Polubić matematykę

Prawie niepostrzeżenie minął Jubileuszowy Rok Matematyki, warto bowiem pamiętać, że Senat Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił ubiegły rok właśnie Rokiem Matematyki. Uczynił to w uznaniu zasług polskich matematyków dla światowej nauki, upamiętniając niezwykły rozwój matematyki, jaki nastąpił po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a także podkreślając rolę tej dziedziny nauki w rozwoju polskiego społeczeństwa.

W uchwale podkreślono, że wzrost zainteresowania matematyką i studiowaniem tej dziedziny oraz rozwijanie związanych z matematyką umiejętności w działalności naukowej i zawodowej są niezwykle ważne, szczególnie w epoce społeczeństwa informacyjnego i gospodarki opartej na wiedzy. Senatorowie wyrazili także nadzieję, że Rok Matematyki zaowocuje większym uznaniem polskiego społeczeństwa dla roli nauki, w szczególności matematyki, w rozwoju cywilizacji i gospodarki.

Pomimo wielu inicjatyw – sympozjów, wykładów, warsztatów dla uczniów i nauczycieli, turniejów, a nawet wydarzenia z udziałem 6561 uczniów, którzy na Błoniach Krakowskich ułożyli Trójkąt Sierpińskiego, Rok Matematyki nie zaistniał w świadomości społecznej, a przede wszystkim był nieobecny w mediach. Obchody jubileuszowe nie przyczyniły się znacząco do wzrostu nie tylko wiedzy matematycznej, ale znajomości podstawowych faktów z historii matematyki. A to dziedzina nauki, w której polscy uczeni osiągali i osiągają spektakularne sukcesy. Stefan Banach, jeden z twórców Lwowskiej Szkoły Matematycznej, najgenialniejszy z genialnych, to uczony, który spośród polskich uczonych wniósł największy wkład w naukę światową. Jak wielu Polaków zna to nazwisko i prawidłowo je kojarzy?


Trójkąt Sierpińskiego

Czy w społeczeństwie znane są nazwiska polskich matematyków, dzięki którym złamano szyfr niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”? Dzięki pracy Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego pod koniec wojny praktycznie cała korespondencja szyfrowana przy jej pomocy była odczytywana przez aliantów. Złamanie szyfru  „Enigmy” uznawane jest za jedno z najważniejszych wydarzeń II wojny światowej. Historycy, którzy usiłują oszacować wpływ złamania szyfru „Enigmy” na losy wojny, twierdzą, że wyczyn trójki młodych deszyfrantów skrócił wojnę o około trzy lata. Pamiętajmy, że jeden rok wojny kosztował świat ok. 10 mln istnień ludzkich.

Można śmiało powiedzieć, że polscy matematycy uratowali od śmierci 30 milionów ludzi.  

Matematyka to nauka dostarczająca narzędzi do otrzymywania ścisłych wniosków z przyjętych założeń, zatem dotycząca prawidłowości rozumowania. Ponieważ ścisłe założenia mogą dotyczyć najróżniejszych dziedzin myśli ludzkiej, konieczne są w naukach ścisłych i technice, a nawet w naukach humanistycznych, zakres matematyki jest szeroki i stale się powiększa.

A tymczasem co roku najwięcej maturzystów oblewa właśnie matematykę, w jubileuszowym Roku Matematyki nie zdał egzaminu z tego przedmiotu co dziesiąty absolwent liceum ogólnokształcącego i co piąty absolwent technikum. Matematyka jest wciąż przedmiotem nielubianym i przede wszystkim źle uczonym. Powszechne jest też przekonanie, że w życiu można sobie poradzić bez znajomości matematyki, a uczynienie z niej obowiązkowego przedmiotu na maturze jest niepotrzebne. Nie zmieniły tego wydarzenia minionego roku.

Wciąż brakuje dobrych nauczycieli matematyki. Coraz częściej uczą tego przedmiotu absolwenci, a właściwie absolwentki, chemii, biologii i innych przedmiotów przyrodniczych, np. geografii,  przyuczone na kursach do nauczania matematyki. Nie potrafią w matematyce dostrzec sposobu na ćwiczenie myślenia, nauczyć przyjemności rozwiązywania łamigłówek matematycznych, uczą więc schematów, oduczają myślenia. Pokazują, że matematyka to rzecz żmudna i nudna, a nie ciekawa i przynosząca radość. Matematyką straszą, do matematyki zniechęcają, uczą jak znienawidzić ten przedmiot. Albo lekceważyć. Jeżeli nauczyciel zaproponuje dzieciom, żeby zamiast lekcji obejrzały film, zawsze chętnie się zgodzą.

A moje doświadczenia z nauczania matematyki, zarówno te dawne, jak i całkiem ostatnie, bo wciąż udzielam korepetycji, potwierdzają to, o czym zawsze byłam przekonana, a mianowicie, że można tak uczyć, żeby dzieci i młodzież polubiły ten przedmiot. Dzieci, nawet te, które miały kłopoty z matematyką, mogą się z matematyką zaprzyjaźnić. Rok temu spotkałam przypadkowo moją dawną uczennicę (35 lat temu przez rok uczyłam matematyki w szkole podstawowej), która mnie poznała. Usłyszałam od niej: „Dzięki pani polubiłam matematykę i potrafiłam to przekazać mojej córce”. Nie pamiętałam nawet, że wtedy, gdy ją uczyłam, była w siódmej klasie. To nie była moja ulubiona klasa, dzieci były trudne, miały braki z matematyki. Ale okazało się, że nie tylko spotkana przeze mnie uczennica tak mnie zapamiętała, bo jej koledzy, z którymi się spotyka, też mnie wspominają i mają podobne wrażenia, iż dzięki mnie polubili matematykę.

Bo to zawsze był mój cel, gdy uczyłam tego przedmiotu. Teraz uczę na korepetycjach rodzeństwo: chłopca z klasy szóstej i dziewczynkę z pierwszej licealnej. Przed laty miałam korepetycje z ich matką. Była uznana w szkole za „genetycznie uwarunkowany antytalent matematyczny”. Trafiła do mnie na korepetycje na początku klasy maturalnej, miałam więc rok, aby nadrobić zaległości i przygotować ją do matury. Zdała maturę i dostała się na politechnikę. Umiała się już uczyć sama, nadrobiła zaległości i – co najważniejsze – polubiła matematykę. Z analizy matematycznej była jedną z trójki najlepszych studentów na swoim roku.

A przecież na lekcjach nie robię nic nadzwyczajnego, tylko po prostu naprawdę zależy mi na tym, żeby dziecko zrozumiało materiał, który mu tłumaczę. Uwielbiam ten błysk w oczach, kiedy widzę, że chwyciło, że wie o co chodzi. Widzę później radość, gdy kolejno rozwiązywane zadania to potwierdzają. Cieszę się razem z moim uczniem, bo to nasz wspólny sukces. A jak następny raz usłyszę: „Proszę pani, uwielbiam rozwiązywać te równania”, to jest to najlepsze honorarium, jakie mogę dostać.

To prawda, matematyka to przedmiot, który różnicuje dzieci i młodzież na tych utalentowanych do przedmiotów ścisłych, średnio i mało zdolnych. Ale każdego można nauczyć, każdemu matematyka może sprawiać radość i satysfakcję. Każdy może ją polubić. Bo, gdy rozumie i nauczy się rozwiązywać zadania, to zaczyna lubić.

Dziecko właściwie uczone nabiera pewności siebie, podwyższa się jego własna samoocena i poprawia na ogół wyniki nie tylko z matematyki, ale i innych przedmiotów.

Potrzebny jest specjalny program nauczania matematyki, bo to nie jest zwykły przedmiot.

To byłby najlepszy sposób uczczenia minionego już Roku Matematyki. Jeżeli języki obce mogą być nauczane w grupach, czyli w klasach dzielonych i to o zróżnicowanym poziomie, dlaczego nie można tego zastosować w nauczaniu matematyki?

Dlatego powtórzę postulaty, które już kiedyś formułowałam. Powinny być one podstawą do zmian.

1.      Matematyka powinna być wyodrębnionym z nauczania początkowego przedmiotem nauczanym od samego początku przez nauczycieli będącymi matematykami.

2.      Matematyka powinna być uczona w klasach dzielonych, przy czym podział ten nie powinien być dowolny, tylko w jednej grupie byłyby dzieci uzdolnione do matematyki, a w drugiej – pozostałe.

3.      Dzieci uzdolnione powinny być kształcone według tego samego programu co pozostałe (nie powinien być on rozszerzany), ale do rozwiązywania dostawać trudniejsze, wymagające twórczego, kreatywnego podejścia, zadania.

4.      Dla dzieci szczególnie uzdolnionych powinien być stworzony indywidualny tok nauczania, albo dodatkowe zajęcia na kółku matematycznym, będącym kształceniem twórczego myślenia, a nie rozwiązywaniem testów z Alfika czy Kangura.

5.      Dla uczniów, którzy mają kłopoty z matematyką, powinny być prowadzone zajęcia wyrównawcze.

6.      Na wszystkich etapach nauczania należy odejść od testowego sprawdzania wiedzy.

A na koniec, nauczycielom matematyki życzę tej radości, która jest moim udziałem, gdy dzieci zaczynają rozumieć i lubić matematykę. Bo nie dobry wynik ze sprawdzianu jest najważniejszy. To zawsze powtarzam moim uczniom, że to pożądany, ale jednak efekt uboczny, najważniejsze jest żeby rozumieć i umieć.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

11 komentarzy

  1. Mój syn jest po matematyce i widzę, jak matematyka świetnie wyrobiła w nim zdolność logicznego i precyzyjnego myślenia , co po prosty bardzo przydaje się w życiu. Jestem cała za dobrym nauczaniem matematyki 🙂

  2. ewama7@wp.pl' Ewa pisze:

    Na pewno wiele zależy od nauczycieli. Mój Tato w liceum prowincjonalnym miał nauczyciela który bez żenady przyznawał się do swojej niewiedzy. W klasie był jeden chłopak o zdolnościach matematycznych, który potem został uczonym. I nauczyciel pytał go:Jasiu, jak to będzie?”. Ja w pierwszych klasach miałam nawet piątki z matematyki, do tej pory pamiętam tabliczkę mnożenia i dodaję w myślach. Problem pojawił się w starszych klasach, może właśnie dlatego, ze trafiałam na niesympatyczne nauczycielki, jedna to wręcz czarna legenda Wrocławia. Algebra jeszcze mi jakoś szła, gorzej było z geometrią, bo nie mam wyobraźni przestrzennej. Cieszę się, że w moich czasach był wybór i mogłam zdawać maturę z historii.

  3. gabriellawit@gmail.com' Gabriel pisze:

    Jak zwykle, moj post bedzie herezja w oczach szanownych autorek blogu. Od dziesiatek (a moze i setek) lat, matematycy i pedagodzy wymyslaja rozne sposoby na nauczanie tego suchego, nudnego i moim zdaniem – niepotrzebnego przedmiotu. Rezultat tych staran jest mizerny. A jednak swiat idzie do przodu. Bo co tak naprawde, z matematyki, przydaje sie w zyciu czlowieka? Umiejetnosc dodawania, odejmowania, mnozenia, dzielenia, proporcje i obliczania procentow. Z tymi procentami jest jednak zle. Zrobcie eksperyment wsrod znajomych. Spdnie kosztuja 100 zlotych bez VATu, VAT jest 20% – ile zaplacisz za spodnie? Ci najbystrzejsi oswiadcza – 120 zlotych. A teraz – spodnie kosztuja 120 zlotych z VATEM – ile kosztuja bez VATU? Ano – oczywiscie VAT jest 20% z 120 czyli 24 zlote. Wiec spodnie bez VATU kosztuja 96 zlotych. Ale chwileczke …, cos tu k…a nie gra.

    A wiec, uczcie ludzi obliczania VATu – do upadlosci. Reszta – niepotrzebna. Czy bowiem te madre, pedagogiczno-matematyczne glowy nie zauwazyly, ze sa ludzie zdolni do matematyki (jakis tam niewielki procent), a reszta sa matematycznymi tepakami? To samo zreszta z jezykami obcymi, gimnastyka przyrzadowa czy muzyka. Jedni zdolni, inni tepi. No i grupa srodkowa, oczywiscie – ani zdolni ani tepi.
    Zdolnych trzeba uczyc, tepakom nalezy odpuscic, a ze sredniakami cos tam mozna probowac robic.

    Troche celowo nie wspomnialem tu o matematyce jako cwiczenie logicznego myslenia. To sie kazdemu przyda. Na pewno prawnikom, politykom i dziennikarzom – ale rowniez hodowcom swin i ukladaczom kafelkow. Ale czy nie mozna cwiczyc myslenia bez logarytmow, rozniczek i Pitagorasa?

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Oczywiście, odpowiadając Gabrielowi (choć wiem, że wrodzona przekora przez niego przemawia), gdyby ograniczyć szkolne nauczanie do wiedzy stricte praktycznej, to istotnie wiele elementów z programu matematyki nie byłoby potrzebne. Ale nie tylko matematyki, bo po cóż inżynierowi treny Kochanowskiego, albo Dziady Mickiewicza – można zapytać? A budowa pierwotniaków czy bogactwa naturalne Australii? Wzory na kwasy i zasady, prawo Netwona itd., itp. Takie rozumowanie to oczywisty nonsens, bo każdemu, a inteligentowi w szczególności, potrzebny jest pewien zasób wiedzy ogólnej po to, żeby rozumiał świat i zachodzące w nim procesy. Matematyka uczy logicznego myślenia, a matematyczne twierdzenia z założeniami, tezą i dowodem (wprost lub a contrario) bardzo istotnego procesu uzasadniania. Matematyczne umiejętności przydają się programisto, a to wciąż bardzo intratny, wysokopłatny zawód, którego bez dobrej znajomości matematyki uprawiać się nie da. A humanistom? Nie będę się wymądrzała, odsyłam do tekstu mojej siostry „Czy matematyka jest potrzebna humanistom?” http://twittertwins.pl/czy-matematyka-jest-potrzebna-humanistom-jest-waznym-elementem-wiedzy-ogolnej/ i do mojego na portalu Wszystko Co najważniejsze „Jeśli nie lubisz matematyki, nie znaczy, że jesteś humanistą” https://wszystkoconajwazniejsze.pl/malgorzata-wanke-jakubowska-jesli-nie-umiesz-matematyki-nie-znaczy-ze-jestes-humanista/ (ten tekst po pięciu latach każdego roku znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej poczytnych i najczęściej polecanych tekstów każdego roku).
      A w praktyce? Kuszeni promocjami powinniśmy umieć ocenić, co bardziej się opłaca, nagabywani ofertami różnorodnych „cudownych” lokat dających niebotyczne zyski, warto byśmy umieli je ocenić, nie dać się skusić słowotokiem bankowego agenta. Takich sytuacji jest mnóstwo. Są i całkiem proste – kupujemy tapety, farby, trzeba więc umieć obliczyć powierzchnię. Nawet warto pamiętać wzór na powierzchnię niektórych brył (niedawno kupowałam kolorowy papier do oklejenia donicy z choinką, a znałam średnicę podstawy i części górnej oraz wysokość; gdybym szybciutko nie policzyła powierzchni bocznej, kupiłabym rolkę, która nie wystarczyłaby do jej oklejenia). Takich praktycznych sytuacji wykorzystania matematyki jest na pewno więcej niż umiejętności interpretacji wierszy .

  4. aprzychodzkadziekonska@gmail.com' Agnieszka PD pisze:

    Kilka lat temu – prowadząc zajęcia z nauczycielami dowiedziałam się od nich o planie wprowadzenia sprawdzania wiedzy pedagogów, tak by ich umiejętności były wyższe o poziom niż realizowany w szkole program. Przyznam, że pomysł ciekawy. Jednak chyba nie został zrealizowany.
    Obserwuję szkoły uczące z zastosowaniem przedstawionych we wcześniejszej wypowiedzi wniosków – większość ludzi nie posiada znacznych umiejętności i możliwości nauczenia się matematyki na wyższym poziomie – nie potrzebuje zresztą takiej wiedzy do wykorzystania jej w pracy zawodowej. Zatem klasy podzielone są na zespoły i każdy z nich uczy się we własnym rytmie z dostosowaniem poziomu trudności do możliwości poznawczych uczniów. Proste rozwiązanie od dawna praktykowane z powodzeniem. Dodam, że dzieci całą wiedzę zdobywają w szkole. Generalnie nie ma prac domowych. Od uczniów wymaga się systematycznego czytania książek. Ciekawa teza – czytanie pomaga rozwijać zdolności matematyczne.

  5. krzysztof.atlasiewicz@gmail.com' Krzysztof pisze:

    Matematyka zawsze przychodziła mi dość łatwo. W sumie jestem jednak zadowolony, że nie jest to takie powszechne. W życiu zawodowym wielokrotnie odnosiłem sukcesy że względu na intuicję matematyczną i znajomość logiki.
    Przykładem są postępowania przetargowe. Niejednokrotnie ocena oferty jest wynikiem wzoru. Jakie parametry należy zaoferować, żeby wygrać a zarobić najwięcej? Oczywiście bez znajomości matematyki nie wiadomo.
    Podobnie jest z logiką. Wielokrotnie dość skomplikowane z pozoru problemy można rozwiązać prosto, gdyż… są źle postawione.

  6. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Zawsze z dużym zainteresowaniem czytam teksty Pań tyczące nauki matematyki. Przyznam jednak, że trochę mało piszecie o kwestiach jak dla mnie kluczowych – psychologicznych: jak uczyc, żeby uczniowie wierzyli, ze są w stanie temat zrozumieć i maksymalnie się na tym skupiali. W trakcie mojej szkolnej edukacji miałem średnio jakieś 4.6 z matematyki. Niektóre zadania lubiłem bardziej ( proporcje, obliczenia geometryczne) inne mniej. Duzo satysfakcji sprawiało mi uczenie innych – o ile chcieli zrozumieć. Jednak wciąż jako koszmar przypominam sobie sytuacje, gdy koledzy już zrozumieli zagadnienie i z tryumfem głosili, ze to proste, a ja jeszcze miałem problem. Złośc przeradzała się w rozpacz, mętlik w głowie narastał, a sprawnośc umysłowa malała o jakieś 80%.
    Córka obecne uczy się w LO i raczej nie prosi nas o pomoc. Wcześniej bywało, że działy się straszne rzeczy … Problem polegał na tym, ze córka nie koncentrowała się na tym co próbowaliśmy jej wytłumaczyć, ale na tym jak wykazać a to że nauczyciel źle tłumaczy, a to, że my tłumaczymy inaczej niż nauczyciel albo, ze ona „nigdy tego nie pojmie!” Nasze rodzinne korepetycje przeradzały się w kłótnie, płacze i histerie. Jedynym wyjściem było zrobienie przerwy na uspokojenie, zjedzenie kolacji.. Po godzinie okazywało się, ze wystarczy kilka minut i wszystko się klei i nasza pomoc już nie jest potrzebna. Syn jest obecnie w II-ej kl. SP i w przeciwieństwie do córki jest bardziej „matematykiem” niż „humanistą” Jednak tez czasem wykazuje podobne reakcje. Chyba jednak łatwiej uczyć cudze dzieci niż własne

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Ogólne zasady nauczania matematyki sformułowałam w tekście „Dekalog nauczania matematyki”
      [LINK https://wszystkoconajwazniejsze.pl/maria-wanke-jerie-dekalog-nauczania-matematyki/%5D,
      który był pięć lat temu publikowany na portalu http://www.wszystkoconajwazniejsze.pl
      Nie jest dobrze, gdy rodzice uczą swoje dzieci matematyki, na ogół wygląda to tak, jak Pan to opisał. Pamiętam, gdy przed laty, jako młode asystentki chodziłyśmy na seminarium wybitnego matematyka prof. Kazimierza Urbanika, poprosił on moją siostrę, żeby udzielała korepetycji z matematyki jego córce, która była w klasie maturalnej. Miała ją przygotować do matury i egzaminu wstępnego na studia. Oczywiście mógł sam pomóc córce, ale zdawał sobie sprawę, że nie jest dobrze uczyć własne dzieci.
      Jak uczyć? Przede wszystkim indywidualnie podchodzić do każdego. Czasem wystarczy diagnoza z czego wynikają trudności (bywa, że powodem są jakieś braki z wcześniejszego materiału, które trzeba uzupełnić). Mam już na tyle dużo doświadczenia, że wyczuwam ten moment, kiedy dziecko zrozumiało, chwyciło. Uwielbiam to, ten błysk w oczach, gdy „zaskoczyło”.

  7. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    W praktyce z problemami matematycznymi stykamy się bardzo często. Gdy moja siostra pracowała w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-technicznym, jej koleżanka, adiunkt, specjalistka z dziedziny botaniki, potrzebowała do eksperymentu zastosować roztwór kwasu siarkowego o ściśle określonym stężeniu, a miała do dyspozycji dwa inne, o większym i mniejszym stężeniu. Trzeba je było wymieszać w określonych proporcjach i była bezradna. Moja siostra wyliczyła to prostym równaniem, które powinni umieć zastosować uczniowie podstawówki, rozwiązując takie zadanie tekstowe. Usłyszała wtedy od swojej koleżanki: „Marysiu, jesteś genialna!”. Tę „genialność” moja siostra wykorzystuje każdego roku, marynując przed Wigilią śledzie. Do zalewy octowej trzeba użyć octu 6-proc., a w sklepie kupuje się 10-proc. Oczywiście tu nie potrzeba tak precyzyjnych proporcji, jak w eksperymentach botanicznych, bo można rozcieńczyć ów ocet, zakupiony w sklepie, dolewając do niego nieco mniej niż jeszcze raz taką samą objętość wody i będzie ok. 6-proc. roztwór. Tu intuicja podpowiada właściwe rozwiązanie. Ale nie zawsze tak jest. Gdy np. wiemy, że ważący 6 kg arbuz zawiera 99 proc. wody leżakował w magazynie i wysechł na tyle, że zawartość wody wynosiła o 1 punkt proc. Mniej, czyli 98 proc., to czy od razu bez wyliczeń powiemy, że będzie ważył… No ile? Kto wie?

  8. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Dyskusja inspirowana tym tekstem toczy się tez na Twitterze. Poniżej przytaczam niektóre wpisy:

    M Jacyna-Witt @JacynaWitt
    Moja wnuczka i wnuk nauczyli się przez ten rok błyskawicznie odpowiadać na moje pytanie co jest najważniejsze na świecie: – matematyka. Gorzej z nauczeniem się samej matematyki.

    Dominik Gawron @DGawr
    Nauczanie matematyki powinno być bardziej empiryczne. Działać na wyobraźnię.

    electricpike @wjdorczuk
    Matematyka rzeczy skomplikowane czyni prostymi.

    Benedykta CSIC @CsicBenedykta
    Kluczem jest dobry nauczyciel. Miałam to szczęście, że na takich trafiłam.

    Ufka @ufka2
    Ważna jest też motywacja. Uczyłam (korepetycje) dziewczynkę, która była zainteresowana wszystkim, tylko nie matematyką. Przynosiłam wszystko – czyli zeszyt, ołówki, ekierki itp aby nie tracić czasu. Kiedy chciała dostać się do wymarzonego liceum zaczęła się uczyć. Zdała na piątkę.

    wojciech świderski @woj_swiderski
    W przypadku 90% populacji uczenie matematyki na poziomie przekraczającym dodawanie ułamków i obliczanie procentów jest społecznie nieopłacalne (parafraza wypowiedzi H. Steinhausa, 90% to złagodzona opinia).

    COOR @KrzyJaski
    Należy zmienić program nauczania. Uczniowie powinni przyswoić sobie przekonanie, że matematyka przede wszystkim opisuje nasz świat. Z obecnego programu nie wynika taki wniosek.

    O TU A tam nie @MareckMareck
    Żeby uczniowie lubili matematykę, rodzice muszą mieć SIQ większe niż 100. Właśnie w tej chwili stworzyłem nowy termin… ha… Social Inteligenz Qotient. Czyli mieć jakiekolwiek horyzonty niż nowe buty. Po niektórych moich sąsiadach patrząc, jest dramat. We Wrocławiu była dobra matma.

    Pielgrzymi Życia @terrawittaa
    Ile to historii z życia można usłyszeć nt. MATEMATYKI… aż dziw bierze! Z jednej strony z pewnych względów uwielbiana w szkole podstawowej, a z drugiej strony z innych względów znienawidzona w szkole średniej! Niestety, czasami b. zniechęcić może właśnie osoba, która jej naucza…
    Może dlatego, że NIE WSZYSCY nauczyciele potrafią przekazać PIĘKNO tego przedmiotu… niestety 🙁 Dzieci przeżywają dramaty z nauczaniem matematyki! A mogłoby być tak pięknie…
    Dobry nauczyciel POTRAFI uczynić z każdego matoła iście wybitnego matematycznego anioła… ! 🙂 A zły nauczyciel potrafi TYLKO zniechęcić… ;-(((

    Mariusz Domarecki @kadras1975
    Z matematyką nie wygrasz. Jeśli czegoś nie załapiesz to dalej nie pójdziesz. Talent i owszem pomoże wyjątkowym. Bez wyjątkowego, zaangażowanego nauczyciela reszta nie ma szans.

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Pełna zgoda. Matematyka to potęga! Trzeba umieć ją uczyć i trzeba umieć i mieć chęć…się jej nauczyć.

    Jan Kostrubala @JKostrubala
    Śnił mi się ostatnio koszmar, że muszę pisać maturę z matematyki.

    CzasemAlicjaFranca @AlicjaJesz
    Naprawdę nie wiem co powiedzieć. Kocham matematykę całe życie ale bez wzajemności. Marzę o jakimś matematycznym obozie i olśnieniu. Ściskam!

    Szymon Żyła (Tomzik) @sz_a_m_a_n
    Ja byłem przerażony na matematyce w szkole średniej z powodu dyscypliny i strachu jaki wprowadzała nam nauczycielka na lekcjach. Pokochałem matematykę w momencie, gdy zaczęła mi być potrzebna w praktyce do programowania. Dokładnie tak samo było z lekturami, a teraz kocham czytać.

    Benedykta CSIC @CsicBenedykta
    Zdarzyło mi siE kiedyś douczać kogoś w szkole średniej do matury z matematyki. Z ocen niedostatecznych skoczył na dobre. Dobre wyjaśnienie, wytłumaczenie matematyki + systematyczność to 3/4 sukcesu.

    Jan Sliwa @JanSliwa
    Znajomość postępu geometrycznego chroni przed piramidami finansowymi.
    A logika?
    Wszyscy ludzie są śmiertelni
    AND
    Sokrates jest człowiekiem
    => Wszyscy ludzie są Sokratesami
    Ilu ma pewność, że to błąd? Ilu w polityce tak argumentuje?

    GrzybtoSam @RobertNowoc
    Oczywiście. Ale też nie wiedząc po co/do czego/nie mając przykładów zastosowania, dzieci nie są zainteresowane, by zdobyć podstawowe umiejętności i wiedzę. Ja nauczyłem się matematyki na fizyce, bo tę lubiłem, przykłady/zadania działały na wyobraźnię 🙂

    Irene Illustrator @iszunia
    W swojej historii edukacji szkolnej, dopiero na dwa lata przed maturą trafiłam na dobrą nauczycielkę matematyki. Każdego potrafiła czegoś nauczyć, szukała mocnych stron. U mnie dostrzegła zdolności w geometrii i ze słabej trójkowej zamieniła w czwórkową i piątkową na maturze.

    Jakub‏ @Jakub08149113
    Matematyk, prof. Witold Kleiner (tak, syn Juliusza) mawiał do swych studentów, że należy się uczyć analizy, bo rachunek różniczkowy ratuje życie. Otóż to jest prawda. Kosa Wrogom Matematyki!

  9. Maria WANKE-JERIE pisze:

    To już piętnasty tekst na naszym blogu pośrednio lub bezpośrednio związany z matematyką. Ciekawe, że nasze matematyczne felietony cieszą się zawsze dużą popularnością, inspirują ciekawą dyskusję. Dotyczy to zwłaszcza tych tekstów, które – jak ten ostatni – wiążą się z nauczaniem matematyki. Tych głosów na Twitterze i Facebooku było na tyle dużo, że nie sposób było ich wszystkich przytoczyć. Widać temat jest ważny. Wszystkim, którzy zabrali głos w tej dyskusji serdecznie dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *