Kilka słów o odchudzaniu

Pierwsze ciepłe, wręcz upalne, majowe dni, zachęcają do rekreacji, a także bardziej skąpych ubiorów, odsłaniających zakryte wcześniej części ciała. Odkrywa czasem też niechciane przez nas zaokrąglenia, których przed wakacjami najlepiej się pozbyć. Dlatego słów parę o odchudzaniu, a mamy w tym doświadczenie i wiemy, jak to robić skutecznie.

hrana-bez-masnoca

Najlepiej polecać metodę znaną nie z teorii, ale praktyki. To, o czym piszę, ja i moja siostra praktykowałyśmy na sobie z bardzo dobrym skutkiem. Nawet zbyt dobrym i przed przesadą zechcę przestrzec, zwłaszcza osoby bardzo młode, w okresie dojrzewania. To nie jest najlepszy czas na gwałtowne odchudzanie.

Twiggy

Miałyśmy 14 lat, parę kilogramów w nadmiarze (ja trochę więcej) i byłyśmy zapatrzone w Lesley Lawson, najsłynniejszą wówczas na świecie modelkę zwaną Twiggy. Jej ogromne oczy, podkreślone wyrafinowanym makijażem, regularne rysy i drobna, dziecięca sylwetka stanowiły w latach sześćdziesiątych kanon urody. Od popularności Twiggy zaczęła się moda na bardzo szczupłą, wręcz chudą sylwetkę, a co za tym idzie na odchudzanie. Coraz częstsze były przypadki anoreksji.

Jak każda nastolatka marzyłyśmy o takiej figurze jak Twiggy. Postanowiłyśmy to osiągnąć, a do sprawy podeszłyśmy z dużą systematycznością. Nasze doświadczenia do dziś mogą być wskazówką, jak pozbyć się nadwagi. Zaczęłyśmy od zgłębienia problemu od strony teoretycznej. Pomocą okazała się książka z 1964 roku, którą mam do dziś, „Zarys nauki o żywieniu” Aleksandra Szczygła i Zofii Wysokińskiej. Znalazłyśmy ją na półce w biblioteczce naszego ojca. To bynajmniej nie była książka o odchudzaniu. Dowiedziałyśmy się z niej o zasadach żywienia, wartości odżywczej różnych produktów i różnicach w wydatkowaniu energii przy różnych wykonywanych czynnościach.

Podstawową zasadą, jaką przyjęłyśmy, był bilans energetyczny – aby tracić na wadze powinien on być ujemny. Zaczęłyśmy liczyć kalorie w zjadanych posiłkach i szacować wydatkowanie energii. Jak zdarzyło się nam zjeść coś ponad plan, starałyśmy się „spalić” te kalorie, na przykład wchodząc na schody (w najbliższym wieżowcu po drodze ze szkoły do domu). Godzina takiego wchodzenia to wydatek ponad tysiąca kalorii. Jak widać z poniższej tabeli (pochodzi ona z książki, która posłużyła nam do odchudzania) różnice zużyciem kalorii są ogromne, ale zaskakuje na przykład niewielki wzrost wydatkowanej energii między pozycją siedzącą a stojącą.

20160524_155704

Aby obejrzeć szczegóły zawarte w tabeli, wystarczy kliknąć na obrazek

Do dziś mamy w pamięci i te tabele, i szacunkowe wartości kaloryczne posiłków. Na przykład nie jest powszechnie znany fakt, jak bardzo różni się wartość kaloryczna mięsa wołowego i wieprzowego. Wiemy na przykład, że nie słodząc herbaty, można w zamian zjeść kromkę chleba, a tłuszcz dodany do ziemniaków może podnieść ich wartość kaloryczną nawet dwukrotnie.

20160524_155818            20160524_155931

Metoda ujemnego bilansu energetycznego okazała się nadzwyczaj skuteczna, w ciągu roku straciłyśmy po kilkanaście kilogramów. Każda dieta cud opiera się w gruncie rzeczy na takim bilansie. Starałyśmy się nie głodować, więc dobierałyśmy dietę tak, aby to, co jemy, było niskokaloryczne, a przy tym zapewniało uczucie sytości, dbając przy tym o jak największą różnicę między liczbą kalorii dostarczanych w posiłkach, a wydatkowanych w ciągu dnia.

Pojawiły się też komplikacje, przed którymi chcemy przestrzec. Gwałtowne odchudzanie w okresie dojrzewania zaburza gospodarkę hormonalną. Doświadczyłyśmy tego i wychodziłyśmy z tych kłopotów przez kilka następnych lat. Duża i szybka strata wagi zaburza też termoregulację. Marznięcie jest dokuczliwe i może nie minąć. Dlatego polecamy naszą metodę, ale do stosowania z umiarem i nie za długo. Najlepiej wiedzę o bilansie energetycznym wykorzystywać do kontrolowania i utrzymywania wagi, czyli do osiągnięcia tak potrzebnej równowagi.

20160513_152136

Wakacje w Jastarni po roku odchudzania; bransoletki, które powinny były zatrzymać się w połowie przedramienia mogłyśmy wsunąć prawie pod pachę

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

21 komentarzy

  1. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Oczywiście, że ujemny bilans energetyczny jest podstawą straty na wadze. Sęk w tym, że jedzenie to także przyjemność i zaspakajanie głodu. Nie warto operacji „odchudzanie” przeprowadzać drastycznie, lepiej powoli, ale konsekwentnie. Radziłabym przede wszystkim na początek:
    – nie podjadać pomiędzy posiłkami, tyje się – jak mawiał nasz Ojciec – nie od tego, co się je, ale co się podjada,
    – nie pić słodzonych, gazowanych napojów,
    – ograniczyć słodycze (nie wyeliminować),
    – wstawać od stołu z lekkim odczuciem niedosytu.
    Dla zdrowia warto, zwłaszcza wiosną, zrzucić kilka zbędnych kilogramów, które przybyły podczas zimowego ruchowego lenistwa. Ruch na świeżym powietrzu zawsze dobrze zrobi.

    A poza tym, nie każda z nas musi wyglądać tak jak Audrey Hepburn (170 cm wzrostu, 50 kg wagi, 58 cm w talii), panom bardziej nawet podobają się kobiety o pełniejszych kształtach.
    Bo co to za życie, gdy na jedzenie będziemy patrzeć jak na wroga, a potrawach widzieć jedynie te straszne kalorie.

  2. mmigiel@o2.pl' mmw pisze:

    Bardzo na czasie artykuł. Zgadzam się z wszystkimi poradami. Pamiętać też trzeba iż z wiekiem zapotrzebowanie kaloryczne się zmniejsza. Podjadanie zawsze jest niedobre, ale niektórym uchodzi bez konsekwencji nadwagi a innym nie.

  3. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Kilkanaście kilogramów nadwagi w okresie dojrzewania to bardzo dużo. Nie powinno się do tego dopuszczać, bo taki stan może się utrwalić i do tego powiększać się z wiekiem. Wybrały Panie bardzo skuteczny sposób odchudzania, tylko może zbyt radykalnie przestrzegany, ponieważ szybkie gubienie wagi, z wielu powodów nie jest dobre. Stosowanie ujemnego bilansu energetycznego wymaga konsekwencji i dyscypliny, na co nie każdego jest stać. W praktyce większe znaczenie ma wysiłek fizyczny i ruch, niż wartość spożywanego pokarmu. Gd całymi dniami siedziałem za biurkiem, ważyłem 104 kg, choć starałem się nie jeść specjalnie tuczących produktów. Odkąd zmieniłem pracę, gdzie jestem prawie cały czas w ruchu a do tego wykonuję pace fizyczne, niczego z pokarmów sobie nie odmawiam, a pomimo tego, waga utrzymuje się na stałym poziomie 82 kg bez żadnych zabiegów z mojej strony.
    Osobom dbającym o linię i o zdrowie polecam przede wszystkim aktywność fizyczną i spożywanie wszystkiego na co mamy ochotę, tylko w ograniczonej ilości. Oczywiście organizmy są różne, dlatego decyzję co do sposobu odchudzania powinien podjąć kwalifikowany dietetyk.
    Pozdrawiam najmocniej.

    • Maria Wanke-Jerie pisze:

      Nie miałyśmy kilkunastu kilogramów nadwagi, tylko tyle straciłyśmy! Po odchudzaniu ważyłyśmy 44 i 46 kilogramów przy wzroście 170 i 172 cm. Miałyśmy dużą niedowagę, no i figurę jak Twiggy.

  4. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Z obserwacji wiem, że większość pań przybiera na wadze poprzez nadmierne spożywanie i niemożność odmówienia sobie wszelakich słodyczy jak ciasta, torty, kremy, lody a te pokarmy właśnie powinniśmy najbardziej ograniczać.
    Jeśli o ocenę kobiet przez mężczyzn chodzi, to przypomnę, że mężczyźni nie psy i kości specjalnie nie lubią, ale bez przesady:)

  5. Mam wrażenie, że w moim pokoleniu do trzydziestki problem otyłości nie pojawiał się. Przez kolejnych 20 lat trochę przybieraliśmy na wadze, ale jeszcze nie było tragedii. Kobiety może miały więcej problemów bo ciąże i menopauza – to pozostawiało często ważący ślad.
    Natomiast po przekroczeniu pięćdziesiątki u większości moich rówieśników zaczął pojawiać się mięsień piwny. Nie zawsze związany z piwem, częściej z siedzącym (wybitnie i wielogodzinnie) trybem życia i rzuceniem palenia.
    Sam po rzuceniu palenia „złapałem” 15 kg.
    A im się jest starszym, tym bardziej rozstraja się gospodarka hormonalna i tym trudniej się chudnie. Pamiętam ile wysiłku potrzebowałem kiedyś a ile teraz, żeby waga zeszła w dół o 5 kg.
    I wiem, że nie ma diety -cud . Są niezmiennie trzy elementy – ruch, małe porcje co 3 godziny i ograniczenie tłuszczu, cukru i białej mąki.
    Spory udział w przybieraniu na wadze maja wyjazdy i spotkania towarzyskie.
    Wyjazdy – hotel ze śniadaniem typu stół szwedzki – pytanie : – kto z nas tyle zjada w domu na śniadanie, co w hotelu? I kto jada obfite obiadokolacje po 19.00 ?
    A spotkania towarzyskie – w mojej grupie wiekowej zazwyczaj zasiadane (imieniny, -lecia, wesela, święta). Policzyłem, że jest ich przynajmniej 20 w roku – siedzi się parę godzin przy stole i nawet z nudów podjada (panie tylko próbują). Efekt od 0,5 do 1 kg na plus po każdym. Chodzić i nie jeść się nie da – toż to byłaby obraza dla gospodyni 🙂

    Natomiast obecnym młodym rodzicom taka uwaga – żadne dziecko w normalnym domu nie umrze z głodu.
    Mnie wychowano w kulcie wstawania od stołu kiedy talerz był pusty. I byłem najgrubszy w podstawówce.
    Potem w liceum i na studiach dzięki wspinaczce i bardzo ograniczonym środkom na żywność miałem normalna wagę mimo, że talerz zawsze zostawiałem pusty.
    Dopiero teraz umiem się powstrzymać i nie nakazywać wnukom zjadania jakiejś tam ilości jedzenia wg moich wyobrażeń.
    Oczywiście – coca coli, nutelli czy chipsów wnuki w domu nie znajdą.

    • fioniszcze@gmail.com' Fiona pisze:

      Jeśli we wcześniejszych pokoleniach problem nadwagi u młodych ludzi nie występował, to moja rodzina chyba wygrała (a w zasadzie przegrała) na loterii, bo zdjęcia z dzieciństwa mojego taty i jego mamy nie pozostawiają złudzeń.

  6. kurier1967@gmail.com' Agata pisze:

    Bardzo interesujący artykuł.Chciałabym dodać coś od siebie: jestem rocznik 1967.Jak sięgnę pamięcią wstecz nigdy ani moi rodzice,ani dziadkowie nie wyrażali swojej opinii na temat odchudzania się. Jako dziecko nawet nie wiedziałam,że coś takiego istnieje.Dopiero kończąc 7-mą klasę nauczycielka wychowania fizycznego powiedziała do mnie: ,,popatrz na siebie,jak wyglądasz”,ale jej słowa przeleciały przez moje ucho. Po wakacjach,w 8-mej klasie, ta sama nauczycielka z przerażeniem w oczach powiedziała do mnie: ,,ale ja nie chciałam,abyś się odchudzała”. Pomyślałam sobie: czego ona chce, przecież nic takiego nie robiłam. A za mnie zrobiła to natura-wchodząc w okres dojrzewania zrzuciłam z siebie wagę. Dzisiaj mam tyle lat, ile mam i przy wzroście 160 cm ważę 58 kg. NIGDY się nie odchudzałam. Jadam w odstępach czasowych co 2-2,5 godz.,gdyż odczuwam głód. W moim menu są owoce, warzywa,wędliny,różne mięsa,sosy,ciasta. Od dwóch lat mam zdiagnozowaną celiakię i przyznam się szczerze,że bardzo brakuje mi tradycyjnego pieczywa, ale nie mam żadnej specjalnej diety związanej z tą chorobą.Kiedyś koleżanka zapytała mnie,co robię,że nie mam nadwagi,a ja szczerze odpowiedziałam,że jem co 2 godziny- efekt był taki,że obraziła się na mnie. Na zakończenie napiszę,że KOCHAM jeść i KOCHAM polską kuchnię.

  7. aprzychodzkadziekonska@gmail.com' Agnieszka Przychodzka-Dziekońska pisze:

    Pozostaje jeszcze – niestety kwestia jakości jedzenia – podstawowych składników żywieniowych. Kiedy okazało się, że mój syn chodząc do szkoły średniej zjadał kilka kanapek dziennie postanowiliśmy piec chleb, na zakwasie – z ziarnami, z czarnuszką. Trwa to już kilka lat – zakwas wędruje razem z nami i mam wrażenie, że wszystkim to wyszło na zdrowie. Kromka domowego chleba jest bardziej sycąca (pominąwszy pierwsze zachwyty smakiem takiego chleba i kłopoty z ograniczeniem apetytu). Do tego jeszcze pozostaje sam fakt tajemnicy pieczenia chleba i że zawsze ma się czym nakarmić gości i można dać im prezent w postaci chleba – albo zakwasu.

  8. b.utecht@onet.pl' Barbara Utecht pisze:

    Najlepszym podejściem do każdej diety jest zdrowy rozsądek i obserwacja własnego organizmu.Niezależnie jednak od wszystkich zaleceń, dieta, która ma służyć naszemu organizmowi, to zawsze kwestia indywidualna. Nigdy nie poświęcałam zbytnio uwagi dietom odchudzającym do momentu, kiedy miałam operowaną tarczycę.Cierpię na niedoczynność , co powoduje dolegliwości metaboliczne, dlatego tak ważna jest u mnie dieta. Nie ukrywam, że bardzo uciążliwe jest to przyjmowanie niestety do końca życia hormonu tarczycy na czczo i odczekaniu z posiłkiem pół godz, ale powoli zaczynam uczyć się z tym żyć. Regularnie uprawiam aktywność fizyczną. Należy jednak nie zapominać, że nadmiernie intensywna aktywność fizyczna może także prowadzić do groźnych konsekwencji. Ja osobiście preferuję Nordic Walking ponieważ jest bardziej efektywny od innych dyscyplin, gdyż marsz ten uaktywnia 90% wszystkich mięśni całego ciała, pływanie 65%, a jogging tylko 60%, jest to sport dla osób w każdej grupie wiekowej, a co najważniejsze coraz bardziej popularny u nas. Należy zwrócić także uwagę na stres związany z odchudzaniem, bo przecież każdy go przeżywa, kiedy musi się przestawić na inny tryb życia i pokonać wiele wyrzeczeń. Ważna rada, by nie „zajadać stresu”. Bardzo dziękuję autorce za ten mądry tekst z prawidłowo zbilansowaną dietą i zwrócenie uwagi, że nie w każdym wieku można stosować tę dietę, dotyczy to osób młodych, by nie popaść w anoreksję.

  9. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Odchudzanie.Dla zdrowia czy się podobać?Ważniejsze by się akceptować.Bliska mi osoba się odchudzała.Wpadła w anoreksje.Znalazłem zeszyt zapisany jednym zdaniem:”Jestem brzydka”.Nie potrafiłem pomóc.Kochała nurkowanie.Zabrakło sił pod wodą w norweskim fiordzie.

  10. dariaziemiec@gmail.com' Daria Ziemiec pisze:

    Nie rodzimy sie grubymi .Grubymi sie stajemy.Zamiast grilowac ryby panierujemy je i smazymy na glebokim tluszczu.Warzywa rozgotowujemy i pozbawiamy je wartosci odżywczych.Gotowane na parze sa zdrowe i smaczne.Kupujemy tanie wędliny w ktorych jest wiecej chemii niz miesa.Lepiej kupić mniej droższych a najlepiej jak sami upieczemy mieso.Kolorowe wody gazowane.Skora mi cierpnie jak widze dzieci ktore je piją w obecnosci rodzicow.Dziewczynki nie ćwiczą na wf bo uwaga!nie lubią byc spocone.Rodzice piszą zwolnienia z wf a dzieciaki tyja.Potem sie odchudzaja.Najczesciej porady czerpią z internetu.I czasami to odchudzanie konczy sie tragicznie.Obserwujmy nasze nastolatki uwaznie.Dziewczynki ale tez i chłopców.Zachecajmy do uprawiania sportow.Nawet jak sie buntuja na poczatku to zapewniam ze z czasem to pokochaja.Uprawiajmy sporty bo nawet jesli nie bedziemy szczupli to bedziemy zdrowsi.

  11. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Nie zaskoczyło mnie zainteresowanie tematem odchudzania, który zaledwie zasygnalizowałam, pokazując, jak można do tego podejść. Własne doświadczenia nadają temu przekazowi autentyzmu i wiarygodności. Jest to także wskazówka ogólniejszej natury, aby do każdego działania podchodzić w oparciu o rzetelną wiedzę, a nie obiegowe opinie, czasem niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Zachęcam jednocześnie, aby bardziej świadomie żyć i odżywiać się. Na przykład po sutym obiedzie, nie liczyć na to, że półgodzinny spacer zlikwiduje nadmiar spożycia kalorii. Rzut oka na pierwszą tabelę, którą niektórzy czytelnicy sobie drukowali, pokazuje, że nie „spalimy” w ten sposób nawet dodatkowej łyżeczki cukru wsypanej do herbaty. Notabene lepiej jej w ogóle nie słodzić. O herbacie niedługo napisze moja siostra. Także niewiele osób wie, jak bardzo istotnie pod względem wartości odżywczej różni się mięso wołowe i wieprzowe. Kawałek pieczeni wołowej i wieprzowej na talerzu wygląda podobnie, syci tak samo, a ten wieprzowy ma 3,5 razy więcej kalorii. Czyli zamiast jednego kawałka pieczeni wieprzowej można zjeść trzy i pół takich samych kawałków pieczeni wołowej. Nie dziwi, że Francuzi są szczupli, bo króluje wołowina, tradycyjna polska kuchnia preferuje natomiast wieprzowinę. Szynka wołowa (szkoda, że trudno ją dostać) jest pyszna, można ja zastąpić wędliny wieprzowe. Podobnie ziemniaki tzw. z wody, czyli bez sosu i tłuszczu są najniżej kalorycznym dodatkiem do drugiego dania, do tego zdrowym, bo to jarzyna, która zawiera tez witaminy.
    Nie zachęcam do gwałtownego odchudzania nie tylko nastolatki, ale także i osoby dorosłe, ale do bardziej świadomego jedzenia. Można nawet nie rezygnować z podjadania, ale na przykład słodycze zastąpić plasterkami świeżego ogórka (syci, a kalorii prawie nie ma wcale). Zachęcam do umiaru i nierezygnowania z przyjemności jedzenia.

  12. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Wiedza zawsze pomaga w rozumieniu procesów, które się dookoła dzieją. Także z naszym ciałem, które czasem, naszym zdaniem, ma zbyt wiele krągłości. Namawiałabym przede wszystkim, aby, zachowując zdrowie i zdrowo się odżywiając, nie przykładać przesadnej wagi do wyglądu. Każdy ma inną konstrukcję, są ludzie drobniejsi i lżejsi, inni mają sylwetkę bardziej masywną. Tak jak już pisałam, nie każda kobieta musi wyglądać jak Audrey Hepburn. Warto wiedzieć, że przedział normalnej wagi waha się od 18,5 do 25 BMI (BMI to wskaźnik otrzymany przez podzielenie wagi wyrażonej w kilogramach przez kwadrat wzrostu w metrach; ja np. przy 56 kg i 170 cm wzrostu mam BMI 19,4. Ale przy moim wzroście prawidłowa waga to też 72 kg, a także 53,5 kg. Jeśli waga jest prawidłowa, to nie należy wg mnie gwałcić natury.
    Problem zaczyna się wtedy, gdy jest już nadwaga. A więc, gdybym przekroczyła 72 kg, to wówczas powinnam się zacząć zastanawiać, jak zrzucić ten nadmiar.
    I jeszcze ad vocem komentarza mojej siostry. Oprócz wołowiny niskokaloryczny jest też drób (bez skóry, którą uwielbiam) i znacznie od wołowiny tańszy. Kotlet z indyka ma ten sam walor niskiej kaloryczności, co kotlet wołowy, ale kilkakrotnie mniej kosztuje.

  13. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Jako że TT nie jest taką przestrzenią jak to miejsce na to co osobiste skomentuje tu.Nie miała nadwagi.Prowadziła badania kliniczne leków jako pracownik firmy farmaceutycznej.Lekarze z którymi miała kontakt wypisywali jej recepty na preparat powstrzymujący łaknienie .Dziś ten preparat jest zakazany.Przeraża że w sieci są do kupienia zamienniki dostępne bez recepty.

  14. jerzpolski@wp.pl' Jurek S. pisze:

    Obecnie na świecie bardzo dużo ludzi ma kłopot z nadwagą. Najczęściej jest to spowodowane przez nawyki żywieniowe z dzieciństwa, a te są kształtowane przez rodziców. Na świecie występują również odwrotne przypadki – niedożywienia i śmierci głodowej oraz anoreksji, ale ta wraz z bulimią ma podłoże psychiczne. W krajach o kulturze zachodniej nadwaga jest problemem społecznym. W dużej części jest to spowodowane przez środki masowego przekazu. Dobrze oddaje sytuację film „Słodki blues”, który pokazuje w jaki sposób koncerny farmaceutyczne prowadzą do uzależnienia ludzi od spożywania cukru, co doprowadza do cukrzycy. Lekiem jest insulina, która jest bardziej dochodowa niż złoto.

  15. Maria Wanke-Jerie pisze:

    Bardzo dziękuję za wszystkie głosy w dyskusji, zwłaszcza te, w którym autorzy wpisów zwracają uwagę na szkodliwe skutki gwałtownego odchudzania. To było także moim celem, aby przestrzec przed eksperymentami na swoim organizmie, zwłaszcza w okresie dojrzewania. Warto też podkreślić, jak szkodliwe są różnego rodzaju preparaty, które wspomagają odchudzanie. Niektóre śmiertelnie szkodliwe. Chciałam przede wszystkim zachęcić do bardziej świadomego podejścia, opartego o wiedzę. Nie do liczenia kalorii, ale do właściwego szacowania, aby przesąd czy obiegowa opinia nie dominowały. Dziękuję za zainteresowanie, które przeniosło się także na Facebooka i wiadomości prywatnych.

  16. elzbieta314@gmail.com' Elżbieta Zborowska pisze:

    Jeszcze jeden głos w tej sprawie Do wieku dojrzewanie byłam chuda. Potem przytylam ,a waga oscylowala w granicach nieco ponad 60 kg.Dla mnie była normalną. Nie odczuwalam potrzebny odchudzania.W trakcie studiów zeszczuplam, sle potem po urodzeniu dzieci waga systematycznie zaczęla wzrastac. Być może jest to spowodowane niezdrową miloscią do słodkiego, być może dołączyły się do tego problemy zdrowotne. Gruba nie jestem ale parę kilo mniej by się przydało.W czym leży problem? Chyba w braku silnej woli i być może nieco rodzinnego wsparcia, gdyż na moje wzmianki o przejściu na bardziej dietetyczne jedzenie i ograniczenie mięsa i wędlin – nie uslyszalam od rodzinnych panów okrzyków radości W pojedynkę jest trudniej. Twitterowee bliźniaczki były we dwie i to stanowiło ich siłę. Mogły się wspierać W każdym razie skopiujē sobie strone z ilością utraty kalorii przy poszczególnych czynnościach i jej pomocą oraz proba ograniczenia slodyczy może jakoś….

  17. lala.lu@gazeta.pl' Głęboki Fotel pisze:

    Odchudzanie jest zawsze na czasie. Wybrałam się kiedyś do dietetyczki – pokazała mi moje wszystkie błędy żywieniowe, wyznaczyła kilka istotnych zasad – to były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu.

  18. ewama7@wp.pl' Ewa Mastalska pisze:

    Jestem wegetarianka od 2 i pół roku nigdy nie lubililam mięsa a tym bardziej wędlin w dzieciństwie jadłam bo rodzice mi kazali. Odkąd mieszkam sama to ich nie kupuję. Nie są to względy odchudzania ale etyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *