Strajk

Strajk6

Marzec 2017 to – jak się okazuje – miesiąc strajków. 8 marca manifestowały, ale też protestowały i strajkowały kobiety, dwa dni później, 10 marca, odbył się strajk szkolny, polegający na nieposłaniu przez rodziców dzieci do szkół na znak sprzeciwu wobec reformy edukacji, a 31 marca w tej samej sprawie strajkować mają nauczyciele, wezwani do powstrzymania się od pracy – nauczania i zajęć opiekuńczych – przez ZNP. Mocno zdewaluowało się pojęcie strajku.

Strajk7

Strajk ma w Polsce długą tradycję i pewien etos, kojarzony z przede wszystkim z wydarzeniami sierpnia 1980 roku i okresem późniejszym, nazywanym solidarnościowym karnawałem. Sierpień ’80 to, jak mówi prof. Antoni Dudek, jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski i Europy. Fala strajków, która od lipca 1980 roku przetoczyła się przez kraj (w lipcu strajkowało już około 80 tys. osób w 177 zakładach pracy), osiągnęła swoją kulminację właśnie w sierpniu i – w konsekwencji – powstała „Solidarność”. A to zmieniło historię Europy i świata, doprowadziło do erozji systemu komunistycznego w Polsce i – pośrednio – wpłynęło na kryzys ideologii w całym bloku sowieckim.

W czasach pierwszej „Solidarności” nie strajkowało się o błahostki, więcej, nie strajkowało się tylko o podwyżki płac.

W czasach pierwszej „Solidarności” nie strajkowało się o błahostki, więcej, nie strajkowało się tylko o podwyżki płac. Strajkujący w lipcu 1980 roku byli przez władze przekupywani podwyżkami, ale to wzmagało, a nie osłabiało falę strajkową. Ludzie mieli poczucie odpowiedzialności, wcześniej pracownicy często mówili lekceważąco: „To nie moje, to państwowe”, ale jak został ogłoszony strajk, pilnowali, żeby mienie zakładu nie uległo zniszczeniu, a straż pilnowała porządku, obowiązywał zakaz picia alkoholu.

Strajk1

Charakterystyczne, że strajkujący dużo się modlili, zabiegali o błogosławieństwo biskupa (we Wrocławiu uzyskali je od abp. Henryka Gulbinowicza), prosili o odprawienie Mszy św. We wrocławskiej zajezdni autobusowej, gdzie rozpoczął się strajk solidarnościowy ze strajkującymi na Wybrzeżu i powstał międzyzakładowy komitet strajkowy, nikt nie dał się zwieść podsuwanym żądaniom płacowym, popierając tyko postulaty robotników Trójmiasta. Jedynym dodatkowym żądaniem było zniesienie blokady telefonicznej. Nawet gdy Regionalny Komitet Strajkowy zrzeszał przedstawicieli ponad 270 zakładów pracy nie pojawiły się postulaty płacowe. Strajkujący spotykali się z wyrazami solidarności mieszkańców Wrocławia, mimo że cierpieli oni niedogodności wynikające ze zatrzymania komunikacji miejskiej. Zgromadzony przed zajezdnią tłum ludzi był osłoną przed pacyfikacją, taksówkarze jeździli za darmo, dowozili prowiant, który na bieżąco dostarczano strajkującym.

Zanim powstał związek zawodowy „Solidarność”, pojawiła się prawdziwa solidarność międzyludzka i to na ogromną skalę.

Zanim powstał związek zawodowy „Solidarność”, pojawiła się prawdziwa solidarność międzyludzka i to na ogromną skalę. Może nie aż w takim stopniu, ale funkcjonowało to także w kolejnych miesiącach karnawału „Solidarności”. Było wtedy nie do pomyślenia, aby strajkowali nauczyciele, lekarze, pielęgniarki. Nie strajkowali ludzie wielu zawodów, ważnych społecznie. To „Solidarność” wprowadziła pojęcie strajku solidarnościowego, czyli strajku w obronie praw i interesów pracowników, którzy nie mogą lub nie powinni strajkować. Ich protest ograniczał się do wywieszenia flag i założenia opasek na ramiona, za nich i dla nich strajkowali inni. To bardzo piękna idea. Całkowicie zapomniana i porzucona, choć obecna w polskim prawie. Strajk miał swój etos. Było w tym coś wzniosłego, odartego z egoizmu i partykularyzmów.

Wroc³aw, 08.03.2017. Miêdzynarodowy Strajk Kobiet w Dzieñ Kobiet, 8 bm. we Wroc³awiu. Strajk to inicjatywa oddolnej, bezpartyjnej koalicji kobiet, nawi¹zuj¹ca do Ogólnopolskiego Strajku Kobiet (tzw. Czarnego Poniedzia³ku) zorganizowanego 3 paŸdziernika zesz³ego roku przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Organizatorki strajku 8 bm., domagaj¹ siê: "pe³ni praw reprodukcyjnych, pañstwa wolnego od zabobonów, wdro¿enia i stosowania konwencji antyprzemocowej i poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet". (mr) PAP/Maciej Kulczyñski

Gdy usłyszałam, że w Dzień Kobiet panie różnych zawodów mają strajkować i manifestować, zdumiałam się. Strajkować o co? Tłum kobiet ubranych na czarno, hasła pełne agresji, antyklerykalne, prymitywne, wulgarne. „Episkopacie zostaw nasze gacie”, „Kler won”, „Męczy mnie Polska, wisi mi krzyż”, „P… dolę, nie golę!”, „Pocałuj mnie w PiSDĘ”, „Feminizm to teoria, lesbianizm to praktyka”, „Szukam lekarza bez sumienia”. To niektóre napisy na niesionych przez panie transparentach wyłowione ze zdjęć krążących po sieci. Te mniej obsceniczne. Aż wstyd.

Strajk4

I doprawdy nie wiadomo, o co tym kobietom chodzi, czy chcą tylko wyrazić swój gniew, złość? Zamanifestować pogardę dla wartości?

Co natomiast oznacza strajk szkolny? Rozumiem, że organizacje rodziców zbierają podpisy pod wnioskiem o referendum, choć to działanie spóźnione z uwagi na wdrażaną już reformę. Jej zatrzymanie na obecnym etapie to pogłębienie chaosu w polskich szkołach. Ale działanie to mieści się w normach funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. Dopuszczalne jest składanie petycji i zbieranie pod nią podpisów. Czymś zupełnie innym jest nieposłanie dzieci do szkoły. To wciąganie dzieci w sprawy ludzi dorosłych.

27.02.2008 , WARSZAWA , UL. BARCELONSKA , SZKOLA PODSTAWOWA NR 307 .FOT. JACEK LAGOWSKI / AGENCJA GAZETASLOWA KLUCZOWE:SALA TABLICA SP UCZNIOWIE UCZENNICA UCZEN LEKCJA KLASAZDJĘCIE DO WKŁADKI:DLORA strony lokalne GW - RadomWydarzenia

Choć nie byłam entuzjastką likwidacji gimnazjów, ale uważam, że nie zatrzymuje się reformy na etapie jej wdrażania. To nie jest działanie w dobrej wierze, choć niektóre postulaty rodziców są nawet sensowne. Któż nie życzyłby sobie szkoły uczącej współpracy, kreatywności i samodzielnego myślenia do tego bezpiecznej, wolnej od przemocy i dyskryminacji czy nie przyklasnąłby wyrównaniu szans edukacyjnych? Dlaczego z tego powodu nie posyłać dzieci do szkoły i wciągać je w niezrozumiały dla nich spór? Słyszałam, że strajk polegający na nieposyłaniu dzieci do szkół ma odbywać się co miesiąc. Absurd!

Dlaczego z tego powodu nie posyłać dzieci do szkoły i wciągać je w niezrozumiały dla nich spór?

31 marca nauczyciele będą strajkowali przeciwko reformie edukacji. To pierwszy taki strajk od 10 lat, czyli od czasu, gdy szefem MEN był Roman Giertych. ZNP żąda pięcioletniej gwarancji zatrudniania, czyli aż do 31 sierpnia 2022 roku i równocześnie domaga się 10-procentowej podwyżki płac. Czy te postulaty są realne? Zapewne nie. Strajk ma być całodniowy. Nauczyciele, którzy wezmą w nim udział, przyjdą do szkół i przedszkoli, ale wstrzymają się od pracy. Ten protest uderzy przede wszystkim w dzieci i rodziców. I nie zatrzyma reformy edukacji.

W jednym tylko miesiącu strajk kobiet, strajk szkolny i strajk nauczycieli. Wszystkie te protesty dalekie od etosu, który wspominam.

Ale po strajku pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka w roku ubiegłym, który trwał 16 dni i wiązał się z odejściem od łóżek małych pacjentów, nic już nie powinno dziwić.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

20 komentarzy

  1. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Myślę, że organizatorzy niektórych „strajków”zdają sobie sprawę z nierealności spełnienia ich postulatów. Ba, czasem wcale na niektórych postulatach im nie zależy. Wartością dla nich jest sam „strajk”, a właściwie że tak nazwę: protestów – spektakl dający możliwość wylansowania się, dokopania rządowi i swobodnego powygłupiania się.

  2. Strajk kobiet nie był strajkiem sensu stricto, tylko serią manifestacji, strajk szkolny był aktem nieposłuszeństwa obywatelskiego rodziców, nie odmową świadczenia pracy przez pracowników, strajki nauczycieli zdarzały się jak najbardziej w przeszłości – jeden z nich przyczynił się walnie do obalenia rządu Hanny Suchockiej: http://archiwum.dyktatura.info/teksty/tygodnik_antyrzadowy-numer_specjalny-maj-1992.pdf

  3. irenakaminska@vp.pl' Irena Kamińska pisze:

    Pogardzane to są kobiety przez kler i stąd radykalne hasła, zresztą dobrane przez autorkę bardzo wybiórczo, pewnie z prawicowych mediów. Mniej powtarzania kościółowych mądrości, a więcej samodzielnego myślenia dobrze by zrobiło temu blogowi.

    • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

      Z uwagą przeczytałam Pani komentarz do tekstu Pani Małgorzaty o kobietach i dzisiejszy Pani Marii autorki tekstu o strajku, Zapewniam Panią, że takt i wyczucie, to podstawowa reguła kultury osobistej i ocena Pani także powinna mieć swoje granice. Proponowałabym jednak więcej szacunku wobec adresata. Jest to klasyczny przykład przeinaczania i wypaczania prawdy w tych emocjonalnych kampaniach. Uważam, że jednak troszkę się Pani zagalopowała w ocenie obrażając w ten sposób autorkę tekstu, że w sposób wybiórczy podaje hasła z prawicowych mediów. W komentarzu Pani wyczuwam dziwnie nie dającą się określić niechęć do kk i autorki tekstu. Proponuję odświeżyć pamięć i zerknąć na te wszystkie wulgarne transparenty z manifestacji. Traktując swoje ciało, jako swoją własność zapewniam, że traci Pani z pola widzenia coś bardzo ważnego. Właściwe jest myślenie w kategoriach tożsamości, że ciało jest czymś, co konkretyzuje człowieka a nie redukować relacje społeczne do prawa własności. Należy bronić prawdy o kobietach a nie próbować w tych ciągłych manifestacjach ideologicznej kolonizacji. Zapewniam, że obawy Pani o dobro tego bloga są bezzasadne i wbrew temu, co Pani pisze na tym blogu przekazywane są jednak wartościowe treści a postawa autorek nienaganna!

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Na gorąco. Czuję się bowiem wywołana przez Panią Irenę Kamińską do odpowiedzi, wszak to pod moim tekstem o filmowych paniach http://twittertwins.pl/filmowe-panie/ ukazał się komentarz, w którym napisała, że na manifach demonstrują odważne kobiety w imieniu WSZYSTKICH, i tych z klasą, i tych bez stylu, aby mogły decydować o sobie. Widząc transparenty, wcale nie wybiórczo dobrane z prasy prawicowej, jak niesłusznie insynuuje Pani Irena, dobrze wiem, że nie reprezentują one mnie i pewnie wielu mnie podobnych kobiet. Kobiety w Polsce mogą w pełni decydować o sobie, swoim życiu i karierze. Średnie zarobki kobiet w Polsce najmniej w Europie odbiegają od średnich zarobków mężczyzn, a i wysokie stanowiska zajmują w większym stopniu w Polsce niż np. we Francji. Pogardę wobec kobiet i ich godności wyrażają te obraźliwe transparenty, a nie ci, którzy wyrażają dezaprobatę wobec wulgaryzmu i prymitywizmu. Rozumiem, że emocje wynikają głównie z chęci wyrażenia niechęci uogólnionej wobec rządzących. Ale czemu nie zrobić tego jakoś inteligentniej? I nie tak wulgarnie.

    • olasz64@icloud.com' Aleksandra Sz. pisze:

      Szanowna(?) Pani, chyba pani nie wie o czym pisze… Przypuszczam, że nie ma pani nic do czynienia z KK bo w takim tonie nie wypowiedziałaby się pani. Niewiedza i brak udziału w życiu Kościoła bije na odległość. Jedynie co zostaje? Nienawiść, zawziętość i fałsz, a po części wypranie z godności, myślenia i wartości. Jeżeli dla pani to jest wolność to współczuję

  4. Konstancja23@wp.pl' Konstancja pisze:

    Duże słowa padły w artykule, przewrotna będę, ale czy w czasach kiedy Pani strajkowała nie padały argumenty o wywrotowych elementach, awanturnictwie , warcholstwie, rozwydrzonej młodzieży itp. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Proszę nie dbierać prawa do protestu, do walki o to co dla nich jest ważne, należy wystrzegać się spoglądania z wyższością. Ja też mam wrażenie że za moich czasów…. ale jestem świadoma błędu takiego myślenia, bo inaczej nie oznacza gorzej. Namawiam do wnikliwej ciekawości. Przecież właśnie dzięki Pani, dzięki Solidarności dziś może się odbyć i manifa i protest szkolny i strajk nauczycieli i za to jestem wszystkim bez wyjątku ludziom Solidarności wdzięczna śp. Pani Walentynowicz i Barbarze Labudzie a przede wszystkim kardynałowi Gulbinowiczowi za tolerancję i ogromne serce. Dla mnie Kardynał to przykład tolerancji i otwartości przy jednoczesnym pozostaniu wiernym własnym zasadom. Wrocław jest miastem magicznym przez to że wszyscy skąś przyjechali w takim miejscu nie ma lepszych i gorszych każdy musi zrobić trochę miejsca dla sąsiada nawet jak go nie lubi bo cham i prostak ale swoje prawa ma.

  5. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Strajk jest moralnie uprawniony, jeżeli jest środkiem nieuniknionym a nawet koniecznym ze względu na proporcjonalną korzyść. Staje się jednak nie do przyjęcia, gdy wyznacza mu się cele bezpośrednio nie związane z warunkami pracy lub sprzeczne z dobrem wspólnym. Dzisiaj wszystko można zrelatywizować i uzasadnić nowoczesnością, prawem do wolności do samozaspokojenia, ale czy to uczyni nas szczęśliwszymi? Człowiek pozbawiony moralności czyni zwykle to, co łatwiejsze chociaż szkodzi a nie to, co wartościowe i mądre. I jeszcze jedno, zastanawiam się dlaczego nie strajkują emeryci, którzy stanowią jedną trzecią społeczeństwa a dochody ich wzrastają na poziomie inflacji, czyli prawie nic!

  6. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    W strajkach kobiet chodzi o zwrócenie uwagi na problemy przemocy nierówności zarobków czy molestowanie i dyskryminacji w pracy. Niestety te sprawy są wciąż aktualne. Co do spraw edukacji to przyznam że mam mieszane uczucia. Nie mam dzieci i nie byłam nauczycielka ale pamiętam jak krytykowano wprowadzenie gimnazjów a teraz nagle tak się ich broni.

    • alinapetrowa@gmail.com' Alina Petrowa pisze:

      Kobiety mają problemy, które czekają na rozwiązanie. Ale wulgarny, knajacki styl tych wystąpień, odstręcza bardzo wiele zwyczajnych kobiet. Nigdy nie wezmą one udziału pod takimi hasłami z powodów światopoglądu, wiary, z powodów estetycznych wreszcie. A problemy, owszem, są.

      • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

        O problemach kobiet, o których można i trzeba dyskutować, pisałam rok temu w tekście „Nie pozwólmy feministkom zawłaszczyć tego święta” http://twittertwins.pl/nie-pozwolmy-zawlaszczyc-feministkom-tego-swieta/.

        Przypomnę może najważniejszy fragment tego ubiegłorocznego tekstu:

        Zamiast rytualnych życzeń, lewicowych, antyklerykalnych radykalnych haseł i manifestacji zwanych manifami, można pochylić się nad żywotnymi problemami kobiet, jak im pomóc łączyć aspiracje zawodowe z macierzyństwem i rodziną. Choćby na temat możliwych form wsparcia państwa, konieczności promocji mody na macierzyństwo (to można wylansować jak każdą modę), ułatwień oferowanych przez firmy zatrudniające kobiety. Przykładem może być Bank Zachodni WBK, gdy prezesem był Mateusz Morawiecki. Nie tylko o jeden miesiąc dłuższy urlop macierzyński miały zatrudnione tam panie, ale także dostarczany im był serwis informacyjny, po to, żeby nie traciły kontaktu z bankiem i były na bieżąco z wszystkimi zmianami, jakie w międzyczasie zachodzą. Aby łatwiejszy był powrót do pracy po urlopie. A po powrocie oferowano im elastyczny czas pracy. Pracodawców proponujących podobne udogodnienia można by nagradzać. Albo ogłaszać konkursy na różnorodne formy ułatwień dla kobiet. Podobnych pomysłów mogłoby być więcej. To tylko garść przykładów do debaty na ten temat.
        Jest o czym rozmawiać. I z pewnością nie o tym, że aborcja jest w obronie życia. Nie pozwólmy zawłaszczyć problematyki kobiet lewicowym feministkom.

  7. gatarz.jerzy@op.pl' Maup pisze:

    Strajkujący we Wrocławiu wspierali 21 postulatów gdańskich, których większość miała charakter socjalno-ekonomiczny, o których obecni protestujący nawet nie marzą. Naturalnie mogli zamiast gdańskiego wieku emerytalnego 50 lat dla kobiet wysunąć 40… Obecny strajk nauczycieli ma oczywiście charakter polityczny, wymierzony w PiS, co nie zmienia faktu, że właśnie na skutek braku masowych protestów w ostatnich 25 latach dziś nauczyciel zarabia mniej niż pracownik Lidla, nie mówiąc o poczuciu sensu wykonywanej pracy. Niestety, albo mamy szacunek, albo pieniądze. Trzeba też się zdecydować: jeśli nie płacimy to dajemy przynajmniej stabilizację, inaczej będzie trudno system utrzymać. Argument o szkodliwości dla uczniów coraz słabszy, wszak wróciliśmy już do PRL, gdzie najlepszym wykształceniem była dobra ZSZ…

  8. return1958@gmail.com' Waldemar pisze:

    Nie przypominam sobie strajków, akcji protestacyjnych ZNP, gdy rządziła koalicja PO -PSL /ZSL/. Ta sama koalicja, która zlikwidowała Kartę Nauczyciela, wydłużyła wiek emerytalny także dla tej grupy społecznej. Tajemnicą poliszynela jest, że nauczyciele to w większości twardy elektorat dzisiejszej totalnej opozycji na zachód od Wisły w szczególności. W 1999 roku, wieczny prezes ZNP Pan Broniarz, sprzeciwiał się wprowadzeniu gimnazjów. Dziś przyznaje z rozbrajającą szczerością, że to był błąd. Mam poważne wątpliwości, czy przygotowujący się do strajku ZNP kieruje się dobrem dzieci. A czemu ma służyć niedawna wizyta naczelnego GW w jednym z warszawskich gimnazjów ? Odpowiedź jednoznacznie się nasuwa.

  9. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Średnio zarobki kobiet w Polsce są o 17 procent niższe od zarobków mężczyzn. Oczywiście są instytucje gdzie się przestrzega równowagi ale taka jest średnia.

  10. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Polska znalazła się na 3. miejscu zestawienia krajów UE pod względem różnicy zarobków kobiet i mężczyzn. Według cytowanego przez Światowe Forum Ekonomiczne Eurostatu różnica w pensjach godzinowych wynosi u nas jedynie 6,4 proc. Średnia europejska wynosi 16,4 proc. Nie wiem skąd wzięła Pani te 17 proc. Może przytoczyła Pani dane dotyczące Europy, nie Polski?

  11. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Może się istotnie poprawilo ale pewne problemy wciąż istnieją. Choćby nie uwzględnienie wybitnych kobiet w nauczaniu w szkołach. Ponoć w reformie edukacji ma nic nie być o Marii Skłodowskiej Curie.

  12. Powtarzam za Autorką: „Episkopacie zostaw nasze gacie”, „Kler won”, „Męczy mnie Polska, wisi mi krzyż”, „P… dolę, nie golę!”, „Pocałuj mnie w PiSDĘ”, „Feminizm to teoria, lesbianizm to praktyka”, „Szukam lekarza bez sumienia”.
    Te strajkujące panie – świadomie lub nie – żądają usankcjonowania prawnego unijnych dyrektyw, próbujących zmusić społeczeństwa do zaakceptowania wszelkich wynaturzeń w sferze moralnej. Od czasów PRL, formy nacisku się zmieniły, cel nie: powszechna desakralizacja ma umożliwić wprowadzenie projektu przekształcenia człowieka w „nowego człowieka” posłusznego i bezrefleksyjnego, wyzbytego wszelkich zahamowań. Folwark zwierzęcy.

  13. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Dyskusja, za którą bardzo dziękuję, nie była specjalnie ożywiona, choć autorzy wpisów prezentowali różne spojrzenia na problem strajku. Najwięcej komentarzy dotyczyło strajku kobiet. Trudno polemizować z tezą Pani Ireny Kamińskiej, że to „kościółkowe mądrości”, a cytaty z niesionych przez panie transparentów – celowo dobrane. Zapewniam, że jeżeli jakiejś selekcji dokonywałam, to tylko odrzucając te najbardziej wulgarne i obsceniczne. Nic nie zmieni faktu, że taki niestety charakter mają kobiece protesty. I zapewne same nie wiedzą ani do kogo adresują swój przekaz, ani czego się domagają. Żadna ustawa zmieniająca dotychczasowe regulacje w sprawie aborcji nie jest ani procedowana, ani nawet planowana, więc o co chodzi? Polska jest na trzecim miejscu w Europie pod względem zróżnicowania zarobków kobiet i mężczyzn, wyprzedzając pod tym względem wszystkie kraje tzw. starej Unii. W Polsce jest też najmniejsza skala przemocy wobec kobiet spośród wszystkich 28 krajów Unii Europejskiej i nie dotyczy to tylko zgłaszanych przypadków przemocy, ale tej realnej. Wykazało to badanie przeprowadzone na licznej grupie 42 tys. kobiet z wszystkich krajów członkowskich UE. Co więcej, Polska jest w czołówce krajów, gdzie najczęściej zgłasza się przypadki przemocy. I po co to zmieniać? Dlaczego zatem złość wyprowadziła panie na ulice i kazała strajkować i czego ta złość dotyczy, jeżeli nie przemoc, nie nierówność i nie ma żadnych planów zmiany prawa aborcyjnego? Chyba tylko po to, żeby zamanifestować pogardę dla wartości.
    Strajk szkolny był aktem nieposłuszeństwa obywatelskiego rodziców – pisze Małgorzata Dobrowolska. Tak, stał się comiesięcznym zatrzymywaniem dzieci w domach, chyba tylko po to, żeby traciły lekcje. Po co włączać dzieci w spory dorosłych?
    I jeszcze jedno uzupełnienie, bo w dyskusjach na Twitterze i Facebooku podnoszono, że – strajkujący na wezwanie ZNP – nauczyciele powstrzymają się od pracy, ale będą realizować działalność opiekuńczą. Otóż nie. – Ci, którzy włączą się do strajku, nie będą prowadzić ani lekcji, ani zajęć opiekuńczych. Ale jeśli rodzice zdecydują się wysłać tego dnia dzieci do szkoły, żadne z nich nie pozostanie bez opieki – zapewnia Broniarz. To cytat z artykułu w Gazecie Wyborczej http://wyborcza.pl/7,75398,21465007,strajk-nauczycieli-31-marca-pojda-do-szkol-ale-nie-beda.html
    Tego jeszcze nie było, żeby nawet nauczyciele w przedszkolach, strajkując, nie wypełniali zajęć opiekuńczych. Małgorzata Dobrowolska przypomina, że nauczyciele strajkowali za czasów rządu Hanny Suchockiej. Ależ to już lata dziewięćdziesiąte! Porównuję do czasów tzw. pierwszej „Solidarności”. Wtedy był etos. Po 1989 roku zaczął zanikać…

  14. Konstancja23@wp.pl' Konstancja pisze:

    Zapomniała Pani o strajku w 1993 zamknięto szkoły w czasie matur. Ja pamiętam bo to była moja matura i wymodlony temat z historii poszedł w terminie kiedy ja pocałowałam zamkniętą bramę szkoły. Ale wiedzieliśmy że to musi być coś bardzo ważnego i wspieraliśmy naszych profesorów. Nie było jednego głosu krytyki nawet ze strony rodziców, a kłopot był potem nawet z terminami składania dokumentów na studia.

    • Maria Wanke-Jerie pisze:

      Po 1989 roku były strajki nauczycieli. Też pamiętam ten zakłócający matury, żal mi było maturzystów. W czasach pierwszej „Solidarności”, do których się odwołuję, byłoby to nie do pomyślenia. Ubolewam, że teraz nie bierze się pod uwagę, by protest nie dotykał tych, którzy nie są jego adresatami. Wspominam czasy, gdy strajkowało się o „chleb i wolność” z naciskiem na wolność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *