O głupocie

Rozum to najbardziej sprawiedliwie rozdzielone między ludzi dobro, nikt bowiem nie uskarża się, że mu go brakuje. To żart oczywiście, ale dość trafnie oddający istotę rzeczy. W rzeczywistości, a nie w anegdocie, jest nawet gorzej, bowiem sama sugestia, że adwersarz ma niedostateczną wiedzę, czy nieprawidłowo wnioskuje lub nie kojarzy faktów, na ogół jest odbierany jako obraza, nie stwierdzenie faktu.  Nazwanie tego głupotą, choć to jej najbardziej charakterystyczne przejawy, to już wyraz pogardy. Przekonałam się o tym nie raz, a dobitnie potwierdziła to dyskusja inspirowana tekstem o obowiązku szczepień. Dlatego, choć od dawna przymierzałam się do napisania tego tekstu, jestem pełna obaw, czy zostanę właściwie zrozumiana.

Określenie kogokolwiek mianem głupca jest pejoratywne, to oczywiste. Tak jak oczywiste jest, że ludzie mają różną wiedzę, w wielu dziedzinach są ignorantami (wszyscy, nie tylko większość), a także bardzo zróżnicowany jest poziom inteligencji, bystrości i kojarzenia zjawisk oraz prawidłowego wnioskowania i logicznego myślenia. Na przykład z faktu, że jakieś dwa zdarzenia występują jedno po drugim, nie znaczy a priori, że jedno jest przyczyną drugiego, choć to dla wielu osób wcale nie jest oczywiste. A to wszystko to symptomy głupoty właśnie. „Wiem, że nic nie wiem” – słynne słowa wypowiedziane przez Sokratesa – greckiego filozofa, który żył na przełomie V i VI wieku przed Chrystusem oznaczały świadomość własnej niewiedzy. Są symbolem tego, że prawdziwa mądrość oznacza pokorę. Charakterystyczne, że głupotę cechuje pycha oraz brak samokrytycyzmu. „Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego” – mówił Lew Tołstoj. Już Heraklit mawiał, że „nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym. Wiedza bez logicznego myślenia niewiele jest warta.

Henri Poincare ujął to bardzo celnie: „Wiedzę buduje się z faktów, jak dom buduje się z cegieł, ale samo nagromadzenie faktów nie jest wiedzą, tak jak stos rzuconych cegieł nie jest domem”.

Ta sentencja znakomicie oddaje to, co dla mnie zawsze było oczywiste, że wiedza wymaga logicznego myślenia, prawidłowego wnioskowania i kojarzenia faktów, inaczej sama ich znajomość jest nieprzydatna.

Henryk Kaden – przedwojenny polski bankowiec, finansista i działacz gospodarczy, za zasługi dla rozwoju II Rzeczypospolitej odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski , w swoim zbiorze aforyzmów, wydanym w 1918 roku, zatytułowanym Myśli napisał: „Głupsza od głupoty jest uczona głupota”.

Rodzaje głupoty klasyfikował też Michał Wiszniewski, późniejszy dziekan Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w 1837 roku wydał pracę Charaktery rozumów ludzkich. Przedstawił w niej szeroką klasyfikację głupców, zamieszczoną w pierwszym rozdziale Głupstwo i rozmaite jego odcienie:

Głupiuteński: Wszystkiemu wierzy z największą łatwością i równie łatwo, z dziwną obojętnością, na przeciwną wprost wiarę przechodzi.

Gap: Najprostszej rzeczy domyślić się nie może, wszystko mu łopatą w głowę kłaść trzeba.

Głupiec przesądny: Wierzy najmocniej w czary, zamawiania, uroki, sny, gusła i upiory.

Głupiec sprzeciwiający się: W zakątkach i tajnikach głupstwa swojego ma gdzieś niewyczerpany zapas wątpliwości i zarzutów, z którymi za wszelką oczywistość się targa.

Głupiec zapytujący: Nie z potrzeby, lecz z nałogu i roztargnienia ciągle się pyta, choć odpowiedzi nie słucha albo nie rozumie.

Głupiec przeuczony: Styl ciemny, zagadkowe wyrażenia, wszystko, co nosi barwę tajemnicy, co pod zakrytościami się okazuje, czego zwłaszcza zrozumieć niepodobna, za głęboką u siebie poczytuje mądrość.

Głupiec dowcipkujący: Głupiec zapowiada z góry, że ma rzecz osobliwszą i nader pocieszną do powiedzenia i zaraz sam tak serdecznie się śmieje, iż zacząć nie może.

Głupiec płaczliwy: Dobrodusznych ludzi pochlebstwami ujmuje i za ich pomocą wichrzy w społeczeństwie i mąci, a zawsze dla siebie i dla zaspokojenia rozłożystej miłości własnej, której nic nasycić, nic ukoić nie zdoła.

Głupiec polerowny: Dotkliwe przymówki, żart uszczypliwy lub naganę bierze za wyraz grzeczności, za który najuprzejmiej dziękuje, mając już raz na zawsze jedno z pięknych słówek uwite podziękowanie, do którego szykowny ukłon dodaje.

Głupiec zarozumiały: Głupiec pyszny i zarozumiały, choć z nader ograniczonym i słabiutkim rozumem, choć istny drobnowidz, zwykle do najtrudniejszych zrywa się rzeczy i z najrozumniejszymi chodzi w zawody.

Łgarz: Człowiek z przewrotnym rozumem kłamie dla oszukania i ułudzenia, głupiec łże, co się wlezie, jedynie dla przyjemności.

Półgłówek: Nie mogąc sam nic pojąć ani wyrozumować, jest echem wiernie cudze powtarzającym słowa.

Półgłupiec: Ciągle bredzi i od rzeczy prawi, lecz niespodzianie, wśród największych niedorzeczności, z czymś prawdziwie dowcipnym odezwie się, coś sam z siebie rozumnego powie; czasem trafniej o ludziach sądzi niż rozumni, choć się zdaje, że dla roztrzepania nic nie widzi i niczemu przypatrzyć się nie mógł.

Głupiec przemądrzały: Nikt go nie rozumie i tym się cieszy, bo to najlepszy dowód jego wyższości.

Człowiek dobroduszny, czyli prostoduszny: Zupełny brak przebiegłości, przezorności i dowcipu, obok wielkiej dobroci serca odróżnia go od rozsądnych.

Prostaczek: Nie ma żadnego wyobrażenia przebiegów, wykrętów i przezorności i z tego do prostodusznego podobny; tylko że go dobrocią serca, czystością, nieskazitelnością, niepokalaniem duszy przewyższa.

Człowiek ciemny: Człowiek ciemny bywa łatwowierny, uparty przy swoim zdaniu, skłonny do fanatyzmu; największej bredni uwierzy, jak prawdzie rozumem wywiedzionej, do której jakiś wstręt czuje.

Choć od czasu opracowania tej klasyfikacji minęły prawie dwa wieki,  okazuje się, że i dziś – z niewielkimi korektami – doskonale opisuje ona różne typy głupoty, z którymi na co dzień się stykamy. Pytanie tylko, czy dziś mogłaby się ukazać  podobna praca? Chyba jednak nie i to bez względu na stosunek do politycznej poprawności.

„Po czym poznać głupiego?” – pytał Stefan Kisielewski. I odpowiadał: „ Po powadze jego, nie po śmiechu, śmieją się bowiem ludzie mądrzy, głupiec zaś nie chcąc się zdradzić, jest stale poważny”.

Poczucie humoru to cecha ludzi inteligentnych, bo dowcip bazuje na kojarzeniu. Gdy pierwszy raz usłyszałam o płaskoziemcach, czyli ludziach, którzy wierzą w to, że Ziemia jest płaska, myślałam, że to żart, ale okazuje się, że taki pogląd wyznaje co najmniej kilka tysięcy Amerykanów, którzy założyli nawet Towarzystwo Płaskiej Ziemi, spotykają się na konferencjach, mają swoje wydawnictwa. Nie są to bynajmniej pacjenci szpitali czy przychodni psychiatrycznych, wielu z nich to ludzie po studiach i… poza poglądem na kształt Ziemi, całkiem normalni, a nawet sympatyczni. Ale każdy argument przeciwny temu, w co wierzą, potrafią wytłumaczyć (np. gdy statek znika za linią horyzontu, tłumaczą to tym, że niechybnie utonie), a powszechne przekonanie o kulistości Ziemi jest dla nich dowodem międzynarodowego spisku.

Do której kategorii zdefiniowanej przez Michała Wiszniewskiego należą płaskoziemcy, zostawiam czytelnikom tego tekstu.

Dla mnie stanowią oni zjawisko psychologiczne analogiczne zwolenników istnienia UFO i przeróżnych teorii spiskowych, łącznie z ruchem antyszczepionkowców. „Dyskusja z antyszczepionkowcami przypomina dyskusję z sektą” – ocenia prof. Włodzimierz Gut, przytaczając jeden ze sztandarowych argumentów przeciwników szczepień, który głosi, że chorują wyłącznie osoby szczepione, a nieszczepieni nie chorują.

Ostatnie doniesienia o ogniskach zachorowania na odrę potwierdzają naukową oczywistość – na tę ciężką, zakaźną chorobę zapadają wyłącznie lub prawie wyłącznie osoby nieszczepione. Ale czy to antyszczepionkowców przekona? Wątpię.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

23 komentarze

  1. wlalos@onet.pl' Władyslaw Łoś pisze:

    Jak się przytacza „Rozprawę o metodzie” Kartejusza, to wypada zrobić to wiernie i nie zbywać tego epitetami „żart”, „anegdota”. Kartezjusz postawił tę paradoksalną tezę całkowicie poważnie i posłużyła mu ona jako przesłanka do dalszych wnioskowań w jednym z najważniejszych dzieł w całej historii światowej filozofii.

  2. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Z głupotą jest problem o tyle, że nie jest możliwa ocena zero-jedynkowa, jak PRAWDA czy FAŁSZ. Bo głupota ma różne odcienie szarości, a i ci, którzy głupotę wytykają, bywają nie całkiem od niej wolni. Zawsze przypomina mi się dialog z piaskownicy:
    – Jesteś głupia!
    – To ty jesteś głupia!
    – Ty jest najgłupsza!
    – Nie, to ty!
    Czyż nie byliśmy świadkami podobnych przepychanek słownych? I to nie tylko wśród dzieci. Dlatego zgadzam się z Rafałem Kubarą, który w jednym ze swoich tweetów z 7 listopada sformułował „Prawo Buca”, które brzmi: „Obiektywnie stwierdzam, że każdy kto uważa choć trochę inaczej niż ja jest głupi” i dodał, że organicznie nie cierpi ludzi zarozumiałych, uważających się za nieomylnych. I trafił w sedno. Głupota to przede wszystkim zamknięcie się na jakiekolwiek argumenty i przekonanie o swojej nieomylności. „Co ludzie najchętniej nazywają głupotą? Mądrość, której nie rozumieją” – napisała Marie von Ebner-Eschenbach, która mawiała też, że mądry ustępuje głupiemu i smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata. A Jean Cocteau oceniał: „Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia”. Umberto Eco natomiast przyznał kiedyś, że przez całe dzieciństwo uważał, iż wskutek jakiegoś osobliwego zbiegu okoliczności wszystkie osoby, jakie poznawał, są głupie.
    Dlatego więc przestrzegałabym przed zbyt pochopną oceną głupoty u innych (na wzór Umberto Eco w dzieciństwie) i uważnego wsłuchiwania się w argumenty, by się potem nie dziwić: jak to możliwe, że ja mam we wszystkim 100% racji, a wszyscy inni się mylą!

    I na koniec jeszcze cytat z Władysława Grzeszczyka: „Dar mądrości – to przede wszystkim umiejętność panowania nad swoją głupotą”.

    • rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

      „Ja co prawda na zakładzie nie byłem, ale obiektywnie stwierdzam, że się obijacie” – to stwierdzenie pewnego bardzo ambitnego doktora filozofii, będącego opiekunem praktyki studenckiej na terenie NRD.

  3. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Głupotą jest przekonanie, że posiadamy wiedzę, której tak naprawdę nie posiadamy. Płaskoziemców zaliczyłabym do ignorantów. To ludzie, którzy nie rozumieją różnorodności zjawisk i co najgorsze nie szukają odpowiedzi, nie potrafią się zdystansować i szukają tylko takich argumentów, które poprą ich tezę. To najzwyklejszy brak wiedzy, a wykorzystywanie niewiedzy polega na tym, że komunikacja ich ulega deformacji z lubością posługują się ogólnikami prymitywnie upraszczając obraz rzeczywistości dlatego łatwiej ulegają naciskom innych. Podobnie jest z antyszczepionkowcami. Mądrze mówią, że głupota nie zwalnia od myślenia!

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Nie jestem taka pewna, czy to dobrze, gdy głupcy zabiorą się za myślenie, wszak Jean Cocteau oceniał, że dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia. Jeśli zaś uwzględnimy, że każde logicznie prowadzone wywody, ale oparte na fałszywych przesłankach, będą formalnie prawidłowe, to wnioski z takiego rozumowania mogą zaskakujące.

  4. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Albert Einstein słynął z celnych powiedzeń. Chyba najbardziej znane są te o głupocie:

    „Każdy głupi może wiedzieć. Sedno to zrozumieć”
    „Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej”

    i o mądrości:

    „Sprytna osoba rozwiązuje problem. Mądra ich unika”

  5. mariusz.wiacek.1960@gmail.com' Mariusz pisze:

    Z tą płaską Ziemią to oczywista bzdura, spisek. Chce się ukryć fakt że Ziemia jest wklęsła.Każdy ma dowód w domu. Naprawdę. Popatrzcie na noski butów – zaokrąglają się ku górze – czyli jaki wniosek? Ziemia jest wklęsła. Gdyby była płaska to buty byłyby płaskie, gdyby była kulą to noski byłby zakrzywione do dołu.

  6. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Bardzo ciekawa jest przytoczona przez Panią klasyfikacja głupców stworzona w XIX-tym wieku przez Michała Wiszniewskiego. Można jednak zauważyć, że różne są przyczyny różnych rodzajów głupoty. W niektórych przypadkach są to cechy charakteru, w innych wrodzona niższa sprawność umysłowa, a w jeszcze innych głupota wynika z lenistwa. Myślę, że nie można nigdy oceniać, trwale zaszufladkować ludzi po pierwszym kontakcie czy na podstawie jednej wypowiedzi. Każdy ma gorsze dni, gorsze chwile. Każdemu zdarza się zrobić jakieś głupstwo czy powiedzieć coś niemądrego. Sprawność umysłowa, zdolność postrzegania rzeczywistości, kojarzenia faktów, wyciągania właściwych wniosków w dużym stopniu zależy od stanu psychicznego i fizycznego. Człowiek przemęczony, w ciągłym stresie, przygnębiony, zagubiony, rozkojarzony zwykle działa znacznie poniżej swoich możliwości.
    Osobiście mam uczulenie na ludzi zarozumiałych i uważam, że głupota jest często pochodną pychy. Nie oznacza to, że ludzie zarozumiali stale robią jakieś głupstwa i z reguły nie maja racji. Pycha sprawia moim zdaniem, że błędy takich ludzi są dużo poważniejsze i niż tych, którzy maja świadomość swojej ograniczoności.

    • gabriellawit@gmail.com' Gabriel pisze:

      Nie wiem, jak Pana zakwalifikowac. Nawet nie bede probowal. W koncu Pana nie znam. Ale to co Pan pisze, na pewno nie jest GLUPIE. Nawet posunalbym sie tak daleko, ze ocenilbym jaka MADRE. Na pewno dlatego tak mi sie podoba, bo mam bardzo podobna opinie. No a moja opinia musi byc MADRA, bo jest moja i najmojsza. I ani cienia PYCHY. Gdziezby tam.

      A tak bardziej powaznie, zaczne od siebie. Jestem inteligentny. Sprawdzalem w roznych testach. Posiadam tez , przystojaca „inteligentowi” wiedze. Co prawda juz szczatkowa z powodu tego cholernego Niemca, Alzheimera. Podobno nawet bylismy na tym samym Uniwersytecie. On Leopolda, a ja, jak autorki tego blogu – Bieruta. Zreszta Bolka.

      Ale, raz po raz, popelniam glupie czyny. W dodatku na ogol zdaje sobie sprawe. Co czyni sprawe jeszcze gorsza. Czy jestem wiec GLUPCEM? W opinii mojego kolegi Monka, pozniej Mieczyslawa, a teraz Mitchela – na pewno. Monkowi poswiecilem co najmniej dwa poematy muzyczne. Przytocze oba na koncu. Otoz Moniek wiedze ma skromna, bo do szkol nie uczeszczal, ale jest na swoj sposob inteligentny. Lub scislej – sprytny. I zawsze mial leb do interesow. W wiekub 10 lat poszlismy obaj na Sniezke, gdzie mnie namowil do jak dotad najlepszego interesu mojego zycia. Mianowicie kupilem kilka tabliczek czekolady za 20 zlotych sztuka, i na Sniezce wymienilem z Czechami na okulary przeciwsloneczne o wartosci rynkowej 100 zlotych sztuka. 500 % przebicia.

      Podczas gdy ja pobieralem nauki, ktore nigdy mi sie nie przydaly, poza jakims mizernym tytulem, Moniek robil w USA miliony. I kto tu jest madry, a kto glupi?
      A poematy ? Pozniej, jak sie naucze szukac w tym cholernym komputerze. Skonczylem informatyke. Wiec widzicie, jak to jestem madry.

      • rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

        Też mam kolegów pasujących do tego opisu. Myślę, że dobrze i mądrze jest żyć po swojemu, w swoim tempie i robić to co się lubi ( pod warunkiem, że nie ma sie zamiłowania do dręczenia, oszukiwania lub wykorzystywania innych). Osobiście wolę się napracować, ale mieć spokojne nerwy niż na odwrót. Niewątpliwie jednak ludzie o odmiennym podejściu też są potrzebni.

  7. jerzpolski@wp.pl' jurek pisze:

    Prof. Miodek uczy nas, że znaczenie słowa jest przyjmowane zwyczajowo i może zmieniać się , jeśli duża grupa to zaakceptuje. Znaczenie słowa może się nieco zmieniać m. in. w zależności od kontekstu, sytuacji .
    W rozmowie z innymi warto precyzyjnie używać słów; np. zamiast powiedzieć „jesteś głupi” często lepiej powiedzieć „to co zrobiłeś było głupie”. Wtedy nie tylko jesteśmy lepiej zrozumiani i nie musimy zaraz się poróżnić.
    Omawiany epitet często służy do podziału grup o różnych poglądach na lepszych mądrzejszych i gorszych zacofanych. W dyskusji może służyć do zdenerwowania oponenta, a następnie do jego zdyskredytowania.

  8. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Nie znoszę głupoty.Szczególnie tej swojej,tych złych decyzji które zaważyły na moim życiu.Nazywanie kogoś głupcem?Z pewnością nie wyprowadzi go to z błędu.

  9. mariusz.wiacek.1960@gmail.com' Mariusz pisze:

    Moim skromnym zdaniem ten tekst jest od śmigła. Dlaczego? Bo brakuje punktu odniesienia. Każdy z nas w zależności od okoliczności może uchodzić za mędrca, lub głupca. Oglądałem kiedyś film z Morganem Freemanem Dwa Światy. Znany aktor trafia do biednej dzielnicy gdzie ma uczyć się roli. Odcięty od kart kredytowych telefonu i limuzyny z kierowcą zdaje się być bezradny jak dziecko. Pomaga mu obeznana w miejscowych realiach dziewczyna, która z kolei nie potrafi się poruszać w świecie znanego aktora. Polecam ten film. Zabrakło mi odniesienia tych głupot dla osób wyniesionych na stanowiska ponad swoje możliwości intelektualne. Moja niewykształcona babcia zawsze mawiała do mnie „z miastaście a dupaście” jak sobie nie mogłem poradzić z wiejską rzeczywistością zostawiony na wakacje przez rodziców. To że ktoś nie zna faktów nie może być automatycznie uznanym za głupca. Wszak pan Jordain z molierowskiego „Mieszczanin szlachcicem” nie wiedział że mówi prozą. Co ostatniego twierdzenia że chorują osoby niezaszczepione togo nikt nie neguje. Natomiast domaganie się przez zaszczepionych szczepienia niezaszczepionych bo wybuchnie epidemia wśród zaszczepionych – budzi mój wybuch radości. Mąż mojej cioci (siostra babci) szanowany skądinąd starszy cechu kominiarskiego w moim mieście. Twierdził że ziemia jest płaska bo on pracując na kominach i to wysokich bo cegielnianych lepiej wie od innych bo patrzy na to z wysoka i nijakiej kuli nie widzi. Po za tą niegroźną fiksacją na kominach znał się bardzo dobrze. Szafujemy głupotą na lewo na prawo. Wykształceni do ludzi prostych odnoszą się z pogardą a to wiejskie głupki. Naprawdę można ich tak określić? Moim zdaniem mianem głupka można określić także osobę świetnie wykształconą, obytą w świecie ale wstydzącą się swojego pochodzenia.

  10. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Tu ciekawy przykład braku instynktu samozachowawczego : https://twitter.com/Onet_100/status/1065599023522988034?s=19 . To jest właśnie głupota.Dostać strzałę i wrócić?To chyba koniec tego plemienia.Bo koniecznie ktoś chciał ich przerobić na swoją modłę.Mam nadzieję że nie zostanie świętym,męczennikiem,patronem głupców.

  11. gabriellawit@gmail.com' GABRIEL pisze:

    Ciesze sie, ze napisalas ten tekst. Wreszcie bede sie mogl cos popisac aby sie popisac.
    Wrsod wielu pogladow na glupote, wypowiedzianych przez znanych ludzi, od Sokratesa do Kadena, widac brak zrozumienia pojecia „glupoty” – jako antytezy „madrosci”. Zamiast wiec zajmowac sie glupota – zajmijmy sie madroscia.

    Co to jest ta madrosc wiec? Wielu myli te ceche z wiedza, wyksztalceniem, kultura czy inteligencja. A to blad. Kiedys moj bliski kolega opowiadal o jakiejs osobie okreslajac ja: Inteligentny, kulturalny, w krawacie. Coz to za naiwnosc. Wiec co to jest ta madrosc? Tak naprawde, to nie wiem. Cudza madrosc raczej wyczuwam, niz potrafie zdefiniowac. Podam wiec kilka przykladow na pobliskie pojecia, ktore jednak madroscia nie sa: Spryt, bystrosc, intuicja, inteligencja, wiedza, wyksztalcenie, doswiadczenie i wiele innych:
    Zaczne od mojej sw. pamieci zony Majki … i siebie. Ze soba przezylem ponad 70 lat, a z Majka polowe tego czasu, wiec moge cos o tym powiedziec.

    Zawsze bylem tzw „inteligentnym” dzieckiem. Koledzy i ich rodzice nawet twierdzili, ze bylem „genialnym”. Kompletna bzdura. Bylem po prostu przedwczesnie rozwiniety, wiec w wieku 4-5 lat sam nauczylem sie czytac. W pierwszej klasie nauczycielka brala mnie do 5 klasy, gdzie stawiajac na krzesle rozwiazywalem na tablicy zadania matematyczne. Robila to oczywiscie po to, zeby pokazac starszym, jacy to oni sa tepi, skoro uczen z pierwszej klasy potrafi cos, z czym oni sobie nie moga dac rady. Sam pomysl, z punktu widzenia pedagogiki jest chyba niezbyt madry. Starsi koledzy mscili sie na mnie potem, bo pomimo, ze umialem cos, czego oni nie potrafili, to jednak ONI byli wieksi i silniejsi. Wiec dostawalem w skore. Po jakims czasie, nauczony bolesnym doswiadczeniem nie chcialem wiecej byc uzywany do ponizania innych. Czy to byla madrosc? Madrosc w tym sensie, jak madry jest pies, ktorego karaniem mozna oduczyc robienia kupy po katach.
    Glupota byloby obrywac reszte zycia.

    Ale wroce do moich dyskusji z moja zona Majka. Bylem wprawny w argumentacji. Gdy roznilismy sie pogladami, potrafilem dostarczyc jej logicznych argumentow na to, ze to ja mam racje. I wierzylem nawet w te racje, jakakolwiek by ona byla. Ale to Majka miala zwykle racje. Niestety, doszedlem do tego wniosku zbyt pozno, oslepiony moja zarozumiala „madroscia”, a w rzeczywistosci po prostu sprawnoscia w manipulowania faktami.
    To Majka miala intuicyjna zdolnosc w ocenianiu faktow, w odroznianiu dobra od zla, w znajdywaniu wlasciwych rozwiazan w malych, praktycznych sprawach, jak i w waznych sprawach zyciowych. Majka byla po prostu madra. A ja , mimo „entelegencji”, wiedzy i „chucpy” bylem duren. Czyli glupi.
    Mam jeszcze sporo do napisania w tej kwestii, ale zoladek, w swojej prostej madroscie, daje znac o sobie.
    CDN

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Następny tekst na blogu, mój tekst, miał być o mądrości, więc ten komentarz, Panie GABRIELU, trochę mi pokrzyżował plany. Ale trudno, jakoś to przeżyję.

      Pozwolę więc sobie odnieść się do istoty mądrości jako antytezy głupoty i zacytuję ks. Jerzego Szymika, który napisał tak:

      Babcia moja, Matylda, autorka wielu powiedzeń, które zapamiętałem na zawsze (jak ufam), mawiała do mnie i tak: Synek, rzykej dycki do Ducha Świyntego o siedym darów, to nie bydziesz tromba (co się przekłada: „Proś, synku, stale Ducha Świętego o Jego siedem darów, a unikniesz głupoty”). W tej cudownej radzie, żartobliwie sformułowanej (z typowym dla południowego Górnego Śląska poczuciem humoru), kryła się niebywała mądrość. Oto bowiem takie przesłanie zawiera babcina rada – lekiem na głupotę jest nie tyle wiedza i spryt, co jedynie Bóg. Mądrość jest w swej głębi darem z wysoka, darem, który można wyprosić…

      Modlitwa o siedem darów Ducha Świętego ma swoje biblijne źródło. Są nim słowa proroka Izajasza:
      I wyrośnie różdżka z pnia
      Jessego,
      wypuści się odrośl z jego
      korzeni.
      I spocznie na niej Duch Pański,
      duch mądrości i rozumu,
      duch rady i męstwa,
      duch wiedzy i bojaźni
      Pańskiej (Iz 11,2).

      Nie na darmo więc, wśród darów Ducha Świętego:

      1 Dar mądrości
      2. Dar rozumu
      3. Dar rady
      4. Dar męstwa
      5. Dar wiedzy
      6. Dar bojaźni Pańskiej
      7. Dar pobożności

      dar mądrości jest na pierwszym miejscu i nie jest tym samym, co dar rozumu czy wiedzy (umiejętności). Wszystkie one są ważne, ale mądrość najważniejsza. Jej antytezą jest głupota.

      • Maria WANKE-JERIE pisze:

        Codziennie z portalu pl.aleteia.org dostaję cytat na dany dzień. Dziś jest zachęta do modlitwy o dar mądrości: „Choćby zresztą był ktoś doskonały między ludźmi, jeśli mu braknie mądrości od Ciebie – za nic będzie poczytany”. Zachęcamy do częstego sięgania do tekstu modlitwy o mądrość, który daje nam autor biblijnej Księgi Mądrości. Jest to tekst niezwykły! Polecam https://pl.aleteia.org/slideshow/modlitwa-dla-ciebie-na-dzis-galeria

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Pięknie to Gabrysiu ująłeś. Istotą Twojej refleksji jest to, że zdolności, inteligencja i wiedza nie wystarczą, żeby być mądrym, potrzebna jest jeszcze pokora. Jak mówił Lew Tołstoj „Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego”. Pisałam kiedyś tekst: „O pokorze słów kilka”
      http://twittertwins.pl/pokora/

      • gabriellawit@gmail.com' Gabriel pisze:

        Inteligencja czy wiedza jest nie tyle wystarczajaca, co nawet niekonieczna. Znam wielu, niezbyt inteligentnych ludzi, bez wielkiej wiedzy – ktorzy sa po prostu MADRZY. W pogladach i postepowaniu.

  12. gabriellawit@gmail.com' Gabriel pisze:

    Inteligencja czy wiedza jest nie tyle niewystarczajaca, co nawet niekonieczna. Znam wielu, niezbyt inteligentnych ludzi, bez wielkiej wiedzy – ktorzy sa po prostu MADRZY. W pogladach i postepowaniu. Bardzo „prosci” ludzie, nieraz analfabeci, ludzie z rubiezy cywilizacji – bywaja MADRZY. A ci z tytulami naukowymi – GLUPI

  13. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Jednym z paradygmatów współczesnej wiedzy naukowej jest IGNORAMUS – czyli gotowość przyznania się do niewiedzy. Świadomość ograniczoności naszej wiedzy oraz tego, ze mogą przyjść kolejne pokolenia, które obrócą nasze teorie w pył. Wielu naukowców, szczególnie młodych, zapomina o tym. Oni wiedzą.

    Ludzie leczyli się zanim rozwinęła się współczesna medycyna. Opierali się na najprostszym eksperymencie naukowym – obserwacji. Jeżeli boli mnie brzuch, a po wypiciu naparu z mięty ból ustępuje – mięta jest dobra na niestrawność. Hipotezę weryfikowali po kolejnych przypadkach obżarstwa 🙂 Nie zastanawiali się dlaczego to działa, ale wiedzieli, ze działa. Potem nastał czas prawdziwych lekarzy i naukowców, którzy wyśmiewali te głupoty, zabobony i ciemnotę ludzi prymitywnych. Dzisiaj wysłannicy firm farmaceutycznych przeczesują dżunglę w poszukiwaniu resztek owych „głupich” szamanów w nadziei odkrycia nowych związków chemicznych występujących w roślinach leczniczych.

    Nie twierdze, ze medycyna lodów pierwotnych przewyższała osiągnięcia naszej medycyny, jednak denerwująca jest pewna pyszałkowatość współczesnej nauki. A przecież to naukowcy stworzyli Talidomid, specjaliści z 50 krajów dopuścili do użytku, a wykształceni lekarze przepisywali swoim pacjentkom w ciąży przez ponad 10 lat. Przed II WŚ wykładowcy prestiżowych uczelni zafascynowani logika Darwinowskiej ewolucji publikowali prace o wyższości przedstawicieli jednej rasy nad innymi. To były elity zachodu, czy może jednak zapatrzeni w swoje ortodoksyjne metody naukowe… głupcy?

    Każdemu z nas zdarza się zrobić głupotę. O tym, ze to była głupota, dowiadujemy się zazwyczaj po fakcie. Po owocach głupotę poznacie 😉

    Pamiętając o związkach dzisiejszej nauki z wielkimi koncernami, wojskiem, reżimami, sławą, nagrodami, wielkimi pieniędzmi… można zaryzykować stwierdzenie, że ze współczesną nauką jest trochę jak z demokracją – to najgorszy sposób odkrywania wiedzy, ale nikt nie wynalazł lepszego 🙂

  14. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Dziękuję za zainteresowanie tematem i ożywioną, inspirująca dyskusję. Głupota ma różne odcienie szarości, a i ci, którzy głupotę wytykają, bywają nie całkiem od niej wolni – zauważyła moja siostra, przyprawiając swój wywód cytatem ze słów satyryka i aforysty Władysława Grzeszczyka, który twierdził, że dar mądrości – to przede wszystkim umiejętność panowania nad swoją głupotą. Podobnie uważa Barbara Utecht, która głupotę definiuje jako przekonanie, że mamy wiedzę, której tak naprawdę nie mamy, a głupota zwalnia z myślenia. Wielu dyskutantów zwracało uwagę na fakt, że głupota jest pochodną pychy. Wzruszający był wpis Gabriela, który skoncentrował się na antytezie głupoty, czyli mądrości, przywołując pamięć swojej zmarłej żony, ocenił, że dla mądrości inteligencja czy wiedza jest nie tyle niewystarczająca, co nawet niekonieczna. Zna bowiem wielu, niezbyt inteligentnych ludzi, bez wielkiej wiedzy – którzy są po prostu MADRZY. W poglądach i postępowaniu. Pan Kala natomiast zwrócił uwagę na związki współczesnej nauki z wielkimi koncernami, wojskiem, reżimami, sławą, nagrodami, wielkimi pieniędzmi… co prowadzi go do stwierdzenia, że ze współczesną nauką jest trochę tak, jak z demokracją – to najgorszy sposób odkrywania wiedzy, ale nikt nie wynalazł lepszego. To ostatnie słowa dwudziestego komentarza w tej dyskusji i może najlepsza jej puenta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *