Nie dać się nabrać

W Niedzielę Miłosierdzia Bożego pojawił się w mediach społecznościowych apel: „Potrzebna krew dla dziecka chorego na białaczkę B Rh minus, Prokocim, to bardzo rzadka grupa. Kontakt: Marzena Czyż: 515-250-700. Jeśli macie taką grupę krwi, albo znacie osoby posiadające tę grupę, pilnie skontaktujcie się z P. Marzeną Czyż!!!” Wrażliwi ludzie nie pozostali obojętni – rozsyłali mejle, SMS-y, szukali… Informacja była powielana przez kolejne dni, tygodnie… W piątek 28 kwietnia tweeta Waldemara Kuczyńskiego podał dalej Stanisław Żerko.

Czyż

Tymczasem, jak się okazuje, dokładnie takiej treści apel „wędrował” już w sieci i telefonach dwa lata temu. W komunikacie podawane były te same, błędne dane. Dlaczego?  Ktoś zrobił to zapewne dla żartu, aby sprawdzić, jak informacja się rozchodzi. I rozeszła się. Wielu ludzi zaabsorbowała, bo wrażliwości nie brakuje. I dali się nabrać.

krew

Tylko, że następnym razem trudniej będzie o zmobilizowane ludzi do pomocy. Jesteśmy bombardowani prośbami o finansowe wsparcie, o pieniądze na kosztowne leczenie, operację zagranicą, rehabilitację, sprzęt itp. Każda historia jest poruszająca, środki potrzebne do zebrania ogromne, terminy krótkie. Trudno jednak w prosty sposób sprawdzić, czy nie jest to podobny przypadek, jak opisany powyżej (choć w tamtej historii nie było zbiórki pieniędzy).

W przypadku apeli o krew, jak wyjaśnia honorowy dawca, nie podaje się numeru telefonu. Wystarczy imię i nazwisko osoby potrzebującej krwi oraz nazwa szpitala, w którym leży. Nadmiar danych jest podejrzany.

A w przypadku zbiórki pieniędzy na leczenie? Często odbieram telefony (wciąż mam jeszcze stacjonarny) i jestem proszona o wsparcie leczenia chorego dziecka. Wystarczy podać adres, a wszystkie informacje o chorobie i numer konta bankowego przyślą pocztą. Wyłudzanie adresu? Bo na pytanie skąd był znany mój numer telefonu, nie uzyskuję odpowiedzi. Trudno zaufać.

Wiem, że są powołane wiarygodne instytucje, które organizują zbiórki pieniędzy. Nie jesteśmy w stanie pomagać wszystkim. A i dać się nabrać też nie warto.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

12 komentarzy

  1. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Ostatnio w sieci na różnych portalach, pojawia się tyle próśb o wsparcie, że trudno byłoby na wszystkie reagować. Siłą rzeczy spowszedniały na tyle, że na wielu osobach nie robią już żadnego wrażenia.
    Z podobnymi prośbami do tej, przesłanej przez pana Waldemara Kuczyńskiego spotykam się wielokrotnie na Facebooku. Jedna prośba o krew dla chorego dziecka, była mi osobiście znana, więc wiedziałem, że to autentyczna potrzeba, ale o innych nic mi nie było wiadomo, bo nie miałem czasu ani chęci tego sprawdzać. Odruch serca jest bardzo ważny przy potrzebie pomocy, ale ileż można mieć tych odruchów. Uważam, że w znanych nam przypadkach powinniśmy pomóc, ale wszystkim po prostu się nie da.

  2. Danuta.sikora@wp.pl' Danuta pisze:

    Trudno działać racjonalnie w warunkach wyższej konieczności ,ale nasze apele musza być uwiarygodnione. Zawsze znajdzie się osoba która nam w tym pomoże. Chociażby szpital . Skoro chora , potrzebująca osoba znajduje się pod opieką lekarzy , to tak naprawdę szpital potrzebuje np krwi. Zdarza się to bardzo często. Pomogą przekazać prawidłowa informację. Ludzie pomagają , sama często biorę udział w akcjach charytatywnych i odruch jest. Mieszkancy często nawet nie chcą wiedzieć komu pomagają , ale po drodze musi być gwarant. Osobę raz oszukaną bardzo trudno zachęcić do pomocy.

  3. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Ciekawy komentarz do tego tekstu pojawił się na Facebooku. Przytaczam go w całości:

    Darek Niworowski

    W Stanach ten i tysiące innych sposobów wyłudzenia są na porządku dziennym. FBI, którą wszyscy kojarzą z najsprawniejszą……palcem w bucie nie kiwnie w tej sprawie, ponieważ oszuści lepiej znają zasady gry i przepisy i zawsze docierają telefonicznie lub przez internet spoza stanu, gdzie szukają naiwnych ofiar, wiedząc, że reakcja FBI lub Policji będzie zawsze ta sama: „ …skąd był telefon oszusta? Z innego stanu ? A to niestety musi pan/ pani osobiście pofatygować się do tego stanu i złożyć osobiście …..”

    Także krajowi naciągacze „Ameryki nie odkryli”, jedynie będą stosować nowe, lepsze metody, które już dawno zostały sprawdzone w świecie, np. piękne zdjęcia szczeniąt psów i świetnie przygotowane teksty ….kto odmówi dziecku prezentu, jedynie zaliczka kilkuset….., nagminne w Stanach….

    Piękny koń za niewiarygodnie niską cenę z powodu śmierci męża i wyjazdu do córki, jedynie zaliczka, ponieważ dużo osób jest już zainteresowanych…..i tysiące , tysiące innych doskonale przygotowanych pułapek , które docierają do wybranych miejsc i odbiorców zbyt daleko by wsiąść w auto i za chwilę sprawdzić ….a potem mówią , że to tylko u Polaków sprawdza się przysłowie: „Mądry Polak po szkodzie”…….to jest wszędzie, gdzie żyją ufni w innego, Bogu ducha winni no i troszkę naiwni ludzie. A, że w Polsce takich wielu, o czym świadczą sympatie polityczne tzw. liberalnej części (naiwnej do granic możliwości lub gorzej….) społeczeństwa, to już pozostanie bez komentarza.

  4. mail@mywebsite.pl' TesTeq pisze:

    Zawsze się znajdą naiwni, którzy uwierzą w powrót wnuczka marnotrawnego, nadzwyczaj korzystną inwestycję w złoto, chorobę małego Jasia czy szczęśliwość wiekuistą. I są gotowi za to zapłacić. A skoro jest popyt na cuda, to i znajdują się chętni, żeby ten popyt zaspokoić.

  5. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Trzy milony za zycie Julii.Czytajac taki wpis bedacy jednoczesnie apelem o pomoc trudno byc obojetnym.I nie mam tu na mysli tylko zycia Julii ale rowniez kwotę ,wręcz ?nieosiagalną dla przecietnego człowieka.Dlatego tak wazna jest pomoc nawet ta najmniejsza w formie sms.Jeden sms to koszt niewielki.Wielu z nas nawet nie odczuje braku tych paru zlotych.Podobnie jest z wieloma innymi akcjami w ktorych mozemy brać udzial.Nawet jesli wspomozemy 10 osob to powinnismy miec swiadomosc ze ubylo nam raptem 25 zł z domowegi budżetu.Prosto przeliczajac to jedna butelka wodki kilka piw czy tez 2 paczki papierosów.Bez tych specjałów jakos sobie poradzimy.?Bez naszej pomocy rodxina Julii sobie nie poradzi.
    Fundacja SiePomaga jest organizacja ktora gwarantuje nam ze nasze wplaty trafią do osob ktorym chcemy pomóc.Natomiast inne formy typu zbiorka uliczna ,sprzedaz krzyzowek nie wzbudzaja mojego zaufania.
    W miare swoich mozliwosci powinnismy pomagać i obysmy nigdy nie zobojetnieli na potrzeby innych mimo ze nie wszystkim mozemy pomóc.Swuetnym przykladem jak szybko mozna zebrac potrzebne pieniadze jest akcja Dobro powraca organizatorem ktorej jest Krzysztof Stanowski.?

  6. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Gdy mowa o wyłudzaniu pieniędzy przypomina mi się historia całkiem niedawna, bo sprzed roku, kiedy to sama niemalże nie uległam pokusie wyłudzaczy, dlatego opiszę ją, żeby przestrzec ewentualne ofiary. Dostałam telefon informujący mnie o bezpłatnym badaniu wzroku jakąś nowoczesną metodą z możliwością dobrania okularów. Zdecydowałam się, zapisując się na konkretny termin. Okazało się, że badanie wzroku było nieistotnym dodatkiem do całego przedsięwzięcia, było zresztą bardzo prymitywne, bo polegało jedynie na sprawdzeniu czytania liter różnej wielkości na tablecie, a następnie mogłam wybrać sobie ze stosu plastikowych okularów, takich, które można kupić za parę złotych. Wybrałam z niebieskimi oprawkami i nawet nie musiałam za nie płacić. Ale to było na samym końcu spotkania, bo najważniejszą jego częścią była prelekcja, podczas której zebrani na sali, w większości starsi ludzie, usłyszeli o nadzwyczajnych właściwościach prezentowanych kołder wełnianych, letnich, zimowych, jedno i dwuosobowych, a także o nadzwyczajnych kompletach garnków. Miała to być wyjątkowa okazja, a wylosowane osoby, bo było jeszcze losowanie wg ług numerów zgłoszenia, miały możliwość po kupieniu albo kołdry, albo kompletu garnków, otrzymać jeszcze jeden wybrany egzemplarz oferowanych produktów za darmo. Garnki były podobno oryginalne włoskie, a taki komplet w cenie dziewięciu tysięcy złotych można tu było kupić za połowę tej kwoty. Widziałam zwabionych tymi propozycjami i marketingowym przekazem starszych ludzi gotowych nabyć te towary. Na miejscu był człowiek spisujący umowę na zaciągniecie kredytu. Zadzwoniłam do męża, który – zanim przyjechał – sprawdził w Internecie ceny tych produktów. Wszystkie wynosiły do kilkuset złotych. Czyli szalbierze dyktowali sobie o rząd wielkości więcej. Niestety, sporo starszych osób dało się nabrać. Po tym zdarzeniu została mi pamiątka – plastikowe okulary w niebieskich oprawkach, która mi przypomina: NIGDY WIĘCEJ!

  7. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Wszelkie zaproszenia na „darmowe”badania bez czytania wyrzucamy do kosza pamiętając ze nic nie ma za darmo? Gospodarzami takich spotkan są naprawde dobrze wyszkoleni specjalisci „naciagacze”Sporo inteligentnych ludxi dopiero w domu budzi sie z „letargu”i ze zdziwieniem zauwaza ze kupilo cos czego abdolutnie nie potrzebuje za astronomiczną cenę.Zerwanie umowy kupna jest bardzo trudne i czasochłonne.?

  8. elzbieta314@gmail.com' Elzbieta Zborowska pisze:

    Obecnie pojawiło sie wiele różnorodnych portali, w których skupione sa osoby proszone o pomoc czy tez o zebranie składek na leczenie dla siebie lub dla bliskiej osoby….Jest takich próśb coraz więcej. Trudno niekiedy odmówić ale nie da sie rady pomoc wszystkim. Od czasu do czasu wysyłam smsa lub wpłacam drobna kwotę na te osoby o których piszą media- gazety, telewizje czy znajome osoby, bo wtedy wiem ze wszystko jest sprawdzone. Czasami jest mi żal i mam wyrzuty sumienia, ze nie reaguje na jakaś kolejna prośbę, ale nie byłabym w stanie wszystkim pomóc. Zas 1% podatku przekazuje chorym dzieciom znajomych osób- takim ktore nie maja dostępu do mediów i id ga wie reklamować,a pieniądze potrzebne na leczenie lub rehabilitacjé.
    Wracając do prawdziwości takich apeli – sama raz czy dwa podałam dalej apel o krew z telefonem w/w Marzeny, dopóki nie przeczytałam informacji od jakiegoś internauty, ze to sprawdził i ciała akcja jest fałszywa. Od tej pory gdy widzę ten apel, informuje nadającego ,ze to fałsz.
    A prpops roznych telefonów związanych z badaniami, pomocami dla dzieci ,pokazami garnków – rowniez otrzymuje ich mnóstwo.I zazwyczaj odmawiam.Bylam kiedys na pokazie kulinarnym, kupiłam patelnie i blender, których cen był zawrotna, ale sprawuje sie dobrze do dzis….Reklama nie była przesadzona, tylko drogie.Pansrwo prowadzący pokaz zachęcali do kupna tłumacząc ze korzysta z nich w swoich programach Ewa Wachowicz. Sprawdzałam, faktycznie te same garnki i rondle bylycu niej w kuchni. Ale kiedy stłukło mi sie szklana pokrywka i chciałam dokupić przez internet- firmy nie było.Nie bede opisywać juz jak mąż poszedł na jakis pokaz i po paru dniach okazało sie ,ze kupił na raty drogi odkurzacz iroomba/ taki okrągły co sam jeździ/W nagrodę ponoć dostał jeszcze komplet garnków. Oj ciężkie dni były w dom, Od tej pory nie chodzimy juz na żadne pokazy….Pytani- kto sprzedaje takim firmom numery telefonów oraz podaje imiona i nazwiska. Kto handluje danymi osobowymi.

  9. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Cwaniaki to i zwyczajną czerwoną herbatę jako remedium na większość chorób potrafią sprzedać. Wszelkie te promocje czy spotkania są tak zorganizowane by nie dać chwili do namysłu. Kto udostępnia nasze dane? Zazwyczaj my sami.Proszę też spojrzeć na moje konto. Rok urodzenia jest :).

  10. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Przerobiłem ten apel o krew dla umierającego dziecka. Na szczęście zanim wyjęłem z szafki wynik badania grupy krwi ktoś wyjaśnił że to „fake”.

  11. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    To bardzo smutne zjawisko obserwowane coraz częściej, że takie sytuacje starają się oszuści wykorzystywać w sposób niegodny. Wszelkie zbiórki zawsze budziły we mnie nieufność i nie ukrywam, że przez to cierpią osoby rzeczywiście potrzebujące pomocy i wsparcia. Przez takie nieuczciwe zachowania przestajemy reagować na wszelkie apele. Potrzebujący i chorzy zasługują na naszą pomoc i powinniśmy czynić wszystko, byśmy nie uodpornili się na wszelkie prośby o pomoc. Zachowania takie mogą doprowadzić do poważnej znieczulicy społeczeństwa. Oszustów wykorzystujących dobre serca darczyńców jest bardzo wielu, dlatego sprawdzajmy komu przekazujemy swoją pomoc, zachowujmy ostrożność. Coraz chętniej oddajemy swój 1% na organizacje pożytku publicznego. Sprawdzajmy! Bo liczba przeróżnych fundacji rośnie lawinowo. Tak jak wspominałam pomysłowość naciągaczy nie zna granic. Zawsze staram się zachować zdrowy rozsądek. Zastanawiam się często nad tym ilu jest naprawdę darczyńców działających z potrzeby serca a ilu szukających rozgłosu po to, by zaspokoić swoje dobre samopoczucie. Sama pomagam takiej instytucji jak Caritas Polska i Hospicja.

  12. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Dziękuję za wszystkie komentarze i ostrzeżenia przed „wyłudzaczami”. Istotnie, jest wiele organizacji, które profesjonalnie zajmują się zbiórkami dla potrzebujących, więc jest w czym wybierać. Choć, gdy pojawia się poruszająca historia, warto po prostu sprawdzić, a gdy wszystko OK, można śmiało pomóc. Bez sprawdzenia można być jednym z wielu w łańcuszku oszukanych.

    Już po opublikowaniu tego tekstu natknęłam się na tweeta Policji Polskiej (@PolskaPolicja) takiej treści: Wspieramy chorego na nowotwór kolegę. 25894400030002743020000010 dopisek: Piotr Pilarczyk P/123 Fundacja Złotowianka http://www.policja.pl/pol/aktualnosci/142411,Policjanci-wspieraja-chorego-na-nowotwor-zlosliwy-kolege.html

    Policji można zaufać, a i pomoc, jaką zorganizowali choremu koledze zasługuje na szacunek. To akurat nie naciągactwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *