Anarchizacja

Omijanie, by nie powiedzieć wręcz łamanie prawa, stało się normą, zaś jawne nawoływanie do takich czynów coraz bardziej powszechną praktyką. Prowadzi to, moim zdaniem, do anarchizacji życia w Polsce. A może to nie tylko polska przypadłość?

„Kolejne dwa tygodnie robienia sobie jaj z ludzi, przedsiębiorców, podatników. Tak jak pisałem: nie ma na co czekać. Otwierać, brać prawników, walczyć w sądach. Trzymam kciuki za branżę fitness i jej masowe otwarcie od 1 lutego” – pisze na Twitterze Łukasz Warzecha, który od dawna namawia przedsiębiorców do łamania lockdownowych przepisów, które uważa za bezprawne. Pod hashtagiem #otwieraMy zamieszcza kolejne apele o otwieranie firm z branż zamkniętych decyzją władz, ujawnia przypadki (bez podawania szczegółów, aby „nie pomagać organom ścigania”) kolejnych otwartych siłowni, klubów fitness, restauracji, pubów i innych placówek, zachęcając w ten sposób wahających się jeszcze właścicieli. Wtórują mu posłowie Konfederacji i inni wolnościowcy.

Agitacja szerokim frontem. Zupełnie jawnie, bez jakiegokolwiek kamuflażu.

„Nie ma innego wyjścia jak powiedzieć jasno #otwieraMY. Buntowali się już górale, otwierają się kolejne restauracje, od 1 lutego otwiera się branża fitness. Zbieramy podpisy pod ustawą #stoplockdown. Nikt za nas nie powstrzyma tego szaleństwa!” – przekonuje Konrad Berkowicz, zagorzały antymaseczkowiec i antyszczepionkowiec. „Premier Morawiecki stracił władzę nad przedsiębiorcami. Większość otwiera lokale bez nagłaśniania. W Polsce powiatowej mamy właściwie totalne zjednoczenie służb i lokali. Restauratorzy jedynie udają, że mają zamkniętą firmę” – mówi Paweł Tanajno. Swoisty instruktaż jak omijać lockdownowe prawo podaje Andrzej Krajewski w swoim felietonie Lockdown po polsku i kuzyn. Otacza nas świat z opowiadań Franza Kafki” [LINK ] publikowanym na łamach portalu dziennik.pl. Jeśli to prawda co pisze autor, służby państwowe współdziałają z łamiącymi prawo przedsiębiorcami. Potwierdza to Katarzyna Jarkiewicz i dodaje, że od marca tak jest na Podhalu.

Polak przecież, jak tylko chce, potrafi omijać prawo, przywykł do tego przez lata komunizmu, przyzwyczaił się, że lekceważenie przepisów to rzecz chwalebna, wszak uderzała w reżim komunistyczny. A że to już inne czasy i wolna Polska? No i co z tego?

I tak np. przy zamkniętych lodowiskach otwarto w Szczecinie kwiaciarnię w szatni. Aby nabyć kwiaty, trzeba było wykupić bilet na lodowisko i przejechać się po tafli przed odbiorem kwitnącego towaru. Takich przypadków „robienia w konia” czy „grania na nosie” władzy i jej przepisom można wyliczać więcej.

Gdy w czwartek 28 stycznia Adam Niedzielski i Michał Dworczyk ogłaszali pewne poluzowanie obostrzeń pandemicznych, które wchodziły w życie od 1 lutego, potwierdzili zarazem zakaz zgromadzeń powyżej pięciu osób. Na jawne złamanie tego zakazu nie trzeba było długo czekać, już następnego dnia na ulice ponad 40 miast wyległy tysiące demonstrantów protestujących przeciw opublikowaniu uzasadnienia do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącego aborcji eugenicznej. Tłumy demonstrantów pokazywane we wszystkich telewizjach to najlepszy dowód, ile ów zakaz praktycznie znaczy. W warunkach masowych demonstracji jest on nie do wyegzekwowania, a policja jedynie może zabezpieczać przemarsz i przeciwdziałać dewastacjom mienia.

Włączyłam TVN24 godzinę po północy z piątku na sobotę. Ryszard Kalisz, który był gościem programu, przekonywał, że Trybunał Konstytucyjny jest instytucją nielegalną, bo wybór sędziów i przewodniczącej ma wadę prawną, więc jego wyroki są nieobowiązujące. Zakaz zgromadzeń jest też wydany bez podstaw prawnych, gdyż łamie konstytucyjne prawo wolności zgromadzeń. Były minister spraw wewnętrznych i administracji, dziś adwokat, apelował, aby demonstrować, mandatów od policji nie przyjmować, bo wszystkie sądy od nich uwolnią.

Nie tylko zgromadzenie liczniejsze niż pięcioosobowe, ale bez dystansu i bez maseczek

Zresztą stacja TVN24 stała się swoistym centrum dowodzenia, wydanie specjalne i łączenie się na żywo z korespondentami w miastach, gdzie odbywały się demonstracje może być zachętą dla tych, którzy jeszcze na manifestacje nie wybrali się. A zapewne kuszący mógł być studniówkowy (100 dni od opublikowania wyroku TK) polonez, w którym kroczyły pary młodych ludzi (wielu bez masek lub z opuszczonymi pod nosem), trzymających się za ręce w rytm nadawanej z głośników muzyki skomponowanej przez Wojciecha Kilara. Kroczyli ulicą na Żoliborzu w pobliżu domu Jarosława Kaczyńskiego. Zachętą do łamania prawa były też okrzyki, do skandowania których nawoływała nieletnie uczestniczki demonstracji Marta Lempart „Hej, hej, hej! Aborcja jest OK”, a potem też rytmicznie wypowiadane cyfry numeru telefonu „Aborcji bez granic”. Chyba nie trzeba dodawać, że namawianie do korzystania z pomocy Abortion Dream Team w celu dokonaniu aborcji na życzenie, to nawoływanie do działań sprzecznych z prawem, które obowiązywało jeszcze przed wyrokiem TK. Ale kogo to obchodzi.

Jawnie działa konto twitterowe z awatarem w postaci pioruna oraz nickiem aborcja bez granic +48 22 …. Ten numer dopisują sobie do nicków internauci, którzy propagują aborcję na żądanie.

Niby maseczki są, ale w praktyce, jakby ich nie było

„Jeżeli profesorowie Andrzej Rzepliński i Andrzej Zoll, którzy są przeciwnikami obecnego Trybunału Konstytucyjnego, mówią, że wyrok TK ws. aborcji jest legalny, ja to akceptuję; zawsze mówiłem, że osoby, u których wykryto niepełnosprawność przed urodzeniem mają prawo się urodzić – mówi senator PSL Jan Filip Libicki. A więc dla jednych prawników, i to byłych prezesów Trybunału Konstytucyjnego, wyrok ws. aborcji jest legalny, a dla innych (vide: Ryszard Kalisz) – nielegalny. Jak to pogodzić? Każdy przyjmie interpretację wygodną dla siebie, a litera prawa zupełnie się nie liczy. Wszak wszyscy są dziś konstytucjonalistami, epidemiologami itp.

Zresztą uznanie nielegalności Trybunału Konstytucyjnego posłużyło posłom opozycji jako argument, przy pomocy którego uzasadniali, że wtargnięcie na teren Trybunału Konstytucyjnego, podczas demonstracji nie było złamaniem prawa.

„Nie wiem, kim jest polski parlamentarzysta, jeśli popiera działania, które w sposób ewidentny, nie do zakwestionowania, łamią prawo” – tak skomentował to zdarzenie prof. Michał Kleiber w Polskim Radiu 24. Ciekawe, że ci, którzy najgłośniej protestowali (zresztą słusznie) przeciw wtargnięciu demonstrantów na Kapitol w dniu 6 stycznia, nie skomentowali tego incydentu w Warszawie. Podobnie nie było słychać ich sprzeciwu wobec akcji Ruchu Black Lives Matter , podczas których dewastowano i plądrowano sklepy, dochodziło do napadów, rabunków i podpaleń oraz brutalnych pobić, w których zginęło około 20 osób, a wiele zostało rannych. Chichotem historii jest nominowanie tego ruchu do tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla. Pomieszanie pojęć? A może anarchizacja życia jest w cenie?

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

13 komentarzy

  1. gabriellawit@gmail.com' Garibaldi pisze:

    Człowieku. Gdzie i kiedy ty żyjesz? Dla Polaków nieprzestrzeganie prawa to czyn patriotyczny. bo władza to wróg. Nie dziwie się. Polska władza nie przestrzega prawa. Wiec czemu się dziwić.
    No i dawno wojny nie było. Przydałaby się jakaś wojenka albo rewolucja. Wymordować kilka milionów. Co wy na to?

  2. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Gorąca dyskusja na temat tego tekstu toczy się na Facebooku. Oto jej zapis:

    Zbigniew Żmudziński
    Słabe Państwo bo słabi rządzący a Polacy jako społeczeństwo i zbiorowość zawsze musieli sobie poradzić …..Brak instytucji o powszechnym autorytecie a tym bardziej autorytetow moralnych w Polsce .Polscy Politycy …to bezideowi koniunkturaliści idą do polityki dla nomenklaturowych dobrze płatnych posad i stanowisk .Efekt kuli śniegowej narasta ……

    Aleksandra Szwajcok w odp. Zbigniewowi Żmudzińskiemu
    Czy Pan pisałby o słabym Państwie gdyby wysłano na nich kordony wojska i policji? Wtedy Pan napisze, że to dyktatura! To by był wiatr w żagle dla opozycji i całego lewackiego świata. Jakby nie zrobić i tak Pan skrytykuje i będzie pluł na rząd. Niech Pan uważa bo może Panu śliny zabraknąć.

    I chwała Bogu, że Kościół żyje. Jak się człowiek przyjrzy to zachowane są wszelakie normy sanitarne. Nikt nie wrzeszczy bez masek … (nie będę cytować) Ludzie po prostu się modlą i chwała im za to. Życzę miłego dnia.
    Olga Zaród
    Chyba się prawa nie szanuje, bo policja skuwa lub łamie ludziom ręce nawet jak nie są agresywni, posłom pryska w twarz gazem.
    Władza zaczyna traktować obywateli jak wrogów, od ktorych trzeba się oddzielić kordonem wojska, sznurem suk. Znów „Przesłanie pana Cogito” Herberta i „Który skrzywdziłeś” Miłosza stają się wierszami aktualnymi. A to znaczy, że nie jest dobrze z naszą demokracją. Polecam lekturę.

    Krzysztof Kawalec w odp. Oldze Zaród
    Skąd pani wie, ze nie są agresywni? A o czym świadczy użycie wulgaryzmów? A i sięgnięcie do symboliki używanej dotąd przez skrajną prawicę?
    A poza tym: uwaga Pani odnosi się do zupełnie innego segmentu rzeczywistości. Czy nagłaśniane przez część mediów przypadki brutalnego zachowania się policjantów naprawdę wpływają na postawy ludzi, którzy tłoczą się na stoku i pakują do nielegalnie otwieranych knajp?

    Olga Zaród w odp. Krzysztofowi Kawalcowi
    1. Nie są agresywni- nie rzucają w policję cegłami, racami jak we Francji. Policja u nas potrafi wpaść w tłum i bić. Czysty PRL.
    2. Wulgaryzmy to nie powód, żeby atakować obywateli. Stanie z tekturką też nie.
    3. Demonstracje nie są nielegalne – nie wprowadzono stanu wyjątkowego. Spacery po ulicy w odległości 2 metrów od siebie- też nie.
    4. I proszę przestać powtarzać bzdury o hitlerowskiej proweniencji błyskawic. Proponuję słownik symboli i najbliższą skrzynkę sieci elektrycznej.

    Krzysztof Kawalec w odp. Oldze Zaród
    No niestety, społeczeństwo tym się różni od tłumu, że samorzutnie poddaje się dyscyplinie, gdy w grę wchodzi dobro ogółu. Tłum czuje respekt jedynie przed siłą. Skoro państwo jej nie stosuje, ci, których w ryzach trzyma jedynie strach przed karą (a okazało się, że wielu jest takich) przestają liczyć się z czymkolwiek.

    Basia Corelowa
    Problem polega także i na tym, że owo „prawo” ma obowiązywać tylko przedstawicieli formacji rządzącej. Tak więc – jak za okupacji, łamanie prawa jest formą patriotyzmu. Nie widzę najmniejszego powodu, żeby poddawać się choćby właśnie zakazowi korzystania ze stoków narciarskich, jeśli byłą wicepremier to robi bez najmniejszych zahamowań.

    Patryk Wild
    Bo to Państwo z dykty wprowadza bezprawne przepisy uderzające w podstawy egzystencji ludzi ale już nie dużych korpo. I demonstracyjne łamie publicznie składane deklaracje. I nie potrafi nijak uzasadnić tego co robi(galerie vs stoki czy hotele).Efekt był prosty do przewidzenia. Wszyscy wiedzą że najbardziej oberwą frajerzy którzy się posłuchają. Więc niewielu się słucha. Tak to jest gdy władza rujnuje swój autorytet.

  3. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Na temat tego tekstu pojawiły się też komentarze na Twitterze, w większości podważające legalność wprowadzanych przez rząd obostrzeń covidowych, a nawet ostrzej. Mnie też się oberwało, posypały się epitety:

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    1. Zanim przeczytałem tekst, antycypowałem jego treść. Nie pomyliłem się. Od 2015 roku PL bezprawiem stoi; nielegalnie obsadzony TK, walka EU wbrew interesowi PL, ośmieszający instytucję Prezydent, nocny Sejm, antydemokratyczny kurs rządu, nepotyzm, „w żadnym trybie”.
    2. Brutalna Policja, chaos w zarządzaniu krajem w czasie pandemii, respiratory od handlarza bronią, Sasin&Co wyrzucający w błoto 70 mln, pogłębiający się regres gospodarki. Ludzie mają dość PiS, krzyczą ***** ***, rząd nie wyciąga ręki z pomocą ledwo dyszącym firmom.
    3. Nielegalne jest wydawanie rozporządzeń ograniczających wolności i prawa obywatelskie. Źródłem prawa jest Konstytucja i tylko wprowadzenie stanu nadzwyczajnego dawałoby możliwości sterowania rozporządzeniami. #misiewicz, #kuchcinskitravel, #rydzykbiznes, #lexnaczelnik, #TVPiS

    Krzysztof Ziemiec @KrzysztofZiemiec
    To idzie z wielu stron i w wielu kierunkach…

    Tomasz Dubieniecki @starydragon
    Zaczęło się od braku publikacji wyroku TK w 2015. Jeśli władza ma w dupie prawo, to dlaczego obywatele mają postępować inaczej?

    Romuald Popławski @popRomuald
    Jesteście ślepi na nową rzeczywistość.

    Jan Kania @janekksk
    Bezprawne rozporządzenia to nie prawo. wiec czym więcej ludzi tego bezprawia nie przestrzega tym prędzej będziemy mieli szansę wrócić do normalności.

    Piotr Kozłowski @koziooolek
    Fiducjarna Władza się kończy.

    Krół_Janusz @KrlJanusz1
    Bezprawie rządu (przykrywanie konstytucji rozporządzeniem) nie jest prawem. Celem człowieka nie jest siedzenie zamkniętym w domu. W obecnym tempie szczepienia potrwają kilka lat. Trzeba szukać innych rozwiązań. #COVID19 #eksperci #otwieraMY

    190Wojciech @190Wojciech
    Jakiego prawa dokładnie?

    Dominik V Gawron @DGawr
    Polak to krętacz, nie to co ci tutaj.
    Wersja słuszna argentyńska, bo walczy o „wolną aborcję”.
    Wersja brazylijska.

    Andrea Speranza @Speranza7Andrea
    Kiedy prawo jest prawem tylko dla jednych i egzekwowane od jednych, to takie prawo staje się demoralizujące (patrz: niejaka pani Lempart i jej chuligańskie grupy).

    Rafał @WolskiRafal75
    Katastrofa epidemiczna to jedyna szansa na obalenie dyktatury PiS i powrót do normalności. Ofiary są nieuniknione, jednak cel uświęca środki.

    Krzysztof Sosnowski @KrzysztofSosno1
    Wszystko co na lewo jest lewe. Wyjątek: serce po lewej stronie.

    Jerzy Kowalski @jkowalski777
    Komu to tłumaczysz? Przecież to fanatyczna covidiotka! Ona chce szmat na gębach o jeszcze większych obostrzeń do końca świata i jeden dzień dłużej – to osoba ciężko i chyba nieodwracalnie psychicznie zaburzona.

    Józef Bąk @JzfBk2
    PiS powinien uderzyć we własne obostrzenia to raz, a dwa chińska grypa to nie dżuma czy ospa. Ta ostatnia lata temu we Wrocławiu. Wtedy kwarantanna była w pełni przestrzegana, bo wszyscy wiedzieli że z ospą nie ma żartów. A covid 19, no cóż, na wiosnę wszyscy pozamykaliśmy w domach.

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Źródłem prawa są także ustawy, m.in. Ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, w której jest przewidziany stan zagrożenia epidemicznego i stan epidemii, uchwalona jeszcze za rządów PO-PSL a znowelizowana w 2019 i 2020 r. (link http://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190001239/U/D20191239Lj.pdf).

      W Rozdziale 8 „Zasady postępowania w razie stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii” w Art. 46 określone jest, kto ogłasza stan epidemii (wojewoda lub minister właściwy do spraw zdrowia w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw administracji publicznej, na wniosek Głównego Inspektora Sanitarnego) i jaki sposób (w drodze rozporządzenia). W ust. 4 wyszczególnione są różne ograniczenia, które minister może w drodze rozporządzenia wprowadzić, m.in.: 1) czasowe ograniczenie określonego sposobu przemieszczania się, 4) zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności… Art. 46b, 46ba, 46c i 46d precyzują, jakie nakazy i zakazy Rada Ministrów może zawrzeć w rozporządzeniach, aby chronić zdrowie i życie obywateli.

      Nic mi nie wiadomo, aby owa Ustawa z dnia 5 grudnia 2009 roku była kiedykolwiek kwestionowana, iż jest niezgodna z Konstytucją, a przecież ogranicza prawa obywatelskie zapisane w ustawie zasadniczej.

      Rozumowanie takie, jakie zaprezentował Pan dr Witold Kabański, który nie tylko kwestionuje legalność instytucji i praw ustanawianych przez władzę sprawowaną przez obecnie rządzącą formację, ale twierdzi: „Nielegalne jest wydawanie rozporządzeń ograniczających wolności i prawa obywatelskie. Źródłem prawa jest Konstytucja i tylko wprowadzenie stanu nadzwyczajnego dawałoby możliwości sterowania rozporządzeniami” prowadzi wprost do anarchii. Dopóki rządzi obecna koalicja, którą można do woli krytykować, należy przestrzegać obowiązującego prawa. Bo jeśli przyjmie się praktyka uznawania „po uważaniu”, co obowiązuje obywateli, a co nie, to będzie już całkowity chaos. Chyba że chodzi o to, co wprost sprecyzował internauta Rafał @WolskiRafal75: „Katastrofa epidemiczna to jedyna szansa na obalenie dyktatury PiS i powrót do normalności. Ofiary są nieuniknione, jednak cel uświęca środki”. Pan Rafał nie „owija w bawełnę”, tylko wprost postuluje, aby doprowadzić do katastrofy epidemicznej z licznymi ofiarami śmiertelnymi i załamaniem systemu ochrony zdrowia, by obalić rząd. Czy o to chodzi?

      Dlatego zgadzam się z prof. Krzysztofem Kawalcem, który twierdzi, że „społeczeństwo tym się różni od tłumu, że samorzutnie poddaje się dyscyplinie, gdy w grę wchodzi dobro ogółu. Tłum czuje respekt jedynie przed siłą. Skoro państwo jej nie stosuje, ci, których w ryzach trzyma jedynie strach przed karą (a okazało się, że wielu jest takich) przestają liczyć się z czymkolwiek”.

      Z opinią, który wyraził jeden z internautów: „Przecież to fanatyczna covidiotka! Ona chce szmat na gębach o jeszcze większych obostrzeń do końca świata i jeden dzień dłużej – to osoba ciężko i chyba nieodwracalnie psychicznie zaburzona” nie próbuję polemizować. Powinnam go zablokować, ale może dam mu jeszcze szansę.

  4. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Szacunek do stanowionego w Polsce prawa nigdy nie był naszą najmocniejszą stroną, a przyczyn tego jest wiele. Wynikają one i z czasów zaborów, i okupacji, a także długiego okresu PRL, kiedy, jak pisze Garibaldi, nieprzestrzeganie prawa było czynem patriotycznym. Nie do końca się z tym się zgadzam, bo ograniczyłabym tę klasyfikację tylko do tych segmentów prawa, które godziło w wolności obywatelskie i służyło utrzymaniu władzy z obcego nadania. Nieporozumieniem jest, gdy obecne ograniczenia wynikające ze stanu epidemii traktuje się podobnie do tamtych. Mamy w Polsce legalną władzę wyłonioną w wyborach, których prawidłowości nikt nie podważył. Ograniczenia wprowadzane są na podstawie ustaw, których niezgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej żaden uprawniony do tego organ nie orzekł. Zastępy domorosłych konstytucjonalistów, uzasadniających zapisami Konstytucji swój sprzeciw wobec ograniczenia prawa gromadzenia się czy funkcjonowania firm, których działalność jest zagrożeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa, działają wbrew ustawie zasadniczej, a nie zgodnie z nią. Ustawa uchwalona przez parlament i podpisana przez Prezydenta jest zgodna z Konstytucją tak długo, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie jej niezgodności z ustawą zasadniczą. I obowiązuje. Podobnie rozporządzenia Rady Ministrów na mocy obowiązujących ustaw. Nikczemnością jest wmawianie, że obowiązujące prawo jest z czymkolwiek niezgodne. Nikczemnością podwójną, bowiem łamanie pandemicznych obostrzeń jest narażaniem innych ludzi na niebezpieczeństwo zakażenia. Narażaniem także ich życia. Wzywanie do łamania prawa jest nawoływaniem do anarchii, a analogie z czasami komunistycznymi to więcej niż nikczemność, to podłość. Podłość, która będzie miała swoje konsekwencje, bo przywykłe do anarchii społeczeństwo nie będzie przestrzegało prawa także i wówczas, gdy obecna opozycja przejmie władzę.

  5. margo_53@wp.pl' Rz_mwj pisze:

    Piotr Kieraciński, redaktor naczelny ogólnopolskiego miesięcznika środowiska wyższych uczelni „Forum Akademickiego”, napisał mi mejlem komentarz do tego tekstu:

    Małgosiu,
    wiem, że przedstawiciele rządu używają sformułowania lockdown, ale
    przecież nie ma w kraju lockdownu. Działa produkcja, działa transport,
    działa wiele różnych usług bytowych . Zamknięte częściowo są tylko:
    szkoły, uczelnie (raczej dlatego, że chcą, niż że muszą), kościoły
    (!), no i …. branża rozrywkowa. czy to lockdown? Służba zdrowia nie
    działa, bo nie chce, a jest to tolerowane (!). Wszystko można kupić,
    pieniądze lecą na konta. Jak można w ogóle mówić o lockdownie? Jacy
    znów wolnościowcy? Wolność to zarażać i zabijać ludzi? Przecież to
    nonsens! Łukasz Warzecha już dawno przestał być zdroworozsądkowym
    publicystą. Jest pieniaczem, który często pisuje o rzeczach, o których
    nie ma pojęcia.
    Ale faktycznie, pewne grupy dążą do anarchizacji i wulgaryzacji życia
    społecznego. Współdziałają w tej przestępczej działalności sędziowie,
    niestety.
    Piotrek

  6. kadras1975@gmail.com' MariuszD pisze:

    Politycy wyciągają temat aborcji w momentach gdy chcą przykryć swoją nieudolność.Jak zwykle to działa.Tylko tym razem to najgorszy możliwy moment.To jest chore.Tu nawet rachunku prawdopodobieństwa nie trzeba znać by wiedzieć jakie będą skutki.Świadomie cwaniaki to zrobili.

  7. a.d.zysk@gmail.com' Artur pisze:

    Do pierwszych oznak otwartej anarchizacji państawa doszło zanim nawet Andrzej Duda wygrał wybory. Zachowania ówczesnej władzy zdającej sobie sprawę z wysokiego prawdopodobieństwa przegranej Bronisława Komorowskiego pokazały już wtedy, wciąż jeszcze w ukryty sposób, w jakim kierunku podążać będą w roli osłabinej brakiem własnego prezydenta, a tym bardziej jako przyszła opozycja.

    Tylko pierwsze tygodnie prezydentury Andrzeja Dudy potwierdziły te obawy bardzo wyraźnie, a wygrana Prawa i Sprawiedliwość otworzyła wrota ku otwartej konfrontacji, nieposłuszeństwu, niepokojom i agresji. Wszystko to postępowało etapowo w miarę rozwoju sytyacji i postępuje dalej z pełną konsekwencją.

    PiS sam doprowadził do anarchizacji państwa pokazując swoją słabość wobec opozycji oraz Brukseli. Przełomowym momentem przegranej rządu i staczającego się po równi pochyłej porządku w Polsce był „słynny” pucz. Brak zdecydowanej, ostrej i konsekwentnej reakcji ze strony rządzących w stosunku do coraz bardziej agresywnej opozycji doprowadziło do anarchizacji państwa już nie tylko na poziomie obywatelskim, ale co bardziej przeraża na płaszczyźnie instytucjonalnej; od urzędów wewnątrz kraju po placówki dyplomatyczne.

    Scenariusz jaki toczył się i toczy w Polsce od lat w dniu dzisiejszym jasno wskazuje, że jedynym rozwiązaniem w walce z PiS była i pozostała otwarta konfrontacja. Tym razem jednak otwarcie już mówi się i nawołuje do przemocy fizycznej; do tego z resztą już dochodzi… lepiej raczej nie będzie. Ostatnie wydarzenia w USA wyraźnie pokazały w jakim kierunku zmierzać będzie i zmierza walka z konserwarywnymi rządami. Na długo przed Trumpem takie działania już miały miejsce w Polsce choć na mniejszą skalę. Teraz jednak zielone światło zaświeciło się na tego typu działania w całym świecie kultury zachodniej. Big Tech, media liberalne i lewicowe już obrały kurs nabierając wiatru w żagle kompletnej bezkarności i destrukcji.

    Obawiam się, że czekają nas tragiczne lata w których będziemy świadkami upadek porządku świata jaki znaliśmy od wieków, jego tradycji i wartości. Będzie to upadek świata w którym najprawdopodobniej nasze własne dzieci, zepsute i zniszczone ideowo okażą się jego katami.

  8. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Przedstawia Pan uproszczony obraz, a zatem tez zafałszowany. Linia podziału na zwolenników rządu i opozycji nie przebiega tak samo jak podział na koronanegacjonistów i osoby rozumiejące obecną sytuację i konieczność epidemicznych ograniczeń. Wśród osób negujących wszelkie ograniczenia i wręcz sugerujących, że epidemia jest medialnym wymysłem jest wiele osób, które opozycji spod znaku KO nie tylko nie popierają, ale wręcz odsądzają od czci i wiary i żarliwie zwalczają. Jest wśród nich sporo gorliwych katolików i księży, którzy potępiają demonstracje Strajku Kobiet, a jednocześnie przeciwstawiają się zarówno obowiązkowi noszenia maseczek, jak wszelkim innym epidemicznym ograniczeniom, w myśl hasła „wierzymy w Jezusa, a nie w wirusa”. Tak jakby można to było usytuować na jednej płaszczyźnie. Bo czym innym jest wiara, a czym innym wiedza, którą każdy czerpie z różnych źródeł. Czasem z tych inspirowanych przez rosyjskie służby specjalne.

  9. a.d.zysk@gmail.com' Artur pisze:

    Nie sądzę aby przedstawial obraz uproszczony a tym bardziej zafałszowany. Przedstawiłem jedynie korzenie anarchizacji życia politycznego oraz społecznego w Polsce, a czego teraz doświadczamy to jedynie konsekwencje lat upadku porządku i dyscypliny w kraju niezależnie od opcji politycznej.
    Jezeli uważa Pani, że tworzę obraz zafałszowany to zastanawiam się co sądzić o takich krajach jak Niemcy, Wielka Brytania, Holandia, Belgia, Francja… można mnożyć przyklady. Co sądzić więc o tych krajach gdzie pomimo podobnych obostrzeń i trudnosci w stosunku do codziennego życia ich obywateli, opozycji politycznej oraz społecznej ludzie jednak w ogromnej mierze wykazują się dyscypliną. Co więcej, ich aparat państwa potrafi w sposób konsekwentny i bezpardonowy egzekwować wymogi prawa.

    • Maria Wanke-Jerie pisze:

      Odpowiedź jest prosta, nie nauczyliśmy się szanować własnego państwa i stanowionego przez nie prawa. Społeczeństwa krajów zachodnich nie mają tej, co my, mentalności niewolników, traktujących każdą władzę jako wroga.

  10. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Komentarze dotyczące tego tekstu są bardzo wyrazistym obrazem podziałów w naszym kraju. Od razu widać kto jest zwolennikiem rządu, kto lewicowej opozycji, a kto prawicowym przeciwnikiem antycovidowych obosyrzen. Niestety wszyscy dyskutanci mają w jakimś stopniu rację, gdy wskazują na nieorzetrzeganie prawa przez inne strony politycznego podziału. Nie zamierzam analizować jakie argumenty uważam za słuszne, a jakie są manipulacją lub przesadą. Chciałbym tylko prosić, apelowac, poddać pod rozwagę taką myśl:
    NIE TRAKTUJMY CUDZYCH GRZECHÓW JAKO USPRAWIEDLOWIENIA A NAWET ZACHĘTY DO POPEŁNIANIA WLASNYCH.
    Czy ten apel do kogoś przemówi ?? Trudno o nadzieję.
    P.S. Uważam, że łamania czy omijania prawa najbardziej powinni się wystrzegać rządzący. Nawet drobne uchybienia z ich strony bardzo podważają ich pozycję i stają się pretekstem do nieprzestrzeganianieprzestrzegania zarzadzen i zalecen

  11. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziękuję za zainteresowanie tekstem i ożywioną dyskusję, która toczyła się zarówno tutaj, jak i w mediach społecznościowych. W podsumowaniu dyskusji wyręczył mnie, zresztą nie pierwszy już raz , Rafał Kubara, za co mu serdecznie dziękuję. Także za trafne spostrzeżenia i konkluzje. Oczywiście z jednymi opiniami, jak np. mojej siostry, zgadzam się w stu procentach, inne podzielam częściowo, a z jeszcze innymi się nie zgadzam. Próbowałam z nimi polemizować we wpisanym tu pod tekstem komentarzu. Mam nadzieję, że wyrażone tu opinie wraz z argumentacją pozwalają lepiej zrozumieć poruszony przeze problem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *