O upominaniu

zwracanie uwagi

Jeszcze kilkanaście lat temu nie trzeba było specjalnej odwagi, by nieznajomych upomnieć za niewłaściwe zachowanie. Gdy robiło to się grzecznie, bez besztania czy rugania upominanych, ale z wyraźną prośbą o poszanowanie innych, najczęściej odnosiło to pożądany skutek. Starsze, kulturalne osoby traktowane były z respektem. Dziś zwracanie uwagi może okazać się śmiertelnie niebezpieczne. W najlepszym wypadku można usłyszeć stek obelg.

agresja

Niedawno na wrocławskich Wojszycach doszło do tragedii. 53-letni mężczyzna, znany we Wrocławiu fotoreporter, poszedł do sąsiadów, u których była towarzyska impreza, zwrócić uwagę na zbyt głośne zachowanie. Doszło do sprzeczki. Jeden z imprezowiczów pchnął go nożem. W samo serce. Nie udało się go uratować. Sprawca zbrodni to student Politechniki Wrocławskiej.
To miał być normalny nocny dyżur w Centrum Kultury w dzielnicy Lipiny w Świętochłowicach. Dozorca zginął, gdy usłyszał dźwięk zbitej szyby, zwrócił uwagę młodym mężczyznom na ich zachowanie. Jego uwaga spotkała się z agresją, doszło do szarpania i wymiany zdań. Dozorca został przewrócony i pobity. W pewnym momencie udało mu się wyswobodzić, zaczął uciekać, ale napastnicy pobiegli w jego kierunku, przewrócili i zaczęli kopać po całym ciele. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce zdarzenia, zatrzymali sprawców i zabrali na komendę pobitego mężczyznę. W trakcie przesłuchania nagle stracił przytomność. Kiedy przyjechało pogotowie, był już w stanie skrajnie ciężkim. Zmarł w szpitalu po czterech dniach od zdarzenia.
56-letni mężczyzna postanowił odwieźć swoją córkę i wnuczkę do domu. Gdy odjechał 50 metrów od swojej posesji, zauważył, że na środku drogi stoi dwóch mężczyzn, a trzeci leży na jezdni. Pili alkohol. Kierowca zatrzymał się przed nimi, wyszedł z auta i krzyknął, żeby zeszli z drogi. Ta uwaga bardzo zdenerwowała mężczyzn, którzy podbiegli do kierującego i zaczęli go bić, wyzywać i grozić mu, że go zabiją. Na szczęście w porę interweniowała policja.
Zdarzyło się to w ostatnią niedzielę października 2016 roku. Pasażerowie autobusu zgłosili kierowcy, że w pojeździe znajdują się mężczyźni spożywający alkohol. Kierujący postanowił zareagować i zwrócił uwagę pijącym, którzy na przystanku razem z nim wysiedli z pojazdu. Wtedy jeden z nich zaatakował kierowcę. Kierowca został zabrany do szpitala.
Takie przypadki zdarzają się często. Sama doświadczyłam tego niedawno, choć w wersji stosunkowo łagodnej w porównaniu do opisanych tragicznych przypadków. Podczas pobytu w nadmorskim Grzybowie, w pobliżu Kołobrzegu, atrakcją dla wczasowiczów jest ścieżka rowerowa, biegnąca wzdłuż nabrzeża. Wygodny, asfaltowy trakt jest wykorzystywany nie tylko przez rowerzystów, ale także amatorów różnych trój- i czterokołowych pojazdów – mniejszych i większych gokartów, którymi jeżdżą niekiedy rodzice z dziećmi. Niektórzy pozwalają dzieciom na samodzielne rajdy takimi pojazdami. Młodej kobiecie na rowerze towarzyszył synek na małym gokarcie, który jechał jak prawdziwy pirat drogowy, nie trzymając się prawej strony ścieżki, nie zwracał uwagi na pozostałych uczestników ruchu. Gdy zwróciłam uwagę młodej mamie, żeby pilnowała swojej latorośli, bo strach jechać po tej ścieżce, spadł na mnie istny grad obelżywych słów, za to, że ośmieliłam się cokolwiek powiedzieć. Dziecko dostało niezłą lekcję, jak reagować na upomnienia.
Postawa tej młodej mamy nie jest wcale wyjątkowa. Współczesne dzieci nie znają karności, co niejednokrotnie obserwuję podczas sprawunków w nieodległym centrum handlowym. Wybuchy złości u dzieci najczęściej neutralizowane są przez odwracanie uwagi, czyli podsuwanie jakiegoś atrakcyjnego zamiennika. Dziecko dostaje czytelny sygnał – wybuch złości, krzyk procentuje zawsze jakąś nagrodą. Bo dziecka się nie karci. Z tych dzieci, które nie czują żadnego respektu wobec starszych, wyrosną ludzie, którzy nie przywykli do tego, że ktoś może im zwrócić uwagę.
Na koniec przypomnę anegdotę, która ilustruje, czym jest bezstresowe wychowanie. Tramwajem jedzie mama z dzieckiem, które siedzi obok niej. Naprzeciw siada młody człowiek. Żując gumę przygląda się młodej mamie i jej latorośli. Dziecko, nudząc się jazdą, zaczyna machać nóżkami, które coraz mocniej uderzają w nogi młodego człowieka siedzącego naprzeciw. Najpierw zaczął odsuwać się, skręcił nogi w jedną stronę, ale malec zaczyna się wyciągać i kopie dalej. Coraz mocniej. Wreszcie mężczyzna odzywa się: „Proszę coś zrobić z tym dzieckiem”. Zaskoczony słyszy w odpowiedzi od młodej mamy: „Ja moje dziecko chowam bezstresowo”. Gdy tramwaj się zatrzymuje na przystanku, młodzieniec wstaje, wyjmuje gumę z ust, przykleja ją do czoła zaskoczonej kobiety ze słowami: „Też byłem wychowywany bezstresowo”. I wysiada. Sympatia pasażerów była po jego stronie.
Przypomnę jak dwa lata temu ja i moja siostra pisałyśmy na podobny temat:
„Jak pokonałam rezerwistów” http://twittertwins.pl/jak-upominac-i-nie-oberwac/ i
„Jak zwracać uwagę i osiągnąć skutek” http://twittertwins.pl/jak-zwracac-uwage-i-osiagnac-skutek/
Ale czy przykłady tych zachowań można dziś zastosować? Po ubiegłorocznym doświadczeniu na nadmorskiej ścieżce rowerowej miałabym wątpliwości.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

28 komentarzy

  1. Gabriellawit@Gmail.Com' Garbaldi pisze:

    Nie wychowujcie dorosłych ludzi. A jak już koniecznie chcecie wychowywać to bądźcie pewni, że jesteście silniejsi.
    Ja tez nie lubię, jak mnie ktoś wychowuje. Wiec nie próbuje ze mną.

  2. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Zgadzam się z Garbaldim, że nie należy wychowywać dorosłych, zwłaszcza gdy robi się to mało kulturalnie, dając upust swoim złym emocjom. Jakże często słyszałam takie zwracanie uwagi, że moja sympatia była po stronie upominanego. Choćby na drodze okrzyki: „Jak jeździsz, baranie!” należą do najłagodniejszych, a towarzyszy temu pukanie w czoło i głośne trąbienie. Także w tramwaju czy autobusie wielokrotnie słyszałam podobne zwracanie uwagi: „K…, gdzie się pchasz, nie widzisz…” i stek obelg. Czasem byłam świadkiem zupełnie niepotrzebnego zwracania uwagi, np. gdy zagadały się dwie panie na środku ścieżki, a tu naraz spada na nie grad mocnych słów” „durne baby, nie macie gdzie stanąć!!!”, choć łatwo i bez kłopotu można je było ominąć. Takich przykładów niekoniecznego i niegrzecznego zwracania uwagi widziałam bardzo wiele. Jak choćby wobec mijających ludzi, którzy „rzucają łaciną”.

    Mnie samą też to spotkało, stałam z siostrą w kolejce do kasy w empiku i rozmawiałyśmy przyciszonym głosem, a młoda kobieta wykrzyknęła: „Proszę nie mówić mi prosto do ucha!” Oczywiście opisany tu przypadek zabójstwa jest tragiczny i ekstremalny. Nie umiem powiedzieć, w jakiej formie ta uwaga była zwrócona, że tak rozsierdziła podpitych młodych ludzi.

    Konstatując, brak kultury spotyka się po obu stronach (upominany, upominający). Zwracane uwagi osobom dorosłym powinno się ograniczyć wyłącznie do sytuacji absolutnie koniecznych, a jak już to robimy, to dbajmy o kulturę i delikatność, będzie bardziej skuteczne. Dlatego polecam http://twittertwins.pl/jak-upominac-i-nie-oberwac/

    • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

      Dość często się zdarza, że parkujący pojazd blokuje przejazd innym, a kierowca (najczęściej kobieta) nie zwraca uwagi na prośbę przejechania w inne miejsce. Wtedy pozostaje nauczka, czyli wycofanie i ustawienie się z przodu, by taki pojazd nie mógł wyjechać wtedy, kiedy będzie chciał. Inny przykład to częste wolne wleczenie się lewym, szybkim pasem na które nie pomaga miganie światłami i trąbienie. Wtedy pozostaje nam również nauczka, czyli wyprzedzenie marudera prawym pasem, zjechanie na lewy pas przed nim i zwolnienie. Wtedy pewnie zrozumie o co chodzi.
      Dodam jeszcze, że decydując się na takie upominanie, musimy być pewni, że wygramy, gdyby doszło do fizycznej konfrontacji.

  3. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Uważam, że w każdej sytuacji, gdy chodzi o złe zachowanie należy upominać. Tylko brak zgody i przyzwolenie na niewłaściwe zachowanie daje ład społeczny. Zachowując się niewłaściwie w miejscach publicznych nie może być tolerowane, ponieważ zachowujący się źle będzie pozwalał sobie na coraz więcej, a na to nie ma przyzwolenia. Pamiętać jednak należy, że upominając kogoś czyńmy to z ogromnym wyczuciem bez emocji, by nie obrażać przy tym osoby upominanej. Zło zawsze należy nazywać po imieniu. Nie wyniosę czegoś z domu koleżanki tylko dlatego, że może ktoś to zauważył, ale dlatego że tego wymagają normy moralne, tak się po prostu nie robi.

  4. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Ludzie nie lubią byc upominani.Zdecydowanie lepiej przyjmuja uwagi gdy przed napomnieniem dodamy zwrot typu „taka miła ,ładna pani czy tez w stosunku do mezczyzn cos w rodzaju sympatycxny pan lub ewentualnie przystojny mezczyzna.?Uwaga po takim wstepie mniej boli i z reguły konczy sie przyjemnie fla obu stron.Czesto stosuję 🙂 Najczesciej po krotkiej wymianie zdań zyczymy sobie wzajemnie milego dnia.Jesli jednak trafimy na wyjatkowego „agresora”to strach się bać?

    • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

      Racja, lepiej upomnieć dowcipnie i z humorem a nie w agresywnym stylu, tyle że wtedy zwrócona uwaga, po prostu nie zawsze dociera.

  5. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Upominanie może skończyć się tragicznie dla upominającego, może też być niepotrzebnym upustem złych emocji, o czym pisałam w poprzednim komentarzu, a reakcja na upomnienie antylekcją wychowawczą, o czym pisała moja siostra w tekście.

    Samo upomnienie może też być antywychowawcze. Doświadczyłam tego dzisiaj. Byłam na rozdaniu świadectw w szkole podstawowej, do chodzi moja wnuczka. W szkolnym foyer zebrali się uczniowie, którym dyrektor miał wręczyć świadectwa z wyróżnieniem i nagrody. Ceremonię poprzedzał skecz w wykonaniu uczniów najstarszej klasy. Z tyłu i po bokach zgromadzili się przyglądający się uroczystości rodzice. Stałam z tyłu pod ścianą, gdzie były ustawione dwa krzesła. Jedno zajmował nauczyciel, który jednocześnie sterował nagłośnieniem, drugie było wolne. W pewnym momencie poczułam, że bardzo bolą mnie nogi i było mi słabo, bo było duszno. Usiadłam więc na wolnym krześle. Po chwili usłyszałam, że to krzesła dla nauczycieli, mam ustąpić miejsca. Zajęła je młoda nauczycielka, mogła być moją córką. Nie wszyscy nauczyciele siedzieli, wśród stojących widziałam katechetę (ksiądz w koszuli z koloratką). Jaką lekcję otrzymali uczniowie? Czy potem chętnie ustąpią miejsce w tramwaju starszej osobie?

  6. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Bardzo irytuje mnie, kiedy w tramwaju ustąpię miejsca matce z dzieckiem, a panie zwykle sadzają dzieci same stojąc. Przypomniał mi się żart na ten temat. Otóż stoi starsza Pani w tramwaju, a młodzi mężczyźni jak zwykle zajęci smartfonami. Pani szepcze półgłosem: ” oj, nie ma dzisiaj prawdziwych dżentelmenów nie ma, na to młodzieniec odzywa się tymi słowami: proszę pani dżentelmeni są, tylko dzisiaj miejsc siedzących nie ma”.

    • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

      Pani Barbaro . Siedzące dziecko jest mniej awanturujące.?

      • Danuta.sikora@wp.pl' Danuta pisze:

        Pamiętamy słynne ” nie kop pana bo się spocisz”

      • b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

        Pani Dario, zgadza się,że siedzące dziecko może jest mniej awanturujące, ale chodziło w tym przypadku o różnicę wieku. Skoro osoba ustępująca jest o np. 30 lat starsza od matki i ustępuje miejsce matce z dzieckiem a sama z trudem może ustać, to chyba nie po to, by sadzać na jej miejsce 4 letnie dziecko. Rozsądniej byłoby , gdyby usiadła matka i wzięła pociechę na kolana. Nauczona tym doświadczeniem nie ustępuję teraz miejsca dziecku tylko proponuję wziąć je sama na kolana. Chyba zgodzi się Pani ze mną .

        • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

          Raz bylam w sytuacji gdy starsza pani zaproponowala ze wezmie mojego syna na kolana.Syn kategorycznie odmówił mowiac ze nie jest jeszcze taki stary by siedzieć.?Na moje szczescie pani wykazala die poczuciem humoru.W ubieglym roku jechalismy razem autobusemw którym większość miejsc zajmowali młodzi ludzie.Obok nas stala starsza pani o kulach.Syn pokazujac na ową pania powiedzial do siedzacego obok niej chlopaka.”Siedź chlopaku teraz bo na starość to sobie postoisz”O dziwo chlopak wstał.Kilka razy razem korzystalismy z komunikacji.Zauwazylam ze syn nigdy nie siada.Gdg go o to zapytalam powiedział ze nie ma sensu siadać gdy zaraz trzeba bedzie wstać.:)Mam podobnie.

    • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

      Cha cha cha… dobry przykład cynizmu.

  7. katarzyna.walus@onet.pl' Katarzyna Waluś pisze:

    Mamy czasy w których dominuje agresja! do tego dochodzą coraz bardziej skomplikowane używki. Wielbicieli adrenaliny nie brakuje. Agresywna młodzież to taka która często jest nie zrozumiana, zapracowani rodzice, problemy o których wstydzą się porozmawiać, narkotyki, złamane serce. Pijaków nie brakuje . Jakie szanse ma kierowca zaatakowany przez kilku agresorów jeśli nie ma czym się obronić?

  8. aleksandra.rashid@gmail.com' Ola pisze:

    Bardzo ciekawy temat. Moim zdaniem nie ma tu prostych recept, wszytsklo zależy od tego, kto upomina, kogo i jak to robi :/ a także od sytuacji, czasem upomnieniem można kogoś załamać, a wcale się nie osiągnie pożądanego celu

    Zdarzyło mi się być upominaną za dzieci, czasem naprawdę nie daję rady sprawić, by były cicho w kościele, sklepie czy w tramwaju. Naprawdę wolę wtedy jak taki człowiek sam się zwróci do dziecka, a nie do mamy, bo niestety to jest tak, że do wychowania dziecka trzeba całej wioski (jak mówi afrykańskie przysłowie).
    Ale z drugiej strony trzeba to z robić z miłością, komunikując to, co przeszkadza, ale rozumiejąc, że małe dziecko nie rozumie i może nie robić czegoś celowo.

    Pozdrawiam!

    • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

      Do kościoła, kina, na koncerty itp. miejsca, nie powinniśmy zabierać dzieci, których nie potrafiliśmy wychować, bo takie zachowanie oznacza brak szacunku do innych.

    • aleksandra.rashid@gmail.com' Ola pisze:

      Nie mówię przecież o patologicznych sytuacjach, ale o normalnych dzieciach, które są po prostu aktywne i nie usiedzą spokojnie przez godzinę
      czasem nie ma się z kim zostawić a na zakupy trzeba pójść, czasem chce się dziecko zabrać po to właśnie, by je wychowywać zgodnie ze swoim sumieniem (nie zabierać dzieci do kościoła do nastoletniego roku życia, bo wtedy będą już umiały się skoncentrować i zrozumieją kazanie…?)
      Nie d się zresztą wychować dziecka w izolacji, pójdzie potem „do ludzi” i dostanie małpiego rozumu – wręcz przeciwnie, powinno być od małego zabierane i uczone, choć czasem zakupy to niezła gimnastyka; ale całe wychowanie dziecka to niezła gimnastyka…
      pozdrawiam

  9. m.wanke.jakubowska@gmail.c' Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Poczułam się wywołana do odpowiedzi. Widziałam, jak mężczyzna upominał kobietę w księgarni, która rozmawiała ze swoją mamą przez telefon rozstrząsając jakieś osobiste sprawy, tak że można było słyszeć o czym rozmawiały. Zrobił to niegrzecznie, a jej chyba było przykro – przyciszyła głos i zadłoniła usta. To wg mnie takie niekonieczne zwracanie uwagi. Niekonieczne i niegrzeczne. Albo, gdy ktoś potykając się potrąci idącą osobę. I zanim zdąży przeprosić,słyszy: trzeba uważać jak się idzie…

    Piszę więc, że po obu stronach – upominanego i upomonającego – potrzeba kultury, delikatności i wyczucia.

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Rozmawianie głośno przez telefon w miejscu publicznym (tramwaju, sklepie) zwłaszcza o sprawach osobistych jest po prostu przejawem braku wychowania. Zakłóca przestrzeń publiczną. Podobnie jak dwie plotkary stoją na ścieżce i gadają. Mogą na terenie swojego ogrodu, ale nie w przestrzeni publicznej. Że jest im przykro? Wszystkim jest przykro z ich powodu. Zwracanie uwagi w takich przypadjach nie jest niepotrzebne. Jest niezbędne. Tylko trzeba to zrobić tak, żeby zrozumiały, że postępują niewłaściwie, a nie obraziły się. W przeciwnym razie pozwolimy na zawłaszczenie przestrzeni publicznej i rozprzestrzenianie zwykłego chamstwa.

      • stanorion@gmail.com' Vector pisze:

        Najlepiej w takim przypadku zacząć rozmawiać głośniej od nich, by je zagłuszyć. Jest szansa, że zrozumieją o co chodzi.

    • dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

      Zawsze widząc rozmawiajacych w miejscach publicznych przez telefon zastanawia mnie dlaczego ludzie tak glosno mówią.W ferworze rozmowy zapominaja ze ich wynurzenia często bardzo osobiste sluchaja postronni ludzie.?Wyjatkowa irytujace jest dotykanie pieczywa w marketach bez jednorazowych rękawiczek i nie sprzatanie po swoich pupilach.W obu przypadkach jednak po zwrócenie uwagi zapada cisza i delikwenci szybciutko sie oddalają.?

  10. Danuta.sikora@wp.pl' Danuta pisze:

    Zawsze znajda się osoby oporne na wychowanie i będą się zachowywać inaczej, odbiegając swoim zachowaniem od standardów , ale bezwzględnie trzeba potępiać takie zachowanie dookoła siebie. Znam osoby którym się nic nie podoba i wszystkich upominają o wszystko, to druga skrajność . Bezstresowe wychowanie to brak pomysłu na to jak wychowywać swoje dziecko, wygodne z punktu widzenia rodzica do czasu. Przypadki skrajnej agresji powodują lęk przed interwencją , obojętność i pewne społeczne przyzwolenie na zachowanie niezgodne z prawem.

  11. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Takich, którzy upominają kogo tylko się da, też nie brakuje. Ja potrafię upomnieć tylko wtedy, jeśli sytuacja bezpośrednio mnie dotyczy, lub też wtedy, gdy zagraża zdrowiu czy życiu kogokolwiek. Lżejsze przypadki nie dotyczące mnie powodują niesmak, ale wtedy wstrzymuję się od zwócenia uwagi.

    • aleksandra.rashid@gmail.com' Ola pisze:

      zgodzę sie z tym, niektórzy są po prostu „skwaśniali” i po prostu lubią krytykować innych, których zachowanie odbiega od ich „normy”

      Muszę powiedzieć ze częściej widzę to w Polsce niż w innych krajach, chociaż z drugiej strony Szwedzi wolą donosik niż zwykłe upomnienie sąsiada, że jego pies nie powininen załątwiać się na jego trawniku czy że kosiarka o 8 rano w niedzielę jednak przeszkadza

      Z dwojga złego chyba wolę nadmierne czepianie się niż donosy

  12. mmigiel@o2.pl' mmw pisze:

    W Szwajcarii też przyjęte są zgłoszenia – donosy np. do odpowiednich służb zgłaszając nieprawidłowo zaparkowany samochód.
    Zwracanie uwagi zwykle nie powinno mieć trybu rozkazującego, lepiej działa tryb przypuszczający z pytajnikiem typu nie chciałaby PT osoba mówić ciszej ( w miejscu publicznym) Ile sytuacji, tyle możliwości lecz zakazów, nakazów nielubi chyba nikt. Nawet zniknęły napisy „nie deptać trawników” „zabrania się wychylania przez okno” w pociągu.
    P.s. chyba nie ruszyłabym się z jedynego wolnego krzesła bez uprzejmego zapytanie gdzie mogłabym usiąść, gdyż żle się czuję.

  13. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Dziękuję za ciekawą dyskusję. Nikt nie lubi być upominany, dlatego nie należy tego robić bez potrzeby, w sprawach błahych, nad którymi można przejść do porządku dziennego. Rację ma Garbaldi, że dorosłych nie powinniśmy wychowywać. Czasem jednak trzeba ingerować, ale – jak pokazują opisane przykłady i dyskusja – należy to robić delikatnie, taktownie i z dużą ostrożnością. Ludzie pod wpływem alkoholu mogą i najczęściej reagują na upomnienia agresją, dlatego warto zostawić ich w spokoju, albo wezwać policję. Nie warto ryzykować. Do sytuacji dyskomfortu, do zawłaszczania naszej albo wspólnej przestrzeni przez ludzi wychowywanych „bezstresowo” zdaje się będziemy musieli się przyzwyczajać. Wyrosły już dwa pokolenia tak wychowanych ludzi i dobre maniery powoli odchodzą do przeszłości, a ich miejsce zajmuje korporacyjna uprzejmość okraszona marketingowym uśmiechem. Ja już może nie przywyknę, ale młodsi ode mnie mogą się przyzwyczaić do tego świata, w którym ludzie dorośli nie są przez dzieci traktowani z respektem, a młodzi nie szanują starszych. Bo taki dziwny stał się ten świat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *