Twitter zmienia się, a my róbmy swoje

Twitter2

To, że Twitter zmienia się, to – cytując klasyka – oczywista oczywistość. Mówiłam o tym z entuzjazmem podczas konferencji PRom (Stowarzyszenie PR i Promocji Uczelni Polskich) w Sandomierzu w styczniu tego roku, kiedy prowadziłam warsztaty właśnie na temat  Twittera. Przekonywałam, że rośnie liczba użytkowników w Polsce, a najszybciej tych w wieku od 15 do 24 lat. Uzasadniałam, że Twitter to znakomite narzędzie promocji, budowy marki. Radziłam, żeby oficjalny profil uczelni nie był jedynym, że dobrze jest, gdy swój własny profil ma rzecznik prasowy, a także szef biura promocji, bo interakcje między tymi profilami zwiększają zasięg oddziaływania. Za przykład podawałam Politechnikę Wrocławską, która ma ponad dziesięć różnych profili związanych z uczelnią i największą liczbę obserwujących. Ciekawie prowadzone dają bardzo dobry efekt promocyjny.

Przekonywałam, że Twitter to znakomite narzędzie do wymiany poglądów i najszybsze źródło informacji, dodając, że nie zabiera on czasu, tylko pozwala czas zaoszczędzić, bo przy dobrze skonfigurowanym zbiorze obserwowanych profili można mieć gotowy przegląd prasy. Polecałam wówczas książkę Eryka Mistewicza „Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach” (dostępna pod adresem: http://www.KsiazkaOTwitterze.pl)

20150119_164239

Teza, że masowość Twittera zaczyna zagrażać sukcesowi wcześniej elitarnego narzędzia, jak sugeruje Eryk Mistewicz, który zauważa, że poszukująca, twórcza i wymagająca część użytkowników częściej musi „odgruzowywać się” od niechcianych interakcji, doskwiera trolling rosyjski czy partyjniacki, a rosnący tłum obserwujących zaczyna wymianę myśli i opinii „ściągać w dół” jest, moim zdaniem, przewrotna. Przewrotna dlatego, bo zaobserwowane negatywne zjawiska, wynikające z rosnącej liczby użytkowników, wcale nie zagrażają sukcesowi, tylko są jego przejawem. I nie przeszkadzają poszukującym elitarności. Wystarczy selekcja obserwowanych.

Przygotowując się do prowadzenia warsztatów w Sandomierzu sięgnęłam do tekstu Eryka Mistewicza zatytułowanego „Dekalog Twittera dla wyborców” publikowanego na łamach „Do Rzeczy” w grudniu 2012 roku, czyli w czasach, gdy jeszcze pisał tam cotygodniowe felietony (dostępny pod adresem http://dorzeczy.pl/id,16/Dekalog-Twittera-dlawyborcow.html). W ostatnim, dziesiątym punkcie, czytamy:

„Nie niszcz ciszy. Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech. Nie psuj subtelnego, nastrojowego narzędzia jakim jest Twitter. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie – bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Nigdy nie pisz po alkoholu. Nie spamuj, nie linkuj do złych, agresywnych treści. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych. Nie musisz ich czytać. Pisz rzadziej, lecz mądrzej. Uszanuj mądrość tworzoną przez najciekawszych ludzi w Polsce. Bądź sobą.”

Mimo zmian, które obserwujemy, wynikających z masowości Twittera, nic z tych zaleceń nie straciło na aktualności. Na pytanie autora tych słów, o argument, który by go przekonał do powrotu na Twittera, podaję ten, który jest mi najbliższy: brakuje Eryka Mistewicza na Twitterze, brakuje jego uwag, jego dbałości o poziom debaty, jego upomnień, gdy dyskusję zaczynają „ściągać w dół”. Nie wiem czy Erykowi Mistewiczowi brakuje Twittera, wiem, że Twitter bez Mistewicza jest uboższy. To nam, twitterowiczom brakuje Mistewicza.

Dlatego na pytanie, czy czas wyjść z Twittera, odpowiadam: piętnujmy trolling, upominajmy tych, którzy przekraczają ramy kulturalnej dyskusji epitetami lub uwagami ad personam, czasem blokujmy natrętów, ale róbmy swoje. Wzbogacajmy Twitter o mądre treści. Im więcej tych, którzy chcieliby zachować to, co jest jego wartością, tym bardziej Twitter będzie taki, jak być powinien.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

1 Response

  1. bialanka@zoho.com' czerniakowianka pisze:

    Niszczenie rozmów o którym Panie wspominają bardzo mi ostatnio doskwiera. Gdy widzę ciekawy dialog na Twitterze czasami wolę poczytać niż się włączać, nie mają stosownej wiedzy o przedmiocie rozmowy która bywa bardzo wartościowa. Niestety zawsze znajdzie się kilka osób które koniecznie chcą dołączyć do konwersacji i już wątek się rozbija bo pierwotni rozmówcy odpowiadają na jakieś poboczne uwagi czy pytania. To co mogło wieść do naprawdę ciekawej konkluzji umyka. Ten brak puenty i rozproszenie zostawiają ogromny niedosyt a przy najciekawszych wątkach budzą irytację.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *