Człowiek, któremu dorobiono gębę

Kornel Morawiecki, od lat uważany za radykała, marginalizowany, pomijany, często wyśmiewany i lekceważony. Znam go od prawie pół wieku i dobrze wiem, że to człowiek dużej kultury, wiedzy, błyskotliwej inteligencji, delikatny i bardzo łagodny. Odważny i przyzwoity. Marzyciel. Taki był zawsze.

Kornela po raz pierwszy spotkałam, gdy razem z moją siostrą jako szesnastolatki zdawałyśmy egzamin wstępny na studia. Zasiadał wtedy w komisji egzaminacyjnej, od dwóch lat był już adiunktem. Pewnie dlatego do dziś, zwracając się do nas, mówi: „dziewczynki”. Lubimy to, brzmi uroczo.

Ale, gdy byłyśmy na III roku studiów, nie było jeszcze między nami takiej konfidencji.  Prowadził wówczas ćwiczenia z równań różniczkowych z naszą grupą studencką, sekcją teoretyczną. Poznałyśmy wtedy jego łagodność, gdy z anielską cierpliwością tłumaczył i sam rozwiązywał zadania, zamiast egzekwować to od nas, studentów. Wykorzystywaliśmy to do przesady, a potem trzeba było nadrabiać tuż przed egzaminem. Wtedy jeszcze zwracałam się do Kornela „panie doktorze”. Pamiętam go do dziś z tamtego czasu. Włosy rozwichrzone w „artystycznym” nieładzie, wyciągnięty sweter i kołnierzyk koszuli z jednej strony schowany, z drugiej na zewnątrz, zniszczone, przydeptane buty… Nie dbał o siebie w stopniu, który nawet dla nas, studentów matematyki, był zauważalny.

Kornel

Spotkaliśmy się jeszcze przed 1980 rokiem, kiedy to przyszedł do mnie do domu razem z Janem Waszkiewiczem (obaj stanowili wówczas trzon redakcji Biuletynu Dolnośląskiego), a mój mąż pośredniczył w wynajęciu mieszkania na druk tego periodyku. To chyba wtedy zaczęliśmy sobie mówić po imieniu. Wtedy też nasza piwnica stała się magazynem papieru dla BiuDolu, co przydało się potem w stanie wojennym.

Biudol

Potem nastał karnawał „Solidarności”, ale tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego Kornel Morawiecki najpierw był zatrzymany pod zarzutem podważania sojuszu z ZSRS (zwolniony został za poręczeniem rektora Politechniki Wrocławskiej i pod groźbą strajku powszechnego w regionie), a potem sądzony. Chodziłam na jego procesy i pisałam z nich relacje do pisma wydawanego przez Komisję Zakładową „Solidarności” Uniwersytetu Wrocławskiego o nazwie „Komunikaty”. Na te procesy ściągały tłumy. Pamiętam, gdy tłumaczył, odpowiadając na pytanie sędziego, co to takiego teoria optymalizacji, którą się zajmował, pracując naukowo. „To problem rozstrzygnięty już w Biblii” – mówił, wyjaśniając o co chodzi na przykładzie drwali, z których jedni są dobrzy, inni źli, podobnie siekiery i, jak się okazuje, zgodnie z teorią optymalizacji, żeby efekt ich pracy był najlepszy, dobre siekiery trzeba dać dobrym drwalom. Nie na odwrót. Istotnie, jak w Piśmie Świętym: „Kto ma, temu będzie dane…”.

20151007_144421 (1)   20151007_144439 (1)

Dziś Kornel Morawiecki tego nie pamięta, ani epizodu ze swojego procesu, ani teorii, którą się zajmował. Wciąż marzy o lepszej Polsce i uważa, że kluczem do naprawy jest solidarność. Solidarność z biednymi, wykluczonymi, solidarność międzypokoleniowa…

20151002_133632

Ale może lepiej oddać mu głos. Wywiad z nim o wadach transformacji, braku solidarności oraz potrzebie odbudowania wspólnoty i powrotu do świata wartości ukazał się na portalu www.wszystkoconajwazniejsze.pl

Polecam:

 https://wszystkoconajwazniejsze.pl/kornel-morawiecki-malgorzata-wanke-jakubowska-maria-wanke-jerie-kluczem-jest-solidarnosc/

Choć długi, warto przeczytać do końca. Ktoś skomentował, że to, co mówi Kornel, jest naiwne. Ale jakie romantyczne! A jego diagnozy całkiem nienaiwne. Naiwne jest niezauważanie tego, co mówi Kornel.

Maria WANKE-JERIE

Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, z wykształcenia matematyk teoretyk, specjalista PR, od 25 lat pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Współtworzyła pierwszy „Raport o stanie nauki w Polsce”. Współautorka biografii Romana Niegosza „Potrzeba ludzi przyzwoitych. Roman Niegosz – życie dla Polski” oraz „Zobowiązywała mnie przysięga. Proces Władysława Frasyniuka 1982”. Odznaczona Medalem „Niezłomni” (2013).

You may also like...

4 komentarze

  1. Niestety, ładny i ciepły obraz postaci niszczy sam zainteresowany. A jak zacznie bełtać, że to był skrót myślowy, to – no właśnie – wspomnienia mogą być piękne, ale pospolitość widocznie była zawsze i teraz skrzeczy.
    Chyba nie potrafiłbym dyskutować z osobą prezentująca faszystowskie poglądy.
    Czapkę na głowę i na świeże powietrze – lepszy efekt.

  2. Polska, dnia 14 kwietnia 2016 r
    Po raz drugi – przepraszam.
    Dziś pojawiły sie informacje, które zaprzeczają głównej tezie PT Sióstr Bliźniaczek – ten facet sam sobie dorabiał gębę. I dodatkowo nie myślał.
    Szukałem go jako fizyka – sorry Winnetou – ale to se ne da – takich fizyków są setki tysięcy – on się niczym nie wyróżnił w fizyce.
    Zadrżało.
    Siostry pisały, że prawie geniusz.
    Usiadłem nad rzeką.
    Wałęsa powiedział publicznie, że Kornel Morawiecki dostawał teksty od Kiszczaka, które publikował jako własne.
    Ładny strzał
    Co na to RYBA?
    Chwilę potem widzimy posłankę, która głosuje za Kornela M. a tenże odpytany przez reportera Tv mówi, że nic się, Q..wa nie stało. on tak chciał głosować.
    Demencja???
    Lubię Radetzky Marsch, nie trawię Idioten Marsch.
    U Moniki Olejnik Kukiz rzecze, że młody Morawiecki buduje w PiS frakcję, która przejmie ster po łagodnym lub nagłym zejściu Prezesa. (Antoni w domyśle?)
    Cóż… wynika mi z tego.że młody Morawiecki za moment zaliczy glebę, a stary będzie lizał tyłek JK.
    Jeśli to lubi….

    • m.porebska@interia.pl' Małgorzata Porębska pisze:

      Jestem zniesmaczona poziomem wypowiedzi. Może wynika to z tego, że nie jest podpisana imieniem i nazwiskiem bo tylko wtedy z łatwością przychodzi używanie takich słów.

  3. rescueman@wp.pl' Dr Piotr pisze:

    Prawo Godwina (Prawo Perdono, reductio ad Hitlerum i argumentum ad Hitlerum) w teorii prowadzenia dyskursu stwierdza, że osoba, która w dyskusji nazwie swojego kontrlokutora „faszystą” lub przyrówna jego poglądy z faszystowskimi – przegrała dyskusję. Z kolei Herbert pisze o istotnej kwestii „smaku” w rozumieniu wyczucia kultury i estetyki, jako jednej z motywacji prawego postępowania. Dziwi mnie nieco fakt, iż w jednej wypowiedzi „Original replica” obok siebie odnajdziemy Marsz Radetzky’ego i lizanie… Jakoś to nieładnie wygląda. W prawdziwej dyskusji chodzi o przedstawienie swoich argumentów, a nie zniszczenie współdyskutantów. Mogę się nie zgadzać z czyimś postępowaniem, ale nie obrzucam kogoś odchodami, aby coś ugrać. Jak to dla mnie nieco zbyt małpie. Żyjemy niestety w czasach, gdy dla statystycznej większości populacji liczą się jedynie partykularne interesy, które zgodnie z przyzwoleniem rzeczonej większości, wygrywa się każdą, również brudną metodą.
    Czy dziwić się należy, iż wydaje się patrząc z boku na te zabawy, że przypomina to bójkę na pokładzie tonącego statku. Bójkę, której stawką nie są bynajmniej kwestie przeżycia – szalupy, kamizelki itp, ale bezmyślną i ślepą rozróbę sztubaków bez istotnego powodu i celu. „Aby moja mojszość była bardziej mojsza”
    Dziękuję „Siostrom” za ciepłe wspomnienie o dobrym nauczycielu akademickim. O człowieku z ideami. Człowieku walki.
    A „głosowanie na dwie ręce”, które mnie osobiście zniesmaczyło, nie zmienia faktów i oceny przeszłości. Może wpływać na bieżącą ocenę i uprawniać do wystawiania rachunków, zwłaszcza politycznych, ale nie pozwala przekreślać Człowieka.
    Ale w przeciwieństwie do czasów życia Jezusa, nam przyszło żyć w epoce bezgrzesznych… Sporo tych, którzy rzucają kamieniami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *