Normalność

Normalności domagają się niemal wszyscy, zewsząd słychać, że chcemy, aby było wreszcie normalnie. Opozycja i środowiska ją wspierające domagają się powrotu do normalności w wymiarze sprawiedliwości, którą skądinąd miała przywrócić obecnie rządząca formacja. Normalności domagają się na ulicach demonstrujący w Paradach Równości i blokujący te manifestacje. Normalności, znaczy świeckości państwa na wzór francuski, żądają antyklerykałowie, a powrotu tradycyjnych wartości w życiu publicznym – konserwatyści… Zmieniła się obyczajowość, to co dawniej było normalne, dziś normalne już nie jest.

Sięgnijmy do klasyków literatury. Dla Dostojewskiego normalność to zjawisko nader rzadkie, wypowiada bowiem taką kwestię.: „Faktem jest, że ludzi zdrowych na umyśle praktycznie nie ma; na dziesiątki, a może nawet setki tysięcy trafi się może jeden taki egzemplarz i to jeszcze daleko mu będzie do normalności…” – twierdził autor „Zbrodni i kary”. Według Georga Orwella normalność jest czymś obiektywnym, nie jest kwestią statystyki, bo: „Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny”.

„Normalność jest linoskoczkiem nad otchłanią anormalności” – to metafora Witolda Gombrowicza.

Czy dziś normalność też jest takim unikatem, jak dla nieżyjących już dziś pisarzy? I czy można wiązać normalność jednoznacznie z prawdą lub fałszem? Zazwyczaj odnosimy ją do zachowań człowieka jako normę w psychologii. Ale czy to, co uważaliśmy jeszcze niedawno za odbiegające od normy, dziś nie jest tylko pewną odmianą normalności? Choćby w kwestii płciowości czy seksualności?

Zmieniła się całkowicie obyczajowość. Dawniej normalne było, że najpierw były oświadczyny, potem zaręczyny, ślub i dopiero po weselu młodzi zamieszkiwali razem. Dziś nie tylko kolejność została odwrócona, bo zamiast oświadczyn pada propozycja: „zamieszkajmy razem”, ale i pozostałe elementy najczęściej są pomijane, a zamieszkiwanie bez ślubu jest nie tylko krótkotrwałe i tymczasowe, ale stało się normą. Nikogo już to nie gorszy ani nie dziwi. Przywykliśmy. No może nie wszyscy, ja np. nie, ale zawsze powtarzam, że jestem staroświecka, niedzisiejsza i niemodna. A dziś to, co było wybrykiem i rzadkością, stało się normą, a zamieszkanie razem dopiero po ślubie uważa się za dziwactwo. Zanika pojęcie narzeczeni, zastępują je partnerzy, partner i partnerka. Coraz częściej, chyba dla zatarcia różnicy, mówi się tak o małżonkach, partnerka zastąpiła żonę, a partner męża. Pisałam o tym w tekście „Rzecz o eufemizmach” [LINK].

Zmiana w rozumieniu i definiowaniu normalności dotyczy także osób o odmiennej orientacji seksualnej. W tym obszarze, najbardziej w ostatnich dziesięcioleciach, zrewolucjonizowało się rozumienie normy, a pojęcia do niedawna jednoznacznie zdefiniowane, takie jak małżeństwo, rodzina czy płeć, przestały znaczyć to, co kiedyś. Normalność według konserwatystów to trwanie przy tradycyjnym rozumieniu pojęć. Progresiści uznają natomiast płynność i nieoznaczoność. Wszystko jest niedookreślone i wieloznaczne. Normalność się rozmywa, nienormalność staje się normą, a dawna normalność jawi się jako odstępstwo.

Gdy ulicami miast maszerowały Parady Równości, kontrmanifestanci demonstrowali „W obronie normalności” z hasłami „Chłopak i dziewczyna normalna rodzina”. Normalności, czyli z kolei uznania legalizacji małżeństw jednopłciowych i przyznania im prawa do adopcji dzieci domagają się ci, którzy w owych paradach demonstrują. Co zatem jest normalne?

„A może czas wreszcie uznać, że to sensowny europejski standard. A nie rytualnie załamywać ręce, gdy ktoś ma odwagę powiedzieć to publicznie?” – tak skomentował Konrad Piasecki wypowiedź Jacka Jaśkowiaka, który zadeklarował w wywiadzie dla Radia RMF: „Gdyby to ode mnie zależało, małżeństwa homoseksualne byłyby w Polsce legalne”. Podobnie, gdy Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił dopuszczalność wpisu do ksiąg stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice widnieją osoby tej samej płci, Konrad Piasecki wyraził zdziwienie: „Można negować realia. Tylko po co?” Opowiedział się zatem wyraźnie, jak rozumie normalność, choć stara się być bezstronny i określa siebie jako symetrystę, nieraz dając dowody, że nie kieruje się w swoich opiniach partyjną plemiennością. W tej sprawie nie kryje swoich poglądów i jasno przyznaje: „Nerwowe drżenie, w które popada prawa część świata na dźwięk hasła „małżeństwa jednopłciowe”, sprawia wrażenie, jakby panowało tam przekonanie, że homoseksualizm jest nie tylko zaraźliwy, ale i bardziej atrakcyjny i dlatego tak potwornie groźny.”

Przywracanie normalności to dla środowisk lewicowych i liberalnych także usuwanie chrześcijańskich symboli i rezygnacja z urządzania tradycyjnych uroczystości z udziałem duchownych, jak choćby spotkań opłatkowych czy poświęcania oddawanych do użytku obiektów użyteczności publicznej. Przewodnicząca Rady Miejskiej Warszawy oświadczyła, że w tym roku na sesji poprzedzającej Boże Narodzenie nie odbędzie się tradycyjne spotkanie opłatkowe. Od lat warszawscy samorządowcy spędzali ostatnie spotkanie przed świętami na łamaniu się opłatkiem i czytaniu Pisma Świętego. „W końcu normalność zawitała do Rady Warszawy” – z satysfakcją donosi Wojciech Karpieszuk, dziennikarz Stołecznej Gazety Wyborczej.

Zmienia się też obyczajowość dnia codziennego. Normalny dawniej szacunek wobec starszych dziś coraz częściej odchodzi do lamusa. Normalne stało się odpyskowywanie już nie tylko rodzicom i dziadkom, dawniej nie do pomyślenia, ale nawet nauczycielom i wychowawcom. Coraz częściej dorosły bardziej dba o to, by nie urazić nastolatka. Taka zaczyna być normalność.

Przenosi się to też na sferę gestów. Wydawało się, że szarmanckie całowanie pań w dłonie to normalny gest szacunku wobec kobiety, tymczasem np. dla Klaudii Jachiry to przejaw nienormalności. Podobnie żeńskie końcówki – dla grupy pań w Sejmie były na tyle ważne, że domagały się (i uzyskały zgodę), by korespondencja do nich kierowana uwzględniała płeć, a więc te wszystkie marszałkinie, ministry, posłanki, gościnie… Dla feministek feminatywy to wyraz szacunku, a ich brak to przejaw lekceważenia. Za normalne uznała używanie żeńskich końcówek także Rada Języka Polskiego. Zatem, jeśli mnie feminatywy rażą, to czy jestem aby nienormalna? Gdzie zatem jest norma? Gdzie normalność?

Premier Mateusz Morawiecki w swoim exposé, które wygłosił w Sejmie 19 listopada, słowo normalność wymienił kilkadziesiąt razy, odcinając się od skrajności. Normalność to słowo klucz, fundament ideowy, zestaw wartości opartych na rodzinie, wolności i solidarności. Tymczasem to opozycja, krytykując „dobrą zmianę”, obiecuje zaprowadzenie w kraju normalności. „Przywrócić Polsce normalność” – z takimi hasłami demonstrowali przedstawiciele ugrupowań opozycyjnych idąc w Marszu Wolności. Normalności domagają się obrońcy „wolnych sądów”, obrońcy Konstytucji. Normalności w wymiarze sprawiedliwości, normalności w oświacie z powszechną edukacją seksualną. Przeciw tak rozumianej normalności protestują obrońcy dzieci przed seksualizacją i demoralizacją.

Byłam niedawno na imieninach u pewnego Andrzeja i wśród gości solenizanta dominowali przeciwnicy rządzącej formacji. „Na pohybel” – takie toasty były wznoszone na przemian z życzeniami zdrowia dla gospodarza i – jak mówiono – wiadomo, kogo ów pohybel miał dotyczyć. Nawet jeden z imieninowych gości zaintonował piosenkę „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”, życząc solenizantowi, by dożył czasów, gdy ziści się owe „Na pohybel” i nastanie upragniona normalność. Warto przy okazji przypomnieć genezę tego utworu. Pomysł na piosenkę zrodził się podczas wizyty lidera zespołu Tilt Tomasza Lipińskiego w Moskwie pod koniec lat 80. W czasie wycieczki odwiedził on dom towarowy na placu Czerwonym, gdzie zauważył kobiety tłoczące się przy ladzie. Nagle obok piosenkarza przeszedł starszy człowiek, który widząc tę scenę pokręcił głową i powiedział „Dziewuszki, szto wy? Jeścio budiet priekrasna, jeśćo budiet normalna”. To Lipińskiego zainspirowało i powstała piosenka, którą słuchacze odnosili do przełomu 1989 roku w Polsce. Widać można przenieść jej znaczenie, a wraz z nim pragnienie uwolnienia się od doskwierającej nienormalności na czasy współczesne.

Warto też wspomnieć, że określenie normalny oznacza też całkiem konkretne i już jednoznacznie, precyzyjnie zdefiniowane pojęcia matematyczne, takie jak: wektor normalny, podgrupa normalna, przestrzeń normalna czy rozkład normalny, a także chemiczne, czyli roztwór normalny.

Trudno nie wspomnieć o przywoływanym od lat po dziś dzień przez prawicowe media cytacie z wypowiedzi Donalda Tuska sprzed ponad 30 lat, zawartym w jednym z esejów, czyli tezie, że: „polskość to nienormalność”. Sęk w tym, że to słowa wyrwane z kontekstu. Oryginalnie tekst pod tytułem Polak rozłamany” [LINK] ukazał się w 1987 roku na łamach miesięcznika „Znak”. Przytoczę tylko kilka zdań, które dowodzą, jak zmanipulowane zostały słowa byłego premiera i przewodniczącego Rady Europejskiej, a dziś szefa Europejskiej Partii Ludowej.

„Polskość to nienormalność – takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu” – zaczyna swój esej Tusk. Po czym dodaje: „Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię; i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością, i tam, gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak; gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę; Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają, my walczymy, powstajemy i giniemy. I tylko w krótkich chwilach przerwy rozważamy nasz narodowy etos odrobinę krytyczniej, czytamy Brzozowskiego i Gombrowicza, stajemy się normalniejsi.”

Jakże inny jest sens wypowiedzi Donalda Tuska niż ten, który jest mu przypisywany i w pamięci utrwalony. Można go nie lubić, można za różne pociągnięcia czy wypowiedzi krytykować, a nawet oceniać, że jego działania przynoszą Polsce szkodę, ale przypisywanie mu słów, które de facto znaczyły coś zgoła innego, gdy weźmie się cały kontekst pod uwagę, że dla niego polskość to nienormalność, jest po prostu oszczerstwem.

Można oczywiście polemizować z tekstem „Polak rozłamany”, nie zgadzać się z opiniami autora dotyczącymi mitu narodowego (też z nimi się nie identyfikuję), ale uczynienie z wyrwanego z kontekstu fragmentu eseju pałki, by nią okładać i rzucać oskarżenia, jest – moim zdaniem – niesprawiedliwe, a nawet niegodziwe.

Na koniec przytoczę zestaw sentencji anonimowych internautów na temat normalności:

  • W świece absurdu normalność jest absurdalna. Lecz czym jest normalność?

  • Normalność rzecz względna, normalność jest nienormalna, nienormalność normalna. To tylko taka nazwa formalna.

  • Normalność jest przereklamowana.

  • Normalność jest najgroźniejszą oznaką szaleństwa.

  • W dzisiejszych czasach normalność jest szaleństwem.

  • W dzisiejszych czasach normalność jest największym wariactwem.

  • W wirze nowoczesności nawet normalność jest niezwykła.

  • W dzisiejszym świecie największą cnotą jest normalność.

  • Normalność jest, póki co, pojęciem pejoratywnym na tym świecie.

  • Czy bycie nienormalnym w świecie pozbawionym normalności to już normalność?

  • Takie to czasy, gdy normalność jest dziwniejsza od dziwności.

  • Normalność nie znaczy przeciętność. Przeciętni ludzie… Oni nie są normalni.

  • W dzisiejszym nienormalnym świecie przeświadczonym o swej normalności, nasza normalność staje się nienormalnością.

Zastanówmy się więc, z czym kojarzy się nam normalność? Czyżby w dzisiejszym nienormalnym świecie przeświadczonym o swej normalności, nasza normalność stała się nienormalnością?

Zapraszam do dyskusji.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

14 komentarzy

  1. gabriellawit@gmail.com' GABRIEL pisze:

    „Normalnosc” nie jest pojeciem absolutnym, a statystycznym: Matematycy czy inzynierowie pamietaja moze o „rozkladzie normalnym” czyli rozkladzie Gaussa. A wiec, jesli wezmiemy grupe ludzi, to niewielka czesc berdzie bardzo niska, niewielka czesc bedzie bardzo wysoka, a wiekszosc bedzie „sredniego wzrostu”. Czyli nie mozna mowic o normalnosci (sredniosci, zwyklosci) nie definiujac, jakiej grupy jakiej grupy ona dotyczy. Jesli wezmiemy przypadkowa grupe 1000 Polakow, to „normalni” beda heteroseksualistami. Ale jesli wezmiemy przypadkowa grupe ksiezy katolickiech, to tak zdefiniowana „normalnosc” nie bedzie taka oczywista.

    A wiec „normalnosc” nie jest zadna cnota ani moralna ocena. To po prostu statystyczny opis sytuacji.

    Oczywiscie, w mowie potocznej „normalnosc” jest pozytywna. Czlowiek „nienormalny” to wariat. Z takim niebezpiecznie jest miec do czynienia. ALe czy „normalny” artysta to cos pozytywnego? To raczej przecietniak. Czym tu sie zachwycac? Kazdy by tak namalowal. I dlatego, nie lubie, jesli ktos by mnie ocenial jako „normalnego”. Ja nie chce byc przecietny, taki jak setki moich sasiadow. Ja chce byc wybitny, nieprzecietny, wyjatkowy. I pewnie w tym pragnieniu jestem zupelnie „normalny”.

  2. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Normalność ma aż 208 synonimów, które można podzielić na następujących 15 grup znaczeniowych:
    – normalność w odniesieniu do standardowego działania (zwyczajność, pospolitość, stereotypowość itp.),
    – normalność w kontekście monotonnego życia (codzienność, prozaiczność itp.),
    – normalność w odniesieniu do czegoś powszechnego (nieoryginalność, nijakość, trywialność itp.),
    – normalność jako brak sztuczności (autentyczność, bezpośredniość, szczerość itp.),
    – normalność w odniesieniu do zachowania (bezceremonialność, powściągliwość, otwartość itp.),
    – normalność jako postępowanie według utartych schematów (anachroniczność, niewspółczesność, szablonowość itp.),
    – normalność w kontekście braku oryginalności (banalność, bezbarwność, konwencjonalność itp.),
    – normalność w kontekście braku urozmaicenia (inercja, bierność, przeciętność itp.),
    – normalność jako zgodność z przyjętymi normami (akademizm, brak ulepszeń, klasyczność, nienowoczesność itp.),
    – normalność w odniesieniu do czegoś powszechnego (chleb powszedni, codzienność, naturalność itp.),
    – normalność w odniesieniu do swobody zachowania (bezpruderyjność, frywolność, śmiałość itp.)
    – normalność w odniesieniu do czegoś o niskiej wartości (banalność, bezbarwność, typowość itp.),
    – normalność w kontekście czegoś zwyczajnego (potoczność, powszechność, powszedniość itp.),
    – normalność w kontekście zdrowia psychicznego (poczytalność, równowaga umysłowa itp.),
    – normalność w kontekście wciąż tych samych zajęć (monotonia, szarość, szablon itp.).
    Jak widać nie wszystkie synonimy rzeczownika normalność mają pozytywny odcień znaczeniowy. Bo normalność to też przeciętność, banalność, schematyzm, monotonia… Ktoś wybitnie uzdolniony czy podejmujący niekonwencjonalne działania nie jest normalny w sensie powszechnego występowania. Normalny, czyli przeciętny. A przecież zwracamy uwagę na to, co się wyróżnia atrakcyjnością, jakby jej nie rozumieć – urodą, inteligencją, uzdolnieniami, pracowitością, dobrocią… Przeciętność na ogół nie zachwyca, nie porywa, nie pociąga. Jedynie w kontekście zdrowia psychicznego normalność brzmi jednoznacznie pozytywnie.

  3. studio@mentals.pl' Jedrek pisze:

    Na kursie pisania akademickiego uczono mnie, żeby nie używać słowa „normalny” bo jest mętne i prawie zawsze istnieje jakiś bardziej precyzyjny synonim. Zamiast ‚normalny dzień’ lepiej powiedzieć zwyczajny albo spokojny. Normalny w odniesieniu do człowieka bardziej odnosi się do stanu zdrowia umysłowego, stąd lepiej powiedzieć „przeciętny” człowiek itd. Normalny nie oznacza zdrowy, ani właściwy tylko odnoszący się do normy, a normy są często arbitralne.

  4. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Ten tekst jest komentowany na Twitterze. Zebrałam te wszystkie wpisy i zamieściłam poniżej:

    Matylda Zimna @ZimnaMatylda
    To jest, Szanowni Państwo, bardzo mądry tekst. Lektura obowiązkowa!

    Piotr Baron @PiotrBaronJazz
    #NoweProfilowe
    Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. George Orwell

    Dariusz @dariuszw13
    Dzisiejszy idol świata : normalność.. Pytanie kto definiuje normę?

    GrzybtoSam @RobetNowoc
    Przesuwają granicę, oswajają z nienormalnością, która ma być normalna :-/

    S.Młynarski @poldek34
    Normalność i powrót do normalności oznacza powrót do norm. Pozostaje pytanie do których norm chce wracać lewica liberalna. Gdyby uznać brak norm za normę, nie byłaby to normalność, gdyż brak norm=nienormalność.

    Jan Marian @jan55020110
    Normalny kraj. Miał być przewodnikiem dla reszty Państw UE. I nieformalnie jest. Milion odwiedzin burdeli, codziennie. 13 tyś zgłoszeń pedofilii rocznie. Silny, najsilniejszych w UE antysemityzm. Ilość gwałtów i aktów przemocy wzrasta.

    Witold Kabański @WitoldKabanski
    Normalność to rzeczywiście trudny do zdefiniowania standard. A może to standard, którego można nie akceptować, byle krzywdy nie robić. Powstanie wtedy problem, czym jest krzywda? Czy byłoby łatwiej krzywdę zdefiniować? Zawsze pytam się wewnętrznego głosu. Słusznie?

    Ewa K. @ewakiga
    Tak jak nowy model życia forsowany przez „postępowców”, tak w ich ocenie ” normalność” podlega zmianie. Normalne są nowe normy.

    J.S. Biernat @JSBiernat
    Stan nienormalności jest stały, ponieważ zawsze więcej jest tych, którzy chcą coś powiedzieč niż tych, którzy chcą czegoś wysłuchać, przez co więcej jest uogòlnień niż uogòlnianych faktów.

    Jerzy Gontarz @JerzyGontarz
    Święta ujawniają schizofrenię kulturową. Adwent i bieganie w gorączce po sklepach. Choinka i drzewko na imprezę rodzinną. Św. Mikołaj i krasnal z reklamy Coca-Coli. To robi się ładnie opakowana pustka.

    Marcin Gugulski @GugulskiMarcin w odp. na komentarz Jędrzeja Stępnia (Jędrek)
    Oczywiście z wyjątkiem sytuacji, gdy mowa o dobrze zdefiniowanych: przestrzeni normalnej, prostej normalnej lub np. rozkładzie normalnym.

    K_Mil @vilczar
    W zasadzie, to ogromne pieniądze pompowane w działania stricte socjotechniczne, determinują tę zmianę obyczajowości.
    Tu nie ma żadnych naturalnych procesów.

    Wątek wypowiedzi Donalda Tuska „polskość to nienormalność” został też zauważony i skomentowany:

    Alina Petrowa @AlinaPetrowaW
    Racja, ten cytat żyje własnym życiem. Tak jak słynny „gorszy sort”, czy „tęczowa zaraza”. I na to nie ma rady, bo to element wojny propagandowej, toczonej po obu stronach. Pozdrawiam.

    J.S. Biernat @JSBiernat
    Wszystko zaczęło się od pytania „Co poeta miał na myśli?”. Moja pierwsza dwója w szkole za odpowiedź „Przecież on tu sam to napisał!”.

    Kasprowiczjanusz63 @Kasprowiczjanu2
    Żeby POjąć wariata trzeba nim samym być, albo go długo studiować.

  5. jerzpolski@wp.pl' jurek pisze:

    Czy normalność jest powiązana z wolnością ? Kto może określać co jest normalne, a co nie ?
    Dla mnie normalność to zgodność z normami,zasadami, które ludzie przyjęli.
    Po co przyjęli ? dlatego, że uznali, że tak trzeba; że lepiej trzymać się w życiu pewnych zasad.
    Na zasadzie porozumienia tworzymy normy, które określają działanie wspólnoty, państwa.
    To jest normalne. Jeśli ktoś nie stosuje się do przyjętych norm, to jest nieakceptowany przez środowisko.
    Nie można tworzyć norm niezgodnych z prawem naturalnym.

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Normalność to jednak coś innego niż norma. Odstępstwo od normy to niekoniecznie przeciętność, miałkość, nijakość. Jednakże to, co jest normą, też nie jest niezmienne, bo normy się zmieniają. Choćby w całym obszarze seksualności.

      Wystarczy sięgnąć choćby do klasyfikacji DSM. W 1952 r. homoseksualizm był klasyfikowany jako dewiacja seksualna i dopiero 15 grudnia 1973 r. Zarząd Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zagłosował (13 głosów za, 0 przeciw, 2 wstrzymujące się) za usunięciem homoseksualizmu z DSM i zastąpieniem go zaburzeniem orientacji seksualnej, ale zastrzegał, że nie oznacza to uznania homoseksualizmu za „normalny czy tak samo wartościowy jak heteroseksualizm”. W kwietniu 1974 r. odbyło się referendum, w którym udział wzięło ponad 10 tys. z około 17 tys. członków APA. 58 proc.(5854) poparło decyzję Zarządu APA.

      Obecnie istnieje naukowy konsensus, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności, co potwierdzają oświadczenia wielu organizacji, m.in. Światowej Organizacji Zdrowia, Światowego Towarzystwa Psychiatrycznego, Panamerykańskiej Organizacji Zdrowia, Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego, Amerykańskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego i Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego.

      Pół wieku i taka zmiana. Aż nie chce się wierzyć, że w wielu krajach (ale nigdy w Polsce) homoseksualizm był penalizowany. Ostatni skazany w Niemczech za czyny homoseksualne opuścił zakład karny już w XXI wieku. Aż wierzyć się nie chce, ile zmieniło się przez zaledwie pięć dekad.

      • Maria WANKE-JERIE pisze:

        Oczywiście, że normalność to nie norma. Przytoczyłam aż 15 różnych grup znaczeniowych zawierających synonimy pojęcia normalność, z których jedna (dziewiąta z kolei) grupuje te z nich, które rozumiane są jako zgodność z przyjętymi normami. Normalność to także bezpośredniość, bezpruderyjność, frywolność, śmiałość itp., czyli określenia odnoszące się do swobody zachowania. Powiemy o kimś, kto jest bezpośredni: „On jest taki normalny” w znaczeniu nie jest sztywniakiem. Każda z przytoczonych grup znaczeniowych to inne skojarzenie tego pojęcia. Zgadzam się, że jest ono mało precyzyjne i – jak pisze Jędrek – lepiej użyć bardziej precyzyjnego synonimu. Natomiast normalność lub jej brak w odniesieniu do norm obyczajowych ulega modyfikacji wraz ze zmianami w tej dziedzinie. A że one przyśpieszają to fakt. Można nad tym ubolewać lub to akceptować, ale trudno tego nie dostrzegać. Ale to już temat na inną dyskusję.

  6. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Adam Jan na Facebooku wpisał taki oto komentarz pod zapowiedzią tego tekstu:

    Uwaga ™ — link do posta z dywagacjami wpływie kondycji społeczeństwa na jednostki .( Aspekty konsumpcjonizmu, materializmu, wpływu na zdrowie i higienę psychiczną …. zapraszam do odniesień i dialogu. Uprzrdzam że to myśl dość kątrowersyjna i niedostrzegana przez współczesną psychologię z racji wpływu establiszmentu na politykę, a co za tym idzie i naukę oraz , a może przede wszystkim z racji powszedniości owego ( W SWYM SEDNIE OGROMNIE DESTRUKTYWNEGO WPŁYWU NA JEDNOSTKI I SPOŁECZEŃSTWO) jak świat starego problemu.🍂 OTO LINK DO KRÓTKICH MYŚLI BÉDĄCYCH PUNKTEM WYJŚCIA DO ROZWAŻAŃ I DYSKUSJI , DO KTÓREJ ZAPTASZAM.©〰⏩ https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=948278868874997&id=100010786777387

  7. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Dla mnie, podobnie jak dla kolegi Gabriela, normalność to większość wyodrębniona na podstawie statystyk, stosująca się do powszechnie wybranych norm i zwyczajów. Normy się zmieniają, a wraz z nimi pojęcie normalności również, ale są to zmiany na tyle nadążające za życiem, że nie wzbudzają jakichś rewolucyjnych zmian i jakby naturalnie stają się akceptowane przez większość.

    • bodo31415@wp.pl' Kulka Kulkiewicz pisze:

      Zmiany w podejściu do otaczającego nas świata można podzielić na dwa rodzaje: zmiany ewolucyjne i rewolucyjne. Aktualnie jesteśmy w trakcie zmian rewolucyjnych i to w bardzo wielu dziedzinach naszego życia. To chyba dotknęło zbyt wielu dziedzin i zaczynamy się gubić. Zaczynamy już być tym zmęczeni, ale to już za daleko zaszło. Musimy możliwie szybko określić nowe normy postępowania, bo ze spokojnych dyskusji coraz częściej robią się „pyskówki” i licytacja na obelgi. Niedawno dowiedziałem się np. że zwrot „nie mogę już patrzeć na twoją mordę” nie jest obraźliwy.
      Dalszy ciąg tych zmian zaczynam widzieć w coraz ciemniejszych barwach. Czy dojdzie do czegoś takiego jak na „Placu Niebiańskiego Spokoju (Tiananmain)”?
      Niektóre sprawy narastały od dłuższego czasu. Jednym z przykładów niech będzie wiersz Jerzego Kerna z 1966 roku „Trzecia płeć”:
      Spotkali się w Krakowie
      Pod Kopcem
      Chłopcodziewczyna
      Z dziewczynochłopcem.

      Oboje mieli znudzone miny,
      Radość istnienia była im obca.
      -Ciał! – Dziewczynochłopiec warknął
      do chłopcodziewczyny,
      -Ciał! – Chłopcodziewczyna warknęła
      do dziewczynochłopca.

      Potem minęła długa godzina
      (Słońce chowało się już za Kopiec),
      Milczała wdzięcznie chłopcodziewczyna
      I nic nie mówił dziewczynochłopiec.
      Głaskali tylko swych loków zwoje;
      Każde, rzecz jasna swoje.

      Gdybym nie widział, Boże jedyny,
      Że to jest para – to byłbym w kropce.
      Bo z włosów były to dwie dziewczyny,
      A z portek znowu – dwaj chłopce.

  8. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziękuję za zainteresowanie tekstem o normalności i ciekawą dyskusję. Gabriel, Jędrek i moja siostra zwracali uwagę na rozumienie normalności jako czegoś, co przeciętne, banalne, zwyczajne. Że odcień znaczeniowy wcale nie jest jednoznacznie pozytywny, bo nieprzeciętność, wybitność, wyjątkowość jest pożądaną wartością. Moja siostra wymieniła 15 grup znaczeniowych synonimów normalności, których jest aż 208. I to one, jak zauważył Jędrek, bardziej precyzyjnie określają treść, którą chcemy przekazać. Więcej uwagi w komentarzach poświęcono normalności w znaczeniu zgodności z przyjętymi normami, a to tylko jedna, dziewiąta spośród piętnastu wymienionych grup znaczeniowych synonimów normalności. Na matematyczne definicje normalności zwrócił uwagę Marcin Gugulski, a że cytat z wypowiedzi Donalda Tuska „polskość to nienormalność” żyje własnym z życiem, zauważyła Alina Petrowa.

    Przy takiej mnogości znaczeń, nie wiem, czy chcemy, czy nie normalności, bo każdy pod tym terminem rozumie, co innego.

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Szeroki wachlarz znaczeń powinien zwiększać liczbę zwolenników normalności, bo każdy może wybrać sobie odpowiadający mu odcień znaczeniowy. Poza tym większość jest przeciętna (widać to w rozkładzie Gaussa), więc też i optuje za przeciętnością. Za normalnością zawsze będzie większość, jakkolwiek by ja rozumieć.

  9. ewama7@wp.pl' Ewa pisze:

    U artystów mówi się często, że granica między geniuszem i szaleństwem jest bardzo płynna. Ktoś się wydaje interesujący i niebanalny, a może ma po prostu zaburzenia psychiczne. Co do osób LGBT, to one były zawsze, tylko się o tym tyle nie mówiło. Akcja wywołuje reakcję, stąd te ataki na nich, a oni chcą po prostu też normalnie żyć i być szczęśliwymi. Wolałabym być wychowana przez kochającą się i szanującą jednopłciową parę (jak premierka Finlandii) niż przez kobietę i mężczyznę w patologicznej rodzinie pełnej alkoholu, przemocy czy molestowania.

  10. ewama7@wp.pl' Ewa pisze:

    Zawsze mnie też oburzało dawne piętnowanie „panien z dzieckiem”. Często pewnie kobiety chciały zostać matkami, nawet jeśli ojciec dziecka uchylał się od odpowiedzialności. Ale była obawa przed tym „co ludzie powiedzą”. Kończyło się to czasem pokątną aborcją nieraz kosztującą kobietę życie, a w lepszym wypadku wymuszonym przez rodzinę szybkim ślubem. Wiele takich małżeństw się szybko rozpadało, choć znam dobre wyjątki. Tu obyczajowość zmienia się na dobre. Jeśli naprawdę się kochają, to mogą wziąć ślub po paru latach. A jeśli ich drogi się rozejdą, to każde z czasem może związać się z kimś innym. Nieraz ojczym jest lepszy dla dziecka niż biologiczny ojciec.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *