Szparagi

duze-szparagi

Nazywano je kiedyś królewskim warzywem. Gdy sztuka ich uprawy znana była tylko nielicznym ogrodnikom, ich cena przekraczała wielokrotnie cenę innych warzyw. W moim domu rodzinnym szparagi traktowało się jako wykwintne danie i podawało okazjonalnie.

Nie pamiętam z domu rodzinnego wyszukanych potraw z dodatkiem szparagów, podawało się je ugotowane i polane masłem ze zrumienioną bułką tartą. Od innych warzyw przyrządzanych w podobny sposób, takich jak kalafior, czy fasolka szparagowa, które były zazwyczaj dodatkiem do drugiego dania, szparagi wyróżniało to, że były one daniem samym w sobie, potrawą raczej do delektowania się niż jedzenia. Babcia bardzo lubiła zupę szparagową i w sezonie gotowała ją co najmniej kilka razy. Przeniosłam ten zwyczaj do mojego domu.

szparagowa zupa

Szparagi (kiedyś znane były wyłącznie ich odmiany białe) wykopywano z ziemi zanim znalazły się ponad powierzchnią, żeby nie zzieleniały, nabierały bowiem wówczas posmaku goryczy. Odmiany zielone, które wyhodowano w Ameryce, pojawiły się dopiero w połowie XX wieku. Ciekawostką jest, że uprawy szparagów sięgają starożytności. Uprawiano je zarówno w Egipcie, Grecji, jak i w Rzymie. Wizerunki szparaga można zobaczyć na egipskich sarkofagach sprzed 5 tys. lat. Odgrywał rolę symbolu fallicznego i powszechnie uważany był za afrodyzjak. W średniowieczu szparagi przestały być popularne, dopiero w XVI wieku zaczęły być uprawiane w Europie, najpierw w Anglii i Francji, nieco później w Niemczech. Pojawiły się też w Polsce. Dziś uprawiane są na całym świecie, a największym ośrodkiem ich produkcji są Chiny. Cena tego warzywa jest przystępna, a sposobów przyrządzania i podawania mnóstwo. Przyrządzamy z nich sałatki, zapiekamy w sosie, cieście, dodajemy do makaronu, pizzy, ryżu, łączymy z szynką, kurczakiem, rybami…

szparagi 1

Zielone szparagi owinięte w szynkę parmeńską i zapiekane w cieście francuskim

szapragi 2

Sałatka ze szparagów z truskawkami i mozzarellą
Szparagi, traktowane w starożytności jako afrodyzjak, są nim w istocie, ponieważ zawarty w nich kwas foliowy reguluje poziom histaminy we krwi – neuroprzekaźnika intensyfikującego orgazm. Ponadto szparagi zawierają fitoestrony, które w organizmie kobiety działają podobnie do estrogenu – hormonu odpowiadającego za popęd płciowy.
Szparagi są lekkostrawne i niskokaloryczne – 100 g ma tylko 18 kcal, dlatego są znakomite dla osób dbających o sylwetkę. Są też skarbnicą witamin i składników mineralnych, zawierają:
  • kwas foliowy, który spowalnia proces starzenia i pomaga w regeneracji uszkodzonych komórek oraz wspomaga pracę układu krążenia, jest niezbędnym pierwiastkiem dla kobiet planujących ciążę, ponieważ odpowiada za prawidłowy rozwój płodu;
  • witaminy C i E oraz beta-karoten, które poprawiają kondycję skóry, włosów i paznokci;
  • asparaginę, wspomagającą pracę nerek i prawidłowy poziom nawodnienia organizmu;
  • wapń, fosfor, potas, odpowiadające za kondycję kości i zębów;
  • glutation, wzmacniający układ odpornościowy i wspomagający wątrobę oraz zapobiegający rozwojowi komórek nowotworowych i choroby Alzheimera;
  • błonnik, poprawiający perystaltykę jelit;
  • inulinę – prebiotyk odżywiający pożyteczne bakterie jelitowe i zapewniający prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego.
Dlatego warto kupić specjalny garnek do ich gotowania – wysoki z siatką w środku i pokrywką. Szparagi umieszczamy w nim pionowo, główkami do góry i pamiętajmy, że nie powinny one być zanurzone w wodzie. Zielone szparagi są ostrzejsze w smaku od białych.  Ich ugotowanie jest łatwiejsze, nie jest potrzebny specjalny wysoki garnek, doskonale się gotują w szerokim płaskim rondlu.

garnek-do-szparagow-sr-16-cm

Kupując szparagi, wybieramy nieco grubsze, o średnicy ponad centymetr, ale zbyt grube też nie są dobre, bo mogą być łykowate. Szparagi powinny być jędrne i sprężyste, warto zwrócić uwagę na to, czy ich główki są ściśle zamknięte, a końcówki wilgotne. Przy zielonych szparagach grubość nie jest ważna, bo nie trzeba ich obierać. Odcinamy tylko końce łodyg – około centymetra. Białe szparagi są bardziej włókniste niż zielone i muszą zostać całe obrane (oprócz główek). Obieramy je od góry do dołu, zaczynając pod główką. Kolejno obcinamy twarde, zdrewniałe końcówki, należy odciąć około 1/3 szparagi od dołu. Przy świeżych wystarczy czasami odciąć ok. 2 cm, ale przy starszych nawet do 5 cm.
Potem szparagi wkładamy do wrzącej osolonej i osłodzonej wody. To słodzenie jest bardzo ważne. Na dwa litry wody trzeba dodać jedną łyżeczkę soli i jedną łyżkę cukru. Czas gotowania to 10 – 15 minut. Szparagi nie powinny być rozgotowane, bo tracą wówczas walory nie tylko smakowe, ale i estetyczne. Gdy mamy specjalny garnek do gotowania szparagów, wyjmowanie ich z wody jest proste, wyciągamy sitko i czekamy aż woda spłynie. Gdy gotujemy w rondlu najlepiej użyć do wyjmowania dwóch łyżek cedzakowych. Czas gotowania zielonych szparagów jest krótszy, gdy są cienkie wystarczy gotować. Ugotowane szparagi powinny być miękkie, ale nie mogą się rozpadać.
Sezon na szparagi jest krótki, trwa jedynie kilka tygodni. Warto zatem po nie sięgnąć w tym okresie i skorzystać z ich walorów. Szparagi nie dość, że są pyszne, to jeszcze zawierają wiele cennych składników, są niskokaloryczne i lekkostrawne.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

29 komentarzy

  1. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Mój pradziadek poznał szparagi gdy podczas I wojny światowej był we Francji. Potem je uprawiał co było wtedy rzadkością Nie na sprzedaż dla rodziny.

  2. jerzpolski@wp.pl' Jurek pisze:

    Mają niezwykły smak. Fasolka szparagowa rośnie na naszej działce.
    Ze szparagami kojarzy mi się powiedzenie z programu kabaretowego – pewna pani miała tak szerokie usta, że jadła szparagi w poprzek.

  3. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Bardzo smaczne i wartościowe warzywo, używane w kuchni jako dodatek do wielu wykwintnych dań, lub podawane z masełkiem samodzielnie.
    Mit jakoby były afrodyzjakiem upowszechnił się ze względu na ich kształt i jest nieprawdziwy, bo nie zawierają składników, które by to potwierdziły.

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Chyba nieuważnie przeczytał Pan tekst. W akapicie pod zdjęciem z sałatką ze szparagów jest o tym. W szparagach zawarty jest kwas foliowy, który reguluje poziom histaminy we krwi – neuroprzekaźnika intensyfikującego orgazm. Ponadto szparagi zawierają fitoestrony, które w organizmie kobiety działają podobnie do estrogenu – hormonu odpowiadającego za popęd płciowy. Czyli nie tylko falliczny kształt.

      • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

        Takie składniki jakie zawierają szparagi, to zawiera co drugie warzywo (np. seler znacznie więcej), więc nazywanie ich z tego powodu afrodyzjakami, jest trochę na wyrost, ale skoro Pani sprawdziła, że działa, to pewnie tak jest. Ja spożywam ze względu na walory smakowe, ale żadnych tego typu działań ubocznych nie odczułem, a szkoda.

  4. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Ktoś powiedział, że szparagi, to taki krótki powiew wiosny. Będąc we Włoszech znajomi ugotowali szparagi fioletowe, nawet nie wiedziałam, że takie bywają. Podobno spotkać je można we Włoszech, Anglii i niektórych regionach Hiszpanii. Są bardziej wyraziste w smaku i nieco krótsze od białych i zielonych. Nie obiera się , a gotuje nieco dłużej od pozostałych. Znajomi podali je tylko z masłem, a ponieważ nie jestem fanką szparagów, niestety nie miałam odwagi spróbować tych fioletowych. Podobno Francuzi jedzą chętnie szparagi fioletowe. I jak już wspominałam na TT szparagi zawierają beta karoten, który zmniejsza ryzyko zwyrodnienia plamki żółtej, która jest przyczyną utraty wzroku w starszym wieku. Zawierają jednak dużo puryn, które powodują gromadzenie się kwasu moczowego, więc osoby cierpiące na dnę moczanową powinny ich unikać.

  5. elzbieta314@gmail.com' Elżbieta Zborowska pisze:

    Chyba nikt mi nie uwierzy,że jeszcze nigdy w życiu nie jadłam szparagów. Przymierzam się do tego już od paru lat;ale jakoś nie może się zdecydować. Przyczyną tego jest chyba obawa nie będę umiała ich ugotować mimo że teoretycznie to takie proste.Cóż spróbuję może w następnym sezonie.

  6. katarzyna.walus@onet.pl' Katarzyna Waluś pisze:

    Pyszne i zdrowe..jadłam owinięte w szynkę parmeńską..niestety są kosztowne ale od czasu do czasu można sobie na nie pozwolić..Mam na myśli te białe i grube!Natomiast kwas foliowy odpowiada również za dobry nastrój i prawidłowy rozwój płodu..stąd dobrze jeść go już przed zajściem w ciążę ..

  7. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Pamiętam szparagi z dzieciństwa, lubiłam je tak jak inne sezonowe warzywa, a nawet bardziej z racji tego, że rzadziej gościły na naszym stole. Nie przeniosłam tego zwyczaju do swojego domu jako potrawy dla rodziny, bo mąż gustuje bardziej w tradycyjnej kuchni polskiej. Zawsze jem z przyjemnością na przyjęciach, czy to jako przystawkę właśnie z szynką parmeńską, czy jako danie zapiekane np. z sosem beszamelowym. Sama przyrządzałam dla gości właśnie jako przystawkę, wykorzystując ugotowane szparagi w zalewie w słoiku. Wiem, że to nie to samo, co ugotowane w domu (zawsze jest jakiś wpływ konserwantów na smak), ale ci, którzy nie próbowali, mogą od tego zacząć. Polecam, smaczne i zdrowe (z drobnym zastrzeżeniem, o którym wspominała Barbara Utecht).

    A przy okazji warto też sięgnąć po inne sezonowe warzywa, jak fasolka szparagowa (moje wnuki uwielbiają) – jest żółta i zielona, wąska i szeroka (babcia nazywała ją „szablasta”). Jest bogatym źródłem kwasu foliowego, dlatego powinny ją spożywać kobiety w ciąży. Z kolei wysoka zawartość błonnika sprawia, że może być składnikiem diety odchudzającej. Jest zalecana chorym na cukrzycę, ponieważ ma niski indeks glikemiczny. Można jeść też brokuły, kalafior, brukselkę… Ale tylko szparagi mają smak luksusu, więc jak ktoś chce sobie podarować szczyptę, to jest prosty sposób.

  8. Danuta.sikora@wp.pl' Danuta pisze:

    Lubię szparagi przyrządzane przez moja siostrę mieszkającą w Bremen. Okoliczne ekologiczne plantacje zapewniają mieszkańcom szparagi najwyższej jakości. Są warzywem sezonowym i trzeba się ich najeść na wiosnę . Przyrządza je rewelacyjnie, można jeść i jeść. Nie doczytałam w komentarzach ale są moczopędne. Ja nie przyrządzam , zostawiam je w rękach lepszych.

  9. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Dziś na obiad jadlam szparagi?Nie przepadam za gotowanymi ale duszone jak najbardziej.Tym bardziej ze mozna idealnie trafic i nie zrobić z nich papy.Polecam z kasza bulgar ,kurczakiem papryka i cebulą.Chrupiace warzywa w polaczeniu ze szparagami moge polecić z czystym sercem.Szczegolnie początkującym?Szparagi swietnie smakuja z dodatkiem sosu holenderskiego.Ale to juz bardziej kaloryczne danie.Pamietajmy by dobrze je wypłukac bo w glowkach kryje się piasek?Smacznego.

  10. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Jako ze podobmo jestesmy mistrzami grillowania przepis na szparagi z boczkiem
    państwu zapodam.Szparagi z boczkiem mozna grillowac smazyc i zapiekać w piekarniku.Boczek ktorym owijamy szparagi winnien być wedzony i cienko plastrowany.Owijamy nim szparagi maziamy oliwą i doprawiamy pieprzem.Na ruszt i delektujemy sie intensywnym smakiem i chrupiąca skórką.Żyć nie umierać:) Kolejny raz smacznego.

  11. anna-drozdowska@wp.pl' Anna Makuch pisze:

    Oprócz zupy-kremu szparagi robię najprościej: gotowane na parze. Dodatki na talerz: beszamel, zrumieniona bułka. Najmłodszy syn wykorzystuje okazję, by jeść rączkami ?Dziękuję za tekst i informacje poniżej w komentarzach.

  12. alicja.js@wp.pl' AlicjaJesz pisze:

    Szparagi bardzo kojarzą mi się z moim dzieciństwem, babciami, mamą.
    Przez cały sezon szparagowy były na naszym stole codziennie bo mama za nimi przepadała.
    Wyłącznie białe, zielonych jeszcze wtedy nie było.
    Moja rodzina ze strony mamy pochodzi z Wilna.
    Mojego dziadka, redaktora w endeckim „Dzienniku Wileńskim” sowieci wywieźli do łagru razem z całą nocną zmianą we wrześniu 39-ego.
    Zostały same kobiety i dzieci a po dziadku ślad wszelki zaginął. Babcia, prababcia, babci chora siostra, dzieci – ciężko pracując przetrwali wojnę.
    Dziadek ocalał, cudem dotarł do Andersa i cały szlak bojowy przeszedł ale rodzina nic o tym nie wiedziała.
    Kiedy się okazało, że sowieci zajmują Wilno, rozbrajają i wywożą na Sybir żołnierzy armii konspiracyjnej, mamy kuzyni z AK po klęsce Akcji „Ostra Brama” uciekli do Polski – odbyła się narada rodzinna.
    Babcia stwierdziła, że trzeba jechać do Polski bo jeszcze i ich sowieci wywiozą „na białe niedźwiedzie”.
    Przyjechali jednym z pierwszych transportów, nr 13A. Na zachodzie jeszcze trwały walki.
    No i po przyjeździe problem bo jak się utrzymać, z czego żyć? Pierwszy postój wypadł im w Kutnie. Ludzie wtedy bardzo sobie pomagali.
    Babci znajoma która w Wilnie miała cukiernię nauczyła moje babcie robić lody. Został zamówiony miedziany kocioł, wujek nastolatek biegał do rzeźni po lód, mieszał lody gdy zamarzały. Podobno były pyszne. Po jakimś czasie babcia zarządziła przenosiny z Kutna do Torunia.
    Namówiła ją kolejna znajoma. W Toruniu zamieszkało bardzo wielu Wilniuków. Jedni z babci znajomych otrzymali w zamian za majątek pozostawiony na Kresach piękne, duże gospodarstwo w Złej Wsi Wielkiej. I tam zastali pięknie utrzymaną plantację szparagów. Akurat był czas na zbiory.
    W tamtym czasie na Nowym Rynku codziennie odbywał się targ. Moje babcie postanowiły na utrzymanie zarabiać handlując owocami, warzywami, szparagami, żurawiną. Stragan stał koło wejścia do zboru protestanckiego, bawiłam się w dzieciństwie na schodach zboru, pamiętam dokładnie te kolory i zapachy. Obok stały panie z twarogiem i śmietaną, z jajkami, z tyłu kwiaciarki. Wiele osób z Wilna, które tak jak moja rodzina musiały jakoś ułożyć sobie nowe życie pomimo ogromnej tęsknoty za starym. Pamiętam gdy przyjeżdżał pan ze Złej Wsi który w wilgotnym worku przywoził przepiękne szparagi. Były posegregowane w pęczki według grubości, te najcieńsze były na zupę. Moja mama po pracy przychodziła pomóc babciom i przygotowywała dla nas to co było na dany dzień potrzebne. W sezonie szparagowym były też codziennie szparagi. Mama fantastycznie gotowała ale szparagi były tylko w dwóch postaciach – ugotowane i polane bułką tartą albo zupa.
    Uwielbiam szparagi w każdej postaci i teraz chyba nawet wolę zielone ale gdy na nie patrzę, czuję zapach surowych czy potem już przyrządzonych zawsze staje mi w oczach stragan babci i wielki stos pęczków szparagów znikających w szybkim tempie w torbach klientek.
    Szparagi nie są dla mnie tylko potrawą, są wspomnieniem dzieciństwa, babć, mamy i tych wszystkich dzielnych ludzi z Kresów.

    • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

      Pani Alicjo w piękny sposób pokazuje nam Pani, jak nawet zwykły tekst o szparagach może być inspiracją do garstki wspomnień z historii i dzieciństwa. Dziękuję Pani.

  13. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Piękne wspomnienie i opowieść Pani Alicjo.

  14. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Tekst o szparagach zainspirował duchownych. Na Twitterze wywiązała się ciekawa wymiana opinii:

    Ks. Marek Lis
    Prosty przepis na szparagi: parę kropel oliwy na patelni, ok. 5 minut na ogniu, potem sól. Chrupiące! Póki trwa sezon na szparagi (jeszcze tylko 2 tygodnie!) czas na zupę-krem oraz makaron (z zielonymi: zblanszowane plus śmietana i parmezan).

    Ks. Łukasz Saczyński
    Wczoraj w plebanijnej kuchni, w ramach eksperymentu gospodyni przyrządziła krem z zielonych szparagów. Super sprawa… 🙂 Dobre. Choć ponoć te szparagi nie takie tanie. Ale od czasu do czasu… Poza tym lubię zupę szczawiową. Tak mam od dziecka. Mama mówiła.

  15. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Nieśmiało tylko zaznaczę że zrobione zgodnie z dobrym przepisem.szparagi sprawią ze zakochamy sie w ich smaku.Do źle przygotowanych nie wrocimy nigdy.Dlatego wszystkim jedzacym pierwszy raz zdecydowanie polecam szparagi z sosem holenderskim.Przepis na sos znajdziemy na blogach kulinarnych.Gotowe sosy z torebki odradzam :)Jesli jestesmy zwolennikami pelnego smaku to szparagi gotowane na parze
    nas zachwycą:)))Ich najwieksza zaleta6 jest to ze trudno je rozgotować.?

  16. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Sezon na szparagi połączył się za sprawą komentarza Pani Alicji z czasem wspomnień. Zauroczyła nas Pani swoją opowieścią, w której smaki i zapachy wpisały się w historię rodzinną, sięgającą korzeniami Kresów, okresu przed i zaraz powojennego, a także czasu wojny. Dziękuję, że podzieliła się Pani wspomnieniami o tych dzielnych ludziach. Będą one dla mnie zawsze miały zapach szparagów. Cieszę się, że mój tekst był przysłowiowym strzałem w dziesiątkę, bo okazało się, jak wiele osób odpowiedziało na zaproszenie, aby dzielić się przepisami na przyrządzanie tego królewskiego warzywa. Miłą niespodziankę sprawił mi Pan Mariusz, który – zainspirowany moim tekstem i komentarzami – przygotował szparagi na kolację. Można więc podsumować – sezon na szparagi, wspomnienia i inspiracje kulinarne. Dziękuję.

  17. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Pani Mario, bardzo dziękuję. Dzięki Pani poznałem coś nowego. Jeśli tylko uda mi się kupić szparagi w moim rodzinnym mieście w przyszłym tygodniu to i moja rodzina spróbuje tego smaku. Tylko tym razem gotowanych. Bardzo kusi zupa krem :).

  18. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Wracając do tego tekstu zorientowałam się, że brakuje tu przepisu na zupę szparagową, dlatego uzupełniam. Przepis jest bardzo prosty. Dwa pęczki szparagów, najlepiej jeden białych, drugi zielonych obieramy, obcinamy końce ( białych więcej). Odcinamy główki i odkładamy, poxostałe części kroimy na talarki. Obieramy też lub skrobiemy 4 większe ziemniaki i kroimy w kostkę. Gotujemy to wszystko w wodzie (3-4 litty) z dodatkiem 2 kostek bulionu. Po pół godziny gotowania miksujemy i goyujemy z dodatkiem główek wcześniej odłożonych. Przyprawiamy magi i podajemy z groszkuem.ptysiowym. Pyszności.

  19. alicja.js@wp.pl' AlicjaJesz pisze:

    Zimą kupiłam sobie piękny i drogi garnek do gotowania szparagów, bardzo dumna wróciłam z nim do domu oczekując na nowy sezon :))) I tak jakoś wychodzi, że ciągle jestem chora i sezon szparagowy umyka mi bezpowrotnie 🙁 Borelioza sprawia, że odporność mi szwankuje i ciągle coś łapię. Po szparagi jeżdżę zawsze na targ bo przecież to by był grzech kupić niemieckie szparagi w portugalskim markecie. Polska jest potęgą szparagową a poza tym honor rodzinny by mi nie pozwolił. Babcia by się oburzyła 🙂 Jutro rano jadę z Kombatantami na odsłonięcie tablicy pamiątkowej do Lipna i może uda się po uroczystościach na targ dojechać. Zupa szparagowa mnie zainspirowała. Kupię tyle, żeby jeszcze i nowy garnek udało się przetestować. Całe życie obywałam się bez niego a jadłam dużo szparagów a w tym mam specjalny garnek i szparagów nie jem. To nie może być przypadek :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *