Piątka dla Zwierząt – ZA czy PRZECIW

Tego jeszcze nie było! Pełne poparcie dla projektu zgłoszonego przez Jarosława Kaczyńskiego zapowiada Beata Maciejewska – wiceprzewodnicząca Klubu Lewicy, wiceprezydent Wrocławia Sebastian Lorenc i Adrian Zandberg – jeden z liderów partii Razem, list do wszystkich posłów z apelem o poparcie projektu PiS rozsyła Federacja Młodych Socjaldemokratów, Sylwia Spurek dziękuje prezesowi za inicjatywę, kciuki za Kaczyńskiego trzyma Joanna Senyszyn, zachwyt wyraża Agnieszka Holland…

Ostro krytykuje go natomiast związany z o. Tadeuszem Rydzykiem jego hojny sponsor Szczepan Wójcik, potentat w branży futrzarskiej, ale także posłowie Konfederacji i PSL oraz prawicowi publicyści, zwłaszcza Rafał Ziemkiewicz i Łukasz Warzecha, który nie szczędzi mocnych słów, oskarżając PiS o komunistyczną mentalność. Co się stało, że Jarosław Kaczyński wybrał lewicową agendę i naraził się konserwatystom?

Chodzi o Piątkę dla Zwierząt, którą tydzień temu na konferencji prasowej ogłosili wspólnie Jarosław Kaczyński i szef młodzieżówki PiS Michał Moskal. Gotowy projekt ustawy o ochronie zwierząt trafił w ubiegły piątek do Sejmu. Przewiduje on m.in. całkowity zakaz hodowli zwierząt futerkowych (z wyjątkiem królików), ograniczenie uboju rytualnego tylko do związków wyznaniowych działających w Polsce, zwiększenie kompetencji pro-zwierzęcych organizacji pozarządowych i częstsze kontrole schronisk, zakaz używania zwierząt do celów rozrywkowych i widowiskowych, np. w cyrkach, bardziej restrykcyjne wymogi związane z dobrostanem zwierząt (zakaz stałego trzymania zwierząt na uwięzi, określenie minimalnych wymiarów kojców i ograniczenie używania kolczatek) oraz powołanie dziewięcioosobowej rady ds. zwierząt. To reakcja prezesa PiS na film Janusza Schwertnera pt. „Krwawy biznes futerkowców”, który pokazuje szokującą prawdę o warunkach, w jakich prowadzona jest hodowla zwierząt futerkowych.

Projekt nowej ustawy był w sobotę promowany przez Jarosława Kaczyńskiego w oryginalny sposób na Tik Toku poprzez akcję #StopFurChallange. – To jest naprawdę potrzebne, dzieje się bardzo wiele złego i musimy, każdy dobry człowiek powinien, poprzeć tą ustawę – mówi prezes PiS w krótkim nagraniu w serwisie Tik Tok, nominując do akcji Mateusza Morawieckiego i Krzysztofa Sobolewskiego. Akcja ruszyła, filmik nagrał premier i ogłosił kolejne nominacje: Michała Dworczyka oraz dziennikarzy Wojciecha Muchę i Jacka Liziniewicza z Gazety Polskiej.

Zakaz hodowli zwierząt na futra

To ten zapis nowej ustawy wzbudza najwięcej emocji, choć dyskusję wywołał również projekt ograniczenia uboju rytualnego tylko do związków wyznaniowych na terenie Polski (co wpłynie na znaczące ograniczenie polskiego eksportu), a także zwiększenie kompetencji organizacji pozarządowych związanych z ochroną zwierząt.

To nie pierwsze podejście do zakazu hodowli zwierząt na futra w Polsce. W 2011 roku Koalicja dla Zwierząt, czyli porozumienie kilkudziesięciu organizacji pro-zwierzęcych, złożyła w Sejmie projekt nowej ustawy o ochronie zwierząt, w którym ujęty został również zakaz chowu zwierząt na futra (z okresem karencji). Projekt został złożony jako tzw. inicjatywa społeczna po zebraniu 224 736 podpisów. W lutym 2012 roku protestem pod Krajowym Pokazem Skór Futerkowych, rozpoczęła działalność Koalicja na Rzecz Zakazu Hodowli Zwierząt Futerkowych w Polsce.

W lutym 2016 roku grupa posłów Nowoczesnej złożyła poselski projekt ustawy, który miał m.in. zabronić hodowli zwierząt futerkowych. Wywołało to falę krytyki. Miesiąc później wycofano cały projekt ustawy. Pod pierwszym projektem prezes też się podpisał, ale w 2018 roku i on uległ naciskom m.in. środowiska Radia Maryja. Ustawa przepadła wraz z końcem kadencji.

W Europie i na świecie

Kampanie antyfutrzarskie organizowane są od dawna na całym świecie, m.in. przez takie organizacje jak: PETA czy fundację Viva. Mają one na celu zaprzestanie zabijania zwierząt na futra. Wiele znanych osobistości na świecie, takich jak Pamela Anderson, Kim Basinger, Stella McCartney, Sharon Osbourne, a w Polsce Zbigniew Zamachowski, Maja Ostaszewska czy Marcin Daniec popierają antyfutrzarskie kampanie. Także Jarosław Kaczyński, który argumentuje, że Polska tą ustawą upodobni się do Europy, czyli przyjmie europejskie rozwiązania dotyczące ochrony zwierząt, a zwłaszcza hodowli zwierząt na futra.

Europa nie ma jednak w tej kwestii jednolitego prawa. Pierwszym europejskim państwem, które wprowadziło zakaz hodowli zwierząt na futra była Wielka Brytania (2000). Następnie zrobiła to Austria (2004). W grudniu 2012 roku Holandia, która jest drugim co do wielkości producentem futer z norek w Unii Europejskiej, przyjęła zakaz hodowli zwierząt na futra i planuje całkowicie wycofać hodowlę norek do 2024 roku.

Chorwacji produkcja futer jest zakazana od 2018 roku – przez 10 lat stopniowo ją wygaszano na rzecz bardziej zrównoważonych źródeł przychodu. W marcu 2013 roku Słowenia wprowadziła taki sam zakaz, uprzednio dając trzy lata istniejącym fermom na stopniowe wycofanie się z produkcji.

W styczniu 2018 roku Norwegia, dawniej największy producent lisiego futra na świecie, postanowiła zakazać hodowli zwierząt futerkowych. Rok wcześniej, w sierpniu 2017 roku, Republika Czeska podjęła decyzję o wprowadzeniu takiego zakazu, który zaczął obowiązywać w 2019 roku. Państwa, które niedawno zobowiązały się wprowadzić zakaz farm futrzarskich to Luksemburg, w którym w czerwcu 2018 roku przyjęto ustawę całkowicie zakazującą hodowania zwierząt na futra począwszy od października 2018 r., i Belgia, gdzie hodowla futer zakończy się w 2023 roku, a także Słowacja, gdzie zakaz przegłosowano w 2019 roku. Wejdzie on w życie w 2021 roku – uwzględniono także okres przejściowy dla istniejących ferm do 2025 roku. Inne kraje, które wprowadziły zakaz lub zaprzestają hodowli futer, to Republika Macedonii (2014), Serbia (2019) oraz Bośnia i Hercegowina (2029).

Zanim Holandia wprowadziła zakaz hodowli norek w 2012 roku, produkcja lisów i szynszyli została zakończona już w połowie lat dziewięćdziesiątych. W 2009 roku Dania wprowadziła podobny zakaz obejmujący okres stopniowego wycofywania w odniesieniu do hodowli lisów.

Do zaniechania hodowli zwierząt na futra doprowadzono w niektórych krajach nie przez zakaz, ale wprowadzenie restrykcyjnych przepisów dotyczących dobrostanu zwierząt.

Dzięki ustawie przyjętej w 2017 roku, hodowla zwierząt na futra w Niemczech będzie dozwolona jedynie przy zachowaniu bardziej rygorystycznych norm, takich jak znacznie zwiększone rozmiary klatek i baseny dla norek. Wyższe wymogi sprawiają, że hodowla staje się nieopłacalna – to spowodowało że już w 2019 roku prawie wszystkie fermy zostały zamknięte. Kilka wciąż istniejących będzie musiało przestrzegać kosztownych wymogów od 2022 roku – prawdopodobnie one również ulegną likwidacji.

Szwecji, dzięki nowym wymogom z zakresu dobrostanu zwierząt, powoli dobiega końca hodowla lisów na futra. Zgodnie z nimi, lisy muszą mieć m.in. możliwość aktywnego życia i kopania dziur  – w naturze zwierzęta te pokonują dziennie ogromne odległości. Nowe wymogi sprawiają, że produkcja lisich futer nie przynosi już zysków.

W 2015 roku  Hiszpania przyjęła bardziej rygorystyczne przepisy mające na celu zapobieganie szkodom środowiskowym wyrządzanym przez uciekające z ferm futerkowych norki. Ponieważ norka amerykańska stanowi poważne zagrożenie dla bioróżnorodności jako gatunek inwazyjny, w kraju tym nie wolno już budować nowych gospodarstw futerkowych. Podobne ustawodawstwo sprawiło, że Japonia zamknęła ostatnie fermy futerkowe w 2016 roku.

Argumenty za i przeciw

Polska jest drugim w Europie po Danii i trzecim na świecie po Chinach i Danii producentem skór na futra. W 2015 roku eksport z Polski skór futerkowych surowych i garbowanych wyniósł ponad 1,6 mld zł, a cała branża wygenerowała ponad 2 mld zł dla budżetu, dając 50 tys. miejsc pracy. Krajowa produkcja skór futerkowych w 2015 wyniosła ok. 10 mln szt. Od tego czasu, na skutek kurczącego się popytu, zmniejszyła się liczba ferm w Polsce. Obecnie w branży futrzarskiej w Polsce zatrudnionych jest zaledwie 4 tys. osób, a liczba norek spadła do 5,5 mln sztuk. Drastycznie zmniejszyły się też ceny skór, z 158 do 98 zł za sztukę. Nie jest to więc znaczący segment polskiej gospodarki, udział w eksporcie wynosi 0,16 proc., w finansach publicznych (podatki i składki) to jedynie 0,014 proc., zatrudnienie to 0,03–0,06 proc., zaś wpływy z podatków PIT w 2019 roku wyniosły niecałe 11 mln zł. Zatem zakaz tej hodowli nie przyniesie aż tak znaczącej szkody dla gospodarki. – Zwierzęta futerkowe są naturalnym utylizatorem ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego (700 tys. ton). Likwidacja ferm futerkowych oznacza odpłatną utylizację ubocznych produktów z przetwórstwa rybnego, mlecznego, mięsnego, dużo droższą, co wpłynie na ceny towarów spożywczych – zauważa jednak Anna Bryłka – prawniczka reprezentująca Konfederację. To w sumie przyniesie realne straty.

Znacznie większe będą w związku z zakazem uboju rytualnego. Okazuje się, że 40 proc. polskiego eksportu drobiu ubijana jest w systemie halal lub koszer. Wartość sprzedaży zagranicznej drobiu w 2019 roku osiągnęła 3,1 mld euro! Drobiarze apelują: „Z dnia na dzień polska branża drobiarska może upaść!” Polska jest też ważnym eksporterem wołowiny. 1,5 mld zł to wartość eksportowanej wołowiny pochodzącej z uboju rytualnego. Jego zakaz to uderzenie w małe gospodarstwa, bo to przede wszystkim od nich pochodzi żywiec na eksport na potrzeby religijne.

Warto też przypomnieć, że zakaz uboju rytualnego (inicjatywa z 2013 roku rządzącej PO z poparciem PiS, ale ze zdecydowanym sprzeciwem Jana Krzysztofa Ardanowskiego, za co zapłacił długotrwałą marginalizacją w partii) został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za sprzeczny z ustawą zasadniczą.

Na autorów Piątki dla Zwierząt posypały się gromy ze strony prawicowych publicystów. Szczególnie ostre słowa pod adresem nowej ustawy padły z ust Łukasza Warzechy. Oskarża on PiS o praktyki komunistyczne i komunistyczną mentalność. Tak ocenia zarówno sam zakaz hodowli zwierząt na futra, jak i sposób jego przeprowadzenia, zwłaszcza bardzo krótki, zaledwie roczny okres przejściowy na zaprzestanie pozyskiwania skór z norek. W państwach europejskich, które wprowadziły ów zakaz, te okresy były znacznie dłuższe. Publicysta podkreśla też, że ustawa nie przewiduje żadnych odszkodowań. – Wszelkie odszkodowania będą przedsiębiorcom przysługiwały w ramach istniejących przepisów prawa administracyjnego czy kodeksu cywilnego – przekonuje jednak Michał Moskal, szef młodzieżówki PiS. – Tego w ustawie nie ma, bo nie jest potrzebne. Odszkodowania będą przysługiwały na zasadach ogólnych – dodaje.

Trudno przewidzieć, jakby system odszkodowań działał w praktyce, ale z pewnością Piątka dla Zwierząt w niewielkim stopniu uwzględnia prawa producentów i zatrudnionych w branży pracowników.

Moim zdaniem w przypadku wygaszania hodowli zwierząt na futra korzystniejszy byłby tryb, jaki przyjęły Niemcy – restrykcyjne wymogi związane z dobrostanem zwierząt sprawiają, że hodowla staje się nieopłacalna, dodatkowo zmniejszający się popyt, spadające ceny skór w naturalny sposób zlikwidowałyby fermy futrzarskie. No i uregulowałby to rynek, a nie kolejny zakaz (po ustawach takich, jak „apteka dla aptekarza” czy zakaz handlu w niedzielę). Chyba że potentaci futrzarscy za nic mieliby obostrzenia związane z warunkami hodowli zwierząt, bo w Polsce respekt wobec prawa jest jednak mniejszy niż w Niemczech.

Jaki będzie los Piątki dla Zwierząt?

Tym razem chyba jednak ta ustawa zostanie uchwalona, być może ze zmianami dotyczącymi odszkodowań dla producentów i wydłużenia okresów karencji dla zakazanych form działalności gospodarczej. Czy ustawodawcy zrezygnują z zakazu uboju rytualnego? Wątpię. Prezes Kaczyński zaangażował w tę sprawę cały swój autorytet i raczej nie ustąpi, nawet pod naciskiem ojca Rydzyka czy części wiejskiego elektoratu. Czy zyska poparcie lewicowo-liberalnego? W  tej sprawie zapewne tak, ale w innych już nie. Tym razem to nie kalkulacja polityczna, zwłaszcza że część obozu rządzącego nie popiera projektu i przepadłby on w tajnym głosowaniu. Jest to sprawa, do której sam prezes jest głęboko przekonany i to jest decydujące.

Mnie natomiast boli, choć oczywiście nieobojętne jest mi cierpienie zwierząt, że dla PiS priorytetem nie jest człowiek. Zakaz aborcji eugenicznej utknął chyba na dobre w Trybunale Konstytucyjnym. Społeczny projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję”, pod którym podpisało się ponad 800 tys. obywateli, nie może doczekać się procedowania w Sejmie.

Tymczasem średnio każdego dnia w majestacie polskiego prawa życie traci troje nienarodzonych dzieci z podejrzeniem choroby lub wad wrodzonych. Ochrona życia dzieci poczętych nie jest – jak widać – ważna dla Jarosława Kaczyńskiego. Zjednoczona Prawica przyjęła lewicową agendę.

Małgorzata Wanke-Jakubowska

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista public relations, przez 27 lat była pracownikiem Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu i przez 18 lat rzecznikiem prasowym tej uczelni. Po studiach pracowała w Instytucie Matematycznym Uniwersytetu Wrocławskiego na stanowisku naukowo-dydaktycznym; jej zainteresowania naukowe dotyczyły algebry ogólnej.

You may also like...

11 komentarzy

  1. Garibald11@Gmail.com' Gabrys pisze:

    Proponuje zakaz wszelkiego uboju I rybolostwa. Nalezy tez zbadac czy pszenica cierpi w czasie zniw. Za przekroczenie zakazu nalezy karac humanitarian gazowaniem.

  2. wladyslaw_daleczko@poczta.onet.pl' Wladdal pisze:

    To może jeszcze zakazać hodowli bydła i świń, bo przecież ich skóra też jest wykorzystywana w produkcji przemysłowej. Warto też dodać, że z powodu zakazów i protestów ekologów wyginął całkowicie na świecie gatunek srebrnego lisa, który do pewnego momentu przetrwał tylko dzięki hodowcom zwierząt futerkowych.

  3. batusia@wr.home.pl' basia pisze:

    Nie mogę zrozumieć, jak można porównać nieprawdopodobne cierpienie zwierząt hodowanych na futra czy mięso z całkowicie pozbawionym cierpienia usunięciem zarodka czy embrionu. Względy religijne nie mają prawa odgrywać roli, tym bardziej, że jeśli założyć, że rzeczywiście cierpienie się pojawiło wraz z grzechem pierworodnym, zwierzęta cierpią za nasz grzech.

  4. nanowa1@o2.pl' 5xTAK pisze:

    Mamy 21 wiek. Świadomość naszego społeczeństwa znacznie wzrosła od czasów średniowiecza i to cieszy. Nie potrzebujemy futra żeby się ogrzać bo na rynku dostępne są ubrania wyprodukowane bez takiego cierpienia.
    Co do produktów ubocznych – z norki czy lisa ściąga się wyłącznie skórę, nic poza tym nie zostaje wykorzystane. Futrzarze jakoś nie wypowiadają się na temat swoich produktów utylizacyjnych, co robią z setkami ton „pełnych, nie okrojonych” martwych zwłok bez futra? Zatrudnienie na fermach futrzarskich w dziesiątkach tysięcy? A skąd są te dane? Bo nie ma ich ani w GUSie ani w Ministerstwie Finansów. No chyba, że liczymy zatrudnionych pracowników na czarno…Upadek branży futrzarskiej jakże szkodliwej dla społeczeństwa (wstyd na skalę światową, gehenna mieszkańców pobliskich wsi – jeżeli mowa wyłącznie o człowieku, nie zwierzeciu) to sukces dla naszego kraju, który wreszcie dorówna standardom europejskim i nie będziemy musieli się wstydzić.
    Odnośnie całej „5tki dla zwierząt” to rewolucja, którą popieram całkowicie. To nie czas na to, żeby żywą istotę, która dzięki aktywistom ma głos narażać na cierpienie bo człowiek musi się dowartościować. JESTEM NA TAK!

  5. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Dyskusja, która toczy się w związku z proponowaną ustawą zwaną „Piątką dla zwierząt”, koncentruje się na zakazie hodowli zwierząt na futra. Mimo że Polska jest trzecim na świecie po Chinach i Danii producentem skór na futra, nie jest to znaczący segment polskiej gospodarki. Zmniejszający się popyt na skóry, spadek cen stymulują naturalny proces kurczenia się branży futrzarskiej. Po co więc zakazywać produkcji skór? Czy nie lepiej gdyby uregulował to rynek? Zwłaszcza że zakaz wiązać się będzie z koniecznością utylizacji ubocznych produktów przetwórstwa żywnościowego, które stanowią paszę zwierząt futerkowych. A może wystarczy zwiększyć wymagania dotyczące dobrostanu zwierząt futerkowych? Z jednej strony sprzyja to likwidacji ferm, bo spełnianie wyśrubowanych wymogów czyni produkcję nieopłacalną, z drugiej nawet w istniejących hodowlach poprawie ulegnie los zwierząt. A to przecież chodzi.

  6. Maria WANKe-JERIE pisze:

    „Piątka dla zwierząt” to także ograniczenie uboju rytualnego tylko do związków wyznaniowych działających w Polsce. Podobne ograniczenie wprowadzała ustawa przyjęta przez Sejm w 1936 roku. Warto też może przypomnieć, że całkowity zakaz uboju rytualnego został wprowadzony 29 października 1939 roku przez generalnego gubernatora okupowanych ziem polskich Hansa Franka. Zakaz obowiązywał na terenie Generalnego Gubernatorstwa.
    Ubój rytualny pojawił się gdy w XI i XII wieku na ziemiach polskich powstały pierwsze osady żydowskie. W 1264 roku książę Bolesław Pobożny nadał Żydom w Wielkopolsce przywilej kaliski, który m.in. zapewniał im swobodę praktyk religijnych, a więc także prawo do religijnego uboju zwierząt. W latach 1273–1295 podobne przywileje wydali książęta śląscy.
    W roku 1334 przywilej kaliski został potwierdzony przez króla Kazimierza Wielkiego, a w roku 1364 rozszerzony na terytorium całej monarchii piastowskiej. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku zaczęto debatować nad kwestiami humanitarnego uboju zwierząt rzeźnych. Kwestionowanie uboju rytualnego miało wówczas często podłoże antysemickie.
    Ustawa z 1936 roku została uchylona dopiero w 1997 roku, wtedy też uchwalono ustawę o ochronie zwierząt, w której przyjęto zasadę, że zwierzę może zostać poddane ubojowi po uprzednim pozbawieniu świadomości, lecz dopuszczono wyjątek dla uboju przewidzianego przez obrządki religijne. Dopiero w nowelizacji tej ustawy, przyjętej w 2002 roku, nie uwzględniono wyjątku dla uboju rytualnego.
    10 grudnia 2014 roku Trybunał Konstytucyjny uchylił wyrokiem zakaz dokonywania uboju rytualnego. Zakaz ten zdaniem Trybunału naruszał wolność religii i sumienia.

  7. marwiac2@poczta.onet.pl' marwiac2 pisze:

    Pod płaszczykiem szczytnych idei wprowadza się możliwość zakazywania działalności gospodarczej prowadzonej od lat. Oczywiście branża futerkowa hodowli zwierzaków aby zadowolić czyjąś próżność (ładnego wyglądu) może budzić pewne wątpliwości. Takie same wątpliwości budzi łowienie homarów – które zadowalają podniebienie bogatych klientów. Ubój rytualny – od tego zakazu w RP np muzułmanie nie przestaną spożywać mięsa tylko zmienią dostawcę kurczaków. Logicznie to się wiąże z zakazem hodowli futerkowców bo trzeba będzie drożej utylizować poubojowe odpady które teraz zjadają bezkosztowo norki i lisy. To są oczywiste oczywistości. Problem jest gdzie indziej skoro dzisiaj mogę zabronić produkcji futer bo nie spełniają wymagań jakiejś grupy głośnych aktywistów to można zakazać wszystkiego. Używania starszych samochodów bo smrodzą, zakaz przyjmowania komunii świętej bo zarazki. Ja na wsi spędzałem całe wakacje dwa miesiące latałem jako wiejskie dziecko. Zwierzęta stanowiły podstawę utrzymania. Koń – ciężko pracował ale zawsze w stajni miał obrok, ciepło i czysto. Krowy w oborze tak samo. Dobytku cennego dla gospodarzy pilnował pies mający budę ocieploną słomą i łańcuch bo szczekliwy był i groźnie pokazywał kły. Myszy przeganiały koty. Nikt nie męczył i dręczył zwierząt. Jaka jest skala problemu z psami na uwięzi? Moim zdaniem 80% psów w schroniskach pochodzi od ludzi którzy nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności i wyrzucają go w lesie z dala od domu. stawiam dolary przeciwko orzechom że większość popiera piątkę dla zwierząt. Osobną kwestią jest bolszewickie prawo wejścia na teren bo się zwierzęta męczy – i można myszkować po całym obiekcie i szukać „męczarni” zwierząt, a przy okazji utrudnić działanie fermy np kurczaków czy tuczników. Kryteria są rozmyte a ekooszłomów dużo. Co za problem wziąć kasę od konkurencji i wykańczać małych producentów bo w chlew za ciasny mało światła itp. Jaka jest skala problemu w RP związana z dręczeniem zwierząt? to znaczy dręczeniem, podpalaniem kotu ogona, strzelaniem do psa z procy itp! Ja mam dziwne przeczucie że pod pozorem dbania o dobrostan zwierząt ktoś wziął kasę na uwalenie prosperujących branż w sektorze rolniczym i forsuje na siłę zakazanie hodowli na początek futerkowców, a poprzez ubój rytualny i innych działalności tego typu.

  8. Maria WANKE-JERIE pisze:

    Minister rolnictwa Jak Krzysztof Ardanowski uważa, że ubój rytualny jest bardziej humanitarny niż ten z ogłuszaniem. Moim zdaniem ma rację. Ubój rytualny polega na przecięciu jednym cięciem tętnic szyjnych, tchawicy i przełyku. Prawidłowo wykonany ubój rytualny powoduje niemal bezbolesną śmierć zwierzęcia w ciągu jednej minuty. To prawda, że zwierzę nie jest ogłuszone, ale sam zabieg ogłuszania nie jest bezbolesny.
    Ogłuszania zwierząt dokonuje się za pomocą aparatów ubojowych (oszałamianie mechaniczne, które często powoduje ogromny ból), prądu elektrycznego albo za pomocą gazu. Trudno pojąć dlaczego zabijanie norek czy nutrii za pomocą prądu lub gazu jest niehumanitarne, a ogłuszanie tą samą metodą uważane jest za humanitarne? Ubój rytualny polega na przecięciu jednym cięciem tętnic szyjnych, tchawicy i przełyku. Prawidłowo wykonany ubój rytualny powoduje niemal bezbolesną śmierć zwierzęcia w ciągu jednej minuty. Na tę wątpliwość słyszę często argument, że norki czy nutrie zabija się z przeznaczeniem na wykorzystanie ich skór na futra, a one są zbytkiem. To dlaczego nie jest zbytkiem wykorzystanie skór świń na buty, paski, torebki i inne skórzane gadżety? Podobnie jak futra, nie muszą być szyte z naturalnej skóry. To prawda, że świnię zabija się przede wszystkim w celu pozyskania mięsa. To warto zauważyć, że mięso nutrii jest jadalne. Przecież to wszystko jest niekonsekwentne i nielogiczne. Zmniejszenie cierpień zwierząt mocno iluzoryczne, zwłaszcza że produkcja, która zostanie zakazana w Polsce przeniesie się w inne miejsce, najprawdopodobniej tam, gdzie dbałość o dobrostan zwierząt pozostawia wiele do życzenia.

  9. Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

    Zgadzam się zarówno z komentarzem Marcina Wiącka, jak i wpisami mojej siostry. Tymczasem życie dopisało ciąg dalszy. Procedowanie złożonego projektu ustawy odbyło się z naruszeniem reguł legislacji, np. brak było wymaganej notyfikacji Komisji Europejskiej, nie wysłuchano ekspertów, wszystko przebiegało w ekspresowym tempie z całonocnymi obradami komisji.

    Odrzucono wszystkie poprawki, a ustawa przeszła głosami Prawa i Sprawiedliwości (wyłamało się 58 posłów), Koalicji Obywatelskiej (bez kilku głosów) i Lewicy. Chyba jednak to rozgrywka polityczna, w której ochrona zwierząt jest tylko pretekstem. Za wszystkie głosy w dyskusji serdecznie dziękuję.

  10. rafal.kubara@interia.pl' Rafał Kubara pisze:

    Tzw. Piątka dla Zwierząt czyli nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt to szeroki pakiet przepisów wpływających ni tylko na rolnictwo i jego biznesowe otoczenie. Nowelizacja i wszystko co jej towarzyszy powoduje mnóstwo kontrowersji co skutków ekonomicznych, politycznych, społecznych, prawnych i etycznych. Tymczasem przeglądając internetowe komentarze dotyczące „piątki” jestem zszokowany tym, że większość, zwłaszcza jej zwolenników jest przekonana, że dotyczy ona wyłącznie kilkuset hodowców norek: „A czy wszyscy rolnicy hodują norki?” Z drugiej strony trudno się dziwić jeśli wszystkie newsy i komentarze tyczące nowelizacji ilustrowane są w telewizji obrazkami poranionych norek.
    Najpoważniejsze skutki ekonomiczne i społeczne przegłosowanych już w Sejmie przepisów wynikać będą z ograniczenia uboju rytualnego. W Polsce w około 360 tysiąch gospodarstw chowane jest bydło, do tego dochodzą tysiące fer drobiu. Zakaz uboju rytualnego na eksport spowoduje utratę rynków w krajach muzułmańskich i Izraelu i wśród muzułmańskich i żydowskich mieszkańców Europy. Spowoduje to trudności ze sprzedażą utuczonych już zwierząt i znaczny spadek cen poniżej granicy opłacalności. Pamiętam, przy poprzedniej próbie wprowadzenia zakazu uboju rytualnego miałem uzgodniony odbiór byka. Pośrednik nie przyjechał w tym dniu, akurat było głosowanie w Sejmie. Następnego dnia dał cenę o 1zl/kg żywca niższą. Strata ponad 700 zł na byku. Być może po jakimś czasie polskie zwierzęta znów będą zabijane bez ogłuszania, ale już w zagranicznych rzeźniach. Stracą polskie ubojnie, budżet a najwięcej producenci zmuszeni sprzedawać po dużo niższych cenach. w ostatnich dwóch latach ma miejsce znaczne pogorszenie sytuacji i nastrojów rolników. W ubiegłym roku susza, w obecnym spadki cen spowodowane min. ograniczeniem handlu w związku z pandemią. Kilka lat temu ceny skupu mleka sięgały 1,90 zł teraz mleczarnie płacą 1,20 a drobnym dostawcom jeszcze mniej. Producentów świń cały czas gnębi epidemia ASF. I w takim momencie rządząca partia pokazała rolnikom i przedsiębiorcom, że w ciągu tygodnia mogą powstać przepisy wywracające biznesplany, w oparciu o które dostali kredyty w bankach. Rolnicy poczuli się zdradzeni przez partię na którą w większości głosowali. Nie chodzi tylko o treść tych przepisów, ale również sposób ich forsowania, nieliczenie sie z opiną Izb Rolniczych, superekspresowe tempo, brak profesjonalnej oceny skutków, szantaż moralny :”każdy przyzwoity człowiek musi to poprzeć”. Bardzo podoba mi się tweet Easy Ridera: „Powiem Wam w sekrecie, że dręczenia zwierząt nie lubię. Ale marzy mi się szef rządu który mówi: tu mam raport, szacujący straty gosp. wskutek zamknięcia branży, są one takie i takie; proponujemy następujące formy rekompensaty i tyle czasu na dostosowanie; zapraszam do dyskusji.” I o to najbardziej chodzi – o poważne traktowanie ludzi i szczere dążenie do wspólnego wypracowania najlepszych rozwiązań. Tymczasem pokazano rolnikom, że ich żywotne interesy nie maja da władzy znaczenia, a ważne jest użycie budzącej kontrowersje ustawy jako amunicji w wewnątrzkoalicyjnych przepychankach.
    Wiele obaw i wątpliwości prawnych budzi też przepis upoważniający aktywistów organizacji mających w statucie ochronę zwierząt do kontroli posesji wbrew woli ich właścicieli, a nawet odbierania zwierząt. Przypadkowi ludzie o niezweryfikowanych kompetencjach za to nakręceni ideologicznie i żadni „wykazania się” dostają ekstra uprawnienia. Rafał Ziemkiewicz sugeruje nawet, że może to byc ułatwienie dla mafii do szantażowania.
    Przegłosowanie w Sejmie tej ustawy, kary za wyłamanie się od dyscypliny dla posłów PiS-u i mówienie, że koalicja rządowa już nie istnieje, a ministrowie z poza PiS i minister rolnictwa powinni sie pakować spowodowały największy kryzys Zjednoczonej Prawicy. Nie wiem, czym to się skończy. ale jako człowiek, który na nich głosował i chciałby z czystym sumieniem nadal to robić, to czarno to widzę. Nie wierzę w możliwość funkcjonowania rządu mniejszościowego, a tym bardziej w sukces PiS-u w szybkich przedterminowych wyborach bez poparcia elektoratu wiejskiego. Może coś pozytywnego wyniknie z dzisiejszych słów i działań prezydenta.
    Dygresja etyczna. U podstaw lewicowego światopoglądu leży przeświadczenie, że prostymi metodami można ze świata wyeliminować cierpienie. Cierpienie uważane jest jako coś absolutnie najgorszego co może spotkać człowieka czy istotę żywą, gorszego nawet od śmierci czy nieistnienia stąd przekonanie do tzw. aborcji czy eutanazji. Ja nie chcę twierdzić, że każde cierpienie można znieść czy że każde cierpienie uszlachetnia. Nie mogę tak twierdzić, bo sam nigdy nie doświadczyłem wielkiego cierpienia. Mam za to wielki szacunek dla wszystkich, którzy mimo cierpienia, a często dzięki niemu potrafią żyć w sposób wartościowy. Uważam, że postawę szacunku można mieć również wobec zwierząt. Wyraża się ona tym, że staram się jak najlepiej dbać o ich potrzeby i traktować jako odczuwające istoty, a nie jakąś użytkową biomasę. Myślę, że takim szacunkiem nie kłóci się pewien racjonalny egoizm. Jeśli zapewniam moim zwierzętom wszystkie warunki do życia, pokarm, schronienie, leczenie, ponoszę nakłady, pracuję przy nich świątek-piątek to mam prawo do korzyści wynikających z ich posiadania. No niestety korzyści ze świni czy indyka mogę osiągnąc po ich sprzedaniu lub gdy wylądują na talerzu. Gdyby żyły dziko to zapewne też stałyby się pokarmem jakiegoś drapieżnika.
    PS
    Wszystkich chcących poznać fragment prawdziwego życia rolników, bardzo różnych: i tych dość tradycyjnych i właścicieli dużych nowoczesnych farm zachęcam do oglądania cyklu :”Rolnicy Podlasie” na Focus TV. Ciekawe, czasem zabawne, ale i pouczające

    • Małgorzata Wanke-Jakubowska pisze:

      Komentarz Pana Rafała Kubary pojawił się już po moim podsumowaniu. Ważny i mądry, oparty na własnym doświadczeniu. Ciekawe rozważania o cierpieniu w kontekście ustawy ograniczającej cierpienie zwierząr. Trudno się nie zgodzić. Bardzo dziękuję za ten wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *