O infantylizmie

Kiedy Tomasz Lis napisał na Twitterze „Gdy nadchodzi zamordyzm radykalizmem staje się nawet tabliczka mnożenia. Szczególnie 2+2=4” wydawało mi się, że już nic głupszego i bardziej infantylnego wymyśleć się nie da. A jednak okazało się, że się myliłam.

              

Lektura wpisów pod tweetem Tomasza Lisa była bardziej zabawna od niejednego kabaretu. „Tego już się «nie odzobaczy» to jest rewelacja roku!!!!” – napisał jeden z użytkowników Twittera. „No tak, bo znak + symbolizuje mnożenie”– szydził inny. Pojawiły się zagadki arytmetyczne, tak pewnie, żeby oswoić „radykalizm tabliczki mnożenia”, które okazało się dodawaniem. Wydawać by się mogło, że już nic tego nie przebije. Ale jednak się pomyliłam, palmę pierwszeństwa z pewnością przyznać trzeba Ewie Bugale z Wiadomości w TVP1 za reportaż, w którym porównała wpis Donalda Tuska na Twitterze do sprowadzenia Krzyżaków do Polski, ilustrując to fragmentem filmu Aleksandra Forda „Krzyżacy”. Włączenie scen batalistycznych z 1410 roku do ilustracji współczesnego politycznego epizodu jest dziecinne i mnie – przyznam się – rozbawiło. Gdy na ekrany kin wchodziła pierwsza polska megaprodukcja, jakim był obraz Aleksandra Forda, miałam osiem lat i – jak pamiętam – już wówczas irytowało mnie wykorzystanie historii opisanej przez Henryka Sienkiewicza do ówczesnej propagandy antyniemieckiej. Dlatego dziś, podobnie jak przed ponad pół wiekiem, zasadne jest pytanie: Do kogo to jest adresowane?

Paweł Kowal napisał na Twitterze: „O Krzyżakach w telewizji ostatnio. Dopóki nie zobaczyłem nie wierzyłem. Ktoś ze starszych powinien był podpowiedzieć że to 100 proc. kalki czasów totalitarnej propagandy PRL. Pachnie siarką i zostawia ślad nawet gdy ktoś się tylko «bawi porównaniami»”.
Bartosz Węglarczyk napisał podobnie: „Pani Bugała z Wiadomości TVP pewnie zachwycona, jak to wymyśliła, że pokaże Niemców hegemonizujących Polskę jak Krzyżacy. Ale nie była pierwsza. To już wszystko było w PRL-u”.

Wpis na Twitterze Donalda Tuska „Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejścia od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie” zasługiwał na krytyczny, nawet bardzo krytyczny komentarz, ale poważny. Słowa, w których przewodniczący Rady Europejskiej sugeruje, że polska polityka albo jest inspirowana z Moskwy, albo jest w interesie Rosji, nigdy nie powinny paść. Są szkodliwe dla Polski. Potraktowanie ich infantylnym skojarzeniem z Krzyżakami to spłycenie problemu do granic absurdu.
Infantylizm to naiwność i niedojrzałość w zachowaniu osoby dorosłej. Gdy takim jest przekaz głównego programu informacyjnego telewizji publicznej, zastanawiam się do kogo to jest kierowane, do jakiej grupy odbiorców? Czyli jak nas, odbiorców, traktują twórcy Wiadomości? Incydentalnie może to śmieszyć, ale gdy się głębiej nad tym zastanowić, to widzów to po prostu obraża.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

14 komentarzy

  1. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Twórcy programów informacyjnych w telewizji publicznej, traktują ostatnio odbiorców jak bezmyślych bezmózgowców, którzy uwierzą we wszystko co tylko im się poda. Tego, że każdy ma własne zdanie na dany temat i że korzysta też z innych źródeł informacji, chyba wcale nie biorą pod uwagę.
    Samozadowolenie często prowadzi do zguby, co może nastąpić i w tym wypadku.

  2. kadras1975@gmail.com' Mariusz pisze:

    Bardzo szkoda TVP. Realizuje cele polityczne tych którzy rządzą. Szefem jest polityk z partyjnego nadania. Bez wnikania kto to zaczął, gdyż takie rozważania nie mają sensu. Uważam że nie powinno tak być . Gdyby nie Pani tweet tuż po emisji „Wiadomości” nawet bym o nie wiedział o tak głupim porównaniu, bo przestałem oglądać. Zniechęciła jakiś czas temu obrzydliwa, prostacka propaganda. Nadal pamiętam świetne materiały Pana Krzysztofa Ziemca np. „Jestem stąd”, interesuje jego ostatnio promowana książka. Tylko dziś kojarzy się z tą propagandą. Z tego co czytam i oglądam urywki jest jakaś dziwna nagonka antyniemiecka. To wygląda jak granie historią i kreowanie sztucznego wroga.

  3. stanorion@gmail.com' Vector pisze:

    Często oglądam Wiadomości, albo TVP Info tylko dlatego, by mieć pogląd o skali dezinformacji społeczeństwa. Infantylizmy i trywializmy już pomijam, bo z tymi spotykamy się na każdym kroku.

  4. eemits@icloud.com' Aleksandryt pisze:

    Ten wpisu D. Tuska, zadziwił mnie. Jestem ciekaw, czy wie kim był człowiek, którego nazwisko wielkkimi litereami jest nad wejściem do PE, czyli Jego miejxca pracy. Poziom admina1

  5. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Nazwanie tego, co widzimy w programach informacyjnych i publicystycznych telewizji publicznej, infantylizmem, to trafienie W PUNKT, ów przekaz jest bowiem przede wszystkim dramatycznie naiwny, dziecinny, a przez to przeciwskuteczny. Gdy na początku „Wiadomości” jest ważna informacja, np. o zakupie gazu z USA (pomijana w innych programach informacyjnych), a potem pojawiają się ci Krzyżacy czy powtarzane do znudzenia sceny z „puczem”, z którym „nam nie wyszło”, to i informacja o gazie czy wizycie premier we Francji spada gdzieś w te krzyżackie rewiry i staje się tak samo niepoważna i mało istotna.

    Widziałam już w przeszłości nachalną, powiedziałabym nawet chamską propagandę w telewizji publicznej (słynny wywiad Krzysztofa Gembarowskiego z Marianem Krzaklewskim czy manipulacje z zarzutami wobec Andrzeja Dudy w ostatnim dniu kampanii prezydenckiej), ale tak dziecinnej i prymitywnej jak ta, nie było. Marcin Palade napisał ostatnio na Twitterze: „Na miejscu rodzimej opozycji trzymałbym kciuki za brak zmian w kierownictwie @TVP i @polskieradiopl, a także wśród wydawców i dziennikarzy programów informacyjnych i publicystycznych. Serwowana przez nich herbata już jest mocno przesłodzona, a oni nie mają zamiaru przestać sypać”. Bo do tego dochodzą takie wywiady „na kolanach” jak Danuty Holeckiej z prezesem Kaczyńskim. Panie Jacku Kurski, panie Jarosławie Olechowski i inni panie i panowie z mediów publicznych! Nie idźcie tą drogą! Chyba że jesteście kretami drugiej strony, w którą w tak infantylny sposób uderzacie. Albo macie nas za kompletnych idiotów.

    Przy okazji przypominam mój tekst z początku lutego na ten sam temat zatytułowany „Propaganda” http://twittertwins.pl/propaganda/ Jest wciąż aktualny, a może nawet jeszcze bardziej.

  6. alinapetrowa@gmail.com' Alina Petrowa pisze:

    Zgadzam się z Panią, choć sądzę, że tylko o części materiałów można powiedzieć, że są infantylne, nie wszystkie. I nie zawężałabym zjawiska tylko do mediów publicznych. Ono dotyczy wszystkich mediów, niestety. Teraz mamy „kocią aferę”. A dobrze pamiętam, co się działo z sałatką p. Pawłowicz (kto pamięta, że podczas tego posiedzenia miała zapaść decyzja o możliwości prywatyzacji lasów? A reklamówka p. Marii Kaczyńskiej, w której podała coś mężowi?) To stały trend robienia, owszem, z ludzi idiotów, niszczenia hierarchii. Rzecz jasna, od mediów publicznych powinniśmy wymagać więcej, ale to choroba ogólnoświatowa. Ale to, że dane medium jest prywatne nie usprawiedliwia odejścia od zasad.
    Nie będę też przypominać „nakolenne” wywiady innych dziennikarzy z innymi politykami. Też mogłyby być użyte jako negatywny przykład na wykładach dla studentów dziennikarstwa.

    • Maria WANKE-JERIE pisze:

      Czym innym są wrzutki typu sałatka poseł Krystyny Pawłowicz czy Atlas Kotów, a zupełnie czym innym traktowanie poważnych spraw dziecinnym komentarzem do tego jeszcze będącym kalką komunistycznej propagandy czasów Gomułki. O błahostkach w przestrzeni publicznej pisałam na portalu Wszystko Co Najważniejsze przeszło dwa lata temu. To jednak trochę inne zjawisko. Infantylizacja przekazu w sprawach poważnych, bazowanie na prymitywnych skojarzeniach sprawia, że sprawia wrażenie antyintyligenckiego, wykluczającego z grona widzów ludzi wykształconych.

  7. katarzyna.walus@onet.pl' Katarzyna Waluś pisze:

    Staram się omijać niektóre wypowiedzi dziennikarzy i stwierdzę że coraz gorzej trafić w naszym Kraju na osoby uczciwe nie tylko w polityce!

  8. jerzpolski@wp.pl' Jurek pisze:

    Kiedy mówię mojej żonie, że coś mi się nie podoba w TV, to zaraz mówi, że do telewizora jest wyłącznik, z którego trzeba korzystać. Korzystam również z pilota, który służy mi nie tylko do przełączania kanałów, ale również do wejścia do telegazety. W telegazecie lubię czytać streszczenie tego, co dzieje się w polityce i przeważnie mi to wystarczy. Zdarza się, że patrząc w ekran TV bardziej doceniam ludzi, którzy z rezygnowali z tej rozrywki.
    Mnie udaje się obyć z tv i komputera raz w tygodniu.

  9. krzysiek.kala@gmail.com' Krzysiek pisze:

    Pozwolę sobie dzisiaj na krótką polemikę. To nie infantylizm, to dadaizm 😉

    PS. Według Benjamina Barbera żyjemy w czasach „etosu infantylizmu” związanego z globalnym konsumpcjonizmem ( http://bit.ly/2zFfaWi ). Widać kolejne elementy życia społecznego (komunikacja, źródła informacji, debata publiczna) padają ofiarą tego zjawiska.

  10. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Infantylizm – może bardziej dosadnym określeniem byłoby słowo dziecinada – której coraz więcej jest w polityce i mediach jest moim zdaniem pochodną totalnej, chaotycznej kłótni jaka jest toczona. Politycy, dziennikarze, stronnicy i przeciwnicy „dobrej zmiany” w Internecie uważają za konieczne wykorzystanie każdej, często zupełnie błahej, bzdurnej sprawy by ośmieszyć i zdyskredytować stronę przeciwną. Nie zauważają, że w polemicznej gorączce często ośmieszają samych siebie. Trudno o poważną dyskusję o istotnych sprawach. Mało jest argumentów, na zarzut z reguły odpowiada się zarzutem, przytykiem , złośliwą aluzją, obraźliwym porównaniem. Nie ważne, że nie na temat, bez przemyślenia, ważne, żeby szybko. Niektórzy zaangażowani politycznie ludzie prowadzą kilka takich „dyskusji” równocześnie. Przypomina to grę w ping-ponga wieloma piłeczkami na kilku stołach jednocześnie. Trudno w takiej sytuacji uniknąć błędów. Pojawiają się wypowiedzi absurdalne pod względem stylistycznym i merytorycznym, które stają się materiałem do gremialnego „grillowania” ich autorów. Przyzwyczailiśmy się już, że media prowadzą głównie działalność polityczną a nie informacyjną. Bardzo jednak niedobrze, że w tej infantylnej grze uczestniczy telewizja publiczna. Jej rolą jest informowanie o rzeczach istotnych a nie nachalna propaganda i wdawanie się w bzdurne polemiki.
    Wszyscy popełniamy błędy, każdy ma swoje słabsze dni. Panuje jednak błędne przekonanie, że przyznanie się do błędu jest słabością. Często zdarza się, że ludzie aktywni w życiu politycznym, wynajdują różne absurdalne tłumaczenia, byle tylko nie przyznać się do pomyki czy jakiejś słabości – to kolejny przejaw infantylizmu.
    Polityka jest sprawą poważną – decyduje o losach ludzi i narodów i powinna być uprawiana z powagą. Choć ważne jest zachowanie kontaktu z ludźmi, wyborcami to opinie w Internecie raczej nie są miarodajne. Mam coraz większe uznanie dla polityków, którzy nie prowadza kont na portalach społecznościowych lub rzadko z nich korzystają.

  11. Gdzie i kiedy ci medialni bohaterowie mieli dojrzeć? Przecież społeczeństwo karmione było przez lata ideologią komunistyczną, posługującą się infantylną propagandą, której wprawdzie większość nie cierpiała, ale lata młotkowania zrobiły swoje – schemat myślenia został zakodowany w podświadomości i przeniesiony na następne pokolenie. W dodatku Unią Europejską sterują teraz ludzie o mentalności równie zideologizowanej, a wiadomo, że wszelka ideologia jest wrogiem samodzielnego myślenia. Myślę, że ugruntowany światopogląd, owocujący dojrzałością, może być wypracowany tylko przez bezustanną, uczciwą samoocenę wobec każdej życiowej sytuacji. To zajmie sporo czasu.

  12. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Dziękuję za ciekawą, wielowątkową dyskusję. Według Benjamina Barbera żyjemy w czasach „etosu infantylizmu” związanego z globalnym konsumpcjonizmem – napisał pan Krzysiek Kała. Celna diagnoza, gorzej, że na to zgadzamy się, tolerujemy, choć nas to obraża. Tak, obraża naszą inteligencję. Pan Dariusz Godlewski widzi to zjawisko jako konsekwencję komunistycznej propagandy, też pewnie ma rację. Uważa, że ugruntowany światopogląd owocuje dojrzałością. Tego, zwłaszcza u progu Adwentu, wszystkim naszym czytelnikom życzę.

Pozostaw odpowiedź Jurek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *