

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Inaczej postrzegano pontyfikat JPII w czasie Jego posługi, inaczej po śmierci. W czasach internetu tuszowanie pedofili w KK, nie ma racji bytu. Unikają prawdy hierarchowie, unika jej kard. Dziwisz. Te memy, drwiny bolą, ale od prawdy nie ma ucieczki. Czy kult powróci, nie wiem.
    KK przetrwał, ale laicyzacja postępuje. Islam nie tylko broni swoich pozycji, ale wręcz rozszerza swoje wpływy. Może wielość beatyfikacji i kanonizacji dewaluuje instytucję świętości. O nauce JPII słyszeli wszyscy, ale ilu ją aprobuje i rozumie? Internet zabija dogmaty.

    Mateusz Budzik @MatejBudz
    Wciskanie go na siłę wszędzie, stawianie jako moralny autorytet kiedy wiadomo że ukrywał pedofilie w kk sprawiło że to po prostu już mem. Odpowiedzialności nie poniesie nikt z jego otoczenia nawet, więc zostały memy na otarcie wkurwu

    Kajetan Rajski @KajetanRajski
    Dlatego mądrość Kościoła nakazywała, żeby odczekać z rozpoczęciem procesu kanonizacyjnego. Żeby przetoczyła się fala uwielbienia, fala wrogości, i żeby obiektywnie spojrzeć na jakąś postać. A moim zdaniem tu zawiniły media. Pamiętam 2005–2006.
    To było ciągłe wzmożenie emocjonalne inspirowane przez dziennikarzy, pytania do „ekspertów”: „czy papież B16 kanonizuje JP2 na Mszy inaugurującej pontyfikat?”, „kiedy, kiedy wreszcie beatyfikacja?”. Po co? Kościół jest wieczny.
    Ale… papież Benedykt XVI głosił taką samą naukę, a jednak nie słyszałem o takim zjawisku w jego kontekście. Dlaczego?

    katarynaa @katarynaa
    Moim zdaniem przesadny „kremówkowy” kult. To samo zjawisko jak przy pomnikach i upamiętnianiu LK. Nie żadne merytoryczne względy tylko emocje i przekora.

    Krzysztof Wyszkowski @KWyszkowski
    Wrogość TVN, GW i innych posowietów wzmocnionych antykatolicyzmem i antypolskością z Zachodu jest skutkiem sporu politycznego o korzeniach cywilizacyjnych, a nie spontaniczną reakcją społeczną.

    Jarosław Królak @KrolakJa
    Aby zbudować nowe społeczeństwo, należy zburzyć obecne wartości rodzinę i wiarę, a potem można zaczynać rewolucję. Lenin wiedział to już dawno.

    Jarosław Mojzych @JMojzych
    Jeśli islam rozszerza swoje wpływy to raczej trudno mówić o laicyzacji. O nauce JPII w mediach w ogóle się nie mówi. Skąd miałaby być znana? Jeśli coś pokazują to 3 obrazki: Pl.Zwycięstwa’79, Westerplatte, Wwa („to jest moja Ojczyzna ta ziemia!”). A najczęściej kremówki.

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Islam jest wyjątkiem. Czy dlatego, że w kręgu islamu religia, etyka i prawo to jedność? Niewątpliwie w kulturze chrześcijańskiej postępuje laicyzacja, szczególnie w krajach europejskich i jest to trwały trend. Czy jedyną siłą boską bez względu na religię lub ateizm jest natura?

    Jarosław Królak @KrolakJa
    Aby zbudować nowe społeczeństwo należy zburzyć obecne wartości rodzinę i wiarę , a potem można zaczynać rewolucję. Lenin wiedział to już dawno.

    WJarus @WjarusW
    Ciekawe czy ksiądz Isakowicz-Zalewski krytykujący kościół hierarchiczny i lawendową mafię jest też częścią sporu politycznego? To on dowiódł, że sekretarz papieża kłamał.

    Irena @Irena28500548
    Bo polityka weszła do kościoła katolickiego Rządy Jarosława Kaczyńskiego i Jędraszewskiego. Sięgnęło dna kościoła katolickiego Rydzyk kontra Jędraszewski Biznesmeni a nie księża i biskupi Naród widzi i słyszy Co oni mówią o ludziach z innym zdaniem niż PiS.

    Rafał Idzikowski @Muchoborek
    Dzień dobry, moim zdaniem dobrze się dzieje, że pewnym czasie ważne postacie są traktowane tak jak każdy przeciętny człowiek. Mitologizowanie, które służy ukrywaniu czasem brudnych faktów, jest elementem ogłupiania społeczeństwa, na co osobiście się nie godzę.

    Piotr Szumlewicz @PiotrSzumlewicz
    Pani żartuje? Odsłanianie prawdy o ukrywaniu pedofilów w sutannach jest… niestosowne!? Dla każdego przyzwoitego człowieka chyba niestosowne jest ukrywanie pedofilii, a nie ujawnianie tego przestępczego procederu.

    Bartosz Moralewicz @Moralewicz
    I czemu w ogóle od razu wina KK, dochodzi do nas ta fala laicyzacji, która szalała za żelazną kurtyną – ja tu dostrzegam problem.

    Anna Maria Żukowska @AM_Zukowska
    Jak każdą podstawówkę i każde rondo nazywa się imieniem Jana Pawła II, w szkole wszystkie konkursy: plastyczne, recytatorskie, są o papieżu, to nie ma się co dziwić „zjawisku wahadła”.

    Mateusz @Konfederazem
    Jedno nie wyklucza drugiego. Niektórzy słuchali jego „głębokich kazań” w tv, ale mało kto czytał jego twórczość. Nie jest to dziwne, biorąc pod uwagę to, że większość Polaków uznających się za katolików nigdy nie przeczytało nawet Nowego Testamentu, a co dopiero papieskich filozofii.

    Krzysztof Sietczyński @ksietczynski
    Kazania miał płytkie? O lol, posłuchaj choć jednego. Szczególnie polecam te z pielgrzymki gdy przypominał nam Dekalog
    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Jaki procent katolików przeczytało encykliki JPII? Niewiele osób zna istotne fragmenty, część tylko medialne hasła. Nauka, w tym papieska, w globalnym, skomercjonalizowanym świecie, ciągle traci na wartości. Przykłada się do tego net, w którym choćby teraz sami się poruszamy.

    JaRek @jakslonce
    Atak na JPII jest dlatego że był święty i jest niewygodny dla ateistów, lewaków mających inne poglądy. Słychać wycie? Znakomicie. Proszę zawierzyć że Bóg wie co robi, On nie jest teoretyczną konstrukcją ale Rzeczywistością. Dzieci zawsze mają w sobie bunt, ten jest podsycany.

    Krzysztof Sietczyński
    Encyklik których prawie nikt nie zna, a mimo wszystko czczą go jak złotego cielca, tylko dlatego że był z Polski i leczył PRL-owskie kompleksy. mówiono o nas za granicą, a to dla XX-wiecznego Polaka sytuacja niemalże ekstatyczna. Jego poglądy czy kontrowersje nikogo nie obchodziły.

    Artur Rejent @ArturRejent
    Pisał o tym już na początku 2019 r. Grzegorz Górny na łamach @Tygodnik_Sieci. To się nasila i coraz bardziej wraz z polskimi obozami śmierci atakuje naród polski.

    borst de @borst_k
    Według mnie,tu nie chodzi o błędy ale światowa akcje przeciw kościołowi. Pieniądz jest przy władzy i Światowe Ekonomiczne Forum.(WEF).

    Największy i najniebezpieczniejszy Polak który do dzisiaj oddziałuje na świat. Dlatego jest tak atakowany.

    Lovya @Plovya
    Największy i najniebezpieczniejszy Polak który do dzisiaj oddziałuje na świat. Dlatego jest tak atakowany.

    Anna Rozewicz #PYRA @ARozewicz
    JP2 mógł zostać „wielkim” tylko w czasach gdy glownym medium byla TV. Wojtyla miala piekny glos, zdolnosci aktorskie i byl poliglota, to sie dobrze ogladalo. Pod ta medialna powloka skryl sie egoistyczy tyran, ktory ponad dobro jednostki (dzieci) przedkladal dobro korporacji.

    WhatISlaw @DobryWhatr
    Kultowi JP2 najbardziej zaszkodził płytki kult JP2. Gdy skończą się wyścigi na stawianie pomników i tablic, nazywanie szkół, wklejanie cytatów wszędzie gdzie się ta, cenzopapy się znudzą. Bez świętego oburzenia na młodych spora część problemu rozwiąże się po czasie sama.

    Adam Traczyk @A_Traczyk
    Z perspektywy młodego pokolenia JP2 mógł stać się nieistotny i zapomniany jak kaseta magnetofonowa albo zostać memem. Kościół i prawica wybrały dla niego drugą opcję. Trochę kazus Urbana, tylko, że Urban zadbał o to, aby być pozytywnie kojarzącym się memem.

    Ferdydur Starszy @fstarszy
    Moim zdaniem przyczyn jest wiele. Po pierwsze to normalne, że jak wahadło jest wychylone daleko w jedną stronę, to potem poleci daleko w drugą. A po drugie, czy dzisiaj kult JP2 jest potrzebny? Raczej wnikliwa, obiektywna analiza jego działalności. I próba wyjaśnienia motywacji

    Ks. Marek Radomski @keram_iksmodar
    Nie wiedziałem, że skala szydery jest taka, jak Pani pisze. Cóż. To jest cały czas walka o duszę. Nierówna walka. Będzie się lała krew. Dosłownie i w przenośni. Jeśli się nie nawrócimy, to będzie to hekatomba. Intoksykacja jest już samomultiplikująca się. Potrzeba odtrutki.

  17. k.kawalec.1954@gmail.com' Krzysztof Kawalec pisze:

    Przyczyna nigdy nie jest jedna – trudno jednak przecenić znaczenie wojny polsko-polskiej, która wymknęła się spod czyjejkolwiek kontroli. Podejrzenie, ze Kościół jest „pisi”, merytorycznie nieuzasadnione, skierowało nań rzekę błota. Znaczenia grzechów Kościoła bym nie przeceniał, poza jedną sprawą, którą lekkomyślnie, w imię fałszywie pojętej solidarności, zlekceważył. Myślę o potraktowaniu lustracji. Ogólnie jednak Kościół na pewno nie jest bardziej grzeszny od otaczającego go świata, natomiast jest rozpaczliwie niedostosowany do czasów, w których rządzą media

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      To prawda, że Kościół nie jest bardziej grzeszny od otaczającego świata, a nawet bez ryzyka błędu można powiedzieć, że jest grzeszny mniej. Ale jak powiedział mi pewien znajomy ksiądz, Kościół naucza moralności, dlatego oczekiwania wobec instytucji Kościoła i poszczególnych księży są z tego właśnie powodu znacznie większe. Także jeśli chodzi o rozliczanie się z własnymi grzechami. Myślę, że ludzie grzechy wybaczają z łatwością, nie wybaczają natomiast hipokryzji. A zaniechanie lustracji w Kościele z grzechami przeciw szóstemu przykazaniu ściśle się wiąże, bo kwestie obyczajowe były najczęściej okazją do zwerbowania na tajnego współpracownika. Dlatego przeprowadzenie lustracji rozwiązałoby i jeden, i drugi problem. W jednej i drugiej sprawie zwyciężyła fałszywie pojęta solidarność.

      • k.kawalec.1954@gmail.com' Krzysztof Kawalec pisze:

        Winy Kościoła to jest jednak jedna tylko strona medalu. Fundamentalny charakter ma pytanie, czy grzeszny świat świat rzeczywiście ma za złe Kościołowi głównie jego ułomności, czy raczej irytuje go głoszony przekaz, postrzegany jako komplikujący życie i kłopotliwy. W tym pierwszym wypadku stawiane zarzuty miałyby charakter punktowy i dotyczyły postaci takich jak Wielgus czy Paetz. W przypadku salw odpalanych w stronę Jana Pawła II nie chodzi ani o potępienie hipokryzji, ani napiętnowanie ułomności. To są działania obliczone na niszczenie całej wspólnoty, nie tylko wspólnoty wiary, ale także w przypadku Polski, wpólnoty politycznej. Klasyczne działania intoksykacyjne – posługując się terminologią nieodżałowanej pamięci Vladimira Volkoffa.
        Kolejny element, to charakterystyczny dla okresu po 1989 r. zanik krytycyzmu wobec przekazu medialnego, związany zapewne z ograniczeniem nawyku czytania. Ludzie wierzą we wszystko, cokolwiek im się poda, nawet zupełne bzdury. Myślę, że gdyby w tej sytuacji Kościół składał się wyłącznie ze świętych (a tak niestety nie jest), też nie uniknąłby ani napaści publicystycznych, ani „szydery” będącej ich echem.

  18. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dyskusja nad tym tekstem toczy się też na Facebooku. Poniżej najciekawsze komentarze:

    Ala Czerkawska
    Nasz papież rozsławił kremówki i Barkę. To ważne i potrzebne, jednak o wiele ważniejsze jest jego nauczanie

    Zofia Michalska
    Walkę z KK widać na każdym kroku. Przeciwnicy nie uznają żadnych świętości. Atak na naszego Ojca św., w dniu Jego święta, najdobitniej o tym świadczy. A młodzież ogląda głównie lewackie media i jest pod ich wpływem.
    To że młodzież i starsi nie czytają pism naszego Ojca św. to ich wina i świadczy to tez o „poziomie” czytelników – bo pisma te nie są łatwe
    Jan Paweł II umarł w opinii świętości i takie było prawo aby uznać Go za świętego. Opinia współczesnych jest chyba bardziej wiarygodna niż uznawanie kogoś za świętego po kilku wiekach.

    Andrzej Stefański
    „ kult” to jeszcze za wcześnie. Kult świętych rodzi się po dziesiątkach czy nawet setkach lat. Niewątpliwie Jan Paweł II w swym ziemskim życiu był świętym, ale taka bardzo szybka kanonizacja (santo subito) przy jednoczesnym nienaturalnie i płytko szerzonym kulcie (kremówki, w prawie każdej parafii pomnik, czasem artystycznie wątpliwy), na dłuższa metę okazuje się miałka. Kto zna jego nauczanie? Kto przeczytał „ Miłość i odpowiedzialność”? Nie wspomnę o encyklikach. Do świętości potrzebny jest dystans. Apostołowie zostali ogłoszeni świętymi po wiekach i dziś nikt nie śmie tego kwestionować. Świętość na co dzień , a powszechny kult to są współgrające ze sobą sprawy ale w powszechnym odbiorze nie zawsze tożsame. Papiestwo, to wielka instytucja, to często sprzeczne interesy wpływowych grup. Świętość papieża objawia się zazwyczaj wtedy gdy nie ma już żyjących w tej epoce. Z oddali widać wielkość.
    Z tą opinią współczesnych to bym nie przesadzał. Zbyt wielu było świętych od razu. Świętość dnia codziennego, czyli życie zgodnie z Bożymi przykazaniami to jedno, świętość zaś w rozumieniu wzoru , czy przewodnictwa to ci innego. Oba naprawdę objawia się w czasie. Św Augustyn mógłby tu być dobrym przykładem. Św Tomasz z Akwinu dla współczesnych był tylko uczonym mnichem, dla nas to jeden z największych. Ja s żaden sposób nie chce ująć świętości Jana Pawła II , zwłaszcza, ze doznałem dotyku jego dłoni. Chce tylko powiedzieć ze czasem takie szybkie wyniesienie na ołtarze nie wiąże się z pogłębionym odbiorem.

    Przemysław Godowski
    Ataki neo-marksistów dotyczą lekceważenia symboli (np. krzyża), wartości oraz świętości (osób), które decydują o tożsamości kulturowej (chrześcijańskiej) społeczności

    Krzysztof Załęski
    JP II to zbyt wielka postać dla Kościoła, dla Polski i dla Świata abym Go oceniał. Pamiętajmy jednak co robiono z pierwszymi Chrześcijanami i co przede wszystkim uczyniono z Jezusem. Widocznie tak musi być i jest to wpisane w Plan Boży. Amen.
    Pamiętajmy ile milionów ludzi wymordowali chrześcijanie w imię swojego dobrego pana.

    Jacek Ławicki
    Za degrengoladę wiary, za upadek ducha w wielu wierzących, za rzeczy niegodne i zamiatane pod dywan, które ujrzały światło dzienne, za utratę wiary przez młodych i nie tylko młodych, odpowiada w całości KK. Instytucja wymagająca zasad, sama je łamiącą bez odrobiny skruchy i refleksji . Purpuraci z ambicją rządzenia i pieniędzy. Niestety JP II nic z tym nie zrobił i teraz widać tego efekt.

    Wojciech Partyka
    https://adeste.org/po-namysle-o-jedna-kremowke-za-daleko/

    Wojciech Zięba
    4 wektory nałożyły się na siebie: 1. Laicyzacja świata. 2. Grzechy ludzi Kościoła i bezradność (?!) wobec nich. 3. Utożsamienie Kościoła z jedną partią. 4.Pandemia. To sprawiło, że tak wielu oddaliło się od Kościoła… Możemy teraz oskarżać albo „lewakow”, albo hierarchię, ale to my wszyscy popadliśmy w bezmyślny blogostan.

    Stefan Kraszewski
    Lewakom wydaje się że są mądrzy i mogą sądzić, oceniać wydawać wyroki. Za autorytów mają Stalinów putinów, lisów jachirów pedałów, liberałów i wszelakich innych pojebańców

    Iwona Zybała
    Moim zdaniem winny jest nie rozliczony komunizm i cała agentura z nim związana. Starzy SB-cy uczą tego swoje potomstwo.

    Jarek Amaru Zajączkowski
    „Nie budujcie mi pomników. Zróbcie coś dla ludzi”
    A co ludzie zrobili? Tysiące pomników.

    Juana Elena Wanke
    W Argentynie, wczoraj kościół Matki Boskiej Częstochowskiej, dołączył imię Jana Pawła ll, do tej kaplicy. Uroczystość była wzruszająca, mszę św przewodniczył biskup, msza była w języku hiszpańskim, ale pieśni śpiewano po polsku. Na koniec harcerze śpiewali nie ma lepszego od Jana Pawła ll

    Jadwiga Arendt
    Coraz częściej mówi się że beatyfikacja za szybko, nigdy wcześniej w całej historii KK nie było czegoś podobnego ,proponuję całować Koran jak tego uczył nas polski papież
    W Koranie jest pełna szacunku mowa o Jezusie jako proroku, Jego Matce i cudownych narodzinach.
    Papieża – filozofa, teologa, poetę – sprowadzono do anegdoty o kremówkach i twierdzenia, że ” obalił komunizm”.

    Przemysław Godowski
    Co oznacza termin „fanatycy katoliccy” ?
    widocznie mam pecha, bo nie spotkałem takich
    To ci, którzy usiłują narzucić swoje przekonania innym, którzy koszty utrzymania swoich kapłanów przerzucają na cały naród, którzy narzucają społeczeństwu naukę religii w szkołach, chociaż nie wiem jak można religię nazywać nauką bo to subiektywne wierzenia i wyobrażenia więc ich miejsce jest w kościele, itd. Jeszcze przez rok tak na pewno będzie.
    Ataki neo-marksistów dotyczą lekceważenia symboli (np. krzyża), wartości oraz świętości (osób), które decydują o tożsamości kulturowej (chrześcijańskiej) społeczności

    Krzysztof Kawalec
    Przyczyna nigdy nie jest jedna – trudno jednak przecenić znaczenie wojny polsko-polskiej, która wymknęła się spod czyjejkolwiek kontroli. Podejrzenie, ze Kościół jest „pisi”, merytorycznie nieuzasadnione, skierowało nań rzekę błota. Znaczenia grzechów Kościoła bym nie przeceniał, poza jedną sprawą, którą lekkomyślnie, w imię fałszywie pojętej solidarności, zlekceważył. Myślę o potraktowaniu lustracji. Ogólnie jednak Kościół na pewno nie jest bardziej grzeszny od otaczającego go świata, natomiast jest rozpaczliwie niedostosowany do czasów, w których rządzą media

    Wojciech Zięba
    Radosne pląsy prominentnych polityków
    partii rządzącej u ojca Tadeusza w Toruniu czy płomienne wystąpienia tychże u stóp Najświętszej Panienki na Jasnej Górze, wreszcie setki politycznych kazań (sam słyszałem ich dziesiątki) w oczywisty sposób przeczą przyjętemu założeniu.

    Krzysztof Kawalec
    Niezupełnie. Każdy człowiek, w tym polityk, może sobie pląsać gdzie chce, co dokumentuje jego poczucie identyfikacji, a niekoniecznie mówi cokolwiek o instytucji, do której się udaje. Kościół zaś (chyba) każdą owieczkę winien przyjąć. A kazania bywają różne, bo Kościół jest podzielony. Przed 2015 r. słuchając kazań we wrocławskiej katedrze odnosiłem wrażenie, że przeważa opcja antypisowska

    Wojciech Zięba
    A jednak to wspólne pląsy i płomienne kazania również polityków świeckich sprawiły, że jesteśmy w czarnej dziurze. A statystyka jest tu bezwzględna, wręcz miażdżąca.

    Krzysztof Kawalec
    Myślę, że czynników było więcej. Poza wojna polsko-polską, szukającą materiału palnego także i pozostałe 2 z „czterech wektorów”, wskazanych przez księdza. A dodałbym – czynnik lokalny – erupcję prostactwa, dziwnie skorelowaną z liczbami ilustrującymi postęp „scholaryzacji”, którym się do niedawna tak szczyciliśmy

    Krystyna Rodowska
    Ewidentne grzechy Kościoła, by nie powiedzieć osrzej : przestępstwa, które należy publicznie potępić, a nie ” zamiatać pod dywan”. Krzyżyk na drogę dla ofiar?

    Krzysztof Kawalec
    Spytam jednak, o co chodzi, bo część oskarżeń miała i ma charakter hucpiarski, opierając na relacjach jednoźródłowych (sprawa kard. Gulbinowicza) lub na podawaniu informacji w oderwaniu od historycznego tła (szkoły z internatami dla Indian w Kanadzie)

    Kamil Andrzejewski
    Warto skupić się na wybrykach arcybiskupa Gulbinowicza co on wyprawiał i czemu jego grób jest w Olsztynie ? Karol Chum wytłumacz

    Karol Chum
    Jakby to wytłumaczyć? Taki mój prezent pożegnalny przed jego śmiercią. Za całokształt. Świat go cały nie mógł dorwać, dorwałem ja. Lekko mnie wkurzył. Z boga zrobiłem „człowieka”. Tyle. Kamilu. Kto nie chce zrozumieć, nie zrozumie…

    Jadwiga Arendt
    Coraz częściej mówi się że beatyfikacja za szybko,nigdy wcześniej w całej historii KK nie było czegoś podobnego ,proponuję całować Koran jak tego uczył nas polski papież

    Anna Oryńska
    W Koranie jest pełna szacunku mowa o Jezusie jako proroku, Jego Matce i cudownych narodzinach.

    Anna Oryńska
    Papieża – filozofa, teologa, poetę – sprowadzono do anegdoty o kremówkach i twierdzenia, że ” obalił komunizm”.

    Agnieszka Romaszewska
    To jednak pewnego rodzaju swiadome i ewidentnie, (przynajmniej fragmentami) zorganizowane działanie, które ma zburzyć istniejący porządek obyczajowy z jego aksjomatami, aby go zastąpić jakimś nowym. Temu celowi doskonale służy zohydzenie człowieka, który był podporą i fundamentem dla wielu.
    A to, ze to jest tak strasznie nieuczciwe i po ludzku niesprawiedliwe powoduje, ze jest jeszcze bardziej bolesne.

  19. Agnieszka.bugala2@gmail.com' Agnieszka Bugała pisze:

    Kult został ośmieszony. Od merytorycznej krytyki wypaczonego kultu bardzo łatwo przejść do nierozumnego krytykanctwa na końcu którego czeka – wymagające jeszcze mniej myślenia – szyderstwo, a to najczęściej przybiera prymitywne formy. To, czego jesteśmy świadkami, to w dużej mierze efekt kreacji rzeczywistości przez sztaby ludzi mediów. Niestety, ani ludzie Kościoła, ani młodzi nie znają się na mediach, a brak znajomości tych narzędzi pozwala mediom robić z nami, i naszym bezmyśleniem, co tylko zechcą. I z naszymi bohaterami również.

  20. jbiernat@web.de' JSBiernat pisze:

    Rozpowszechnianie głęboko mądrych myśli św. Jana Pawła II, chociażby jego nauki społecznej, porządkującej relację pracy i kapitału, a także jego Encyklika Fides et Ratio z 14.09.1998, umożliwiająca wielu myślącm ludziom ład intelektualny, zostało zupełnie zaniedbane. Pełno anegdot, ploteczek, powierzchownego uwielbienia, a tego, co tak żarliwie nauczał, bardzo mało.

  21. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Kolejna porcja komentarzy z Facebooka, które wybrałam (ich liczba przekracza setkę i nie wszystkie zasługują na uwagę):

    Ryszard Halwa
    Ważne jest żeby ludzi młodych uczyć patriotyzmu i miłości do Boga a wtedy nie będą słuchać lewaków np. z TVN , którzy walczą z patriotyzmem i z autorytetami. Modlę się za rodziny aby były, jak mawiał bł.kard. Wyszyński, Bogiem silne.

    Paweł Dziubański
    Skoro zostałem tu oznaczony, napiszę parę zdań.
    Cenzopapy i drwiny ze św. J.P.II nie są dla mnie niczym nowym. Zjawisko to wygasa, a w każdym razie apogeum popularności ma za sobą. Felieton niczego nie wnosi, dobrze, że choć stawia pytania.
    Śp. ks. abp Józef Życiński, postać nieszczególnie przez naszą prawą stronę lubiana (niektórzy nazywali go nawet „Żydzińskim”), niedługo po śmierci papieża Polaka skwitował hasłowo atmosferę, jaka wówczas zapanowała: „Kremówki – tak, encykliki – nie”. W 2010 – a więc mniej więcej w czasie, gdy cenzopapy zyskiwały na wzięciu – słowa te przypomniał red. Bronisław Wildstein: http://RP.pl/opinie…/art16625571-zbyt-lekka-pamiec
    I tu szukałabym remedium. Należy w sposób rozważny prezentować dorobek św. Jana Pawła II. Zarówno intelektualny, jak i – ujmę rzecz skrótowo – historyczny. Jeżeli rzeczywiście jest coś wart, obroni się sam i odda Ojcu Świętemu miejsce w świadomości społecznej, które mu się należy.
    Mniej kremówek, tandetnych filmów fabularnych i pomników w każdej wioseczce – więcej wydawnictw. Mniej odpustowego szału – więcej zadumy.

    Martin Max
    Kult JPII ma dużo wspólnego z okultyzmem i durczeniem polskiego społeczeństwa przez dekady. Niekatolik nie mógł być papieżem a tym bardziej świętym.

    Andrzej Stefański
    „ kult” to jeszcze za wcześnie. Kult świętych rodzi się po dziesiątkach czy nawet setkach lat. Niewątpliwie Jan Paweł II w swym ziemskim życiu był świętym, ale taka bardzo szybka kanonizacja (santo subito) przy jednoczesnym nienaturalnie i płytko szerzonym kulcie ( kremówki, w prawie każdej parafii pomnik, czasem artystycznie wątpliwy), na dłuższa metę okazuje się miałka. Kto zna jego nauczanie? Kto przeczytał „ Miłość i odpowiedzialnośći po wiekach i dziś nikt nie śmie tego kwestionować. Świętość na co dzień , a powszechny kult to są współgrające ze sobą sprawy ale w powszechnym odbiorze nie zawsze tożsame. Papiestwo, to wielka instytucja, to często sprzeczne interesy wpływowych grup. Świętość papieża objawia się zazwyczaj wtedy gdy nie ma już żyjących w tej epoce. Z oddali widać wielkość

  22. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Nadzwyczaj interesująca dyskusja się wywiązała i wiele istotnych spostrzezen. Mnie nasunęło się jeszcze jedno. Ludzie w wieku 40+ mieli okazję obserwować Jana Pawła II jako papieza eszcze młodego, wysportowanego, łamiącego „uświęcone” schematy papieskich zachowań, bezpośredniego, potrafiącego nawiązać kontakt prawie z każdym, w szczególności z młodzieżą. Tysiące miało okazję z nim rozmawiać, miliony uczestniczyło w jego pielgrzymkach, gdzie zarażał swoją energią, także do tego by stawiać sobie wymagania. Widzieliśmy, że „naszego” papieża autentycznie szanują ludzie na całym świecie, także wielcy politycy, naukowcy, ludzie kultury. Podziwiamy za pracowitość, pielgrzymowanie po całym świecie, dorobek literacki i naukowy. Dla mnie osobiście Jan Paweł II był i jest gigantem ducha i intelektu i najwybitniej tniejszym Polakiem w historii i strasznym dramatem jest to, że na jego wizerunek wpływają okropne, haniebne grzechy wielu duchownych i on tego nie dostrzegał.
    Tymczasem współczesnej mlodziezy Jan Paweł II jawi się poprzez obrazy z kresu ziemskiej drogi – starca mającego problem z poruszaniem się i mówieniem. Nie ma w mentalnosci młodych dawnego szacunku dla ludzi starszych. Już chyba w ich podświadomosci ktoś kto ma 80 lat nie jawi się jako człowiek, który może im coś istotnego przekazac. Święty Jan Paweł II jawi się wielu z nich jako autorytet narzucany przez szkole czy Kościół, a próba narzucania autorytetów zawsze prowadzi do ich wykpiwania. Nie ulega też wątpliwości, że dyskredytowanie, ośmieszanie i coraz dalej posuwane zohydzanie wizerunku Jana Pawła II stanowi zorganizowana akcję w walce ideologicznej i politycznej, przykładem tzw. „cancell culture” Jeszcze wiele musimy jakoś scierpiec. Uważam jednak, że nie da się człowieka, krory przez trzy dekady tak znacząco wpływał na świat i miliardy ludzi zredukować do prymitywnych obrazków.

  23. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Zainteresowanie poruszonym w tekście tematem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W mediach społecznościowych pojawiło się kilkaset komentarzy (niektóre z nich zamieściłam tu powyżej). Wiele z nich to rozbudowane, wielowątkowe wpisy, które wywołały polemikę i dyskusję wokół stawianych tez. Głos zabrali duchowni, m.in. księża Kazimierz Sowa, Grzegorz Kramer, Wojciech Zięba czy Marek Markiewicz, a także profesorowie tacy, jak historyk Krzysztof Kawalec z Uniwersytetu Wrocławskiego czy chemik Ludwik Komorowski z Politechniki Wrocławskiej. Do dyskusji włączyły się publicystki, np. Alina Petrowa, Agnieszka Bugała, Agnieszka Romaszewska i wielu, wielu innych komentatorów. Za wszystkie wpisy serdecznie dziękuję.
    W dyskusji, w której szukano przyczyn opisanego zjawiska, starły się dwie diagnozy. Według jednej, przyczyna szyderstw z Jana Pawła II leży wewnątrz Kościoła, tzn. winni są duchowni i hierarchia kościelna, niewyjaśnione i źle wyjaśniane sprawy nadużyć seksualnych księży, zamiatanie ich pod dywan, hipokryzja, ale także postawa wiernych, płytki, „kremówkowy” kult Papieża, namnożenie pomników, zrobienie z Jana Pawła II celebryty ze wszystkimi tego konsekwencjami. Przyczyną jest także zbyt szybki i pospiesznie przeprowadzone procesy beatyfikacyjny i kanonizacyjny, w których nie uwzględniono i nie przeanalizowano wielu zeznań i dokumentów. Druga diagnoza to położenie nacisku na celową zaplanowaną, zorganizowaną akcję dyskredytacji Kościoła katolickiego, niszczenia wspólnoty wiernych i porządku obyczajowego z jego aksjomatami przez zohydzanie postaci, która ów Kościół uosabia. Podnoszono też kwestię postępującej laicyzacji na świecie, a w konsekwencji także i w Polsce, import obcych nam kulturowo obyczajów, a także utożsamienie Kościoła z partią rządzącą (jedni uznali, że słusznie, inni natomiast, że to niemający nic wspólnego z rzeczywistością suflowany pogląd). Zwracano też uwagę na ogólny brak szacunku młodzieży do starszych, a takiego właśnie, schorowanego, w podeszłym wieku steranego życiem Jana Pawła II młodzi kojarzą. No i mówiono również o wpływie mediów, a także o zastąpieniu kultu Bożego kultem papiestwa.
    To tylko niektóre poruszone tu wątki, w których przytoczyłam argumenty m.in. Mojej siostry, Krzysztofa Kawalca, Agnieszki Romaszewskiej, Agnieszki Bugały, Rafała Kubary, ks. Wojciecha Zięby, Marcina Gugulskiego, Marcina Kisielewicza, Ufki, Krzysztofa Sietczyńskiego… „Należy pokazywać jego nauczanie w taki sposób, który przekona młodych, że dotyczy to ich problemów, tu i teraz” – uważa Alina Petrowa, ale nie zna recepty, jak to zrobić. To zadanie dla młodych.
    Raz jeszcze wszystkim dziękuję za mądrą, ciekawą i kulturalną debatę.

  24. aleczka27@gmail.com' Ala pisze:

    O wyśmianym dziedzictwie Jana Pawła II można przeczytać na moim nowym i osobistym blogu : https://zwyklezapiskiniezwyklejkatechetki.blogspot.com/2022/10/wysmiane-dziedzictwo.html.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.